Artur Puzio i najgorsza akcja społeczna roku

Najlepsze akcje promocyjne i społeczne to takie, o których dużo się mówi, które prowokują do dyskusji i szukania rozwiązań sygnalizowanego problemu. Najlepiej w tym celu wywołać kontrowersje, co Arturowi Puzio się udało, ale raczej nie skłoniło to nikogo do debaty. Zamiast tego po dwukrotnym Mistrzu Polski przejechał walec medialny.

Przypomnijmy: klika dni temu Świat Rolnika wrzucił na swoje media społecznościowe filmik, na którym Artur Puzio przejeżdża motocyklem przez pole, ale radzi swoim widzom, aby tego nie robili. Ponieważ rolnicy to „skubańcy którzy potrafią być mściwi”. Wywołało to falę oburzenia, na którą Puzio odpowiedział wrzucając na swój facebookowy profil filmik, na którym atakuje go rolnik za to, że Mistrz Polski zrył mu pole. We wpisie swoich krytyków nazwał „burakami” oraz „niedojdami życiowymi”.

Później była jeszcze „odezwa do rolników”, w której Puzio ponownie krytykuje rolników. Nagranie ponownie udostępnia Świat Rolnika, dziękując jednocześnie osobom, które stanęły w obronie rolników. Wreszcie Puzio publikuje oświadczenie, w którym tłumaczy się, przeprasza, podkreśla, że sam jest z rolniczej rodziny, a w ogóle to to wszystko było wyrwane z kontekstu. Nie przekonało to między innymi Polskiego Związku Motorowego, który potępił zachowanie Mistrza Polski i odebrał mu licencję instruktora sportu motorowego. Całą sprawę opisaliśmy szeroko tutaj.

Minęło kilka dni i co się nagle okazało? To wszystko była ustawka! Puzio wcale nie niszczył nikomu pola, a rolnik, który go bił i topił, był podstawiony. Chodziło tylko o „zwrócenie uwagi na problem jakim jest jazda offroadowców w miejscach do tego nieprzeznaczonych oraz na niewłaściwe zachowanie mieszkańców miast, wsi oraz osiedli”. Wyjaśnienia tej akcji Artur Puzio zawarł w poniższym nagraniu.

Czego się z niego dowiadujemy? Już na wstępie Puzio mówi: „Media robią ze mnie buntownika”. No cóż, nie czytaliśmy wszystkich publikacji na temat jego „akcji społecznej”, ale ogólnie przyjętą narracją było określanie Mistrza Polski jako osoby bezczelnej, butnej oraz bezmyślnej, a określenia typu „idiota” pojawiały się nawet w tytułach. To nie są cechy buntownika.

„Mam serce buntownika” – mówi dalej Puzio – „i doprowadza mnie to czasem do błędnych zachowań”. To znaczy, że przyznaje się jednak do niszczenia upraw? Później apeluje o szanowanie cudzej pracy, nie niszczenie upraw rolników oraz nie wjeżdżanie na jakiekolwiek cudze grunty. Zwraca też uwagę, że tory motocrossowe są zamykane, przez co wiele osób jeździ gdzie tylko może, co często prowadzi do konfliktów z rolnikami. A na dowód, że Puzio szanuje pracę rolników, przez resztę filmiku głównie przerzuca i wywozi obornik.

Na szczęście długie i zupełnie niepotrzebne fragmenty, które mają udowodnić, że Mistrzowi Polski nie jest obca ciężka praca, pokazują kolejne fragmenty misternej intrygi. Między innymi wypowiada się dziennikarz Tygodnika Rolniczego, który wyjaśnia, że Puzio tak naprawdę jeździł po własnej łące, a poza tym właściciel nie miał z tym problemu. Hmm… No dobrze, domyślamy się, że przez czyjeś pole przejechał, a zrył własną łąkę, ale jest to wyjaśnione dość dwuznacznie, w czym nie pomaga pokazany w tym momencie fragment przejazdu.

W dalszej części nagrania Puzio krytykuje też PZM, który według niego „wykazał ogromną słabość nie sprawdzając faktów i pozbawiając go licencji”. W naszej ocenie, jeśli można tu mówić o „słabości”, to raczej o słabości całej akcji. Oczywistym jest, że aby odniosła skutek, musiała wyglądać wiarygodnie. Trochę jednak przesadzono z tą wiarygodnością i Mistrz Polski perfekcyjnie odegrał swoją rolę bezmyślnego prymitywa, który najpierw robi coś głupiego, puszczając oko do innych motocyklistów „bo przecież każdy wie jak jest – gdzieś upalać trzeba”, a kiedy jego zachowanie zdobywa rozgłos, zaczyna kreować się na ofiarę. Widząc, że jeszcze bardziej sobie tym zaszkodził, publikuje wreszcie oświadczenie pełne okrągłych frazesów o tym, jak to „nie było jego zamiarem”, „przeprasza urażonych”, ale „to nie do końca tak było”. Klasyczny ciąg postępowania osoby znanej, która najpierw robi coś karygodnego, później chce wszystkich przekonać, że w sumie to miała do tego prawo, a potem, za radą kogoś bardziej rozsądnego, wydaje oświadczenie, w którym przeprasza, ale zauważa, że nic takiego przecież się nie stało.

Całe to „ujawnienie i wyjaśnienie akcji społecznej” wyszło podobnie jak cała akcja. Sprawia wrażenie jakby przygotowane było naprędce, jako sposób, żeby oczyścić dobre imię Puzia. Można je zawrzeć w jednym zdaniu: „Media mnie atakują, ja rolników szanuję, niczego nie zniszczyłem i wy też tego nie róbcie, a teraz idę przerzucać obornik, bo inaczej ten film będzie miał 2 minuty”. Dlaczego na przykład o intencjach Mistrza Polski mówi dziennikarz Tygodnika Rolniczego, a nie Świata Rolnika, który nagłaśniał całą akcję? Czy to nie było wspólne działanie? Dlaczego Świat Rolnika nigdzie o tym nie wspomina, nie wyjaśnia o co chodziło? Akcja była tak dobrze zaplanowana, że redakcja, dzięki której przebiła się ona do mediów, nie wiedziała o tym, że jest to ustawka? Sprawia to wrażenie, jakby Świat Rolnika nagłośnił bulwersującą sprawę, więc Puzio poprosił inną (zaznajomioną?) redakcję, żeby powiedziała, że to zupełnie nie tak było.

Jedynym wiarygodnym fragmentem tego wyjaśnienia są ujęcia, na których Puzio rozmawia z rolnikiem, który na jednych z filmików bił go i próbował topić. Rzeczywiście wygląda to na odegraną scenkę, a nie faktyczny atak wściekłego rolnika. Tak na marginesie „rolnik-aktor” to ten sam rolnik, u którego Puzio przerzuca obornik przez większą część filmu.

Ogólnie w pełni popieramy akcję uświadamiania motocyklistom, nie wolno niszczyć cudzej własności oraz rolnikom, że przemoc wobec nawet bezmyślnych osób nie jest właściwym rozwiązaniem. Trzeba wzajemnie się szanować, a nie pogłębiać antagonizmy. Dołączamy się też do apelu, aby otwierać kolejne obiekty motocrossowe, a nie zamykać istniejące, ponieważ odbywa się to ze szkodą dla wszystkich.

Niestety samo przeprowadzenie akcji oceniamy nisko. Wszyscy skupili się na zachowaniu Puzia, a nie było refleksji nad przemocą ze strony rolników (a o to przecież też chodziło). Komentarz medialny skupił się wyłącznie na potępieniu byłego Mistrza Polski, zamiast na szerszym problemie, który chciał pokazać. Wyjaśnienie celu akcji raczej nie trafi do wszystkich mediów, a więc i do wszystkich osób, które usłyszały o tym, że Artur Puzio niszczy pola rolnikom.

Powiemy więcej – nawet osoby, do których to dotarło, nie dają wiary, że to była tylko taka „akcja społeczna”. Wystarczy poczytać komentarze pod filmem. Wypowiedzi typu „masz nas za idiotów”, „kogo ty nabierzesz”, „jak to jest niby akcja społeczna to po co obrażał ludzi w komentarzach” oraz „ustawka czy nie i tak skończony jest bo nikt nie wierzy w nagle dobre intencje” mówią same za siebie. Inny komentator pisze: „Przekupiłeś rolnika, dograłeś kilka scen, pomachałeś chwilę widłami i liczysz na to, że ludzie są tak głupi jak ty i w to uwierzą. No gratuluję koleś”. Komentarzy jest ponad 500 i wszystkie w tym tonie.

A jak wy oceniacie „akcję społeczną” Artura Puzio? Uważacie, że był to dobry pomysł, czy kompletny nie wypał? A może jesteście zdania, że jedyna akcja jaka tu miała miejsce, to próba przekonania wszystkich, że to wszystko było zaplanowane, miało pokazać ważny problem, a głupie media się nie znają i nie zrozumiały jego szczerych intencji?

Najnowsze

Tesla 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę…”kierownica mi odpadła”!

Trudno wyobrazić sobie tę sytuację szczególnie w trakcie prowadzenia samochodu a jednak. Samochody Tesli od pewnego czasu zaskakują kolejnymi wpadkami montażowymi, tak było i tym razem. Na Twitterze pojawiła się krótka relacja kierowcy, któremu po prostu została kierownica w rękach!

Wyobraźcie sobie, jedziecie o poranku do pracy i nagle kierownica postanawia zostać w Waszych rękach, odłączając się od całej kolumny kierowniczej. Z pewnością wiele osób by się przeraziło – co teraz zrobić w takiej nieoczekiwanej sytuacji? Wydawać by się mogło, że takie wpadki zdarzają się raczej w starych samochodach albo są wynikiem niedoróbek tuningowców. Jak się okazuje, takie atrakcje mogą nas czekać nawet w nowych, drogich modelach. 

Tesla 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę...

Taka właśnie sytuacja przytrafiła się właścicielowi Tesli – Jason Tuatara opublikował na Twitterze zdjęcia na których widać, że kierownica całkowicie „odpadła”. Oczywiście zakończyło się to lawetą. Kierowca słusznie zadaje pytanie, jak mogło się to zdarzyć w podobno najbezpieczniejszym samochodzie na świecie? Internauci szybko zareagowali – pojawiło się mnóstwo zdjęć z amerykańskich parkingów Tesli, na wielu modelach widnieje informacje właśnie o uszkodzonym systemie kierowniczym. Czyżby ważniejsze dla Elona Muska były dywagacje na temat zakazu otworzenia nowej fabryki w Kalifornii niż bezpieczeństwo i komfort kierowców?

Tesla 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę...

Najnowsze

Goodc

Motocyklowa pasja ponad depresją i autyzmem

W swoim życiu Kerry miała zwykle pod górkę. W trudnym dla siebie czasie czerpała siłę z motocyklowej pasji, a teraz dzieli się swoimi doświadczeniami.

Kerry wychowała się w Szkocji, a swój pierwszy motocykl dostała w wieku 4 lat (Yamaha PW80), do wspólnych jazd terenowych z tatą. W wieku 5 lat zdiagnozowano u niej dysleksję, ciągle miała też kłopoty w odczytywaniu intencji innych ludzi. Z tego powodu wpadła w depresję i stała się odludkiem, wolała godzinami siedzieć sama, zamknięta w pokoju. Dopiero w wieku 27 lat wyjaśniło się, że Kerry ma autyzm i stąd te trudności w komunikacji z innymi.

Światełko w tunelu dojrzała w wieku 20 lat, gdy dostała motocykl Yamaha MT125. Motocykl zbliżył ją do innych pasjonatów, jednak na krótko… Zderzenie z samochodem i kontuzja kolana wykluczyły ją z jazdy motocyklem na kolejnych 5 lat. Był to czas z nawrotem stanu depresji – straciła wszystko, co od nowa zbudowała.

Jednak to marzenie o jeździe dużym motocyklem turystycznym postawiło ją na nogi. Włożyła dużo siły i pracy w treningi, żeby uzyskać uprawnienia i przesiąść się na KTM 1190 Adventure. Nadała mu imię Robin i razem pokonywali kolejne kilometry i… słabości. Kerry znów wróciła do świata pasjonatów dwóch kółek, uczestnicząc w różnych szkoleniach, rajdach i wyprawach. Otworzyła się na innych i lepiej poznała sama siebie. Jeden z długodystansowych rajdów ukończyła nawet na 6. miejscu w klasie powyżej 1000 pojemności, jako jedyna tam kobieta.

Na spełnienie swojego marzenia wydała wszystkie oszczędności, ale ta decyzja zmieniła jej życie i pozwoliła wreszcie cieszyć się nim. Po tych wszystkich przygodach nie może już wrócić do siedzenia w swoim pokoju – postanowiła dzielić się swoim doświadczeniem i inspirować osoby, które borykają się z podobnymi problemami. Chce im uświadamiać, że dążenie do spełnienia marzeń jest dobrą drogą do osobistego rozwoju, wyjścia z choroby i pokonywania własnych ograniczeń.

Profil Kerry na FB: https://www.facebook.com/kerrytheadventurer/

Najnowsze

Alfa Romeo odgrywa ważną rolę w „akcie urodzenia” Formuły 1. Wspólnie tworzą historię wyścigów

To właśnie Alfa Romeo zwyciężyła w pierwszych Mistrzostwach Grand Prix inauguracyjnego sezonu najważniejszej kategorii wyścigów samochodowych w 1950 roku.

13 maja, Grand Prix Formuły 1, jedna z największych sportowych legend naszych czasów, obchodzi swoje urodziny. Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA), 14 lipca 2019 r. na torze w Szanghaju, przy okazji tysięcznego wyścigu, uczciła już jubileusz pierwszego wyścigu (rozegranego w 1950 r. na torze Silverstone). Ponownie zrobi to 13 maja 2020 r., z okazji 70-lecia Formuły 1.

Alfa Romeo i Formuła 1

Tylko dwa elementy są wspólne dla tych jakże odległych epok: pasja i entuzjazm publiczności oraz marka Alfa Romeo, która powróciła do Formuły 1 w 2018 roku wraz z zespołem Sauber, a która od 2020 roku występuje pod nazwą Alfa Romeo Racing ORLEN. Alfa Romeo nie byłaby taka sama bez Formuły 1. A być może również Formuła 1 nie byłaby taka sama bez Alfy Romeo.

Alfa Romeo i Formuła 1

Alfetta z 1938 roku to technologiczna perełka. 8-cylindrowy silnik rzędowy z jednostopniową sprężarką i potrójnym gaźnikiem został opracowany przez Gioacchino Colombo, szefa działu projektowego, który marzył o mocnym, szybko przyspieszającym i absolutnie niezawodnym silniku. Jednostkę wyposażono w dwa wałki rozrządu, a zastosowanie stopów lekkich (elektron dla bloku silnika, stal niklowo-chromowa dla wału korbowego) pozwoliło zmniejszyć masę silnika do zaledwie 165 kilogramów. 

Alfa Romeo i Formuła 1

Już we wczesnych latach powojennych, 158 sprowadzono z powrotem do Portello, odremontowano je i przywrócono do stanu pozwalającego na ściganie się. I natychmiast zaczęły zwyciężać, nawet, jeśli nadal nie było jeszcze prawdziwych mistrzostw. W latach 1947-1948 Nino Farina odniósł zwycięstwo w Genewie podczas Grand Prix Narodów, Varzi jako pierwszy przekroczył linię mety Grand Prix Valentino w Turynie, a Trossi wygrał Grand Prix Mediolanu. Przesłanie było mocne i wyraźne: Alfa Romeo jak zawsze jest zespołem nie do pobicia.

We wczesnym okresie powojennym sprężarka zmieniła się na dwustopniową, a silnik osiągnął 275 koni, by następnie, w 1950 roku, osiągnąć ich aż 350 (przy 8600 obr./min.) Dzięki niesamowitej lekkości samochodu, stosunek masy do mocy wyniósł zaledwie 2 kg/KM, wartość porównywalna z dzisiejszymi cywilnymi samochodami sportowymi.

Alfa Romeo i Formuła 1

Podczas Grand Prix Monza, 3 września 1950 roku, Alfa Romeo premierowo wprowadziła rozwiązania techniczne 159 stworzonej do udziału w Mistrzostwach następnego roku. Nowa Alfetta zadebiutowała od zwycięstwa: za kierownicą zasiadł Nino Farina, który został pierwszym Mistrzem Świata Formuły 1.

Alfa Romeo i Formuła 1

W następnym roku wynik Mistrzostw pozostawał otwarty aż do ostatniego wyścigu: o zwycięstwo walczyła Alfa Romeo i Ferrari. Po 17 latach, niesamowity silnik Alfetty osiągnął kres swojego potencjału, ale w 1951 roku technikom udało się jeszcze wycisnąć z niego ostatnie „krople mocy” i osiągnąć nawet 450 koni mechanicznych. Dzięki temu wysiłkowi (i umiejętnościom kierowców) 159 wygrała w Szwajcarii, Belgii, Francji i Hiszpanii, 11 razy uplasowała się na podium i ustanowiła najszybsze okrążenie we wszystkich siedmiu wyścigach.

Najnowsze

Seat przedłuża gwarancję na samochody

Hiszpańska marka ogłosiła bezpłatne przedłużenie gwarancji producenckich, których okres mijałby w czasie pandemii COVID-19.

Nowe warunki dotyczą wszystkich samochodów SEAT, których okres gwarancyjny kończyłby się między 1 marca a 31 maja 2020 roku. Producent zapewnia przedłużenie terminów podstawowych, 4-letnich gwarancji. Podczas dodatkowych 3 miesięcy obowiązują ustalone w umowach ograniczenia przebiegu kilometrów.

Według wyliczeń hiszpańskiego producenta decyzja w samej Polsce może dotyczyć około 1500 samochodów. Są to pojazdy sprzedane w 2016 roku. Gwarancje, których termin mija przed 1 marca albo po 31 maja 2020 roku pozostają bez zmian.

Najnowsze