Audi e-tron Sportback – przyszłość jest elektryczna

Audi e-tron Sportback to SUV coupé oferujący do 300 kW mocy i zasięg do 448 kilometrów na jednym ładowaniu akumulatora. Jego cyfrowe, matrycowe reflektory diodowe Matrix LED to nowość, która po raz pierwszy dostępna będzie w pojeździe produkowanym masowo.

Dach płasko rozpościera się nad muskularną karoserią, ostro opadając ku tyłowi — w stylu typowym dla coupé — i przechodząc w mocno pochylone słupki D. Dolna krawędź trzeciego okna bocznego unosi się ku tyłowi — to z kolei cecha charakterystyczna dla pojazdów typu Sportback.

Detale sygnalizują światu zewnętrznemu, że ten SUV coupé jest pojazdem całkowicie elektrycznym. Szeroka i masywna osłona chłodnicy Singleframe z pionowymi żebrami ma jasnoszary, platynowy kolor, co jest cechą charakterystyczną dla modeli e-tron. Łącznie dla tego SUV-a coupé z napędem czysto elektrycznym jest do wyboru 13 kolorów nadwozia, w tym nowy kolor niebieski Plasma metalik, przewidziany wyłącznie dla modelu e-tron Sportback. 

Wersja stylistyczna S line szczególnie podkreśla sportowe geny Audi e-tron Sportback. 
W standardzie posiada 20-calowe koła i sportowe zawieszenie pneumatyczne. Po bokach zderzaka o mocno zarysowanych konturach znajdują się pełne ekspresji kurtyny powietrzne poprawiające opływ powietrza. Rozciągają się one aż pod reflektory i tworzą widoczny już z daleka dynamiczny wizerunek pojazdu. Osłonę chłodnicy zdobi logo S line, a aluminiowe listwy progowe – logo #S. Z tyłu standardowe spojlery i wyrazisty dyfuzor rozciągający się przez całą szerokość pojazdu wpływają na doskonałą aerodynamikę. 

Audi e-tron Sportback w połączeniu z pakietem wyposażenia zewnętrznego S line i wirtualnymi lusterkami bocznymi posiada doskonałą wartość współczynnika oporu powietrza cw: zaledwie 0,25 – czyli jeszcze lepszą niż siostrzany model Audi e-tron. 

Cyfrowe, matrycowe reflektory Matrix LED to ukoronowanie wersji wyposażenia wchodzącego na rynek modelu. Są innowacją na skalę światową w produkcji masowej: światło reflektorów diodowych, rozbite na malutkie piksele, oświetla drogę z wysoką rozdzielczością. Kryje się za tym technika zwana w skrócie DMD (ang. Digital Micromirror Device – cyfrowe matryce zwierciadeł), stosowana także w wielu projektorach video. Jej sercem jest mały czip z około milionem mikrozwierciadeł, których krawędź ma długość zaledwie kilku setnych milimetra. 

Łącznie oba silniki elektryczne mają moc 265 kW i wytwarzają moment obrotowy rzędu 561 Nm. Taki napęd sprawia, że SUV coupé energicznie rusza z miejsca i jedzie prawie bezgłośnie, nie emitując lokalnie zanieczyszczeń do atmosfery. Audi e-tron Sportback 55 quattro przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,6 sekundy, a jego ograniczona elektronicznie prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Jeśli kierowca zmieni tryb jazdy z D na S i do końca wciśnie pedał gazu, to aktywuje tryb boost. W trybie tym napęd wytwarza przez osiem sekund moc systemową 300 kW i moment obrotowy 664 Nm. Sprint od O do 100 km/h w takim trybie, SUV coupé załatwia w 5,7 sekundy.

Przy pomocy systemu wyboru dynamiki jazdy Audi drive select – elementu wyposażenia standardowego Audi e-tron Sportback – wybierając jeden z siedmiu profili, kierowca może określić sposób pracy wielu podzespołów układu napędowego. Efektem tego jest szeroki zakres możliwości prowadzenia: począwszy od miękkiego komfortu toczenia, aż po sportową 
i zarazem stabilną jazdę.

Już przy premierze nowego SUV-a coupé z czysto elektrycznym napędem, Audi oferuje go również w drugiej odmianie silnikowej. Model e-tron Sportback 50 quattro generuje moc 230 kW 
i moment obrotowy 540 Nm. Akumulator nie posiada dolnej „podłogi“, a każdy z jego 27 modułów składa się z dwunastu ogniw pryzmatycznych. System ten, który waży ok. 120 kg mniej niż akumulator w modelu Sportback 55 quattro, magazynuje brutto 71 kWh energii (64,7 kWh netto). Dzięki temu SUV coupé według pomiarów zgodnych z procedurą WLTP na pełnym ładowaniu może pokonać do 347 km. 

Standardowe wyposażenie Audi e-tron Sportback obejmuje również kokpit cyfrowy Audi virtual cockpit z ekranem o przekątnej 12,3 cala. Jego wyświetlacz ma wyjątkowo wysoką rozdzielczość 1920 x 720 pikseli. Za pomocą przycisku View na kierownicy można wywoływać dwa jego widoki. Dostępna jest również opcjonalna wersja Plus, która zapewnia dodatkowy widok w którego centrum jest miernik mocy. Na żądanie wyświetlacze i cała koncepcja mogą zostać rozbudowane o wyświetlacz danych na szybie na wprost wzroku kierowcy – head-up display.

Najnowsze

Toyota RAV4 Plug-in Hybrid – nowy rozdział w historii

Toyota RAV4 Plug-In Hybrid debiutuje 22 listopada na Los Angeles Auto Show 2019. Będzie to najmocniejsza wersja RAV4 i flagowy model w hybrydowej gamie Toyoty.

Doświadczenie zdobyte za sprawą dwóch generacji Priusa Plug-in Hybrid sprawia, że Toyota jest dobrze przygotowana do produkcji nowego napędu do RAV4. Układ hybrydowy z doładowywanym z zewnątrz akumulatorem trakcyjnym, generujący maksymalną moc 306 KM (225 kW) ma potencjał, by rozwinąć przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 6,2 s, osiągając lepszy wynik niż konkurencyjne modele z konwencjonalnym napędem. Co więcej, nowy model RAV4 wykazuje się najniższym w klasie zużyciem paliwa i emisją CO2 poniżej 30 g/km. Żaden inny SUV 4×4 segmentu D z napędem hybrydowym plug-in nie uzyskuje takich wyników.

Większa moc silnika elektrycznego pozwoliła znacznie podnieść łączną moc napędu w porównaniu z RAV4 Hybrid. Samochód otrzymał wysoko wydajną, litowo-jonową baterię trakcyjną, a jednostka sterująca (PCU) układu hybrydowego została wzbogacona o wzmacniacz napięcia. Benzynowy silnik Hybrid Dynamic Force 2,5 l to ta sama jednostka, która stanowi serce napędu hybrydowego w aktualnym RAV4 Hybrid.

 RAV4 Plug-in Hybrid będzie mógł wykazać się większym zasięgiem w bezemisyjnym trybie elektrycznym (EV). Maksymalny zasięg wg standardu WLTP wynosi ponad 60 km* – więcej niż uzyskują konkurencyjne SUV-y z napędem plug-in hybrid. Nowy model będzie mógł swobodnie poruszać się na samym silniku elektrycznym na dystansie 50 km, który przeciętnie pokonują europejscy kierowcy w ciągu dnia.

Najnowsze

Roksana Ćwik

Christina Nielsen i Katherine Legge – kobieca załoga przesiada się do Lamborghini

Dwie czołowe zawodniczki amerykańskich wyścigów długodystansowych IMSA SportsCar Championship utworzą jedną załogę w sezonie 2020. Christina Nielsen i Katherine Legge zasiądą za kierownicą Lamborghini, nowego zespołu GEAR Racing w serii IMSA SportsCar Championship .

„GEAR to skrót od Girl Empowerment Around Racing i naszą misją jest zainspirowanie dziewczyn do tego, by były silne, mądre i odważne w świecie wyścigów oraz w życiu” – powiedziała dyrektorka marki GEAR Kara Kenney. „Jesteśmy podekscytowani tym, że Katherine i Christina są częścią naszego zespołu i nie moglibyśmy znaleźć lepszego partnera niż Grasser”.

Samochód w barwach GEAR Racing będzie wystawiany przez austriacki warsztat Grasser Racing Team, który w 2015 roku został namaszczony jako fabryczny skład Lamborghini. Zespół ma na swoim koncie zwycięstwa m.in. w dwóch najbardziej prestiżowych wyścigach sezonu IMSA – 24 godziny Daytona oraz 12 godzin Sebring.

Christina Nielsen to dwukrotna mistrzyni IMSA z lat 2016-2017, kiedy to dzieliła Ferrari wraz z Alessandro Balzanem. Od tamtej pory duńska zawodniczka ścigała się za kierownicą Porsche oraz Hondy: „Mam to szczęście, że będę mieć bardzo silnych partnerów w walce o moje trzecie mistrzostwo w IMSA. To moja ulubiona seria i nie mogę doczekać się ponownej współpracy z Katherine, a Grasser to jeden z najbardziej konkurencyjnych zespołów w stawce”.

Katherine Legge przez ostatnich kilka sezonów była związana z zespołem Meyer Shank Racing i rywalizowała za kierownicą Hondy, odnosząc odniosła cztery zwycięstwa i zajmując drugie miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu 2018. W tegorocznym cyklu była częścią w pełni kobiecej załogi, mając Nielsen za partnerkę w trakcie ośmiu z jedenastu rund: „Dopiero niedawno dowiedziałam się o tym wszystkim. Christina i ja poznaliśmy Karę mniej więcej w tym samym czasie, a jej firma zakontraktowała GRT i szybko zestawiła nas w jednej załodze. To niesamowite jak szybko ten program zyskał ręce i nogi. Wspaniale będzie znów jeździć z Christiną. Chodzi o coś więcej niż ściganie – chodzi o inspirowanie kolejnego pokolenia i wyłamywanie się z szablonu. IMSA jest moim domem od wielu lat i nie mogę doczekać się startu sezonu”.

Przyszłoroczny sezon serii IMSA zostanie zainaugurowany wyścigiem 24h Daytona w dniach 25-26 stycznia.

 

Najnowsze

Opel Corsa-e i Grandland X Hybrid4 zadebiutują na Fleet Market 2019

Corsa-e będzie główną premierą marki Opel na tegorocznych targach Fleet Market, odbywających się już w najbliższą środę, 20 listopada w hali Global EXPO przy ul. Modlińskiej 6D w Warszawie.

Premiera Opla Corsy-e została zaplanowana na godzinę 10:30. Premierze Corsy-e towarzyszyć będzie debiut flotowy hybrydowego SUV-a typu plug-in z napędem na cztery koła – Opla Grandlanda X Hybrid4, którego układ hybrydowy z możliwością doładowania z zewnętrznego źródła prądu składa się z turbodoładowanego silnika benzynowego 1.6 oraz dwóch silników elektrycznych. Łączna moc układu wynosi 300 KM. Na zasilaniu wyłącznie elektrycznym, z zerową emisją, samochód może przejechać do 59 kilometrów.

Szeroką ofertę niemieckiej marki prezentowaną na stoisku Opla podczas targów Fleet Market 2019 uzupełniają kolejne tegoroczne premiery rynkowe: Opel Corsa z silnikiem spalinowym, wybrany „Samochodem służbowym roku” w kategorii małych samochodów w plebiscycie magazynu Auto Bild, najnowsza wersja kompaktowego Opla Astry, obecnie najbardziej efektywnego samochodu w historii tego modelu, oraz wyjątkowo praktyczny van Opel Zafira Life, dostępny w trzech wariantach długości nadwozia.

 

Najnowsze

Coraz mniej inwestycji drogowych – co czeka polską infrastrukturę?

Diametralnie spadła ilość nowych kontraktów na budowę dróg w stosunku do zeszłego roku. Obecnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma w ręku podpisane umowy na budowę 70 km dróg. W porównaniu z zeszłorocznymi 450 kilometrami to bardzo duże przyhamowanie.

Eksperci wskazują na dwie przyczyny zaistniałej sytuacji. Po pierwsze są to rosnące koszty budowy – wynikające głównie z drożejących produktów budowlanych i zwiększających się kosztów pracowniczych. Generalna Dyrekcja nie ma odpowiednich funduszy, by zrealizować zamierzone plany przy teraźniejszych kosztorysach. Drugą przyczyną jest wysyp zerwanych kontraktów – często przerwanych w połowie. Wiele firm wycofało się z umów z Generalną Dyrekcją i opuściło place budowy. Taki los spotkał 144 kilometry nowych dróg, które teraz potrzebują nowego wykonawcy. I chociaż budżet na nowe inwestycje drogowe został przez rząd powiększony o 7 miliardów, nie poprawia to sytuacji firm budowlanych. Ich akcje straciły na wartości, a rentowność spółek często jest bliska zeru. W przyszłym roku będą zaś musiały poradzić sobie z kolejnymi przeciwnościami.

– Od stycznia 2020 rynek niemiecki otworzy się na pracowników z Ukrainy. Nie wiadomo, ile osób wyjedzie z Polski – ale każda utrata rąk do pracy będzie bardzo problematyczna – powiedział  Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Słyszymy również zapowiedzi związane z podwyżką płacy minimalnej. Zgodnie z polskim prawem takie zmiany będą w umowach waloryzowane, ale jednak znacznie podwyższą koszty prowadzenia inwestycji drogowych. Minister Infrastruktury przyznał, że przeznaczone na program drogowy pieniądze na pewno nie wystarczą na jego realizację.

W moim przekonaniu rząd będzie musiał znaleźć dodatkowe 10 miliardów złotych. Najpewniej mu się to uda – ale jeśli chciałby te pieniądze pozyskać od Unii Europejskiej, musi się pospieszyć. Wszystkie inwestycje, które będziemy chcieli zrealizować za europejskie pieniądze, muszą być po procedurze przetargowej do połowy 2020 roku. Jeśli do tego czasu nie podpiszemy kontraktów z wykonawcami, pieniędzy na inwestycje po prostu nie dostaniemy. Mamy jednak jeszcze czas na znalezienie kontrahentów i podpisanie umów – szczególnie na przerwane inwestycje. W mojej opinii nie grozi nam utrata środków unijnych – zapewnia Furgalski.

Najnowsze