Anna Maria Peduzzi, Marocchina z włoską duszą

05 sierpnia 2013
Kariera wyścigowa Anny Marii Peduzzi trwała niemal 30 lat. Dla urodzonej w 1912 roku „Marocchiny” włoski motosport nie miał tajemnic.

Anna Maria Peduzzi przyszła na świat w Olgiate i rozpoczęła swoją przygodę z wyścigami bardzo wcześnie, bo już na początku lat 30. W 1932 roku poślubiła niejakiego Gianfranco Alessandro Marię Comottiego, nazywanego po prostu “Franco”. On również był kierowcą wyścigowym, jednak jego zainteresowanie skupiało się głównie na testach. To Anna Maria miała w tym stadle smykałkę do rywalizacji. Niemniej okazjonalnie para jeździła wspólnie.

W roku swojego ślubu Anna Maria wykręciła trzeci czas w klasie F podczas wyścigu Gaisbergrennen, za kierownicą  Alfa Romeo 6C. Zyskała wówczas pseudonim, który miał jej towarzyszyć przez całe życie: „Marocchina”, czyli „Marokanka”. Pseudonim wziął się od smagłej cery i czarnych włosów Anny Marii.

Pierwszym poważnym wyścigiem „Marocchiny” był Mille Miglia w 1934. Wzięła w nim udział wspólnie z mężem, prowadząc wspomniane już Alfa Romeo. Zwyciężyli w klasie 1500cc i zajęli 13. miejsce w klasyfikacji generalnej. Jak na debiut – całkiem nieźle. Jechali pod flagą niedawno utworzonego Scuderia Ferrari.

Anna Maria Peduzzi i jej Stanguellini
fot. materiały prasowe

W latach 30. Anna Maria brała udział w licznych wyścigach na terenie całych Włoch, zarówno w lokalnych mistrzostwach, jak i festiwalach prędkości. Niedługo przed wybuchem II wojny światowej zapadła na chorobę Heinego-Medina. Co prawda wykaraskała się z niej stosunkowo szczęśliwie, ale polio poważnie ograniczyło jej udział w przedwojennych wyścigach. Kolejne zawieszenie przyniosła wojna. Mąż Anny Marii był zdeklarowanym antyfaszystą, co o mało nie kosztowało go życia. Nie zachowały się żadne źródła mówiące o osobistym zaangażowaniu Marocchiny w ruch oporu.

Po wojnie musiało upłynąć nieco czasu, by rzeczy wróciły do właściwego porządku. W 1952 roku Anna Maria wróciła na tory wyścigowe, tym razem za kierownicą Stanguellini 750cc. Samochód sprawdził się znakomicie. W Montauban Peduzzi zajęła siódme miejsce w finale, trzecie podczas Coppa Ascoli i czwarte w Collemaggio. Największym sukcesem okazało się dla niej Circuito di Senigallia, gdzie zajęła drugie miejsce ustępując jedynie Salvatore Caselli, również kierowcy Stanguellini. Kolejnym wyzwaniem był 12-godzinny wyścig Pescara, którego niestety nie ukończyła, jednak wynagrodziła to sobie zwyciężając w swojej klasie podczas Trofeo Sardo. Była również czwarta podczas GP Bari. Podczas wyścigu Eifelrennen 750cc została niestety zdyskwalifikowana , a to dlatego, że jeden z obserwatorów pomógł jej wypchnąć samochód. Uznano to za niesprawiedliwe, chociaż należy dodać, że to w wyniku choroby Anna Maria miała osłabione mięśnie w ramionach na tyle, że potrzebowała pomocy. W kolejnym sezonie, nadal pod flagą Stanguellini, Marocchina postawiła na mniejszą liczbę wyścigów, za to o większej randze. Zajęła trzecie miejsce w klasie podczas Giro di Sicilia i również trzecie podczas swojego drugiego w karierze Mille Miglia. Tym razem towarzyszył jej Franco Goldoni. Wspólnie uplasowali się na 117. pozycji w gronie 283 startujących.

W 1954 roku ponownie wystartowała w Giro di Sicilia, tym razem go jednak nie ukończyła. Była trzecia w klasie 750cc podczas Circuito Santa Gorizia i zwyciężyła podczas Trofeo Sardo. Giro della Calabria ukończyła piąta w klasie, a 6-godzinny wyścig Castelfusano – trzecia. Mniejszym sukcesem zakończyła się kolejna współpraca z Frankiem Goldonim podczas Mille Miglia. Tym razem nie ukończyli wyścigu.

Marocchina, Enzo Ferrari i Gilberte Thirion
fot. Ferrari

W 1955 roku Anna Maria pozostała wierna Stanguellini. Ponownie zmierzyła się z Mille Miglia, tym razem w towarzystwie Augusto Zoccy. Zajęli 99. miejsce, piąte w klasie 750cc. W tej samej klasie uplasowała się druga podczas Circuito di Gorizia i piąta w klasyfikacji generalnej jednego z dwóch wyścigów, w których brała udział w Mugello. O jej pozostałych wynikach w Mugello nic nie wiemy, wiadomo jedynie, że figurowała na liście startowej. W 1956 roku Anna Maria zasiadła za kierownicą czterocylindrowego Ferrari 500 TR. Był to jedyny egzemplarz, jaki powstał. Jej towarzyszką została Belgijka, Gilberte Thirion. Wspólnie zajęły 10. miejsce w wyścigach Paris 1000km i Supercortemaggiore Grand Prix. Dodatkowo w Paryżu zwyciężyły w klasie 2000cc. W rodzinnych Włoszech Marocchina była dziewiąta podczas Circuito di Reggio Calabria. Na ostatni wyścig w sezonie, GP Rzymu, znów zdecydowała się na Stanguellini S1100. Zajęła ósme miejsce. Pod względem wyboru marki samochodów Anna Maria była prawdziwą patriotką. W 1957 zrobiła sobie przerwę od międzynarodowych występów. Wróciła za kierownicę Ferrari, jednak była bardzo selektywna w wyborze wyścigów, w których startowała. Na początku sezonu sklasyfikowała się na jedenastym miejscu podczas GP Pergusa, zmierzyła się też z Targa Florio, ale bez powodzenia. W międzyczasie znalazła się na liście startowej wyścigu Buenos Aires 1000 km. Byłaby to jej najdalsza wyprawa, ale z niewiadomych przyczyn zrezygnowała. Ferrari było reprezentowane przez Gino Munaron i Luciano Mantovani. O tym, dlaczego Anna Maria tak niechętnie opuszczała Włochy, również wiemy niewiele.

W 1959 roku 47-letnia już Marocchina zajęła trzecie miejsce w klasie 2000cc podczas Coppa Ambroeus na torze w Monzy. Wreszcie też przełamała pecha względem Targa Florio. W parze z Giancarlo Rigamontim zajęła 20. miejsce w generalce i trzecie w klasie. Jeszcze lepiej powiodło jej się rok później, tym razem w towarzystwie Francesco Siracusy. Zajęli siedemnastą pozycję. Podczas Coppa Ascari w Monzy Anna Maria zasiadła za kierownicą malutkiego NSU Prinz. Towarzyszyła jej Luisa Pozzoli, z którą w przeszłości często rywalizowała na torze. Zajęły piąte miejsce w klasie, 26. w generalce.

Ostatnim rokiem czynnej kariery Anny Marii Peduzzi był 1961. Podczas Coppa Ascari ona i Alma Cacciandra w Alfa Romeo Giulietta niestety nie ukończyły wyścigu.

Jako ciekawostkę można dodać, że na przestrzeni swojej kariery Anna Maria Peduzzi wielokrotnie rywalizowała (i zwyciężała) z Marią Teresą de Filippis, pierwszą kobietą, która jeździła w F1. Kto wie, co mogłaby osiągnąć, gdy nie upierała się tak bardzo przy wyścigach lokalnych. Czy brakowało jej wiary w siebie, a może zdecydowało jeszcze co innego? Tego już raczej się nie dowiemy.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!