Edyta Klim

Asta i Linas w podróży przez świat (video)

Asta i Linas wyjechali na motocyklach z Wilna 15 października 2016 roku, a do tej pory za nimi prawie 74 tys. kilometrów i z każdym dniem przybywają kolejne.

Asta podróżuje motocyklem BMW F650 GS, a Linas większym BMW F800 GSA. Ich celem jest jazda drogami utwardzonymi, jak i tymi o luźnej nawierzchni, więc motocykle są przygotowane na każde warunki. Główną zasadą przy wyborze trasy jest unikanie dużych, obleganych dróg.

Trasa motocyklowej pary wiedzie przez Europę, Amerykę Południową, Amerykę Północną, Azję i Afrykę i teoretycznie będzie miała swój kres wiosną 2018 roku.

Zapraszamy na oficjalną stronę podróżników: http://www.2wheeledadventures.com/

Najnowsze

Edyta Klim

Motocyklowe siostry

Paulina i Natalia to siostry, które nie tylko łączy wspólna pula genów, ale także miłość do motocykli.

Paulina jest o rok młodsza od Natalii, jednak obie są właśnie w klasach maturalnych (liceum i technikum). Na co dzień mieszkają oddzielnie, ale spotykają się w każdy wolny dzień. I oczywiście, jak tylko mogą, to spędzają ten czas na motocyklach. Paulina posiada Kawasaki Ninja 250 (2011r.), natomiast Natalia w pierwszym sezonie miała Yamahę YZF125, a teraz przesiadła się na R3.

Zainteresowanie sióstr motocyklami nie miało jakiegoś wyraźnego punktu startowego. Wszystko rozwijało się w sposób naturalny, najpierw przez zainteresowanie tematem w internecie, po zakup pierwszego motocykla dla Pauliny. Następnie bakcyla złapała też Natalia i już razem siostry pokonywały kolejne kilometry.

Wiele je łączy, jednak są zupełnie inne:

– Nasze charaktery są odmienne, ale właśnie tym tworzymy jedność. Jedna jest spokojna poukładana, a druga ma diabełka w sobie i zawsze wina leci na nią (śmiech). Mimo tego jesteśmy zgrane, wspieramy się i zawsze jesteśmy razem – mówi Paulina.

Początkowo trudno im było przekonać otoczenie do swojej, nowej pasji, jednak z czasem udowodniły, że to nie jest chwilowy kaprys, a ich sposób na życie. Największe wsparcie otrzymują od taty, który też jest motocyklistą. Mogą go o wszystko spytać, jak i liczyć na pomoc, gdy zawodzi sprzęt.

Paulina ma większe doświadczenie w jeździe motocyklem, jednak dziewczyny nigdy ze sobą nie rywalizują. Obie stawiają sobie za cel rozwijanie umiejętności i dzielenie się wspólną pasją. Każdy pretekst do wspólnego wyjazdu jest dobry, raz jakiś zlot, innym razem spotkanie lub fajne miejsce do zobaczenia:

– Uwielbiamy wsiąść na motocykl i jechać jak najdłużej. Najlepiej, żeby trasa się zmieniała i rosła adrenalina. Zdecydowanie nie lubimy się nudzić, więc oczywiście wybieramy trasy, gdzie mamy dużo zakrętów!


Na motocyklach siostry czują się wspaniale, mogą oderwać myśli od codziennych spraw, szkoły, problemów. Poznają nowe miejsca, nowych ludzi i cieszą się każdą chwilą. W przyszłości chciałyby nauczyć się jeździć na jednym kole, jeszcze więcej czasu spędzać na motocyklach i zwiedzić na nich Chorwację.

Zapraszamy na profil Pauliny i Natali: http://www.facebook.com/sistersmototeam/

Najnowsze

Tankujesz? Poczekaj, ceny spadną nawet o 20 gr

Znakomite wieści dla kierowców: ceny diesla i benzyny bezołowiowej w najbliższych dniach będą coraz niższe. W porównaniu do detalicznych wartości z początku lutego zmiana na korzyść konsumentów może wynieść nawet ok. 20 gr za litr.

Co uzasadnia zapowiedź zmian? Paliwa na europejskim rynku hurtowym spadają do najniższych poziomów od niemal pół roku. Powinno to się przełożyć na wyraźne obniżki cen detalicznych, również na polskich stacjach. Dodatkowo ropa naftowa może być pod presją uciekającego z niej kapitału spekulacyjnego oraz rosnącej produkcji ropy w Stanach Zjednoczonych.

Amerykanie znowu nas ratują
W krótkim terminie na rynku “czarnego złota” rządzi sentyment oraz spekulanci. W średnim oraz długim terminie pierwsze skrzypce grają fundamenty. Na szczęście ten drugi czynnik zaczyna działać na korzyść importerów surowca, czyli m.in. Polski. Jest to przede wszystkim związane z silnym wzrostem produkcji ropy w Stanach Zjednoczonych oraz wyraźnym wzrostem podaży w kolejnych kwartałach.

Na początku lutego dzienne wydobycie ropy naftowej w USA przekroczyło 10,2 mln baryłek i było najwyższe w historii. Stany już niedługo staną się największym producentem tego surowca na świecie dzięki łupkowej rewolucji. Teraz Rosja i Arabia Saudyjska wydobywają niecałe 11 mln baryłek dziennie, ale według szacunków Amerykańskiej Agencji Energetycznej (EIA) USA przekroczą 11 mln wydobycia w czwartym kwartale br.

W swoim lutowym raporcie EIA podniosła oczekiwane wydobycie ropy w USA na bieżący rok aż o 300 tys. baryłek w ujęciu dziennym. Również ostatnie opracowania OPEC czy IEA (Międzynarodowa Agencja Energetyczna) zakładają przyspieszenie wydobycia w Stanach Zjednoczonych oraz zaspokojenie przez podaż rosnącego popytu, co powinno ograniczać szansę na wzrost cen, a sprzyjać stabilizacji.

Strach wśród spekulantów
Na szczęście dla kierowców na ich korzyść poza fundamentami może działać także spekulacyjna gra na ropie. Według szacunków agencji Bloomberg na początku lutego inwestorzy mieli pozycje nastawione na wzrost ropy naftowej o wartości przekraczającej miliard baryłek. To historyczny rekord.

Gdy jednak ropa zamiast kontynuować trend wzrostowy zaczęła w ostatnich dniach gwałtownie spadać (ok. 10 proc.), jest duże prawdopodobieństwo, że spekulanci zaczną redukować zakłady nastawione na zwyżkę ropy naftowej, co może pogłębić spadki. Sparzenie się spekulantów także powinno przynajmniej na jakiś czas ograniczyć grę w jedną stroną i redukować prawdopodobieństwo pompowania cen.

Ile zapłacimy za diesla i benzynę?
Na rynku ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia), który jest wyznacznikiem hurtowych cen paliw w Europie, koszt benzyny bezołowiowej 95 spadł w nieco ponad tydzień o 16 gr i osiągnął wartość 1,58 zł/litr. To poziomy niewidziane od sierpnia ub.r. Diesel z kolei w analogicznym okresie obniżył się o 17 gr i także jest notowany na poziomie 1,58 zł/litr.

Analizując zależności pomiędzy rynkiem hurtowym i detalicznym, możemy oczekiwać spadku cen diesla oraz benzyny bezołowiowej o ok. 20 gr w porównaniu do średnich poziomów z początku miesiąca. Olej napędowy może więc obniżyć się do ok. 4,40 zł/litr, a za popularną 95 zapłacimy w granicach 4,50 zł/litr. O ile istnieje taka możliwość, warto wstrzymać się kilka dni z tankowaniem do pełna, zanim stacje uwzględnią niższe ceny z rynku hurtowego.

Źródło: cinkciarz.pl

Najnowsze

Co kraj to obyczaj! Co musisz wiedzieć podróżując samochodem za granicą

Polacy lubią podróżować. Co dziesiąty kierowca w Polsce pokonuje więcej niż 50 tys. km rocznie. Jednak zdecydowana większość w ciągu 12 miesięcy przejeżdża do 20 tys. km. Wielu zmotoryzowanych zapomina o tym, że poza Polską obowiązują często inne przepisy ruchu drogowego. Oto kilka różnic, które musisz znać zanim wybierzesz się w podróż samochodem.

  1. Krajowe vs międzynarodowe prawo jazdy

Posiadając krajowe prawo jazdy (np. polskie) możesz prowadzić samochód we wszystkich państwach Unii Europejskiej oraz m.in. w Islandii, Norwegii, Liechtenstein, Turcji, Maroko, USA, czy na Ukrainie. Międzynarodowe prawo jazdy bezwzględnie obowiązuje m.in. w Brazylii, Tajlandii, Meksyku, czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.  Kierujący pojazdem zobligowany jest także do przestrzegania miejscowych przepisów, co oznacza, że przed wyjazdem w zagraniczną podróż należy zapoznać się z  najważniejszymi zasadami drogowymi obowiązującymi w kraju docelowym oraz w państwach, przez które przejeżdżamy.

  1. Obowiązkowe wyposażenie samochodu

Podstawowe wyposażenie samochodu poruszającego się po europejskich drogach określa przyjęta ponad pół wieku temu „Konwencja wiedeńska o ruchu drogowym”. Zgodnie z jej zapisami, udając się własnym autem za granicę, wystarczy na pokładzie samochodu mieć tylko te elementy, których wymaga prawo krajowe, w którym pojazd został zarejestrowany. Warto jednak dla własnego bezpieczeństwa wziąć na pokład to, co nie jest konieczne, a  może okazać się bezcenne – jak choćby apteczkę, zapasowe bezpieczniki i  żarówki. Pamiętajmy również o tym, że kamizelka odblaskowa nie jest traktowana, jako część wyposażenia samochodu, a jej posiadanie jest obowiązkowe na terenie kraju, który tego wymaga. W wielu państwach konieczne jest również prowadzenie samochodu z  włączonymi światłami do jazdy dziennej lub światłami mijania przez całą dobę, a w okresie zimowym w niektórych krajach obowiązkiem jest jazda na oponach zimowych. Dzięki konwencji wiedeńskiej, możemy mieć pewność, że w przypadku kontroli drogowej, nie zostaniemy ukarani mandatem za brak któregoś elementu wyposażenia, które w  Polsce nie jest wymagane. Jednak ulga ta nie uwzględnia sytuacji, w których okażę się, że brak tego elementu przyczynił się do spowodowania wypadku lub kolizji na drodze.

  1. Niezbędne dokumenty i ubezpieczenia

Wybierając się w podróż samochodem niezbędne jest zabranie ze sobą dowodu rejestracyjnego i  potwierdzenia wykupu polisy OC. W krajach pozaunijnych również konieczne będzie posiadanie tzw. zielonej karty, czyli międzynarodowego certyfikatu ubezpieczeniowego. Przed wyjazdem warto dodatkowo się zabezpieczyć np. wykupić AC oraz NNW lub pakiet z ubezpieczeniem assistance za granicą. Jeśli chcemy czuć się bezpieczniej w  podróży, warto sprawdzić oferty dostępnych na rynku produktów finansowych przeznaczonych dla kierowców, które w swoim standardzie posiadają m.in. Car Assistance z dostępnym całodobowo centrum alarmowym oraz serwisem informacyjnym. Ten rodzaj ochrony często dodawany jest do kart kredytowych – taką usługę posiada np. TurboKARTA wydawana przez Santander Consumer Bank. Dodatkowo, kierowcy posiadający kartę kredytową TurboKARTA mogą liczyć na zwrot 3% wartości paliwa i innych zakupów na stacjach paliw nie tylko w Polsce, ale również za granicą.

  1. Ograniczenia prędkości

Wiele regulacji odnośnie dozwolonej prędkości waha się w dość dużym zakresie w zależności od kraju. Największe różnice dotyczą obszaru niezabudowanego, dróg ekspresowych i autostrad, podczas gdy dozwolona prędkość w miastach i miejscowościach to z reguły 50 km/h.  

Poza terenem zabudowanym najczęściej nie należy przekraczać 90 km/h, choć w niektórych krajach ograniczenia się nieznacznie różnią. Np. w Austrii można jechać do 100 km/h, w Liechtenstein do 80 km/h, a na Litwie do 70 km/h (obowiązuje to kierowców posiadających prawo jazdy krócej niż dwa lata). Największe różnice dotyczą dróg ekspresowych i autostrad. Rekordzistami pod względem maksymalnej prędkości są Polska i Bułgaria, gdzie na autostradach można pędzić aż 140 km/h. W Niemczech natomiast wciąż istnieją odcinki autostrad, na których prędkość nie jest ograniczona, a jedynie zalecana – maksymalnie do 130 km/h.

Na drugim biegunie autostradowych prędkości są natomiast kraje takie jak Malta, Finlandia czy Łotwa, gdzie najszybciej pojechać można 80 km/h. W Norwegii dozwolona prędkość nie przekracza 100 km/h, a w Wielkiej Brytanii 112 km/h. We Francji z kolei, szybkość jazdy zależy od warunków atmosferycznych. W deszczowe dni należy jechać maksymalnie do 100 km/h, a przy widoczności do 50 metrów trzeba zwolnić do 50 km/h. Podobne przepisy obowiązują w Estonii – tam prędkość jazdy zależy od pory roku, np. latem na autostradzie można pędzić do 110 km/h, natomiast w pozostałej części roku nie należy przekraczać 90 km/h.

  1. Limit alkoholu

Niestety nie wszędzie obowiązuje całkowity zakaz prowadzeniu pojazdu po alkoholu. Limit dozwolonego poziomu w zależności od państwa waha się od 0,0 promila do nawet 0,8 promila. Za kierownicę nie wolno siadać, nawet ze szczątkową ilością alkoholu we krwi m.in. w Czechach, Bułgarii i na Słowacji.  W Polsce mandatu możemy spodziewać się od poziomu 0,2 promila i jest to górna granica obowiązująca w większości państw europejskich, w tym w Szwecji, Norwegii, Gruzji czy Finlandii. Najbardziej liberalni pod względem alkoholu są Szkoci (limit wynosi 0,5 promila) oraz Brytyjczycy i Maltańczycy – w tych krajach prowadząc auto można mieć aż do 0,8 promila alkoholu we krwi!

  1. Ruch lewostronny

Ruch lewostronny obowiązuje w Wielkiej Brytanii, Irlandii, na Malcie oraz na Cyprze. Poza Europą, lewą stroną jeździmy także m.in. w Kenii, Tanzanii, Zambii, Zimbabwe oraz na Mauritusie.

  1. Ciekawostki

Pamiętaj, że w Niemczech znaki ograniczeń prędkości są odwoływane przez specjalne znaki „końca zakazu”. Z kolei w Austrii i w paru innych krajach nie jest dozwolone przewożenie nart w kabinie samochodu, bez odpowiedniego zabezpieczenia. Najlepiej wozić je na dachu – w boksie lub w  specjalnych uchwytach. Warto również wiedzieć, że popularne u nas wideorejestratory, które bywają pomocne przy wyjaśnianiu zdarzeń drogowych, są w wielu krajach zakazane lub ich używanie ograniczone jest do użytku własnego. Publikacja nagrań w sieci jest prawnie zabroniona m.in. w  Austrii, Szwajcarii, Norwegii, Słowacji, Belgii czy Portugalii.

Najnowsze

Rolls-Royce Cullinan – wysoko zawieszony

Trzy lata temu na stronach „The Fiancial Times”, firma Rolls-Royce ogłosiła światu, że stworzy całkowicie nowy, wysoko zawieszony samochód. Ma on na nowo zdefiniować pojęcie luksusu w podróży sprawiając, że stanie się ona beztroska, dokądkolwiek by prowadziła (Efortless, Everywhere). Od tamtej chwili świat trwał w oczekiwaniu na pojawienie się tego przełomowego Rolls-Royce’a.

Dziś, kiedy Rolls-Royce potwierdza, że nowy model będzie nosił nazwę Cullinan, oczekiwanie to prawie sięgnęło zenitu.

“Nazwa Cullinan pojawiła się już kilka lat temu, odkąd ujawniliśmy ją jako nazwę projektu,” mówi Torsten Müller-Ötvös, Chief Executive Officer Rolls-Royce. „To najbardziej pasujące określenie dla naszego niezwykłego nowego modelu. Przeznaczenie Cullinana jest tak przejrzyste, jego jakość doskonała – jest po prostu bezcenny, a w zestawieniu z doskonałą prezencją, redefiniuje skalę prawdziwego luksusu. Tak samo, jak diament Cullinan, największy, doskonały odnaleziony dotychczas diament, który objawia pełnię piękna, gdy jest idealnie wyszlifowany.”

Opowieść o tym, jak nowemu Rolls-Royce’owi nadano nazwę Cullinan, jest sama w sobie historią o dążeniu do doskonałości. Rolls-Royce Cullinan, podobnie jak diament, udał się w fascynującą podróż. Od palących pustyni Afryki i Bliskiego Wschodu po zamarznięte krajobrazy koła podbiegunowego Arktyki. Od porośniętych trawą wąwozów Highlands w Szkocji, po wyniosłe kaniony Ameryki Północnej, projektanci, inżynierowie oraz rzemieślnicy z House of Rolls-Royce nadawali kształt, testowali, dopracowywali ten wyjątkowy samochód, aby pozbyć się najdrobniejszych wad i sprawić, by podróż nim stała się całkowicie beztroska, dokądkolwiek by prowadziła.

“Zainspirował nas ten spektakularny, trwający tysiące lat proces, którego rezultatem było powstanie diamentu Cullinan. Ta nazwa odzwierciedla wiele cech, które obiecuje nasz nowy samochód. Opowiada o trwałości i wytrzymałości w warunkach najmocniejszego nacisku. Mówi o unikalności i cenności i nawiązuje do niespokojnego ducha odkrywcy szacownego Charlesa Rollsa oraz technicznych wynalazków Sir Henry’ego Royce’a. Nawiązuje oczywiście także do pełni luksusu, gdziekolwiek on jest,” dodał Müller-Ötvös.

Cullinan jest drugim modelem Rolls-Royce’a, w którym zastosowano najnowszą, w pełni aluminiową konstrukcję zwaną “Architekturą Luksusu”. Unikalna i niedościgniona błyszczy się w poszczególnych elementach Rolls-Royce’a Cullinana.

Diament Cullinan został wydobyty z głębokiej kopalni w górach Magaliesberg w RPA w 1905 roku. Z 3 106 karatami wciąż pozostaje największym diamentem, który kiedykolwiek został odnaleziony.

Oszlifowane i wypolerowane dwie z największych części Cullinana podzielonego na dziewięć fragmentów, zostały umieszczone w imperialnej koronie Wielkiej Brytanii (British Imperial Crown) oraz berle z krzyżem (Sovereign’s Sceptre with Cross).

Domniemana historia o tym, jak diament Cullinan trafił do zbioru królewskich klejnotów, jest tak samo interesująca, jak ten drogocenny kamień. Rząd Transwalu (nieistniejąca prowincja RPA) zakupił go za 150 000 funtów i zamierzał dać go w prezencie na 66 urodziny króla Edwarda VII, w nadziei, że taki podarunek pomoże szybciej zabliźnić rany po niedawno zakończonej wojnie burskiej.

Podróż do Anglii okazała się kolejną wielką przygodą diamentu. Jego wielkość i wartość przysporzyła sporo niechcianego zainteresowania. Z tego powodu w trakcie rejsu do Anglii eskortowali go specjalni detektywi przysłani w tym celu z Londynu. Skarb został ceremonialnie umieszczony w bezpiecznym i strzeżonym przez całą podróż kapitańskim sejfie.

Albo i nie… Legenda mówi, że była to jednak manipulacja. Że obecność policji i oficjalnego umieszczenia diamentu w sejfie było fortelem. Że sam diament był repliką, zaś prawdziwy Cullinan został wysłany do Londynu poleconą przesyłką i tam został zaprezentowany królowi.

Najnowsze