AMOS i NEMO

Co prawda wersja AMOS nie jest stricte Rosomakiem, gdyż tą nazwą są objęte tylko nasze krajowe pojazdy, warto przyjrzeć się temu produktowi fińskiej Patrii, bo stanowi on jedną z ciekawszych aplikacji tego podwozia.

Program zapoczątkowany został w 1996 r. gdy zawiązała się grupa robocza państw nordyckich, z dominującym udziałem Szwecji i Finlandii, której celem było opracowanie i wdrożenie nowoczesnego modułowego moździerza samobieżnego AMOS (Advanced Mortar System). Nie bacząc na podniesione koszty przedsięwzięcia oraz trudności projektu, zdecydowano się na zautomatyzowany system wieżowy. Jednym z założeń było umożliwienie instalacji moździerza na różnych typach wozów bojowych oraz na lekkich jednostkach pływających.

Strzelanie AMOSa na podwoziu CV90.
Fot. BAE Systems

Do realizacji programu powołano spółkę programu Patria Hagglunds Oy z siedzibą Tampere, utworzono ją z Patria Vammas Oy (obecnie Patria Weapon Systems) i Hagglunds Vehicle AB. W 1996 r. przeprowadzono pierwsze próby na stacjonarnym stanowisku modelu moździerza AMOS-M ładowanego od wylotu lufy, zaś w 1997 r. gotowa była pierwsza wieża modelowa AMOS-TD z moździerzami ładowanymi od strony wlotowej. W pierwszej kolejności wieża z moździerzem została zintegrowana z podwoziem CV90, w kolejnym kroku w 1998 r. z kołowym XA-185.. Bazując na pomyślnych wynikach prób, pod koniec roku 2003 Ministerstwo Obrony Finlandii zamówiło w Patrii 24 moździerze samobieżne AMOS na podwoziu transportera opancerzonego AMV 8×8. Pierwsze próby z wykorzystaniem doraźnie przystosowanego bazowego podwozia AMV 8×8 zostały przeprowadzone latem 2004 r. Było one podstawą do wprowadzenia modyfikacji na docelowym podwoziu w przyszłości. Aktualnie trwają prace nad serią pojazdów, ciekawostką jest, że prace nad kadłubem wykonywane są w WZM Siemianowice Śląskie, gdyż firma Patria przechodzi chwilowe problemy kadrowo-technologiczne.

NEMO I AMOS podlegają silnym działaniom promocyjnym podczas imprez targowych.
Fot. E. Milcar

Czas na nieco szczegółów odnośnie budowy AMOS-a: zbudowana autonomiczna wieża obrotowa o kryptonimie B30 uzbrojona została w podwójny moździerz kalibru 120 mm, w zasadzie dwa moździerze posiadające wspólną kołyskę, ale każdy z nich ma własny hydrauliczny opornik i pneumatyczny powrotnik, ładowanymi od tyłu i ryglowanymi zamkami klinowymi z klinami pionowymi. Gładkie lufy o długości 3000 mm wyposażone są w przedmuchiwacze. Wieża posiada napęd elektryczny pion i poziom. Szybkostrzelność moździerza sięgać może 26 strz./min. i zależna jest od zastosowanego w danej wersji układu ładowania (ręczny, półautomatyczny lub automatyczny). Wersja automatyczna B30BA dla Szwecji ma zautomatyzowany magazyn amunicji (dwa 11-pociskowe podajniki rewolwerowe), którego nie ma półautomatyczna wieża B30S dla Finlandii. Czas reakcji ogniowej wynosi 30 sekund, zaś opuszczenia stanowiska po wykonaniu zadania ogniowego nie zajmuje dłużej niż 15 sekund. Wieża wyposażona jest w zaawansowany system kierowania ogniem, którego konfiguracja zależna jest od zamawiającego. Zapewnia on także możliwość strzelania w trybie MRSI (multiple rounds simultaneous impact), w którym do 14 granatów może jednocześnie razić cel. Donośność maksymalna może sięgać nawet 15 km. W typowym zestawie amunicji znajdują się granaty odłamkowo-burzące, kasetowe, oświetlające i dymne.

Obok podwójnego moździerza AMOS Patria, po pierwszym zamówieniu Słowenii, promuje NEMO, czyli uproszczoną jednolufową wersję AMOS, którą charakteryzuje wyższa niezawodność w odniesieniu do AMOS-a.

 

Najnowsze

Polski moździerz przyszłości

Od kilku lat regularnie na najważniejszych wojskowych imprezach prezentowane są mobilne moździerze kalibru 120 mm posadawiane głównie na podwoziach kołowych. Przoduje w tym fińska Patria, której produktami są AMOS oraz NEMO. Jednak polski przemysł obronny nie zasypia przysłowiowych gruszek w popiele. Otóż Huta Stalowa Wola a dokładnie jej spółka Centrum Produkcji Wojskowej opracowało polski mobilny moździerz - RAK.

RAK jest w pełni automatyczny i może być montowany zarówno na podwoziach kołowych jak i gąsienicowych.
Fot. HSW

Automatyczny moździerz RAK, kalibru 120 mm, ma być podstawowym wyposażeniem kompanijnego modułu wsparcia taktycznego. Koncepcja zakłada duże możliwości i skuteczność działania. Wynikają one z unikalnego połączenia uzbrojenia i wyposażenia kompanii, a także wysokiej mobilności (szybka zmiana pozycji po wystrzale). Na kompletny moduł składają się 2 plutony (po 4 wozy) np. Rosomaki wyposażone w automatyczne moździerze 120 mm. Kolejny trzeci pluton stanowi zabezpieczenie logistyczne na bazie 3 samochodów dużej ładowności oraz systemie kontenerów – 2 amunicyjne i 1 z częściami zapasowymi. Kompania ma być wyposażona we własny komponent rozpoznania w postaci 3 samochodów opancerzonych (tzw. LOSP), np. Tur II. Działaniami kompanii koordynuje dowódca z wozu dowodzenia, także na Rosomaku, wyposażanego w nowoczesny system Szafran.

Podstawowe parametry RAKA są następujące:

– kaliber – 120 mm;
– zakres podniesienia moździerza w pionie – +85°÷-3°;
– szybkostrzelność – 10-12 strz./min.;
– minimalny zasięg – 500 m;
– maksymalny zasięg – 12 000 m;
– masa całkowita – 21000 kg (w zależności od podwozia);
– załoga – 4 osoby;
– czas do otwarcia ognia – do 30 s;
– czas do opuszczenia stanowiska ogniowego – do 15 s;
– typy amunicji: odłamkowo-burząca, zapalająca, dymna, cargo, wielogłowicowa (MSRI).

Więcej o AMOS oraz NEMO przeczytasz klikając tu.

Najnowsze

Złote Ferrari od Pininfariny

Tajemnicze złote Ferrari sygnowane logo Pininfarina zostało wypatrzone na GP Monaco. Samochód stylizowany na legendarne Ferrari 330 LMB zachwyca retro-detalami.

Na stronach internetowych pojawiły się zdjęcia tajemniczego, złotego Ferrari sygnowanego logo Pininfariny.

fot. autoblog.nl

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejnym indywidualnym nadwoziem na bazie modelu 599 GTB. Samochód stylizowany na legendarne Ferrari 330 LMB (które w 1968 roku pojawiło się w filmie „Toby Dammit”, stanowiącym jedną z trzech części „Spirits of the dead”) wypatrzyła podczas GP Monaco ekipa duńskiego autoblog.nl. Zaprojektowany ze smakiem w stylu retro, przykuwa uwagę detalami.

Według nieoficjalnych informacji auto napędza 6.0 litrowy silnik V12 o mocy 620 KM.

Samochód podobno został kupiony przez Roba Waltona, pełniącego funkcję CEO w firmie Wal-Mart -nie podano za jaką kwotę.

fot. autoblog.nl

Wiele historycznych i współczesnych modeli firmy Pinifarina osiąga na aukcjach i licytacjach bardzo wysokie ceny. Jedną z bardziej znanych była aukcja w londyńskim domu aukcyjnym Sotheby’s w 2005 roku. Udało się wtedy sprzedać:

  • Ferrari 328 GTS z 1988 roku – 55,2 tys. euro
  • Czerwony kabriolet Ferrari 365 z 1966 roku – 736 tys. euro
  • Ferrari 330 GTS z 1966 roku – 395 tys. euro
  • Ferrari 250 GT SWB Berlinetta z roku 1961 projektowany osobiście przez założyciela firmy – 1,099 mln euro

Na aukcji pojawiły się też całkiem nowe modele firmy. Nie udało się sprzedać m.in. Ferrari 250 GTE 2+2 z 1963 roku.

 

fot. autoblog.nl

 

Najnowsze

Błotne zmagania na Magam Trophy 2009

Zmagania z błotem, bagnami, stromiznami i komarami. 24-29 maja w okolicach Miastka (woj. pomorskie) odbyła się jedna z najtrudniejszych polskich imprez off-road'owych, Magam Trophy. 32 załogi pokonały w sumie prawie 24 tys. km bardzo wymagających i zróżnicowanych tras.

fot. Magam Trophy

„To wyjątkowy rajd, bo zawodnicy walczą przez okrągłe sześć dni, praktycznie od rana do wieczora” – mówił Wojciech Gołębiowski, komandor i twórca rajdu: – „Trasy są zróżnicowane, momentami bardzo trudne, a więc bez wyciągarki nie ma szans pokonania odcinków. Jedynie niedzielny prolog, był ukłonem w stronę mieszkańców Miastka. Była to próba szybkościowa, trochę emocji, walki, a tak na prawdę bez wpływu na końcowe wyniki rajdu”

Prolog odbył się na specjalnie przygotowanym, liczącym cztery kilometry torze. Zawodnicy (32 załogi) pokonywali go sześciokrotnie. Zmagania oglądało około 2 tysiące widzów.

Źródło: Magam Trophy 

fot. Magam Trophy
fot. Magam Trophy

Najnowsze

Warunkowe zgłoszenie zespołów Formuły 1

Do północy 29 maja FIA przyjmuje zgłoszenia zespołów Formuły 1 na sezon 2010. Propozycja nowych przepisów, z którą nie zgadzają się członkowie FOTA opóźnia ich decyzje.

Głównym powodem zwłoki są rozmowy Stowarzyszenia Zespołów Formuły 1 (FOTA) z Międzynarodową Federacją Samochodową na temat ograniczeń budżetowych i dowolności technologicznej proponowanych na przyszły sezon.

FOTA w oświadczeniu prasowym stwierdziła w piątek po południu, że wszystkie zespoły zgłaszają swój udział w Mistrzostwach Świata Formuły 1 w 2010 roku warunkowo. Wspólna rejestracja teamów Ferrari, McLaren, BMW, Renault, Red Bull, Toro Rosso, Brawn GP i Force India następuje z zastrzeżeniem, że FIA zrezygnuje z wprowadzenia w przyszłym sezonie opublikowanych w marcu zmian i weźmie pod uwagę propozycje stowarzyszenia zespołów F1. Agencje prasowe podały, że osiągnięto porozumienie, co do podniesienia ograniczeń budżetowych do 100 milionów euro w przyszłym roku z pewnymi szczególnymi ulgami dla nowych zespołów, przed wprowadzeniem limitu 45 milionów euro w sezonie 2011.

Szefowie zespołów Formuły 1 – od lewej u góry Nick Fry (Brawn GP), Alex Burns (Williams), Vijay Mallya (Force India), Christian Horner (Red Bull), Mario Theissen (BMW Sauber), Tadashi Yamashina i John Howett (Toyota); od lewej u dołu Martin Whittmarsh (McLaren Mercedes), Flavio Briatore (Renault), Ron Dennis, Luca di Montezemolo – Prezydent FOTA i Stefano Domenicali (Ferrari), Franz Tost (Toro Rosso)
fot. FOTA

FOTA proponuje także podpisanie przed 12 czerwca, czyli dniem ogłoszenia przez Federację oficjalnej listy zespołów na sezon 2010, porozumienia, które zapewniłoby stabilną przyszłość i właściwe zarządzanie Formule 1. Podobno kompromisowa propozycja FOTA zyskała aprobatę Maxa Mosleya.

Jedynie Williams i nowy amerykański zespół USGPE złożyły swoje zgłoszenia udziału w Mistrzostwach Świata 2010 przed wyznaczoną, ostateczną datą. W piątek trzy nowe zespoły – Lola, Prodrive i Litespeed potwierdziły złożenie dokumentów.

Lola buduje samochody wyścigowe od 1961 roku i ma już za sobą historię udziału w mistrzostwach Formuły 1. Używając między innymi silników Forda, Ferrari i Lamborghini brytyjski zespół startował
w F1 w latach 1962 – 1997. W jego barwach jeździły takie sławy jak John Surtees, Graham Hill, Alan Jones i Michele Alboreto. Ta jedna z najbardziej znanych w świecie wyścigów samochodowych firm przygotowywała samochody dla serii Le Mans i odnosiła sukcesy w Formule 2 i Formule 3000, a w 2005 roku wygrała kontrakt na budowę jedno-siedzeniowych samochodów serii A1GP.  

Prodrive to zespół, który pod wodzą Davida Richardsa zamierzał przystąpić do współzawodnictwa
w sezonie 2008. Dwa lata temu jednak FIA nie zaakceptowała przepisów dotyczących użycia podwozi dostarczanych przez innych producentów. Chociaż w oficjalnym oświadczeniu nie wspomina się marki Aston Martin, podobno zespół występować będzie pod tą nazwą od 2012 roku, po podpisaniu umowy z właścicielem praw F1 Bernie Ecclestonem. Brytyjska firma pojawiła się w stawce Formuły 1 na krótko w latach 1959 – 1960.

Litespeed prowadzony przez Nino Judge’a pracującego niegdyś dla Lotusa, to ekipa brytyjskiej F3 wspierana przez byłego inżyniera McLarena, dyrektora technicznego Formuły 1 i zespołów Jordan, Renault, Toyoty i Force India – Mike’a Gayscone’a.

Najnowsze