Bar Refaeli ćwiczy jogę na Buicku – Wideo

Tej pani nie trzeba przedstawiać, natomiast legendarna, amerykańska jakiś czas temu odeszła w niepamięć. Być może obecność supermodelki pomoże jej stanąć na nogi?

Izraelska supermodelka wystąpiła w najnowszej produkcji reklamowej marki Buick. Demonstruje w nim „jogę dla kierowców”. Refaeli stworzyła film przy współpracy Chada Dennisa, amerykańskiego eksperta od tej dość znanej techniki relaksacyjnej. 

W teledysku występuje również Buick Verano, który raczej spełnia tutaj rolę oparcia służącego do wykonywania ćwiczeń. Samochód nie jest dostępny na europejskim rynku, podobnie jak amerykańska marka. Przedstawiciel segmentu kompakt premium jest technologicznie zbliżony do Opla Astry czy Chevroleta Cruze.

Tymczasem, warto zobaczyć, jak samochód w połączeniu z supermodelką prezentują się podczas ćwiczeń.

https://www.youtube.com/watch?v=D3bBJq44Q2A

Najnowsze

Chcesz Ferrari 488 GTB? Poczekasz cztery lata!

Zapotrzebowanie na ultraluksusowe samochody jest nadal spore. Doskonałym przykładem jest najnowszy model Ferrari 488 GTB, na które trzeba w niektórych przypadkach poczekać nawet cztery lata.

Potencjalni zainteresowani kupnem Ferrari 488 GTB w Australii muszą uzbroić się w cierpliwość. Przedsprzedaż tego modelu na Antypodach idzie tak dobrze, że w tej chwili minimalny czas oczekiwania wynosi cztery lata. 

Taki stan rzeczy potwierdza dyrektor zarządzający Ferrari Australia. Okazuje się, że w ciągu tygodnia zebrano grubo ponad 100 zamówień, po tym jak odbyła się lokalna premiera tego samochodu. Okazało sie, że liczba zamówień szybko urosła do 430 sztuk, co wygenerowało długi czas oczekiwania.

Jak tak dalej pójdzie, niedługo może się okazać, że zostanie wyprzedany cały nakład przeznaczony na rynek australijski w ciągu całego cyklu życiowego modelu. Ferrari 488 GTB kosztuje na australijskim rynku prawie 470 tys. dolarów australijskich. W stosunku do poprzednika, czyli 458 Italia, będzie on tańszy o ponad 55 tys. dolarów australijskich.

Szef Ferrari dodał na pocieszenie, że za niecałe pół roku pojawi się tam model 488 Spider, który będzie znacznie droższy. Jednak niewykluczone, że spotka się z podobnym zainteresowaniem.

 

Najnowsze

Edyta Klim

Kobieca załoga w 24. Rajdzie Rzeszowskim!

Na prawym fotelu rajdowego Forda Fiesty Małgosi Kosińskiej zasiądzie Marta Momot. Zawodniczki odbyły pierwsze, wspólne testy i są gotowe na rajdowy sprawdzian.

Po prawie dwumiesięcznej przerwie załogi uczestniczące w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski wracają na odcinki specjalne. Wśród załóg zgłoszonych do czwartej rundy, Rajdu Rzeszowskiego, jest również ta, reprezentująca barwy ekipy Lenovo Power8 RT. Tym razem w zmienionym składzie.

– Przerwę w kalendarzu Mistrzostw Polski wykorzystałam na krótki wypoczynek, a później intensywne treningi – mówi Małgorzata Kosińska. – Przed Rajdem Rzeszowskim dość dużo działo się w naszym zespole, zwłaszcza personalnie. Chciałam serdecznie podziękować Grześkowi Dachowskiemu za dotychczasową współpracę. Podczas naszych wspólnych startów przekazał mi wiele cennych informacji, które z pewnością wykorzystam w przyszłości. Wielkie dzięki za cierpliwość, bo wiem, że dzisiaj nie jestem najszybszym kierowcą, a mimo to Grzesiek wytrzymywał ze mną w aucie (śmiech). Podczas podkarpackiej rundy po zawiłościach rajdowego rzemiosła pilotować mnie będzie Marta Momot, która w swoim sportowym CV ma starty w zawodach od trzeciej do pierwszej rajdowej ligii. Przed Rajdem Rzeszowskim szlifowałyśmy opis, odbyłyśmy testy i jesteśmy w dobrych humorach. Dla mnie ten start to dodatkowe wyzwanie: na nieznanych mi odcinkach będę musiała zrobić opis wykorzystując to wszystko, czego nauczyłam się w dotychczasowych startach. Mam nadzieję, że razem z Martą zdamy ten egzamin celująco i z każdym kilometrem będziemy podróżować coraz szybciej. Do zobaczenia w Rzeszowie!

 

Peugeot Le Mans Hypercar - wyścigowa hybryda o mocy 500 kW

Więcej informacji na temat zespołu Lenovo-Power8 RT znajdziecie na profilu (https://www.facebook.com/malgorzatakosinskaLadyG). Serdecznie zapraszamy.

Najnowsze

Test Harley Davidson Street 750

Nowoczesny i zwinny - Street 750 to nietypowy motocykl ze stajni Harley Davidson. Przetestowałyśmy go, by ujawnić jego prawdziwe oblicze.

Street to mały i lekki cruiser. Pierwszy rzut oka sprawia, że chcemy na niego patrzeć dłużej – klasyczna sylwetka, atrakcyjna okrągła owiewka dookoła przedniego reflektora, matowa czerń pięknie wyprofilowanego baku… Ten motocykl jest piękny. Jest także wygodny. Kształtna kanapa i szeroki bak, który można objąć kolanami, zapewniają stabilną pozycję do jazdy. Kierownica jest idealnie ustawiona – nie trzeba do niej daleko sięgać. Dzięki temu nie pochylamy pleców, za co kręgosłup jest wdzięczny, nawet na dłuższych trasach. Podnóżki nie są wysunięte do przodu jak w standardowych cruiserach, dlatego za pierwszym razem trzeba ich trochę poszukać. Ale po chwili przyzwyczajenia docenimy pozycję zapewniającą komfortowe zgięcie kolan. Zwłaszcza że dzięki niej można też dość aktywnie pracować ciałem w zakrętach. Tak, to nie pomyłka. Street składa się bowiem bajecznie: kręte drogi lub żwawa miejska jazda to jego żywioł.

Wygodne i proste w obsłudze są umieszczone na rączkach kierownicy kierunkowskazy i kill-switch. Sterowanie obu kierunkowskazów jest zresztą umieszczone w lewej rączce (inaczej niż w klasycznych Harleyach, gdzie włącznik prawego kierunkowskazu mamy po prawej stronie). Zegary i kokpit to minimalizm i prostota. Jeden okrągły prędkościomierz, na którego tarczy umieszczono tylko podstawowe kontrolki – to musi nam wystarczyć. Taki klasyczny design współgra jednak świetnie z estetyką motocykla. Na cyferblacie mamy też małe podświetlane okienko z informacją o przebiegu maszyny. Możemy również ustawić dwa oddzielne przebiegi dzienne – i to wszystko. Czy ten zestaw jest wystarczający? Nie do końca – brakuje zwłaszcza obrotomierza i wskaźnika kontroli paliwa. Tym bardziej, że kontrolka rezerwy ma zwyczaj migać przedwcześnie, szczególnie przy jeździe pod górę i z góry. Można też przyczepić się odrobinę do jakości wykończenia drobiazgów – wiązki kabli są widoczne, niektóre śruby i spawy wyglądają topornie. Kiedy jednak spojrzymy na niską cenę tej maszyny – zrozumiemy, że pewnie niedociągnięcia musiały wynikać z obniżenia kosztów produkcji.

Wszystkie te drobiazgi można jednak wybaczyć, gdy ruszymy przed siebie i poczujemy, jak pracuje silnik tego motocykla. Street 750 prowadzi się bowiem znakomicie dzięki elastycznej i dynamicznej jednostce napędowej o pojemności 749 cm³. Dostarcza ona 56 koni mechanicznych mocy, a że konstrukcyjnie jest to dwucylindrowy widlak – moc oddawana jest zadziornie i żwawo. Innymi słowy – motocykl rwie się do jazdy, błyskawicznie przyspiesza, a do tego zachowuje stabilność i idealnie wchodzi w zakręty. Przy niewielkiej masie (222 kg) 56 koni mechanicznych wystarczy w zupełności, by poczuć radość z jazdy, dynamicznie wyprzedzać, czy stabilnie pędzić przed siebie w dłuższej trasie. W tym ostatnim przeszkadzać może brak owiewki. Silny pęd wiatru sprawia, że jazda z prędkościami powyżej 120 km/h nie jest zbyt przyjemna. Silnik też przy wyższych prędkościach i obrotach traci swoją żwawość. Osiągnięcie 100-120 km/h jest błyskawiczne i dostarcza mnóstwo frajdy. Powyżej tych prędkości trzeba już żmudnie rozpędzać maszynę. Ale jest ona w stanie pojechać w tempie zblizonym do licznikowego 180 km/h – zachowując przyzwoitą stabilność. Niestety, przy wysokich prędkościach poza wiatrem odrobinę dają znać o sobie wibracje. A skoro już o wibracjach mowa – fani typowego dla HD głośnego dudnienia i czucia całym ciałem wibracji silnika w przypadku Streeta bardzo się zawiodą. Nowy, chłodzony cieczą silnik wysokoobrotowy pracuje bardzo spokojnie, wydając z siebie przyjemny, lecz dość cichy pomruk. Dla mnie to zaleta, lecz rozumiem, że niektórym może brakować pewnej szorstkości, do której przyzwyczaiły nas inne modele HD.

Na pochwałę zasługuje konstrukcja skrzyni biegów – przełożenia są długie i elastyczne, na szóstym biegu możemy zwolnić do 50 km/h bez nieprzyjemnego szarpania czy dygotu. Problem sprawia tylko poszukiwanie biegu neutralnego. I umiejscowienie dźwigni zmiany biegów – zanim ruszymy warto ułożyć stopę już pod nią, bo jest dość mocno odsunięta do przodu w stosunku do intuicyjnego ułożenia stopy na podnóżku. Elastycznie zaprojektowane biegi sprzyjają jeździe miejskiej. Także wąska sylwetka i nisko umieszczony środek ciężkości czynią ze Streeta idealny środek transportu do miasta. Dynamiczny i zwinny motocykl poradzi sobie bez problemu w każdym korku. Pomogą w tym też wąsko ustawione lusterka – nie wychodzą one zupełnie poza obrys kierownicy. To zaleta w ciasnym miejskim ruchu, lecz odbija się niestety na widoczności – w praktyce widzimy w lusterkach więcej swoich ramion, niż ruchu za nami.

Inwestycje infrastrukturalne w Warszawie – kiedy kolejne etapy obwodnicy?

Skoro o mankamentach mowa – największym z nich są hamulce. Zarówno z przodu, jak i z tyłu mamy tylko jedną tarczę z zaciskami dwutłoczkowymi. Do tego przewody nie są ujęte w stalowy oplot, co sprawia, że nierozgrzane hamulce reagują z opóźnieniem. Dotyczy to zwłaszcza hamulca tylnego, którego praca jest bardzo słabo wyczuwalna. Nie pomaga też fakt, że dźwignia tylnego hamulca jest umieszczona bardzo daleko od podnóżka – więc naciśnięcie go wymaga bardzo świadomego i mocnego ruchu stopą. Tracimy wtedy cenne ułamki sekund. Przednie hamulce działają poprawnie, ale ich siła pozostawia trochę do życzenia. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę dynamikę jazdy, jaką Street oferuje. Być może wprowadzenie obowiązku posiadania ABS sprawi, że producenci poprawią cały układ hamulcowy Streeta. Byłoby to wskazane i uczyniłoby ze Streeta pojazd bliski ideału.

Na razie jest to znakomity fun bike, nie pozbawiony mankamentów, lecz zapewniający kierowcy mnóstwo przyjemności. Jest to też godny zainteresowania model dla osób o niewielkim wzroście i nie dysponujących dużą siłą. Lekki, zwinny, wygodny i łatwy w obsłudze. A do tego niedrogi. Polecam motocykl Harley Davidson Street 750 wszystkim, którzy cenią urok klasyki, ale zależy im też na dobrej zabawie. Moim zdaniem to udane połączenie tradycyjnego wyglądu z nowoczesnym stylem jazdy.

Dane techniczne Harley Davidson Street 750:
Silnik: dwa cylindry, V-twin, 749 cm3, chłodzony cieczą
Moment obrotowy: 60 NM
Moc maks.: 56KM @8000 Obr/min
Średnica x skok tłoka: 85 mm x 66 mm
Stopień sprężania: 11:1
Zasilanie: wtrysk paliwa Mikuni
Układ Chłodzenia: chłodzony cieczą
Rozrusznik elektryczny
Przekładnia 6-cio stopniowa
Hamulce: 2-tłoczkowe pływające, po jednej tarczy z przodu i z tyłu
Długość: 2,225 mm
Rozstaw osi: 1,535 mm
Prześwit: 145 mm
Wysokość siedzenia: 710 mm
Opony: przód 100/80 R17, tył 140/75 R15
Zbiornik paliwa: 13,1 L
Spalanie (wg producenta): 4,7 L / 100 km
Max masa brutto: 400 kg
Masa (gotowy do eksploatacji): 222 kg
Masa (bez płynów): 206 kg
Lampki kontrolne: Światła drogowe, bieg jałowy, niskie ciśnienie oleju, kierunkowskazy, diagnostyka silnika, niski poziom paliwa
Wskaźniki: 3,5-calowy elektroniczny prędkościomierz z kontrolkami świateł drogowych, biegu jałowego, niskiego ciśnienia oleju, kierunkowskazów, diagnostyki silnika, niskiego poziomu paliwa i blokadą wyłącznika zapłonu i widelca oraz wlewu paliwa

Cena: 33 980 złotych

Najnowsze

Edyta Klim

Female Biker Meet

Już 16 sierpnia odbędzie się największy na świecie zlot motocyklistek w Londynie, który jednocześnie będzie próbą pobicia Rekordu Guinnesa!

Poprzedni rekord należy do Australii, gdzie pojawiło się 221 motocyklistek, a już teraz na facebookowym profilu przyjazd na spotkanie w Londynie deklaruje ponad 900 kobiet. Imprezę organizuje Dorchester & West Dorset Advanced Motorcyclists (DWDAM), a miejscem spotkania będzie The Ace Cafe w Londynie.

Celem spotkania jest uzmysłowienie wszystkim, że kobiet motocyklistek jest bardzo wiele i pora, by producenci dostrzegli je przy tworzeniu swoich produktów, i zadbali lepiej o ich bezpieczeństwo:
– Zwykle brakuje wszystkich, dostępnych dla mężczyzn opcji, wybór jest mały, a często i jakość gorsza. Pora zrozumieć, że kobiety nie tylko siedzą na motocyklu z tyłu, ale także używają go same, wyczynowo czy turystycznie. Wzywamy wszystkie motocyklistki do udziału w spotkaniu i pomocy w biciu światowego rekordu. Czymkolwiek jeździcie – przybywajcie! Każda z Was jest mile widziana – mówi organizatorka zlotu Sherrie Woolf.

Całą paradę z BMW Wollaston do Ace Cafe poprowadzi Maria Costello, a na miejscu będą loterie charytatywne, konkursy z cennymi nagrodami, szkolenia i inne atrakcje.

Więcej informacji znajdziecie na stronie oficjalnej: http://www.wimagb.co.uk

Najnowsze