Edyta Klim

Ania „Raperka Trakerka” i jej życie za kierownicą

"Wielu miejsc w życiu bym nie zobaczyła, nie poznała innych kultur i ludzi, nie przeżyła wielu przygód tych fajnych i tych mniej przyjemnych, gdybym tego zawodu nie wybrała" - mówi Ania.

Ile czasu już pracujesz zawodowo jako kierowca i co Cię właściwie do tego zawodu przyciągnęło?

W transporcie pracuję od pięciu lat, a zaczęłam tą przygodę w formie wyzwania. Kiedyś, na kursie operatora koparko-ładowarek, koledzy zasugerowali mi, że praca z dużymi maszynami całkiem dobrze mi idzie, więc dlaczego nie zrobię sobie uprawnień i nie zacznę jeździć zawodowo? Przecież jazda samochodem sprawia mi przyjemność. Przemyślałam ich słowa i postanowiłam spróbować…

I faktycznie zdobycie uprawnień to był dla Ciebie „pikuś”?

Podeszłam do zdobycia uprawnień na luzie i bez stresu, bo to nie był dla mnie priorytet. Nie stresowałam się wcale tym, że nie zdałam za pierwszym razem, bo przy obsłudze technicznej nie wspomniałam, iż naczepa ma światła przeciwmgielne. Miałam pracę i dlatego nie czułam napięcia. Nawet nie myślałam, że tak szybko pojawią się dla mnie propozycje pracy w tym zawodzie i ją od razu podejmę.

Jak wspominasz swoje początki na etacie? Czy trudno jest opanować wszystko w tym zawodzie?

Zaczynałam w transporcie krajowym na plandece i sprzęcie, daleko odbiegającym stanem technicznym od nowych samochodów, ale przynajmniej nauczyłam się podstawowych napraw (śmiech). Z niewielką awarią jestem w stanie sama sobie poradzić na drodze, chociaż nieraz zaciskam zęby, żeby w takich sytuacjach nie odpuścić sobie tej pracy. Transportu międzynarodowego obawiałam się, ze względu na bariery językowe i różnice w przepisach. Gdy zmieniłam firmę, to miałam taką przygodę, że szef zaproponował mi wyjazd do Szwecji, jednak obiecał, że wyśle nas w tym kierunku na 2 samochody. Jak okazało się w Świnoujściu, to drugie auto nie dojechało, a ja zdążyłam kupić jedynie papierową mapę Szwecji w porcie (nie miałam wgranych żadnych map Europy i nie działało mi CB Radio). Na szczęście będąc już na promie, udało mi się porozmawiać z innymi kierowcami i znaleźć kogoś, kto jedzie w moim kierunku. Kolega wytłumaczył mi jak wyjechać z portu i poczekał na mnie po drodze, naprawiliśmy też radio i od tej trasy pokochałam Szwecję! To piękny kraj z wyznacznikiem kultury na drodze i dobrym zapleczem socjalnym dla kierowców.

Taki skok na głeboką wodę wiele zmienił?

Tak, bo przekonałam się, że niekoniecznie trzeba biegle władać wieloma językami, by poradzić sobie za granicą, a mój angielski wcale nie jest taki zły… Pierwsze trasy po innych krajach na początku, też były owiane stresem i niepewnością, ale z czasem każdy nowy kraj był dla mnie ciekawy i cieszyłam się że mogę go poznać i zobaczyć coś nowego.

Jakim samochodem jeździsz, jakiego typu ładunki wozisz, w jakim systemie i czy sama?

Aktualnie jeżdżę DAF-em z naczepą typu inloader do przewozu tafli szkła. Pracuje dorywczo bez systemu, ponieważ jakiś czas temu uległam kontuzji kolana i na razie nie mogę sobie pozwolić ani na przeciążenia kolana, ani na pracę w pełnym zakresie. Jeżdżę sama, gdyż obsługa takiej naczepy nie wymaga żadnej pracy fizycznej.

Czy obecna sytuacja zawodowa Ci odpowiada, czy chciałabyś zmienić w przyszłości profil pracy? A jak tak – to jaka praca byłaby wymarzona?

Przed kontuzją jeździłam między innymi cysternami spożywczymi w systemie dwa tygodnie pracy i tydzień wolnego – zarówno ta praca, jak i system najbardziej mi odpowiadały.

W powrocie do pełni sprawności pomagają Ci przyjaciele. Czy ich akcja zbiórki przybliżyła Cię do tego celu?

Tak, bardzo pomogli mi przyjaciele, szczególnie taka nasza „Truckers Family”, którą zawiązaliśmy na spotkaniu sylwestrowym. To niesamowite, ile dobrego doświadczyłam od tych ludzi, jak bardzo przejęli się moją sytuacją zdrowotną. Wspierali mnie w każdy możliwy sposób, żebym w pełni sprawna wróciła w ich szeregi – za co jestem im bardzo wdzięczna! Dziękuję bardzo! I oczywiście podziękuję też osobiście, gdy spotkamy się znowu na truckerskim Sylwestrze. Renia-Helka i Paweł-Snajper, Kasia, Honoratka i Szymon, Marzenka i Jan, Gosia i Jarek, Ania i Andrzej, Marcin, Wojtek – to właśnie ta niesamowita ekipa ludzi o ogromnym sercu i empatii! Dzięki ich pomocy nie czułam się źle psychicznie, ani też nie muszę czekać w długich kolejkach na zabiegi z NFZ (a więzadło i tak jest nie refundowane). Bardzo pomógł im w całej akcji też Piotrek, z którym, współpracowałam kiedyś przy akcji wsparcia dla innego kierowcy (kalendarz charytatywny „Szpilki w Transporcie”). Jemu również serdecznie dziękuję, bo jest wszędzie tam, gdzie może pomagać. Także przy tworzeniu strefy Ladies na Master Truck był z nami. Chciałam też podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w akcji zorganizowanej przez moich przyjaciół, a było to prawie 300 osób: znajomych, nieznajomych, kierowców, firm transportowych i innych, związanych z branżą. W moim przypadku kierowcy pokazali, jak bardzo potrafimy się zjednoczyć! Dziękuję też tym, którzy przyczynili się aktywnie do powstania pierwszej strefy Ladies, zwłaszcza „kierowniczkom” – jesteście wielkie kochane!

Ile znasz kobiet prowadzących ciężarówki? Czy to prawda, że jest ich coraz więcej?

Osobiście znam już kilkadziesiąt dziewczyn, które jeżdżą zawodowo same, bądź z partnerami w transporcie krajowym i międzynarodowym. Bardzo mnie cieszy fakt, że nas, kobiet w transporcie dynamicznie przybywa!

Zrzeszacie się jakoś? Wspieracie? Spotykacie?

Tak. Na Facebooku funkcjonują, znane mi, trzy takie grupy: 

DRIVING LADIES – grupa ta powstała stosunkowo niedawno, na potrzeby zorganizowania strefy na opolskim zlocie MASTER TRUCK 2017. Tam po raz pierwszy spotkałyśmy się w tak licznym gronie, a dodatkowo dziewczyny wystawiły samochody którymi jeżdżą.

TRUCKDRIVING POLISH GIRLS – ta grupa powstała z myślą o dziewczynach, już jeżdżących oraz o tych, które zawód kierowcy pasjonuje i zamierzają podjąć w nim pracę. Mogą tam liczyć na wsparcie i rady dziewczyn, które już przez te trudne początki przeszły. 

POLSKIE KIEROWNICZKI CIEZAROWEK – ta grupa powstała najwcześniej i zrzesza jedynie dziewczyny, które jeżdżą zawodowo i ten fakt potwierdziły w administracji grupy.

Największe nasze spotkanie miało miejsce na zlocie Master Truck  w Opolu, jednak systematycznie spotykamy się też okazjonalnie w mniejszym gronie. A czasem uda się nam zjechać w trasie i spędzić wspólnie weekend. Staramy się pomagać sobie w różnych problemach, a dziewczyny w tej branży udowodniły nie raz, że potrafią się jednoczyć we wspólnej sprawie.

Co daje największą satysfakcję w tym zawodzie?

W tym zawodzie najbardziej cieszy mnie to, że wielu miejsc w życiu bym nie zobaczyła, nie poznała innych kultur i ludzi, nie przeżyła wielu przygód tych fajnych i tych mniej przyjemnych, gdybym tego zawodu nie wybrała. Każda z napotkanych sytuacji to albo nauka, albo miłe wspomnienia. Poza tym, zawsze lubiłam jeździć i teraz w tym się spełniam.

Często się słyszy potoczne zdanie, że to nie jest zawód dla kobiet. Czy Ty jako kobieta czujesz, że to zajęcie ponad Twoje siły i umiejętności?

Myślę, że sens tego zdania dawno stracił na znaczeniu, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jaki sprzęt aktualnie większość firm ma do dyspozycji. Są to nowe samochody z pakietami serwisowymi, obejmującymi wszelkie naprawy, więc nawet bardzo młodej dziewczynie sama jazda i obsługa naczepy – nie powinny sprawić problemu. Często kobiety bardziej przykładają się do znajomości charakteru swojej pracy, zakresu obowiązków i staranności ich wykonania, a ponadto czują na sobie pewną presję, że zawsze ktoś patrzy im na ręce…

 

Jeśli chcecie poznać Anię bliżej to zapraszamy na jej fanpage: https://www.facebook.com/RaPeRkA/

Najnowsze

Krzysztof Hołowczyc prezentuje zegarek Atlantic Worldmaster Driver 777

Partnerstwo marki Atlantic z ambasadorem Krzysztofem Hołowczycem trwa nieprzerwanie od 2007 roku. W podziękowaniu za wspólne 10 lat, powstała limitowana seria zegarków 777 zaprojektowana przez Hołowczyca.

Polski kierowca rajdowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych sportowców. Znany jest nie tylko z zamiłowania do sportowej rywalizacji i adrenaliny, ale także z eleganckiego i wyszukanego stylu. Hołowczyc to uosobienie prawdziwego mężczyzny sukcesu. Dżentelmen, który bezpieczeństwo, zaufanie i wierność ideałom stawia na pierwszym miejscu. Pierwsze wspomnienie z zegarkiem Atlantic? Zegarek Taty. Dlatego też sentyment oraz wieloletnia tradycja marki sprawiły, że współpraca Hołka i Atlantic jest bardzo owocna i związana silną więzią emocjonalną.

10 lat to doskonała okazja, aby zacząć pisać nowy rozdział w historii współpracy Atlantic z Hołowczycem. Ta chwila była również inspiracją do stworzenia zupełnie nowego modelu zegarka, którego motywem przewodnim jest szczęśliwa liczba Hołka – 7. Rajdowiec często podkreśla, że jedyną biżuterią, na którą może sobie pozwolić prawdziwy mężczyzna, jest obrączka i dobry zegarek. Dlatego też doświadczenie Hołowczyca przy pracy w ekstremalnych warunkach zostało zestawione ze szwajcarską precyzją i doświadczeniem w dziedzinie projektowania zegarków. Tak też powstał Atlantic Worldmaster DRIVER 777 – Krzysztof Hołowczyc – Limited Edition – zegarek stworzony specjalnie dla ambasadora, zaprojektowany z jego udziałem. Jest to model casualowy o sportowym, mocnym charakterze. Doskonale sprawdzi się w codziennej stylizacji. Na tarczy znajduje się tylko jeden indeks – oczywiście 7.

Na rynku dostępna będzie limitowana liczba – 777 sztuk tego modelu. Każdy zegarek sygnowany jest autografem ambasadora. Znajduje się on na tarczy modelu oraz na wyjątkowym i zaprojektowanym przez Hołka deklu, który zawiera również niepowtarzalny numer limitacji. Masywna bransoleta oraz wodoszczelność 200m gwarantują niezawodność i wytrzymałość. W skład limitowanego zestawu wchodzi również dodatkowy karbonowy pasek, który poprzez prosty sposób wymiany może nadać nowego charakteru zegarkowi. Całość limitacji znajduje się w specjalnym pudełku, które również jest wyposażone w opakowanie podróżne pozwalające na bezpieczne przewożenie tego wyjątkowego zegarka.

„10-letnia współpraca z marką Atlantic to dla mnie niesamowita przygoda. Wiele razem przeszliśmy. Zegarki Atlantic towarzyszyły mi cały czas i nigdy mnie nie zawiodły. Mogłem na nie liczyć nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach, choćby w trakcie legendarnego Rajdu Dakar. Prywatnie i zawodowo cenię najlepszą jakość, precyzję i niezawodność, dlatego bez wahania zdecydowałem się na tę współpracę wiele lat temu, wiedząc, że to zaufana i pewna marka. Od dłuższego czasu przygotowywaliśmy się do stworzenia sygnowanego przeze mnie modelu, wspólnie go projektując. Cieszę się, że razem stworzyliśmy ten wyjątkowy zegarek, który jest symbolem pasji, wytrwałości i sukcesu” – mówi Krzysztof Hołowczyc.

Atlantic to siła i elegancja w jednym. Zegarki doskonale nadają się na każdą okazję – zarówno biznesowe spotkania, weekendy z rodziną i przyjaciółmi jak i ekstremalne sporty i wyzwania. Czasomierze Atlantic to nieodzowny element garderoby Hołka, który jako osoba aktywna sportowo jak i biznesowo, potrzebuje odpowiedniego zegarka dopasowanego do każdych okoliczności.

Najnowsze

Rajd Barbórka 2017 – jak dostać się na Karową?

Już teraz można za pośrednictwem internetu kupić Karnet Kibica, bilety jednorazowe, nalepki parkingowe oraz zestawy z biletami na trybuny na Karową.

Organizator rajdu przygotował dla kibiców kilka tysięcy miejsc na 3 trybunach zlokalizowanych w najciekawszych fragmentach OS Karowa. Trzy największe trybuny staną w pobliżu popularnej „beczki”. Liczba miejsc na trybunach jest ograniczona!

Osoby, które wybiorą miejsca siedzące na trybunie VIP, będą miały zapewnione dodatkowe atrakcje. Trasa dojazdowa do startu przebiegać będzie pod trybuną, a start do OS Karowa zlokalizowany będzie bezpośrednio przed tą trybuną. Wszyscy goście trybuny będą mieli możliwość wstępu do dużego, ogrzewanego namiotu z cateringiem, gdzie na ekranach będzie można oglądać relację na żywo z trasy OS Karowa.

Trybuna żółta stanie tuż obok trybuny VIP i również jest trybuną siedzącą. Stąd kibice także będą mieć doskonałą widoczność na cały odcinek Karowa. Z każdej trybuny widoczny będzie telebim, na którym transmitowany będzie przejazd całego odcinka. Miejsca na trybunach siedzących są numerowane i zestaw składa się w tym roku ze specjalnego identyfikatora, na którym naniesiony jest numer miejsca na trybunie, smyczy, nalepki pamiątkowej oraz mapy rajdu.

Trybuna Zielona zlokalizowana jest z kolei w parku naprzeciwko trybuny VIP i jest trybuną stojącą bez rezerwacji miejsc.

W sprzedaży są także bilety nalepki parkingowe (parking gold na poranne odcinki oraz specjalna nalepka na parking przy OS Karowa na finałowe Kryterium Asów).

Sklep internetowy Rajdu Barbórka jak co roku oferuje bogaty wybór gadżetów pamiątkowych z imprezy. Kibice mają do wyboru kilkanaście rodzajów zimowych nakryć głowy, wszystkie z logo Rajdu Barbórka. Nie może zabraknąć pamiątkowych nalepek z rajdu, które dostępne są w dwóch wielkościach.

Bilety na trybuny oraz karnety kibica są już dostępne w sprzedaży na stronach internetowych gadzetyrajdowe.pl oraz Topracingshop.pl, natomiast ich wysyłka oraz odbiory osobiste zakupionych biletów nastąpi od 27 listopada 2017.

Dla kibiców z zagranicy przygotowano dystrybucję na cały świat za pośrednictwem sklepów topracingshop.com i rallymerchandise.eu (język angielski), topracingshop.de (język niemiecki) oraz motorsportshop.ru (język rosyjski).

Najnowsze

Zmiany w przepisach dotyczących obowiązkowych badań technicznych pojazdów

Niezależnie, czy masz samochód osobowy, ciężarowy, czy motocykl - każdy pojazd w Polsce musi przejść obowiązkowe badanie techniczne. Teraz cała procedura się nieco zmieni.

Senat przegłosował nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym, która wejdzie w życie 13 listopada tego roku. Żeby wyjaśnić wszystko w szczegółach, na początek rozróżnijmy dwa, często mylone pojęcia.

Badanie techniczne – obowiązkowe badanie sprawności naszego pojazdu przeprowadzane w Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów – niezbędne, aby pojazd został dopuszczony do ruchu po drogach publicznych. Koszt podstawowego badania technicznego to 100 zł (62 zł motocykl, 158 zł ciężarówka). Dla aut z LPG/CNG cena wynosi 162 zł.

Przegląd okresowy – zalecana przez producenta wizyta w serwisie samochodowym (najczęściej ASO) wiążąca się z wymianą części eksploatacyjnych i sprawdzeniem stanu technicznego pojazdu. Koszt zależy od modelu, warsztatu i cen części eksploatacyjnych do wymiany.

Kiedy należy zrobić badanie techniczne?
Jeśli mamy auto używane, to co roku. Zwolnione są z tego samochody fabrycznie nowe, z homologacją. Dla nich pierwsze badanie odbędzie się dopiero po trzech latach od daty pierwszej rejestracji, drugie po kolejnych dwóch latach, a kolejne nie później niż rok od poprzedniego badania. Samochody sprowadzone do Polski, wyrejestrowane za granicą, w celu ponownej rejestracji muszą przejść badanie techniczne rozszerzone. Auta z LPG, nawet nowe, muszą przechodzić badanie co roku. Wyjątek stanowią samochody 25-letnie i starsze, które po otrzymaniu statusu pojazdu zabytkowego nie przechodzą kolejnych badań technicznych.

Podczas badania sprawdza się głównie podzespoły, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Zakres dla poszczególnych typów pojazdów określa prawnie rozporządzenie Ministra Infrastruktury. Dla samochodów osobowych to m.in. numer VIN, obowiązkowe wyposażenie (trójkąt ostrzegawczy, gaśnica, komplet zagłówków, pasy), podzespoły, oświetlenie, ogumienie, stan szyb.

TOP 3 najczęstszych powodów wyników negatywnych
– Zbyt mocno przyciemnione szyby. Szyby boczne muszą przepuszczać 70 proc. światła, a przednia – 75 proc.
– Przeróbki reflektorów: montaż żarówek bez homologacji lub o niedozwolonej barwie, kończą się negatywnym wynikiem.
– Głębokość bieżnika mniejsza niż 1,6 mm.

Jak było kiedyś?
Gdy zachodziła obawa, że nasz pozornie sprawny samochód nie przejdzie ścieżki diagnostycznej i nie zostanie dopuszczony do ruchu, trzeba będzie wykonać naprawy i wydać pieniądze, to często starano się przekupić diagnostę, aby przymknął oko na usterki albo wręcz podrabiano wpis i pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym, narażając się na karę za fałszerstwo (do 5 lat więzienia). Opłatę uiszczało się po badaniu, więc czasem, po ustaleniu przez diagnostę negatywnego wyniku badania, trwały negocjacje, prośby, aby potraktować takiego kierowcę ceną za przegląd konkretnych podzespołów, a nie badanie techniczne.

Zarówno kiedyś, jak i teraz, w przypadku negatywnej decyzji, Stacja Kontroli zatrzymuje dowód rejestracyjny, a my – posługując się tymczasowym dokumentem – mamy 14 dni na usunięcie usterki. Ponownemu sprawdzeniu podlegają tylko podzespoły, które spowodowały negatywną decyzję.

Jak będzie teraz?
Planuje się, że od 13 listopada, trzeba będzie uiścić opłatę przed przystąpieniem do właściwego badania. Wyjątek w nowych regulacjach uczyniono dla przeglądów na fakturę VAT z odroczoną płatnością, skorzystają na tym więc właściciele flot samochodowych. Po przeprowadzeniu badania, diagnosta będzie zobowiązany do wprowadzenia danych do bazy CEPIK, aby dokonać wpisu w dowodzie rejestracyjnym.

Teraz także funkcjonariusze Straży Granicznej (dotychczas mogła tylko Policja, ŻW i ITD) będą mieć prawo do zatrzymywania dowodów rejestracyjnych i pozwoleń czasowych na prowadzenie pojazdu bez konieczności wzywania podczas takiej kontroli policji.

Nadzór nad Stacjami Kontroli Pojazdów bedą mieć już nie starostowie, którzy wg raportu NIK zaniedbywali kontrole, a nowo powstały Transportowy Dozór Techniczny (TDT). Przejęcie obowiązków będzie następować stopniowo, od jesieni 2017 do wiosny 2018.

CEPIK 2.0
Od czerwca 2014 r. każdy pojazd po badaniu technicznym jest wpisywany do bazy Centralnej Ewidencji Pojazdów z przebiegiem z dnia badania. Co znajdzie się dodatkowo w bazie?
– Wynik pozytywny lub negatywny z wyszczególnieniem powodu niezaliczenia diagnozy, lub powodem przerwania badania na prośbę właściciela samochodu.
– Od czerwca 2018: ustanowione zabezpieczenia, np. o zajęciu przez organ egzekucyjny, bank czy komornika.
– Od czerwca 2018: zakłady ubezpieczeń i ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny również wprowadzą do systemu info o szkodzie istotnej, czyli takiej, obejmuje elementy nośne pojazdu, układu hamulcowego lub kierowniczego i może mieć wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Po zalogowaniu do systemu będziemy mieć wgląd w dwie zakładki:
“Mój Pojazd” – historia auta (badania z wynikami i usterki, przebieg, zajęcia, szkody)
“Moje Uprawnienia” – wszystkie kategorie prawa jazdy z przypisami (np. o konieczności prowadzenia pojazdów w okularach bądź soczewkach).

Co zyskamy na zmianach?
– Ukrócenie procederu niepłacenia lub targowania się o niższą cenę w przypadku wyniku negatywnego. Wcześniej diagnosta mógł policzyć wtedy niższą cenę tylko za przegląd podzespołów.
– Opłacenie przed badaniem ma zachęcić diagnostów do częstszego wydawania opinii negatywnych.
– W przyszłym roku pracę policji mają ułatwić naklejane na szybę – po pozytywnym przejściu badań – naklejki. Jeśli policja trafi na kierowcę z niesprawnym autem a wbitą pieczątką przeglądu i naklejką, że badanie auto przeszło pozytywnie, funkcjonariusze będą mogli skontrolować diagnostę. W zamyśle ma być to bat na nierzetelnych diagnostów.

Obawy
– Wpis o negatywnym wyniku badań nie wpłynie korzystnie na sprzedaż auta w przyszłości, dlatego więcej kierowców zacznie szukać mniej dociekliwych diagnostów. Dociekliwi staną się mniej dociekliwi albo stracą klienta.
– Wzrost cen za badania: spekuluje się o kwocie 126 złotych dla samochodów osobowych. Podaje się dwie możliwe daty wprowadzenia tych zmian: od 30 października lub od maja 2018.
– Wielu kierowców zacznie sprawdzać samochód w SKP przed właściwym badaniem, żeby upewnić się czy auto przejdzie pozytywnie ścieżke diagnostyczną.
– Kontrowersyjny jest także zapis o podwójnej opłacie za przegląd dla właścicieli pojazdów, którzy spóźnią się z przeglądem powyżej 30 dni. Uderzy to we właścicieli niejeżdżących, remontowanych samochodów, wyjeżdżających na dłuższy czas zagranicę, czy np. hospitalizowanych.

Najnowsze

Edyta Klim

Czy kiedykolwiek kobieta wygrała wyścig F1?

Tak! Była to Desiré Randall Wilson, która w 1980 roku wygrała brytyjski wyścig Aurora F1 Series.

Desiré Randall Wilson pochodzi z Południowej Afryki, a dokładnie z Brakpan, gdzie urodziła się w 1953 roku. Jej tato brał udział w wyścigach motocyklowych, więc zadbał i o to, by Desiré praktycznie od dziecka mogła uczyć się jeździć, a następnie ścigać. Samochody prowadziła od 12 roku życia, a zadebiutowała na torze w wieku 19 lat.

Jej kariera sportowa trwała 50 lat! Zaczęła się w Południowej Afryce, następnie zawodniczka startowała w Holandii, ponieważ zdobyła główną nagrodę w programie „Driver to Europe”. Później podbijała tory w Anglii i USA, by na koniec zostać gwiazdą w wyścigowego festiwalu Goodwood Revival Historic.

Trudno uwierzyć, że tak mało mówi się o zawodniczce, która ścigała się w 135 samochodach wyścigowych, w tym F1 i IndyCar, na ponad 100 torach w 11 krajach. Była pierwszą i jedyną kobietą, która wygrała wyścig w samochodzie F1 podczas Aurora F1 Series w Wielkiej Brytanii w 1980 roku.

W kolejnych wyścigach meldowała się na 2-gim i 3-cim miejscu, jednak nie mogła kontynuować startów w tej serii, ponieważ jej zespół zbankrutował. Ten rok był dla niej nadal wyjątkowy, bo wtedy dostała szansę na starty w parze z Alainem de Cadenet i do puli nagród mogła doliczyć: zwycięstwo w wyścigu Monza 1000km oraz Silverstone 6 hours.

Jej wyścigowa kariera trwała jeszcze 19 lat, podczas których startowała w przeróżnych seriach wyścigów na całym świecie, jednak już bez tak spektakularnych wyników.

Od 1975 roku Desiré jest żoną architekta Alana Wilsona, z którym wspólnie prowadzi firmę, zajmującą się planami konstrukcji i budowy torów wyścigowych. Alan podsumował karierę swojej żony i wydał książkę „Driven by Desire: The Desire Wilson Story”:

Najnowsze