Auto-Finder, czyli już nie zgubisz swojego auta. Film

Z pewnością każdemu choć raz zdarzyło się zgubić samochód na parkingu. Ten stres, to zmartwienie i poszukiwanie samochodu w panice, te minuty podobne do godzin.. i powolna utrata wiary w to, że jeszcze gdzieś ten samochód w ogóle stoi...

Znalezienie samochodu na parkingu czasem może okazać się sporym problemem…
fot. Auto-Finder

Czy takie sytuacje mają sens? Naukowcy są jednomyślni – stres powoduje zaburzenia psychiczne, skraca życie, zwiększa podatność zachorowań na grypę, zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia choroby nowotworowej, osłabia układ odpornościowy, powoduje, że pojawiają się nam siwe włosy, a w niektórych przypadkach może być przyczyną otyłości. Oczywiście, w  życiu każdego człowieka istnieje sporo sytuacji stresowych i nie sposób ich uniknąć. Można jednak przynajmniej próbować ograniczyć ich ilość. Na przykład inwestując jedyne 64 dolary w pomysłowe urządzenie, jakim jest Auto-Finder. Jak sama nazwa mówi, nietrudno domyśleć się, że urządzenie służy do odnajdywania swego, zagubionego w tłumie innych, samochodu.

Wprawdzie parkingi pod wielkimi marketami coraz częściej są odpowiednio oznaczone tak, by nikt z nas nie doświadczył problemu ze znalezieniem swojego pojazdu. Znakomicie spisują się najnowsze rozwiązania

Proste i łatwe w obsłudze urządzenie pozwoli odnaleźć zagubiony na parkingu samochód.
fot. Auto-Finder

polegające na malowaniu ścian parkingów na różne kolory. W końcu każdy, parkując samochód, gdzieś tam w podświadomości rejestruje kolor miejsca, w którym zostawił swoje auto. Wciąż jednak istnieje wiele zwykłych parkingów, ogromnych niczym stadion Wembley, na których trudno odnaleźć się samemu, a co dopiero swój samochód. W takich właśnie sytuacjach świetnie sprawdzi się zestaw Auto-Finder.

Urządzenie składa się z dwóch części. Jedną z nich należy zostawić w samochodzie, a drugą, w postaci pilota, należy nosić ze sobą. System działa nawet w wielopoziomowych parkingach podziemnych w zakresie do 500 metrów, pokazując strzałkami, w którym kierunku powinniśmy się udać, by odnaleźć swój samochód.

Przy odrobinie inwencji twórczej, urządzenie może znaleźć także inne zastosowanie, niekoniecznie do odnalezienia zagubionego pojazdu…

Auto-Finder można kupić tutaj.

Najnowsze

Ford Focus z jeansów?

Tak - wbrew pozorom nie jest to takie nierealne. Inżynierowie Forda, którzy pracują właśnie nad najnowszą generacją Focusa, zbierają pieczołowicie stare jeansy, dywany, butelki. Po co? Będą z nich budować nowego Focusa!

fot. Ford
Kiedy nagrodę Car of The Year zdobył ekologiczny samochód, producenci zrozumieli, że tylko taka strategia pozwoli im zaistnieć na rynku. Chyba już nikt nie jest w stanie zatrzymać tego pędu. Tak więc powstają I-mievy, I-on’y i różne pokraczne hybrydy oraz turbodoładowane silniki, które oszczędne są tylko wtedy, kiedy świadomie uprawiamy eko-driving.

W gamie silników nowego Forda Focusa, który na rynku pojawi się w 2012 roku ma się pojawić super ekologiczna jednostka Eco-Boost. Wydawało by się, że to już powinno wystarczyć, by spełniać wszelkie normy wyznaczone przez popularnych „zielonych”. Ford jednak ma bardziej ambitne plany i chce zrobić użytek z rzeczy, które już raz spełniły swoją rolę. W końcu, po co stare, niepotrzebne rzeczy mają zaśmiecać naszą planetę?

Co tam pachnące wnętrze – ważna jest świadomość ekologiczna!
fot. Ford

Amerykański producent ma na to o wiele lepszy pomysł. Przetworzy wszystkie surowce wtórne i zrobi z nich wnętrze samochodu. Nierealne? A jednak – w końcu stare skarpety idealnie nadają się do wygłuszenia samochodu, żywica ekologiczna na elementy podwozia, a plastikowe butelki po Coca-Coli do wykonania elementów tapicerki. Dlaczego więc nie skorzystać z tego? Po pierwsze, jest to naprawdę dobry ekologiczny uczynek, po drugie – Ford będzie mógł się chwalić swoją proekologiczną postawą.

Ciekawe tylko, jak producent poradzi sobie z problemem zapachu nowego samochodu. W końcu to czasami on potrafi mocno przyciągnąć (ale i odepchnąć) klienta…

Najnowsze

Adam Małysz wystartuje w Dakarze!

Jak donosi dzisiejszy Puls Biznesu, na koniec sezonu narciarskiego Adam Małysz ogłosi zakończenie kariery skoczka. Wiadomo, że Mistrza od dawna interesował offroad, lecz kto by przypuszczał, że jego celem jest...

Rajd Dakar to nie przelewki. Każdy kto na nim był zawsze relacjonuje, jak wymagające niesamowitych umiejętności jazdy,  trudne i wyczerpujące są to zmagania. Jednak okazuje się, że naszemu skoczkowi nie aż tak starszne.

Dwa lata temu Adam Małysz zdecydował się na współpracę z Audi. Wcześniej wygrał Audi Q7 w konkursie 4 skoczni.
fot. Audi

Puls Biznesu dotarł do informacji, jakoby Adam Małysz od marca przyszłego roku miał startować w zespole RMF Caroline Team, który do tej pory wspierał się medialnie udziałem przeróżnych celebrytów, m.in. Darii Widawskiej oraz Ani Dereszowskiej, aby poważnie przygotować się do wystepu w Rajdzie Dakar 2012. Jak wiadomo wspomniany zespół kooperuje z Porsche, zatem wszystko wskazuje na to, że niebawem zobaczymy Orła w Wisły w autach z Zuffenhausen.

Wszystko to ma związek z tajemniczą akcją RMF Caroline Team, która od kilku miesięcy promuje swojego Secret Mana – na wzór Stiga z „Top Gear” – który ma ujawnić tożsamość właśnie w marcu przyszłego roku. Na razie do publicznej wiadomości dotarło zdjęcie, gdzie widać drobną, wysportowaną sylwetkę, w rajdowym kombinezonie i kasku. 

Adam Małysz nie od dziś przejawia zainteresowanie sportem motorowym w terenie. Jeździ na quadach, motocyklami cross i enduro oraz ciężkimi samochodami offroadowymi. Mistrz miał też okazję startować w rajdzie – na zmianę zresztą żoną, Izabellą Małysz – pilotując kierowcę rajdowego Zbigniewa Cieślara (czytaj tutaj).

Nie od dziś wiadomo, że Adam Małysz lubi zaszaleć różnymi samochodami…

Główny zainteresowany pytany przez Polskie Radio o motoryzacyjną pasję przyznaje, że nie wyobraża sobie innego samochodu niż terenówka.

– Interesuję się sportem terenowym, mam nawet jeepa przygotowanego do jazdy terenowej – przyznaje Adam Małysz. 

Wszystkie źródła podkreślają, że Adam Małysz ma być magnesem na sponsorów i reklamodawców.

Źródło: Puls Biznesu, polskieradio.pl

 

 

 

Najnowsze

Driftingowe fotografowanie – felieton Joanny Garlickiej

"Próba fotografowania wszystkiego, zatrzymania pędzącej rzeczywistości" - tak opisuje swoje życie z fotografią driftingu 22-letnia Joanna Garlicka.

Początek… to końcówka 2005 roku. Exacta vx 1000. Zdjęcia czarno-białe. Czasem wywoływane samodzielnie w ciemni. To próba fotografowania wszystkiego, zatrzymania pędzącej rzeczywistości, stawianie kolejnych wyzwań, szukanie swojego tematu.

Joanna Garlicka
fot. z archiwum Joanny Garlickiej

Z czasem zaczęłam fotografować rajdy przygodowe, bardziej znane jako adventure racing. To sport jeszcze mało popularny w naszym kraju, ale bardzo ciekawy. Zafascynował mnie na tyle, że sama zaczęłam startować w takich zawodach. O drifcie z zamiłowaniem opowiadał mi Narzeczony, dla którego jest on pasją. I tak się zaczęło. Czytałam artykuły, oglądałam filmy, by dowiedzieć się więcej.

W tym sezonie miałam okazję być na pięciu rundach SSS Drift Cup, zorganizowanych przez Stowarzyszenie Sprintu Samochodowego. Początkowa eliminacja: Bemowo. Pierwsze emocje wzbudzane przez obecność na prawdziwych zawodach, niemal ocieranie się o driftujące samochody, obserwowanie przejazdów w parach. Myślałam, że jak zrobię ostre zdjęcia z bliska, to wystarczy. Dopiero wtedy jednak przekonałam się, ile wyzwań stawia fotografowanie ślizgających się jak po tafli lodu samochodów. Do tego prowadzonych przez ludzi z pasją, którzy umieją czerpać z tego niesamowitą i wręcz zaraźliwą radość.

Asia wciąż szkoli swoje umiejętności fotografowania, choć jej zdjęcia są już bardzo profesjonalne.
fot. Joanna Garlicka

Z każdą rundą czerpałam z fotografowania i samej obecności na zawodach coraz większą przyjemność. Jazda przez wiele kilometrów, wstawanie o świcie, dzień spędzony na lotnisku. Obserwacja, jak powstaje trasa przejazdowa, jak przebiegają treningi, kwalifikacje. Potem zjawiskowe tsuiso – uwieńczenie rywalizacji. Wszystko to coraz bardziej wciągało mnie w świat driftu. Po rundzie w Pruszczu Gdańskim, gdzie dzięki uprzejmości WPR Drift Team, miałam okazję poczuć jak to jest siedzieć na prawym fotelu driftwozu, pędząc bokiem przez trasę, jeszcze bardziej zakochałam się w tej dyscyplinie. Powstał też pomysł na zdjęcia „on board” w przyszłym sezonie, inne kadry, może i filmy. Dzięki wskazówkom i uwagom, jakie dostaję po opublikowaniu coraz nowszych galerii, mogę się rozwijać i wiem nad czym pracować.

Ciągle zastanawiam się jak najlepiej oddać istotę tego sportu, jak zaprezentować to wszystko, co się tam dzieje, oddać należycie klimat. Nie jest to łatwe, ale czuję, że wreszcie znalazłam swoją dziedzinę fotografii, która jest dla mnie pasjonująca.

Kiedyś niewiele mogłabym o tym sporcie powiedzieć, dziś nie wyobrażam sobie innego życia. Wciąż czytam o driftingu i – jeśli jest taka możliwość – jeżdżę na zawody. Wciąż czerpię radość z oglądania programów, czy filmów związanych z tą dyscypliną.

W nowy sezon wkraczam jako fotograf gotowy na wyzwania i PR-owiec SaikoD Drift Team.
Do zobaczenia na zawodach!

Najnowsze

Maldonado za Hulkenberga

Dzień po ogłoszeniu przez FIA niepełnej listy kierowców F1 zespół Franka Williamsa poinformował, że w przyszłym sezonie razem z Rubensem Barrichello startować będzie Pastor Maldonado.

Pastor Maldonado – nowy kierowca Williamsa
fot. Williams

Urodzony w Wenezueli kierowca rozpoczął swoją karierę zawodniczą oczywiście od gokartów. Po wygraniu siedmiu tytułów mistrzowskich przeniósł się w 2003 roku do Formuły 3. W 2007 debiutował w serii GP2 i odniósł zwycięstwo w wyścigu w Monaco. Ostatni sezon był dla Wenezuelczyka bardzo udany. Został mistrzem tej serii i pierwszym, któremu udało się zwyciężyć w 6 kolejnych wyścigach. 25-latek przejechał do tej pory 2000 km za kierownicą bolidu F1, testując z zespołem Williamsa w Abu Dhabi.
Ostatnim Wenezuelczykiem, który jeździł w F1 był Johnny Cecotto, występujący w 1983 roku w Theodore Racing Team oraz partnerujący w Toleman Racing Team Ayrtonowi Sennie w części sezonu 1984.

Pastor Maldonado

Narodowość: Wenezuela
Data urodzenia: 9 Marca 1985

Kariera:

2010        Mistrzostwo GP2, 6 zwycięstw, 2 pole position
2009        GP2, 6. w klasyfikacji, 2 zwycięstwa
2008        GP2, 5. w klasyfikacji: 1 zwycięstwo, 5 podium, 2 pole position
2007        GP2, 11. w klasyfikacji, 1 zwycięstwo, 2 podium, 1 pole position
2006        Formula Renault 3.5 Series, 3. w klasyfikacji, 3 zwycięstwa, 6 podium, 5 pole position
2005        Italian F3000 Championship, 9. w klasyfikacji, 1 zwycięstwo
2004        Mistrzostwo Italian Formula Renault 2.0 Series, 8 zwycięstwo, 6 pole position
                European Formula Renault V.6 Series, 8. w klasyfikacji, 2 zwycięstwa
                Pierwszy test w F1- Minardi F1
2003        Italian Formula Renault 2.0 Series, 7. w klasyfikacji: 3 podium, 1 pole position
2000        Mistrzostwo Formula Renault Winter Series
’93 – ’99   Karting: Zdobywca 4 regionalnych i 3 Mistrzostw Wenezueli

Czy Hulkenberg znajdzie dla siebie miejsce w przyszłym sezonie w F1? Może obok Roberta Kubicy?
fot. Williams

Trudno przy tej okazji nie zastanowić się nad tym, dlaczego w zespole Williams nie zostaje Nico Hulkenberg? Młody Niemiec ma przecież za sobą niezły sezon, z sensacyjnym pole position przed GP Brazylii, pierwszym od 100 wyścigów dla tego teamu!  No, może jego osiągnięcie punktowe w sezonie 2010 nie było wyjątkowo imponujące (22 punkty), szczególnie w porównaniu z najbardziej doświadczonym w stawce kolegą z teamu Rubensem Barrichello (47 punktów). Warto jednak pamiętać, że sam Barrichello nie był w stanie także dokonać cudów, dysponując FW 32… Williams zajął 6. miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie było to 6. miejsce 'tuż' za Renault. Różnica pomiędzy tymi dwoma zespołami wynosiła 94 punkty (163 – 69). Sam Hulkenberg do tej pory określany był przez zespół jako bardzo lojalny i oddany zadaniu, którego podjął się najpierw jako kierowca testowy Williamsa w 2008 roku, a w listopadzie 2009 jako partner Barrichello. Nie dowiemy się jakie są powody, dla których 23-letni Niemiec nie znalazł wystarczającego uznania w oczach swoich szefów. Faktem jest, że tylko w 6 wyścigach dojechał na wyższej pozycji niż ta, z której startował, ale także 4 razy zawiódł go samochód. Niestety, prawda jest taka, że samo uznanie może nie wystarczyć. Potrzebne jest jeszcze przekonanie zespołu, że kierowca będzie nabywał doświadczenia i rozwijał się, co przyniesie teamowi wymierne korzyści. No i potrzebne są … pieniądze, czyli sponsorzy. A może jego menadżer – Willi Webber (ten sam, który zajmuje się karierą Michaela Schumachera) uważa, że znajdzie mu bardziej odpowiednie miejsce? Póki co, mówi się, że Hulkenberg ma zostać kierowcą testowym Mercedesa – może w oczekiwaniu na miejsce siedmiokrotnego mistrza świata? Nie wyklucza się także rozmów z zespołem Renault.

Najnowsze