Auta elektryczne i hybrydy typu plug-in w Polsce – ceny

Najdroższy samochód elektryczny na polskim rynku kosztuje niemal milion złotych. Za najtańszy trzeba zapłacić tylko 50 tysięcy. Jakie auta zasilane prądem można kupić w Polsce i za ile?

Zestawienie PSPA i  Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych zawiera specyfikację 42 pojazdów – 15 w pełni elektrycznych (BEV) i 27 hybryd typu plug-in (PHEV). Uwzględniono jedynie te samochody, które są stałej w ofercie polskich dilerów. Katalog będzie na bieżąco aktualizowany.

– Nasi eksperci dokładnie przeanalizowali ofertę poszczególnych marek, weryfikując dane pojazdów z koncernami motoryzacyjnymi. Opisy samochodów zawierają podstawowe parametry, takie jak zasięg, emisja, cena czy gabaryty. Podajemy także pozostałe dane, m.in. związane z typem silnika i osiągami, baterią i czasem ładowania – mówi Jan Wiśniewski z Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL.

  • Pojazdy w pełni elektryczne (BEV)

Zestawienie otwiera najtańszy na polskim rynku, miejski mikrosamochód, czyli Renault TWIZY  (53,200 zł). Produkowany od 2012 r. pojazd mieści na pokładzie dwie osoby (w układzie 1+1). Katalogowy zasięg wynosi 100 km. Więcej należy zapłacić za dwuosobowy samochód ze stajni grupy Daimler – smarta fortwo Electric Drive  (94.500 zł). Model dysponuje deklarowanym zasięgiem 160 km i 82 KM. Dwa pozostałe modele z tej rodziny, czyli czteroosobowy smart forfour Electric Drive (96.000 zł) i smart fortwo cabrio Electric Drive (108.300 zł) mają zasięg mniejszy o 5 km. Pojazdy, których znakiem rozpoznawczym są m.in. bardzo kompaktowe rozmiary i nieszablonowe podejście do projektu karoserii, osiągają prędkość maksymalną 130 km/h. Kolejny miejski samochód elektryczny w zestawieniu to Volkswagen e-up! (115,190 zł). 5-drzwiowi maluch, o mocy 82 KM, generuje 210 Nm momentu obrotowego, a od 0 do 100 km/h rozpędza się w 12,4 sekundy. Deklarowany przez producenta zasięg to 160 kilometrów.

– Wprowadzony do sprzedaży we wrześniu 2016 roku, nowy model Renault ZOE dysponuje zasięgiem do 400 km. Pojazd korzysta z akumulatorów litowo-jonowych o pojemności 41kWh, opracowanych przez południowokoreański LG Chem – mówi Jan Wiśniewski z Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych. Wersje ZOE R90 Z.E. 40  (131,900 zł) i ZOE Q90 Z.E. 40  (134,900 zł) różnią się systemem ładowania. W wersji R ładowanie odbywa się z maksymalną mocą 22 kW, w wersji Q z mocą do 43 kW, ale niższa jest ogólna sprawność napędu i ładowania, stąd mniejszy zasięg (R – 403 km i Q – 367 km). Nieco tańsza jest wersja ZOE R90 22 kWh  (121,900 zł), zapewniająca zasięg 240 km.

Pierwsza generacja Nissana LEAF osiągnęła status najlepiej sprzedającego się samochodu elektrycznego na świecie. Połączenie kompaktowego nadwozia z napędem elektrycznym idealnie wpasowywało się w potrzeby osób mieszkających w dużych metropoliach. W 2011 r. LEAF zdobył tytuł Światowego Samochodu Roku. Pojazd cieszy się dużą popularnością również na rynku polskim. W ofercie znajdują się dwie odmiany modelu – Nissan LEAF 24 kWh (128,000 zł) i LEAF 30 kWh  (133,000 zł), różniące się pojemnością zastosowanych akumulatorów litowo-jonowych. Obok LEAFa, w ofercie Nissana znajduje się inny elektryczny pojazd – model e-NV200, dostępny jako dostawczy Furgon (134,070 zł) lub wersja osobowa Combi (138,990 zł). Obie odmiany dysponują podobnym zasięgiem (170 km i 167 km), taką samą mocą (109 KM), prędkością maksymalną (123 km) i przyspieszeniem od 0 do 100 km/h (14 s). Energia elektryczna jest magazynowana w akumulatorach litowo-jonowych o pojemności 24 kWh.

Hyundai, który poinformował ostatnio, że do 2020 r. planuje zostać drugim największym na świecie producentem pojazdów przyjaznych środowisku, w polskiej ofercie ma jeden w pełni elektryczny model – IONIQ electric (149,900 zł) z akumulatorami litowo-jonowymi o pojemności 28 kWh i maksymalnym zasięgiem 280 km. Pojazd napędzany jest na przednie koła przez silnik elektryczny o mocy 120 KM i momencie obrotowym 295 Nm. Od 0 do 100 km/h pojazd przyspiesza w 9,9 s. W październiku w polskiej ofercie Hyundaia pojawił się także IONIQ  w wersji plug-in hybrid wyceniony od 138,900 zł .

BMW i3 (162,100 zł) to pierwszy seryjny, w pełni elektryczny samochód bawarskiego producenta, produkowany od 2013 roku. Najchętniej kupowany elektryk w Polsce ma niespełna 4 metry długości, 1,77 m szerokości i 1,57 wysokości. Przyspieszenie od 0 do 100km/h wynosi 7,2 s, a prędkość maksymalna 150 km/h. Deklarowany zasięg na jednym ładowaniu to 312 km.

Najdroższym samochodem elektrycznym oferowanym na polskim rynku jest Volkswagen e-Golf (162,890 zł). Pojazd sprawdzi się zarówno w mieście, jak i w dłuższej trasie (ponad 300 km zasięgu na jednym ładowaniu). Silnik elektryczny dysponuje mocą 136 KM i maksymalnym momentem obrotowym 290 Nm.

  • Hybrydy typu plug-in (PHEV)

Zestawienie samochodów łączących napęd elektryczny i spalinowy otwiera MINI Cooper S E Countryman ALL4 (147,000 zł), który jest pierwszą hybrydą typu plug-in brytyjskiej marki. Pojazd cieszy się sporą popularnością wśród klientów. Od czasu rynkowego debiutu w czerwcu tego roku, sprzedano ponad 2700 egzemplarzy tego modelu.

Toyota Prius Plug-in Hybrid (152,900 zł) jest jednym z najbardziej ekologicznych samochodów hybrydowych dostępnych na rynku. Emituje zaledwie 23 g CO2 na km. W sprzedaży dostępna jest obecnie druga generacja tego modelu.

– Toyota jest liderem sprzedaży klasycznych hybryd w Polsce. Pod koniec lipca br. ogłosiła, że sprzedała na naszym rynku ponad 25 tysięcy pojazdów tego typu. Koncern równolegle rozwija ofertę pojazdów z napędem elektrycznym, jest także prekursorem w zakresie napędu wodorowego – mówi Jan Wiśniewski.

Volkswagen Golf GTE (158,090 zł) to oszczędniejsza i bardziej przyjazna środowisku alternatywa dla modelu GTI. Samochód rozpędza się od 0 do 100 km/h w 7,6 s i według danych producenta w cyklu mieszanym spala od 1,6 do 1,8 l benzyny na 100 km.

– Grupa Volkswagena do 2030 r. zamierza oferować napęd elektryczny we wszystkich swoich modelach. Koncern podwoi także nakłady na pojazdy zeroemisyjne do kwoty 20 mld euro i przeznaczy ponad 50 mld euro na inwestycje w baterie litowo-jonowe – podaje Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych.

KIA Optima Plug-in HYBRID (164,900 zł) to pierwsza hybryda typu plug-in koreańskiej marki. Pojazd objęty jest 7-letnią gwarancją. Wykorzystując wyłącznie napęd elektryczny, kierowca jest w stanie przejechać do 54 km.

Audi A3 Sportback e-tron (170,100 zł) to z kolei kompaktowy samochód hybrydowy segmentu premium. Model łączy wysokie osiągi (7,6 s od 0 do 100 km/h) z niewielkim spalaniem (1,6 l benzyny na 100 km).

Popularny w Polsce Volkswagen Passat, w wersji GTE występuje na rynku w dwóch opcjach nadwoziowych: jako sedan (176,090 zł) oraz kombi (179,190 zł). Łączna moc układu napędowego wynosi w tym przypadku 218 KM.

BMW i3 Range Extender (182,700 zł) to w pełni elektryczny model, wyposażony w silnik spalinowy, który nie napędza kół lecz służy doładowaniu akumulatorów litowo-jonowych. Niemiecki producent szacuje realistyczny zasięg pojazdu na 330 km.

Natomiast BMW 330e iPerformance (183,000 zł) to samochód klasy średniej należący do segmentu premium. Kolejne generacje serii 3 produkowane są nieprzerwanie od 1975 r.

– Grupa BMW zapowiedziała, że do 2025 r. wprowadzi na rynek 25 modeli z napędem elektrycznym, z czego 12 z nich będą stanowiły samochody w pełni elektryczne. Elektryfikacja nie ominie nawet BMW M (wersje usportowione) oraz Rolls-Royce’a – mówi Jan Wiśniewski.

Kolejny pojazd w zestawieniu, Mitsubishi Outlander PHEV (205,990 zł), został wyposażony łącznie w trzy silniki (spalinowy i dwa elektryczne) oraz stały napęd na cztery koła. Samochód nie posiada skrzyni biegów. SUV japońskiej marki w pierwszej połowie 2017 r. był najlepiej sprzedającą się hybrydą typu plug-in w Europie.

Mercedes-Benz C 350 e występuje w nadwoziu sedan (237,400 zł) oraz kombi (245,800 zł). Samochód dysponuje 7-biegową skrzynią biegów i napędem na tylne koła. Klasa C zadebiutowała na rynku po raz pierwszy w 1993 r. jako następca popularnego „Baby-Benza” – W201.

Kolejny model w zestawieniu, Mercedes-Benz GLC 350 e 4MATIC, można kupić w wersji SUV (240,500 zł) lub Coupé (270,500 zł). Pojazd od 0 do 100 km/h rozpędza się w 5,9 s.

BMW 530e iPerformance (242.900 zł), który zadebiutowało na rynku w 2017 r. Model dysponuje identyczną mocą maksymalną (252 KM) jak spalinowy 530i. Od 0 do 100 km/h przyspiesza w takim samym czasie (6,2 s), za to spala znacznie mniej paliwa (1,9 l zamiast 5,4 l na 100 km).

Jak poinformowało Volvo, wszystkie modele, które ukażą się na rynku po 2019 r., zostaną wyposażone w napęd elektryczny. Wyodrębniona została również odrębna marka – Polestar, która zajmie się produkcją EV o sportowych osiągach. W ofercie szwedzkiego producenta na polskim rynku znajduje się model V60 D6 Twin Engine AWD (265,800 zł), które łączy dwa silniki: elektryczny i turbodiesel. Pojazd jest wykonany z materiałów, które w 85% można poddać utylizacji. Dostępne jest także Volvo XC90 T8 Twin Engine AWD (351,600 zł), które w przeciwieństwie do modelu V60, wyposażono w silnik benzynowy, a nie diesla. Hybrydowy SUV rozwija 320 KM mocy i dysponuje zasięgiem 45 km.

W ofercie Mercedes-Benz znajduje się hybrydowa odmiana klasy E, będącej bezpośrednim spadkobiercą legendarnych modeli W123 i W124 – model E 350 e (288,300 zł), rozwija łącznie 286 KM mocy i 550 Nm momentu obrotowego.

BMW X5 xDrive40e iPerformance (329,500 zł) to z kolei duży SUV, który na 100 km spala mniej paliwa niż niektóre samochody kompaktowe. Przykładowo, według danych producenta, BMW 120i w cyklu mieszanym zużywa na 100 km 5-9-5,5 l benzyny, natomiast hybrydowe X5 – 3,4-3,3 l.

Konkurencyjny Mercedes-Benz GLE 500 e 4MATIC (354,000 zł) rozwija natomiast 442 KM, od 0 do 100 km/h przyspiesza w 5,3 s, spalając przy tym 3,7-3,3 l benzyny na 100 km.

Audi Q7 e-tron quattro (398,700 zł) dysponuje jednym z największych zasięgów na napędzie elektrycznym wśród dostępnych w Polsce hybryd typu plug-in. W pełni naładowane akumulatory pozwalają przejechać 56 km bez generowania szkodliwych emisji do atmosfery.

Porsche Cayenne S E-Hybrid (428,470 zł) łączy nadwozie dużego SUVa z osiągami niedostępnymi dla wielu samochodów sportowych. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi w tym przypadku 5,9 s.

BMW 740e iPerformance (452,200 zł) to luksusowa limuzyna wyposażona w napęd hybrydowy. Pojazd można kupić również w wersji Le z przedłużonym rozstawem osi.

Konkurencyjne Porsche Panamera 4 E-Hybrid (498,290 zł) występuje na rynku również w odmianie Sport Turismo (512,930 zł), czyli jako usportowione kombi.

BMW i8 (615,500 zł) to supersportowa hybryda typu plug-in, która pozwala rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 4,4 s (szybciej niż Ferrari F355 z lat 90) i przejechać na napędzie elektrycznym 37 km.

Najmocniejszą (680 KM), najszybszą (3,4 s od 0 do 100 km/h, 310 km/h prędkości maksymalnej) i jednocześnie najdroższą (903,630 zł) hybrydą dostępną na polskim rynku jest Porsche Panamera Turbo S E-Hybrid, która zamyka zestawienie.

W zeszłym roku, jak podaje ACEA (European Automobile Manufacturers' Association), w Polsce zarejestrowano 576 pojazdów elektrycznych.

Internetowy katalog pojazdów elektrycznych dostępny jest pod adresem elektromobilni.pl.

Najnowsze

Mitsubishi Eclipse Cross – cena nowego modelu

W polskich salonach Mitsubishi Motors rozpoczęła się przedsprzedaż modelu Mitsubishi Eclipse Cross

Nowy model Mitsubishi Eclipse Cross, którego bezpośrednimi konkurentami są modele Volvo XC40, Mazda CX5 i Volkswagen Tiguan ma sylwetkę SUV-a coupe, a producent zamontował w podwoziu zawieszenie z Mitsubishi Lancera Evolution – układ kontroli napędu na 4 koła – Super-All Wheel Control. Do napędu posłuży zupełnie nowy, turbodoładowany silnik benzynowy z podwójnym systemem wtryskowym o pojemności 1.5 litra i mocy 163 KM współpracujący z 8-biegową automatyczną przekładnią CVT i 6-biegową, manualną skrzynią biegów.

W środku  znalazło sie ciekawie rozplanowane wnętrze z panoramicznym, otwieranym dachem oraz wyświetlaczem dotykowym ze sterownikiem gładzikowym (touchpadem) czy przezierny wyświetlacz HUD. Nad bezpieczeństwem kierowcy i pasażerów czuwa kilkanaście systemów oraz opatentowana przez Mitsubishi konstrukcja RISE rozpraszająca energię podczas zderzenia.

Już w podstawowej wersji otrzymamy między innymi automatyczne światła drogowe, system ograniczający skutki kolizji czołowych FCM, system ostrzegający o nieplanowanej zmianie pasa ruchu LDW, tempomat ze sterowaniem w kierownicy, automatyczną klimatyzację, 16-calowe aluminiowe obręcze kół, 7 poduszek bezpieczeństwa, radioodtwarzacz CD/MP3, czujnik deszczu, przyciemniane szyby, relingi dachowe czy podgrzewane boczne lusterka.

Nowe Mitsubishi Eclipse Cross będzie w Polsce dostępne w 8 konfiguracjach, 5 wersjach wyposażenia i 7 kolorach nadwozia a ceny tego modelu startują od 93 990 złotych.

Najnowsze

Co drugi wypadek na drodze dotyczy pieszych

Ubiegłoroczny bilans wypadków drogowych jest niepokojący - okazuje się, że aż 40 proc. wszystkich ofiar stanowili „niechronieni” uczestnicy ruchu.

Z danych KGP wynika, że na drogach miało miejsce 8461 incydentów z udziałem pieszych, w których zginęło 868 osób, a 7974 odniosło obrażenia ciała. Główną przyczyną potrąceń było nieustąpienie pierwszeństwa na przejściach dla pieszych (3487) oraz niedostosowanie prędkości, – w co piątym przypadku zginął człowiek. Najwięcej wypadków ma miejsce właśnie w okresie jesienno-zimowym (październik-grudzień), przeważnie z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych, gorszej widoczności i wcześnie zapadającego zmroku[1]. Jakie ubezpieczenie warto posiadać, by czuć się bezpiecznie?

Pieszy jest narażony na znacznie większe niebezpieczeństwo, niż kierujący, ponieważ nie chronią go poduszki powietrzne, czy karoseria samochodu. Warto jednak zauważyć, że do wypadków dochodzi równie często z powodu nieodpowiedniego zachowania na drodze przez samych pieszych – w 2016 roku spowodowali oni 2449 wypadków. Jednocześnie okazuje się, że ofiarami w większości incydentów byli właśnie piesi[2]. – Wszyscy uczestnicy ruchu drogowego powinni zachowywać szczególną ostrożność i przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Warto również zadbać o odpowiednie ubezpieczenie, gdy dojdzie już do nieszczęśliwego zdarzenia będziemy wówczas chronieni od jego skutków – niezależnie od tego, kto zawinił na drodze. Odpowiednie ubezpieczenie w życiu prywatnym czy ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków ograniczy negatywne, skutki takiej sytuacji – zwraca uwagę Marek Dmytryk, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Detalicznych.

Widzieć i być widocznym
W miesiącach jesienno-zimowych na polskich drogach robi się szczególnie niebezpiecznie. Jak podaje Komenda Główna Policji, nasilenie zagrożenia następuje w godzinach 16.00-23.00, kiedy ruch nadal jest duży, a jednocześnie pogarszają się warunki oraz widoczność. Wprawdzie najczęściej do wypadków dochodzi w obszarze zabudowanym, ale skutki zdarzeń mających miejsce poza miastami są  tragiczniejsze – prawie w co trzecim wypadku ginie człowiek, zaś w obszarze zabudowanym w co trzynastym. Ponadto, poza obszarem zabudowanym drogi nie są oświetlone, dlatego też piesi są mniej widoczni. – Osoby poruszające się po drodze powinny posiadać co najmniej jeden element odblaskowy. W nocy, przy złej pogodzie, pieszy ubrany w jasny strój jest widoczny przez kierowcę dopiero z odległości 50 metrów. Jeżeli jednak ma na sobie elementy odblaskowe, widoczny jest już z odległości większej niż 150 metrów. Pamiętajmy, że im większa prędkość, tym dłuższa droga hamowania, a kierowca musi mieć czas na reakcję. Przykładowo samochód, który porusza się z prędkością 50 km/h, by wyhamować potrzebuje około 30 metrów, a przy prędkości 100 km/h jest to już 80 metrów. Odblaski powinniśmy umieszczać z przodu i z tyłu ubrania w taki sposób aby obejmowały obszar  działania świateł samochodowych – podkreśla Marek Dmytryk z Gothaer.

Kto zapłaci odszkodowanie?
Zgodnie z przepisami Kodeksu Cywilnego to posiadacz pojazdu odpowiada za szkodę wyrządzoną pieszemu – na zasadzie ryzyka. To oznacza, że kierowca będzie w większości wypadków odpowiedzialny za zdarzenie. Ponadto, pokrzywdzony pieszy nie ma obowiązku udowadniania winy kierującego pojazdem, a przedstawienie dowodu niewinności spoczywa właśnie na kierowcy. Kierujący może się uwolnić od odpowiedzialności jedynie jeżeli wykaże, że zostało ono wywołane na skutek działania siły wyższej, z wyłącznej winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Niestety, bywa tak, że mimo zachowania ostrożności nie udało się uniknąć nieszczęśliwego wypadku. W takiej sytuacji pieszy może ubiegać się o świadczenie  z ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu. Jeżeli jednak sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia to świadczenie może zostać zostanie wypłacone przez UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny). A co w sytuacji, gdy do wypadku doszło z winy pieszego? –  OC komunikacyjne jest ubezpieczeniem obowiązkowym, dlatego kierowca, który spowoduje wypadek ma pokrycie ubezpieczeniowe za skutki spowodowania zdarzenia i jego zobowiązania przejmuje zakład ubezpieczeń. Jeżeli jednak to pieszy doprowadził do nieszczęśliwego zdarzenia, powinien posiadać polisę OC w życiu prywatnym, z której zakład ubezpieczeń pokryje ewentualne odszkodowanie. Pamiętajmy, że nawet jeżeli niewinny kierowca deklaruje, że usunie szkodę (np. kosztowną naprawę samochodu) z własnego ubezpieczenia AC, to jego ubezpieczyciel może się do nas zgłosić z tzw. regresem, czyli żądaniem zwrotu poniesionych kosztów – wyjaśnia Marek Dmytryk, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Detalicznych.

Złamana noga i co dalej?
Podstawą naszego bezpieczeństwa powinno być posiadanie ubezpieczenia Następstw Nieszczęśliwych Wypadków. Wówczas ochroną objęte będą wszystkie zdarzenia 24h na dobę bez względu na to czy wypadek miał miejsce podczas jazdy na rowerze, czy przechodzenia przez jezdnię. Na jakie świadczenie można liczyć w przypadku NNW? Wysokość świadczenia za uszczerbek na zdrowiu jest obliczana procentowo. Przykładowo, za złamanie ręki, które jest traktowane zazwyczaj, jako 5-8 proc. uszczerbek na zdrowiu można otrzymać nawet 1000 -1600 zł, jeśli polisa opiewała na 20 tys. zł. Pamiętajmy o odpowiedniej sumie ubezpieczenia, ponieważ to właśnie od niej zależy wysokość wypłaconego świadczenia. – Ubezpieczający, czyli osoba, która wykupuje ubezpieczenie, decyduje o zakresie ochrony w ramach zawartej umowy  oraz  wysokości sumy ubezpieczenia i tym samym o wysokości opłacanej składki. Wybierając ofertę warto pamiętać, że w świecie ubezpieczeń niska składka nie zawsze oznacza, że posiadamy najkorzystniejszą opcję. Zdarza się, że zbyt niska suma ubezpieczenia, ogranicza wysokość świadczenia  wypłacanego przez ubezpieczyciela i może być niewystarczająca do pokrycia wszystkich roszczeń poszkodowanego – podkreśla Marek Dmytryk z Gothaer. Ponadto, wybierając pełny zakres ochrony ubezpieczenia NNW oprócz świadczenia, mamy zapewnione również pokrycie kosztów leczenia powypadkowego, świadczenie z tytułu pobytu w szpitalu, koszty badań laboratoryjnych i inne. Warto również wiedzieć, że ubezpieczenie NNW możemy rozszerzyć o wariant odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym. Oznacza to, że jeżeli do wypadku doszło z naszej winy, ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie i ureguluje za nas wszystkie dodatkowe koszty – również wobec poszkodowanego kierowcy.

[1] Komenda Główna Policji, Biuro Ruchu Drogowego, Raport „Wypadki drogowe w Polsce w 2016 roku”. http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html

[2] Komenda Główna Policji, Biuro Ruchu Drogowego, Raport „Wypadki drogowe w Polsce w 2016 roku”.

Najnowsze

Polska premiera i roadshow nowego Volvo XC40

Żoliborskie Studio Tęcza zamieniło się w poniedziałkowy wieczór w Night Market by Volvo, gdzie zaprezentowano nowy model: XC40 - pierwszy mały SUV tej marki.

Volvo XC40 to – w zamyśle producenta – samochód stworzony do miasta. Przemyślany pod kątem funkcjonalności wnętrza, z dużym prześwitem, co pozwoli bez problemu wjechać na wysoki krawężnik, niewielki, dzięki czemu przejeżdżanie wąskimi uliczkami i parkowanie będzie łatwe i przyjemne.

Dostępna jest szeroka paleta barw nadwozia, obejmująca również wersje dwukolorowe. Do wyboru będą także bardzo odważne kolory tapicerki oraz filcowe okładziny i wykończenia drzwi.

Więcej o nowym Volvo XC40 dowiesz się tu.

Ale Volvo XC40 to nie jedyna gwiazda premiery. Pojawiła się na niej również m.in. Joanna Horodyńska, Katarzyna Zielińska, Mariusz Czerkawski, Dorota Gardias, Odeta Moro, Karolina Malinowska, Tomasz Kuchar oraz Maciej Wisławski, którzy chcieli z bliska przyjrzeć się nowemu Volvo. Niestety trudno było w dużym tłumie dostrzec samochód, zasiąść w nim, czy porozmawiać z przedstawicielami polskiego importera. Wieczór uświetnił za to świetny koncert jazzowy Wojtka Mazolewskiego.

Ceny nowego Volvo XC40 poznasz tu.

Ciekawostką jest to, że razem z nowym modelem Volvo Cars wprowadza na rynek pakiet serwisowy usług Care by Volvo, czyli cykliczną opłatę za samochód. Ale to nie tylko abonament, to pakiet obejmujący szereg usług concierge, takich jak: tankowanie, czyszczenie, podstawienie i odstawienie samochodu na przegląd czy dostawa przesyłek do samochodu.

Po ogólnopolskiej premierze model XC40 wyruszył w roadshow po Polsce. To jedyna okazja, by usiąść za kierownicą i przyjrzeć mu się z bliska, zanim trafi do salonów dealerskich na początku 2018 roku. Można oglądać go u Autoryzowanych Dealerów Volvo.

Najnowsze

Karen i Florence jadą Nissanem Navara w kobiecym rajdzie

Impreza organizowana z myślą raczej o samochodach seryjnych niż specjalnie przygotowanych rajdowych maszynach jest otwarta wyłącznie dla dwuosobowych kobiecych zespołów i przyciąga zawodniczki z całego świata.

Obie panie właśnie śmigają po odcinkach specjalnych Nissanem Navara, biorąc udział w rajdzie Rebelle Rally rozgrywanym w ojczyźnie pick-upów. To wyczerpująca terenowa impreza, w trakcie której „wytrzymałość i inteligencja” samochodu są poddane ekstremalnej próbie. Tygodniowe zawody rozgrywane są co roku na trasie o długości 2000 km i są testem umiejętności jazdy i nawigacji przez pustynie Kalifornii i Newady.

Impreza organizowana jest z myślą raczej o samochodach seryjnych niż specjalnie przygotowanych rajdowych maszynach – jest otwarta wyłącznie dla dwuosobowych kobiecych zespołów i przyciąga zawodniczki z całego świata. Rywalizacja jest sprawdzianem umiejętności jazdy terenowej na długich dystansach oraz tradycyjnej nawigacji – panie dysponujące tylko mapami topograficznymi i kompasami muszą odnaleźć ukryte punkty kontrolne. Korzystanie z urządzeń GPS, w tym smartfonów, jest surowo wzbronione, a limity czasowe zmuszają uczestniczki do podejmowania szybkich decyzji.

Rebelle Rally trwa od 12 do 21 października, a trasa na każdy dzień jest ujawniania dopiero na kilka godzin przed startem. Do drugiej edycji rajdu zgłosiło się 40 zespołów z 12 krajów, korzystających z pojazdów różnych producentów.

Nissanem Navara startują dwie zawodniczki z oddziału firmy we Francji. Karen Rayrolles i Florence Pham, reprezentujące odpowiednio dział komunikacji i dział marketingu, postanowiły podjąć wyjątkowe wyzwanie.

Karen powiedziała: „Jesteśmy zachwycone możliwością udziału w tej niezwykłej imprezie. Każdy może śledzić nasze poczynania na żywo na stronach www.rebellerally.com i www.nissan.fr”.

Karen i Florence mają do dyspozycji pick-upa w wersji z podwójną kabiną i walczą o Bone Stock Award. Jest to kategoria dla zespołów korzystających ze standardowych pojazdów, w których jedyną dopuszczalną modyfikacją jest komplet terenowych opon. Navara Double Cab będzie doskonale radzić sobie na wydmach i piaszczystych pustynnych szlakach.

Pięciodrążkowe tylne zawieszenie wersji z podwójną kabiną jest unikatowe w tym segmencie. Źródłem mocy jest 190‑konny silnik diesla z podwójnym turbodoładowaniem. Jednostka ma pojemność 2,3 litra, 450 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego w przedziale od 1500 do 2500 obr./min. Jednostka jest skonfigurowana z sześciobiegową przekładnią manualną.

Wyposażenie auta z pewnością przyda się w czasie Rebelle Rally. System kamer 360° pomaga w bezpiecznym manewrowaniu z małą prędkością wśród ciasno rozstawionych przeszkód, a system hamowania awaryjnego pozwoli skutecznie zatrzymać się przed dziką zwierzyną czy pojazdami innych zawodniczek mogącymi niespodziewanie przeciąć drogę załodze Nissana. System wspomagania ruszania pod górę i system kontroli zjazdu umożliwią płynne i bezpieczne pokonywanie wydm. Ze względu na surowy regulamin rajdu uczestniczkom pod żadnym pozorem nie będzie jednak wolno włączyć systemu multimedialnego NissanConnect z siedmiocalowym ekranem i nawigacją satelitarną.

Najnowsze