Alfa Romeo wyprodukuje SUV’a?

Po dwunastu latach od prezentacji na Geneva Motor Show konceptu o nazwie Kamal, nieoficjalnie wiadomo, że Alfa Romeo przygotowuje się do rozpoczęcia produkcji modelu w nadwoziu SUV.

Od momentu odsłony modelu Kamal w 2003 roku, będącego połączeniem auta luksusowego z terenowym, krążyło wiele plotek dotyczących tego pojazdu. Większość z nich odnosiła się do daty wprowadzenia tego samochodu do produkcji. Wygląda na to, że faktem a nie plotką jest informacja, że Alfa Romeo rozpocznie produkcję SUV’a w roku 2016.

Samochód ma mieć tylny napęd o nazwie Giorgio, który zaprojektowany został przez byłych inżynierów marki Ferrari. Fiat Chrysler Automobiles na razie odmawia komentarza na ten temat. Auto prawdopodobnie produkowane będzie we włoskim Cassino niedaleko Rzymu.

Na tę chwilę koncept samochodu określany jest zaszyfrowaną nazwą Project 949. Auto ma być wielkości podobnej do Audi Q5 i BMW X3, a napędzany ma być wysokoprężną jednostką V6.

W tym roku Alfa Romeo ma zaprezentować również nowy projekt sedana. Wspólnie z SUV’em oba modele mają spowodować, że klienci będą kojarzyć markę Alfa Romeo z luksusem. Co więcej Włosi zakładają, że marka ma stać się mocną konkurencją dla BMW i Audi. Jak mówi prezes firmy, Sergio Marchionne, Alfa Romeo przeznaczyło na rozwój marki prawie sześć miliardów euro. Plan obejmuje wyprodukowanie ośmiu nowych modeli do roku 2018 (w tym dwa SUV’y). Plan sprzedażowy zwiększony został pięciokrotnie i wynosi 400 tysięcy samochodów. Swe rynki Fiat Chrysler Automobiles chce rozwinąć głównie w Ameryce Północnej i Chinach.

Z niecierpliwością czekamy na oficjalne informacje dotyczące SUV’a z logo Alfa Romeo.

Najnowsze

Volvo potwierdza produkcję jednego z modeli w Chinach

W dzisiejszych czasach bardzo ciężko spotkać urządzenie elektroniczne, AGD czy zabawkę a nawet ciuch, które nie będą mieć na sobie jakże popularnego napisu „Made in China”. Korzystanie z taniej chińskiej siły roboczej, coraz bardziej popularne jest również w branży motoryzacyjnej.

Po przejęciu szwedzkiej fabryki w 2010 roku przez chińskiego producenta samochodów osobowych – Geely Automobile, oczywiste było, że Volvo stopniowo przenosić będzie produkcję do Azji.

Marka oficjalnie potwierdziła, że jeden z jej modeli będzie produkowany w Chinach. Nowe egzemplarze z azjatyckiej fabryki wejdą na rynek już latem tego roku. Na konferencji prasowej Detroit Auto Show ogłoszono, że model, który powstawać będzie w Azji, to S60 Inscription 2016. Jak zapewnia Håkan Samuelsson, dyrektor generalny marki Volvo, użytkownicy mają nie zauważyć różnicy w jakości wspomnianych samochodów w porównaniu z dotychczasową produkcją. Samuelsson potwierdza również, że ostateczna decyzja o rozpoczęciu chińskiej produkcji zapadła około pół roku temu i stało się to dużo szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał. Biorąc pod uwagę, że rozmowy na ten temat rozpoczęły się półtora roku temu, faktycznie dość szybko zdecydowano się na ten krok.

Tak właśnie wygląda polski samochód elektryczny w nadwoziu hatchback oraz SUV. Znamy nazwę, logo i hasło!

W Chinach produkowany jednak będzie tylko model S60 w wersji Inscription. Sedan wciąż powstawać będzie w Belgii. Produkcja kombi, czyli V60 jak dotychczas pozostaje w Szwecji. Wciąż jednak nie potwierdzono ceny nowego modelu. Wielu osobom wciąż nasuwa się pytanie, czy odbiorcy tego auta, zdecydują się na pewnie nietani zakup samochodu, którego produkcja jednak odbywa się w Chinach. Przyznacie, że sami mocno byście się zastanawiali? Producent zapewne przewidział nasze wątpliwości i wciąż podkreśla, że jest to przede wszystkim Volvo i nie może pozwolić sobie na słabą jakość. Zapewnia, że samochód tej marki wyjeżdżający z którejkolwiek ich fabryki jest najlepszej jakości.

Tak właśnie wygląda polski samochód elektryczny w nadwoziu hatchback oraz SUV. Znamy nazwę, logo i hasło!

Volvo planuje sprzedawać 5000 sztuk modeli S60L rocznie (ogólnie modeli S60 sprzedaje w tej chwili 20 000 rocznie). Inscription dostępne będzie w dóch opcjach wyposażenia – Premier i Platinium. Wersja Premier zawierać będzie skórzaną tapicerkę, szyberdach i system Sensus. Platinium z kolei zapewni nam system audio Harman Kardon i podwójne reflektory HID (High-intensity discharge ).

Oczywiste jest, że każdy swoje chwali i Volvo nie może powiedzieć złego słowa na swą nową produkcję. Same chętnie sprawdzimy to na własne oczy. Znając jednak szwedzką markę, sądzimy, że mimo wszystko na jakości się nie zawiedziemy.

Najnowsze

Dopuszczalna liczba promili i obowiązkowe wyposażenie auta w krajach UE

Zanim wyjedziemy na zimowe ferie w jednym z popularnych kierunków do krajów UE, warto wiedzieć, jakie wyposażenie obowiązkowe samochodu należy mieć i jaka jest dopuszczalna ilość promili kierowców zagranicą.

Lampka wina na urlopie? Łyk wiśniówki na stoku na rozgrzewkę? A wrócić do hotelu jakoś trzeba. Okres urlopowy wiąże się nie tylko z oderwaniem od codziennych obowiązków i rutyny. Często oprócz dobroczynnej aktywności fizycznej jak jazda na nartach czy snowboard, podczas tego czasu towarzyszy nam większa niż na co dzień ilość spożywanego alkoholu.

Osoby uprawiające sporty zimowe w Polsce, sprawę mają jasną. W naszym rodzimym kraju dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi, by zgodnie z prawem móc prowadzić pojazd mechaniczny to 0,2‰. Jeżeli z kolei pomiar wskaże nam wartość pomiędzy 0,2‰ a 0,5‰, oznacza to, że jesteśmy w „stanie po spożyciu alkoholu”. Powyżej tego zakresu, określa się tą wielkość już jako „stan nietrzeźwości”. Czym różnią się te dwie sytuacje prawnie? W pierwszym przypadku, prowadząc pojazd popełniamy wykroczenie. Grozi nam areszt, grzywna i utracimy również prawo jazdy. W drugim przypadku stajemy się już przestępcami i grozi nam nawet więzienie.

By zobrazować jak niskie są dopuszczalne wartości przedstawiamy tabelę stężenia alkoholu we krwi po godzinie od spożycia.

Nowy eVito Tourer już w sprzedaży w Polsce - elektryczny shuttle bus. Znamy cenę!

Osoby preferujące jednak zimowy urlop w innych Europejskich krajach, też muszą o tym pamiętać i warto przed wyjazdem zapoznać się z dopuszczalnymi limitami. Najbardziej pilnować się muszą turyści wybierający się do Czech lub na Słowację. Tu nie ma żadnej tolerancji prowadzenia pod wpływem. Kierowca musi być zupełnie trzeźwy. W krajach, gdzie możemy korzystać z piękna Alp, czyli w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Austrii i Włoszech, akceptowalna granica to 0,5‰.

Czas trzeźwienia jest różny dla kobiet i mężczyzn. Przykładowo, kobieta po wypiciu 10 małych kieliszków wódki (po 0,25 gram) w ciągu trzech godzin, nie będzie miała alkoholu we krwi dopiero po 14,5 godzinach. Mężczyzna po tej samej dawce trzeźwieć będzie 9 godzin.

Wybierając się za granicę, warto jednak zapoznać się również z innymi obowiązkami kierowcy. Prawo, które ma obowiązywać już wkrótce w Polsce, działa już w wielu krajach europejskich. A mowa o obowiązku jazdy na oponach zimowych. Ten przepis obowiązuje na Słowacji, w Austrii, Czechach i Włoszech. Nie na oponach jednak koniec. Oto rzeczy jakie musicie posiadać w samochodzie w zależności od kraju, do którego się wybieracie.

Francja – trójkąt ostrzegawczy, kamizelka odblaskowa, komplet zapasowych żarówek

Słowacja – kamizelka odblaskowa, apteczka, trójkąt ostrzegawczy, gaśnica

Niemcy – apteczka, trójkąt ostrzegawczy

Szwajcaria – trójkąt ostrzegawczy

Austria – apteczka, trójkąt ostrzegawczy, kamizelka odblaskowa

Czechy – apteczka, trójkąt ostrzegawczy

Włochy – kamizelka odblaskowa, trójkąt ostrzegawczy.

We wszystkich tych krajach oprócz Niemiec i Słowacji, obowiązuje zakaz używania antyradarów.

By nie być niemile zaskoczonym warto dokładnie zapoznać się z prawami i obowiązkami aktualnymi dla państwa, do którego się wybieramy lub przez które będziemy przejeżdżać. Dla bezpieczeństwa innych i własnego prawa jazdy, warto również zainwestować w alkomat.

Najnowsze

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę

Od dziecka wiedziała, że będzie kierowcą ciężarówki i mówi, że jest „ciężarówkowym włóczykijem”. Podkreśla, że nie jest to łatwa praca, ale warto ją wykonywać z pasji a nie dla pieniędzy.

Masz juz duże doświadczenie za kierownicą ciężarówki? Jakie życiowe wybory Cię popchnęły w stronę takiego zawodu?

Jeżdżę nią od 7 lat, chociaż podczas studiów robiłam to z przerwami, ale na szczęście nie dałam sobie wmówić, że mogę pracować w innym zawodzie i szybko wróciłam do stałej jazdy (śmiech). Życiowe wybory hmmm… Można powiedzieć, że ja nie miałam wyboru – to po prostu geny (śmiech). Moi rodzice od lat są związani z tą profesją, a ja tak naprawdę jeżdżę od 4 roku życia! Potrafiłam uciekać z lekcji i chować się na łóżku, aby tylko tato mnie z kabiny nie wygonił i wziął ze sobą. Od dziecka wiedziałam, co chcę robić i nie wyobrażałam sobie innego życia, a wszystkie moje wspomnienia związane są z ciężarówkami. Do tej pory, kiedy jadę jakąś drogą po raz pierwszy od wielu lat, to pamiętam jak np. remontowaliśmy tam koło, czy woziliśmy jakiś towar…

To nietypowy dla kobiety zawód. Czy miałaś do czynienia z arogancją mężczyzn wobec Ciebie – nietolerancją płci żeńskiej w tym „męskim świecie”? Zdarzają się niemiłe zachowania?

Było kilka nieprzyjemnych sytuacji na drodze, ale raczej spotykam się z miłymi reakcjami. Najbardziej niemili są kierowcy na CB, kiedy nie widać ich twarzy. Wtedy stają się odważniejsi i wypowiadają te swoje słynne zdania: „babo do garów” albo „powinnaś dzieci w domu rodzić” itd.  Kiedyś na kopalni spotkałam dwóch młodych kierowców, którzy śmiali się ze mnie, ale nim zdążyłam im cokolwiek odpowiedzieć, to jakiś starszy kierowca już im zamknął usta, mówiąc: „Ta dziewczyna ma większe jaja niż wy!” (śmiech). Teraz, gdy ktoś próbuje się ze mnie śmiać na parkingu, to zazwyczaj nie reaguję, bo to świadczy tylko o nim…

Mimo wszystko korzystasz z CB?

BMW M4 GT3 zadebiutowało w Dingolfing. Od sezonu 2022 zastąpi BMW M6 GT3 na torze
Wszystko tak naprawdę zmienia się z wiekiem, przechodziłam przez różne etapy. W pierwszych latach lubiłam rozmawiać na CB z każdym, kto się mnie o coś zapytał, potem odpowiadałam szczątkowo, później w ogóle nie odpowiadałam. A teraz, czasem nawet CB nie włączam. Nie ważne czy ktoś mówi źle czy dobrze, ja jestem kierowcą takim samym jak inni i chcę wykonywać swoją pracę jak najlepiej. I to jest dla mnie najistotniejsze!

Założyłaś już swoją rodzinę? Czy przez wyjazdy w długie trasy – to praca bardziej dla singli?

Nie, nie mam rodziny i to prawda, że kobiecie w tym zawodzie ciężko jest stworzyć związek. Ja też już przestałam się oszukiwać, że kiedyś założę tą białą suknię, o której większość dziewczyn marzy. To jest tak, że na początku każdy facet myśli „o jak fajnie, ona sobie jeździ, a ja sobie pracuję na miejscu”, ale po miesiącu, dwóch, trzech, nagle te moje wyjazdy zaczynają przeszkadzać. Zazwyczaj wtedy zaczynają się rozmowy na temat tego, abym zmieniła pracę, a ja zawsze wybieram jedno. Bez mojej pracy żyć nie umiem, a bez faceta? Hmm… mam motocykl na weekendową samotność (śmiech).

Nie chcesz mieć towarzystwa w kabinie?

Jeżdżę sama i nie wyobrażam sobie życia z kimś w kabinie, no może oprócz mojego taty, bo to z nim większość życia przejeździłam i to on mnie wszystkiego nauczył. Zawsze mówię, że jakbym chciała z kimś jeździć to kierowałabym autobusem, a nie ciężarówką (śmiech).

Tęsknisz za domem na długich trasach?

Najdłużej w trasie to byłam ponad 6 tygodni, ale wtedy już psychika wysiada… Najbardziej optymalne są dla mnie wyjazdy 2 tygodniowe i powroty do kraju na 3-4 dni. Teraz siedzę w domu prawie miesiąc i szaleję, nie wiedząc co ze sobą zrobić! No niestety nie jestem typem kury domowej, bardziej wilkiem, którego ciągnie w samotne podróże.

Ale to ciężarówka daje ci schronienie i poczucie bezpieczeństwa? Czy równie dobrze czułabyś się w świecie np. jeżdżąc autostopem?

To właśnie jest dziwne – osobiście boję się ciemności (chyba każdy tak ma w większym czy mniejszym stopniu), a jak jadę czy stoję na parkingu, to nie boję się niczego. Kabina jest takim moim azylem, gdzie wszystko co złe mija lub mnie nie dosięga. Czasem byłam zmuszona jeździć autostopem, ale w takich sytuacjach zawsze mam ze sobą gaz pieprzowy.

Mówiłaś, że jesteś też motocyklistką?

Tak, od kilku sezonów uczę się jeździć motocyklem. Aktualnie dosiadam VFR 800 FI, chociaż za miesiąc to może się zmienić, bo dość często wymieniam maszyny.

Dlaczego je zmieniasz? Nie znalazłaś jeszcze idealnego?

 

Wymieniam motocykle z różnych względów – czasem z przymusu, innym razem z chęci zobaczenia, jak się jeździ innym modelem. Na pewno z każdą wymianą motocykla zmienia się też coś we mnie, uczę się pokory i szacunku do tych maszyn. Za każdym razem kiedy dosiadam inny motocykl widzę, jak wiele kilometrów muszę zrobić, aby jeździć nim troszkę lepiej. Jak to mawia mój ojciec – pierwszy stopień do wypadku to powiedzieć, że się potrafi jeździć i zna się pojazd idealnie. Chociaż… jak teraz patrzę na moją VFR, to jakoś ciężko mi się z nią rozstać – to chyba miłość (śmiech).

Firmy transportowe też zmieniasz czy raczej pracujesz w jednej?

Na początku jeździłam kilka lat u rodziców, a teraz zmieniam firmy z różnych względów. Aktualnie przeprowadziłam się do Warszawy i tutaj zaczynam swoją karierę (śmiech).

Jakimi ciężarówkami jeździłaś? Masz ulubioną?

Jeździłam różnymi markami: Magnum, Scanią, Volvem, Mercedesem, ale najmilej wspominam jazdę „starą babcią” – Scanią 142H V8. Do końca życia będę twierdzić, że to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, samochód który powstał.

Co zwykle przewozisz?

Wożę wszystko, byleby tylko ktoś zapłacił (śmiech). Przekrój moich ładunków to: od kamienia, przez maszyny rolnicze, ciągniki – po części samochodowe, opony, silniki, farby czy materiały niebezpieczne… Naprawdę wszystko, co tylko trzeba przewieźć.

Wolisz trasy po kraju czy zagraniczne?

Przez większość mojego życia jeździłam po kraju, a od kilku lat ćwiczę Europę. Lubiłam jeździć po Polsce, ale stała się dla mnie za mała i teraz jeżdżę po całej Unii, a moim marzeniem jest jeździć na Rosję. Od tego miesiąca zaczynam „ćwiczyć” Finlandię, więc już coraz bliżej mojego marzenia .

Jak oceniasz polską kulturę jazdy i jakość dróg w porównaniu do standardów europejskich?

Jakoś dróg w Polsce? Hmm… może powinnyśmy przemilczeć ten temat. Chociaż z roku na rok stan dróg się poprawia, lecz dla samochodów ciężarowych są to zwykle drogi płatne. Kiedyś nie rozumiałam, jak ludzie mogą mówić, że po Polsce nie da się jeździć, że to koszmar! Dzisiaj już wiem… Kiedy wjeżdżam do naszego kraju, to biorę walerianę, żeby nie wyrywać sobie włosów z głowy. Szybko człowiek się przyzwyczaja do dobrego (śmiech).

Masz czas pozwiedzać kraje przez które przejeżdżasz?

Żeby zwiedzać kraje siadam na busa, wtedy wożę towary (zarabiam) i zwiedzam. Chociaż to czasem cięższa praca, niż na ciężarówce – bo tam nie ma tachografu i czasem trzeba zrobić 1800 km przez 24 godziny. Jestem dość specyficznym kierowcą, ponieważ dla większości jazda to praca, a dla mnie to życie. U mnie zarobki stoją na drugim miejscu, a na pierwszym jest po prostu przemieszczanie się z towarem. Chyba jestem typem ciężarówkowego włóczykija. Do tego stopnia kocham tę pracę, że mam związany z nią tatuaż.

Zdradzisz jaki i w jakich okolicznościach postanowiłaś go sobie zrobić?

Tatuaż postanowiłam zrobić na 25 urodziny i jest on dla mnie symbolem zamknięcia pewnego etapu mojego życia. Jest również wyrażeniem siebie. Może dziwne jest tatuowanie na ciele ciężarówki i motocykla, ale na pewno to nie dziwniejsze, niż czaszka, serduszka czy jakiś tam wzorek. Oczywiście do tej decyzji dojrzewałam kilka lat i tu chcę pozdrowić mojego tatuażystę – dzięki za 7 godzin maltretowania (śmiech).

Czy w tej pracy jest coś zbyt trudnego fizycznie dla przeciętnej kobiety?

BMW M4 GT3 zadebiutowało w Dingolfing. Od sezonu 2022 zastąpi BMW M6 GT3 na torze
Trudne fizycznie może być wszystko – to zależy od nastawienia. Ja, jeśli nie mam siły, to radzę sobie sprytem, a czasem korzystam również z pomocy panów, którzy naprawdę są pomocni – wystarczy zapytać. To nie jest lekka praca, ale jak zacznę narzekać na nią, to będzie znak, że czas poszukać czegoś innego (śmiech).

To, jak kobieta zniesie taką pracę, zależy od jej nastawienia, bo jeśli nie umiesz sobie poradzić z czymś – to rezygnujesz bardzo szybko, niezależnie od płci. Ludzie często myślą, że: „O! Zrobię prawo jazdy, będę jeździć za tyle i tyle kasy (bo przecież to lekka i dobrze płatna praca), będę patrzeć się przez okno” i nic więcej… Niestety rzeczywistość jest inna – to nie jest łatwa praca i zawsze to mówię – największą rolę tutaj odgrywa psychika i nastawienie.

Nie jest kolorowo?

No nie… siedzisz sama w kabinie daleko od domu i jedyna rzecz, jaka łączy Cię z bliskimi to telefon. Często przez kilka dni nie słyszysz żadnego Polaka, a czasem przez całą trasę. Żyjesz na parkingach na których jest różnie – możesz spotkać pijanych cwaniaków, możesz trafić na złodziei. Po kilka godzin stoisz na rozładunku/załadunku, w deszczu, na mrozie i nikt się o Ciebie nie martwi. Bo w dużej liczbie firm kierowca jest traktowany jak bezdomny pies, nikt się nie przejmuje Twoim czasem pracy i tym, czy wrócisz do domu czy nie. Tutaj, tak naprawdę Twoje życie zależy od kogoś – innego spedytora, magazyniera, pani za biurkiem. Często mi się zdarzało, że miałam wrócić na weekend, a odwołali ładunek, albo się on przeciągnął, a mi skończył się czas pracy i musiałam zostać do poniedziałku. Musisz wiedzieć, że na ciężarówce nie jedziesz kiedy chcesz, nie śpisz kiedy chcesz, nie jesz kiedy chcesz – robisz to wszystko kiedy możesz! Nasze życie nie dzieli się na dzień i noc, u nas dzieli się na 9 godzin, 45 minut, 15 godzin, 11 godzin, a weekendy to 24h lub 45h (ale nie będę już tego tłumaczyć, bo czas pracy kierowcy jest dość skomplikowany dla ludzi niezwiązanych z tą branżą). Żyjesz również ze świadomością, że nie wiesz co czeka Cię za zakrętem, nie wiesz czy wrócisz. W tej pracy kabina jest twoim domem, a dom jest jak hotel – wpadasz, wypadasz jedziesz dalej… Jeśli ktoś potrafi tak żyć i chce tak żyć – to poradzi sobie w każdej sytuacji!

Jednak kochasz tak żyć. Czy spotykasz mężczyzn z podobnym nastawieniem do życia i jazdy ciężarówką, jak Twoje? To nie tak, że dla mężczyzn to tylko praca, a dla kobiety to musi być dużo, dużo więcej, by została dłużej w takim zawodzie?

Kiedy szukam pracy i pracodawca mnie pyta, czemu miałby zatrudnić kobietę, to odpowiadam zawsze tym samym: „facet przeważnie jeździ dla pieniędzy, a kobieta dlatego, że to jej pasja – więc kto będzie lepszym pracownikiem?”. Wiem jedno – tego psychicznie nie wytrzyma ani mężczyzna, ani kobieta, jeśli tego nie kocha. Jazda ciężarówką to nie jest zwykła praca – tutaj się jest samotnym wilkiem. Często spotykam ludzi, którzy mówią, że to tylko przejściowe, że zarobią trochę kasy i odejdą. I bardzo często to Ci ludzie rozbijają auta, czy mają duże problemy w firmach. Mimo powszechnej opinii, kobiety nie są słabą płcią. Kobieta potrafi się dostosować, jeśli tylko zechce, więc nie uważam, że musi dużo więcej. Jeśli kochasz jeździć i rozumiesz, że nie będzie lekko, nigdy nie będzie lekko – to ta praca jest dla Ciebie i próbuj, bo naprawdę warto!

Najnowsze

Wyniki zawodniczek w Rajdzie Dakar 2015

Wszystkie zawodniczki na motocyklach i quadach osiągnęły metę Rajdu Dakar. Mniej szczęścia miały kobiety za kierownicą samochodów – do czwartego etapu nie przetrwała żadna. Nie lepiej poszło pilotkom.

Trasa rajdu, który rozegrał się w dniach 5-18 stycznia, przebiegała przez bezdroża Argentyny, Chile i Boliwii. Do mety Rajdu Dakar 2015 dotarło 216 pojazdów, a wśród nich: 79 motocyklistów, 18 quadów, 68 samochodów i 51 ciężarówek.

“Podziel się drogą” - ruszyła kampania społeczna Forda skierowana do kierowców i rowerzystów
Hiszpanka Laia Sanz zaczęła Rajd Dakar od 16. miejsca w klasyfikacji generalnej, na czwartym etapie była 8-ma, a na ósmym nawet 5-ta! Do mety dowiozła niesamowite, 9. miejsce w klasyfikacji. To najlepszy wynik kobiety na motocyklu w historii Rajdu Dakar i to jedynej, która miała okazję zrobić to w fabrycznym teamie (Hondy). Poprzedni rekord też należał do tej zawodniczki.

Bardzo szczęśliwa była na mecie Rosa Romero Font, która czwarty raz walczyła w Dakarze, ale po raz pierwszy osiągnęła jego metę. Tym razem z rywalizacji na 10. etapie odpadł jej mąż. Rosa nie otrzymała ani jednej kary czasowej, a na trasie spędziła 71 godzin. Zaczęła rajd od pozycji 118, a ukończyła go na 52-giej! Najlepszy 41. czas osiągnęła na ósmym etapie rajdu.

Koronawirus i dezynfekcja samochodu – czy ozonowanie auta zlikwiduje wirusa?
Niesamowicie wytrwałe były kobiety na quadach i mimo sporego przesiewu w tej stawce zawodników (18 z 45 załóg na mecie) – one mogły pić szampana. Nie obyło się bez kar czasowych i bywały też ostatnie, ale najważniejsze, że kolejnego dnia znajdowały siłę i motywację do dalszej walki!

 Camelia Liparoti spędziła prawie 90 godzin na trasie i ukończyła rywalizację na 15. miejscu w klasyfikacji. Teraz zawodniczka może się pochwalić szóstym, ukończonym Rajdem Dakar!

A Paula Galvez kierowała ostatnim quadem, który dojechał do mety i spędziła na odcinkach specjalnych niemal 96 godzin! Najlepszy 16. czas osiągnęła na przedostatnim etapie rajdu. Na mecie Rafał Sonik podniósł ważącą jedynie 47 kg zawodniczkę, kilka razy lekko podrzucił, mówiąc: „Jesteś najlepsza!”.

W załodze samochodu ciężarowego najstarszego, bo 73-letniego kierowcy w stawce, wystartowała  43-letnia Japonka Yoko Wakabayashi. Ekipa w komplecie dojechała na 32. miejscu.

Lexus LC po delikatnym tuning Modellista. Pakiet modyfikacji warty 67 tysięcy złotych - warto?
Wszystkie trzy zawodniczki kierujące samochodami, już podczas drugiego etapu rajdu, walczyły o zmieszczenie się w limicie czasowym. Z naprawami na czas nie zdążyła Szwedka Annie Seel oraz jedyna w pełni kobieca załoga tej edycji – Catherine Houles i Sandrine Ridet. Na start odcinka specjalnego trzeciego dnia zdążyła za to Argentynka Alicia Reina ze swoim pilotem Carlosem Dante Pelayo. Duet nie przetrwał jednak długo i po wjeździe do Chile też się poddał. Pilotki podobnie, gdyż Adriana Alida Andreani przejechała dwa etapy, a Katrien Boussier ukończyła, już całe 7 etapów rajdu.

Najnowsze