Aleksandra Kujawa i Małgorzata Kosińska na podium Baja Poland 2014

31 sierpnia 2014 zakończył się rajd Baja Poland 2014 będący najważniejszym wydarzeniem cross-country w Polsce. Grupa rajdowa RMF4rt opuściła Szczecin z dwoma pucharami: za 2 i 3 miejsce w grupie Open RMPST. Oba miejsca na podium stały się udziałem kobiet.

Małgorzata Kosińska
fot. RMF4rt

Jest to tym większa radość, że warunki na trasie były niezwykle trudne, co zaskoczyło nawet faworytów, którym nie udało się dojechać do mety jak np. katarskiemu kierowcy rajdowemu Nasserowi Al-Attiyah.

Swojej ogromnej radości z drugiego miejsca w grupie Open nie ukrywa Małgorzata Kosińska, kierowca RMF4rt.

Bardzo się cieszę z wygranej. W ubiegłym sezonie zajęliśmy trzecie miejsce, w tym sezonie drugie a może w następnym będzie pierwsze. Dzisiaj trasa była bardzo wymagająca i bardzo ciężka. Zresztą było to widać po tym, jak organizatorzy odwołali ostatni OS. Jesteśmy po tym odcinku specjalnym bardzo zmęczeni ale też zadowoleni, bo trasa była ciekawa i troszkę trudniejsza czyli podnosząca kwalifikacje.

Trasa była ciężka i trudna, bardzo śliska. W zasadzie na każdym kroku czekały na nas niespodzianki. Bardzo ładnie o tym powiedział Krzysiu Hołowczyc, że aż nie mógł uwierzyć w to, że jadąc 3 km/h nie mógł utrzymać się w drodze. Faktycznie taka ona była. Ale my mamy chyba dobrą taktykę, sprawdzoną: staramy się przede wszystkim dopasować do warunków, w których dane jest nam jechać. No i tu też oceniliśmy wszystko szybko, schyliliśmy głowy i dowieźliśmy wynik do mety ocenia Andrzej Derengowski, pilot Małgorzaty Kosińskiej i zdobywca 2. miejsca w grupie Open RMPST.

Swój debiut i od razu pierwszy sukces osiągnęła ekipa Biegun/Kujawa, która startowała w RMPST. Zawodnicy zdobyli trzecie miejsce w swojej grupie Open:

– To nasz pierwszy rajd w Mistrzostwach Polski. Jesteśmy zadowoleni z wyniku ale bardzo żałujemy, że ostatnia pętla została odwołana. Trasy były techniczne, czyli coś co lubimy najbardziej. Jechało nam się świetnie – komentuje Aleksandra Kujawa, pilot Krzysztofa Bieguna.

Aleksandra Kujawa
fot. RMF4rt

Bardzo się cieszę, że dojechaliśmy. Mimo problemów stanęliśmy na podium, także jesteśmy przeszczęśliwi. To wzbudza nadzieję na kolejne rajdy, ale cieszymy się też z tego co jest teraz. Będziemy trenować i starać się, żeby nie spaść niżej a jak będzie coś wyżej, to będzie naprawdę świetnie – mówi Krzysztof Biegun, kierowca RMF4rt, debiutant w RMPST.

Przypomnijmy, że na starcie Baja Poland stanęło aż 121 samochodów, motocykli, quadów i ciężarówek. O punkty w Pucharze Świata FIA wśród samochodów rywalizowało 37 załóg reprezentujących 14 krajów. Kolejne rajdy z cyklu RMPST odbędą się w pierwszy i ostatni weekend października.

Najnowsze

Aleksandra Kujawa z RMF 4RACING Team: udział w rajdach to realizacja moich dziecięcych marzeń!

Zdecydowanie można się pomylić patrząc na Aleksandrę Kujawę z zewnątrz. Co gorsza, ze swoją opinią trafić jak dzik, w przysłowiową sosnę. Miła, długowłosa blondynka – gdzie dla takiej kobiety miejsce w ciężkich, spartańskich warunkach? A jednak!

Aleksandra Kujawa z RMF 4RACING Team
fot. RMF 4RACING Team

Ola niejednemu utarła nosa i jest z tego bardzo dumna. Spełnia przecież swoje dziecięce marzenia. Zawsze chciała być kierowcą rajdowym, zawsze chciała pojechać na Dakar. Z realizacją tego drugiego pragnienia musi jeszcze trochę poczekać. Ale tylko trochę.

Na co dzień Ola pracuje w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej, gdzie jest menedżerem trzech zespołów IT – w sumie 35 osób. To sporo, jak na kogoś, kto w tym roku kończy 28 lat. Dla Oli jednak to ciągle mało. Wiele osób może wpaść w niemałe zdziwienie widząc tę samą Aleksandrę Kujawę w weekend, kiedy to już bez szpilek wsiada w kombinezonie do rajdówki, przemierzać błotniste lasy i nierówne drogi w poszukiwaniu siebie, szczęścia, realizacji swoich marzeń i dziecięcych pragnień. Kim jest Ola Kujawa? I jak sobie radzi w tym typowo męskim świecie?

Zapytana o początki swojej historii z RMF 4RACING Team odpowiada z rozbrajającą szczerością, że członków zespołu poznała przypadkowo na… konferencji o tematyce górniczej. To niezwykłe zrządzenie losu pozwoliło jej uwierzyć, że najwyższa pora zacząć realizować swoje marzenia. Jak się jednak okazuje, jej związek z pojazdami mechanicznymi ma swoje początki dużo wcześniej!
– Moja przygoda z samochodami zaczęła się 28 lat temu, kiedy to wracałam do domu dużym Fiatem tuż po urodzeniu. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Później moją ulubioną zabawą było wożenie lalek Barbie różowym cadillakiem po salonie. Miłość do samochodów nigdy we mnie nie wygasła, więc kiedy w zeszłym roku poznałam zespół RMF 4RACING Team i kilka miesięcy później dostałam propozycję wspólnych startów, jako pilot Piotra Zelta, nie wahałam się ani chwili mówi Aleksandra Kujawa.

Jak wspomina swój pierwszy rajd? Zazwyczaj przecież w takich momentach ludzie przeżywają chwile ogromnego stresu.
– Ja osobiście byłam przeszczęśliwa! Jechaliśmy z Piotrem Zeltem w rajdzie w Dobczycach i zrobiło się straszne błoto. Jako niedoświadczony zawodnik myślałam, że takie warunki są normalne i z radością wyciągałam zakopane auto, czy z uśmiechem wyskakiwałam z auta prosto w błoto do kolan, żeby oddać kartę drogową. Dopiero koledzy uświadomili mnie, że warunki tego dnia były bardzo trudne i nieprzyjemne, ale mnie do samego końca rajd sprawiał ogromną frajdę.

Aleksandra Kujawa przed Baja Carpathia 2014
fot. RMF 4RACING Team

Na pytanie, czy traktowana jest stereotypowo odpowiada, że tak, jednak nie tyczy się to wyłącznie tego środowiska, ale generalnie spojrzenia na kobiety i dodaje: – Całe szczęście, że zarówno w biznesie, jak i rajdach kompetencje i doświadczenie są najważniejsze, szybko weryfikują stereotypowe podejście.

Aleksandra Kujawa z kierowcą rajdowym Krzysztofem Biegunem
fot. RMF 4RACING Team

Czy więc ktoś traktuje ją z góry? Z pewnym pobłażaniem ze względu na swoją kobiecość i delikatną urodę? Okazuje się, że różnie z tym bywa.
– W kasku i balaklawie nie można poznać, czy w samochodzie jedzie kobieta czy mężczyzna, dlatego zwykle zdziwienie następuje dopiero na campie rajdowym. Jestem pilotem, więc mężczyźni bardziej rywalizują z moim kierowcą, a nie ze mną. Myślę, że sytuacja wyglądałaby inaczej gdybym przesiadła się na lewy fotel. Ostatnio oglądałam ciekawy dokument o Susie Wolff, kierowcy testowym F1, która powiedziała w pewnym momencie, że bycie kobietą jej przeszkadza, ponieważ kompleksy mężczyzn biorą górę i za wszelką cenę nie mogą być gorsi od kobiety, jakby inni zawodnicy nagle nie mieli znaczenia.

Po takich słowach można odnieść wrażenie, że kobiety na rajdach lekko nie mają. Jak sobie wobec tego radzą? Gdzieś naturalnie w głowie pojawia się pytanie, czy zawodnicy traktują płeć piękną jak równego sobie, jak godnego przeciwnika?
– Ja generalnie spotykam się z życzliwością i szarmanckim podejściem – komentuje Ola – czasami wręcz jestem w szoku, jaką kindersztubę zachowują koledzy nawet w ekstremalnych warunkach polowych. Nie mniej jednak mam wrażenie, że część bardziej podchodzi do mnie jak do maskotki rajdu, a nie do zawodnika. Tym bardziej jest mi miło jak po zajęciu wysokiego miejsca słyszę słowa uznania od sceptyków.

Ola ma już czym zachwycać niedowiarków. Pomimo tego, że dopiero pierwszy sezon rajdów za nią, może już poszczycić się swoimi sukcesami, między innymi 2 miejscem w RMF Maxxx Kager Rally w Kielcach czy 2 miejscem w klasyfikacji generalnej RMF Maxxx Kager Rally.

Miłość i pasja zdecydowanie jej nie opuszczają, co widać na każdym kroku! Nie można zapomnieć przecież, że młoda kobieta – kierowca rajdowy, to niezbyt częste zjawisko a już szczególnie wśród kadry zarządzającej korporacji. Ola przyznaje, że na początku jej deklaracja o startach w rajdach nie została potraktowana poważnie przez kolegów z pracy. Dopiero po wręczeniu szefowi 15 pozycji urlopowych wszyscy przekonali się, że to nie był dowcip, tylko realne plany, które krok po kroku zbliżały Olę do realizacji jej założonych celów.

Na pytanie o odsetek kobiet biorących udział w rajdach, Ola odpowiada bez namysłu:
– Jest on zdecydowanie za mały! Zarówno w Polsce, jak i na świecie. W zależności od rangi zawodów na jedną kobietę przypada kilkunastu – kilkudziesięciu mężczyzn. Im wyższa ranga i trudniejszy rajd tym kobiet jest mniej.

Jednak Ola nie zamierza rezygnować! Jej marzenia sięgają zdecydowanie dalej. Chciałaby pojechać w Dakarze i cykl Pucharu Świata, na co silnie pracuje. Nie porzuca swoich planów i przyznaje, że od atmosfery rajdów jest po prostu uzależniona. Rada Oli?
– Najważniejsze to czuć się dobrze z samą sobą i nie starać się upodobniać do mężczyzn. Kobiecość to nasza siła. Mamy ją w sobie i nikt nam tego nie zabierze, niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdziemy.

RMF 4RACING Team to zespół wywodzący się z RMF Caroline Team. W skład zespołu wchodzą: Rafał Płuciennik, Fazi, Gosia Kosińska, Andrzej Derengowski, Piotr Zelt, Ola Kujawa, Krzysiek Biegun i Łukasz Łaskawiec.

Najnowsze

Unikalny kask z logo Alfa Romeo dla Jorge Lorenzo – film

Na torze Silverstone zaprezentowano nowy kask, który wielokrotny Mistrz Świata Jorge Lorenzo - twarz marki Alfa Romeo - zakładał podczas kwalifikacji i wyścigu  "Hertz British Grand Prix", dwunastej rundy motocyklowych Mistrzostw Świata 2014 na legendarnym torze Silverstone w Wielkiej Brytanii.

Jest to drugi specjalny kask (pierwszy został stworzony na Grand Prix w Mugello we Włoszech), któremu hiszpański kierowca postanowił nadać indywidualny charakter, umieszczając na nim legendarny znaczek „Quadrifoglio Verde”, symbol, który od 1923 roku wyróżnia najbardziej sportowe samochody marki Alfa Romeo, nie tylko te startujące na torach wyścigowych na całym świecie, ale również specjalne wersje produkcyjne.

Jorge Lorenzo z nowym kaskiem z symbolem Quadrifoglio Verde
fot. Alfa Romeo

Za kierownicą swojej Yamahy YZR-M1, wielokrotny motocyklowy Mistrz Świata, Jorge Lorenzo – jedyny Hiszpan, który zdobył dwa tytuły w królewskiej klasie wyścigów motocyklowych – startuje w motocyklowych Mistrzostwach Świata 2014 z logo Alfa Romeo widniejącym na kombinezonie i na kasku, pieczętując tym samym ważny sojusz pomiędzy jednym z najbardziej znanych i cenionych na arenie międzynarodowej kierowców, a marką Alfa Romeo, która doskonale wyraża styl i włoskie doświadczenia w dziedzinie motoryzacji, połączone z duchem zwycięstwa.

Jorge Lorenzo podczas kwalifikacji i wyścigu „Hertz British Grand Prix”
fot. Alfa Romeo

Ten wyjątkowy kask, stworzony specjalnie na imprezę w Silverstone, wymagał 45-cio godzinnej pracy, aby odtworzyć wyjątkową grafikę, która została zaprojektowana przez samego Jorge Lorenzo, czuwającego nad wszystkimi fazami realizacji projektu. Czasza kasku została najpierw poddana obróbce papierem ściernym, następnie  przy użyciu specjalnych winylowych szablonów została naniesiona grafika i lakier, a na końcu specjalne naklejki.  Powstał w ten sposób wyjątkowy rekwizyt, „składający hołd” jednemu z najbardziej znanych sportowych symboli w świecie motoryzacji:  czterolistnej zielonej koniczynce – „Quadrifoglio Verde” Alfa Romeo. Publiczność mogła podziwiać legendarny symbol w kolorze zielonym, umieszczony w górnej części kasku, natomiast  z tyłu klasyczny trójkątny symbol z logo Alfy Romeo.

Nowy kask Quadrifoglio Verde Jorge Lorenzo na Alfa Romeo Giullietta Quadrifoglio Verde
fot. Alfa Romeo

Na jeden z bardziej prestiżowych torów w motocyklowym świecie, jak i jeden z najszybszych w sezonie motocyklowych Mistrzostw Świata, oficjalny kierowca teamu Movistar Yamaha MotoGP Jorge Lorenzo wybrał symbol zielonej czterolistnej koniczynki, która zadebiutowała w Alfie Romeo RL prowadzonej przez Ugo Sivocciego, który w 1923 roku wygrał XIV edycję wyścigu Targa Florio. Od tamtej chwili wszystkie wyścigowe Alfy były wyróżniane tym znanym na całym świecie symbolem przynoszącym szczęście, tym samym, który później wyróżniał także niektóre, bardziej sportowe, Alfy Romeo z seryjnej produkcji.

Najnowsze

Nowe grafiki kasków Shoei

Jest sportowo lub elegancko - do wyboru do koloru - oto nowe malowania kasków Shoei.

Jakie zmiany w grafikach kasków Shoei?

1. NXR Shane Byrne – nowa replika zawodnicza
2. X-Spirit II Motegi Marquez – nowa replika zawodnicza
3. J-Cruise Corso – nowość, pierwsze grafiki dla modelu J-Cruise
4. VFX-W Reputation – nowa grafika dla regularnej kolekcji

Shane Byrne, Brytyjczyk urodzony w 1976 roku to legenda cyklu BSBK i uznany zawodnik serii WSBK i MotoGP. Replika jego kasku dostępna jest już u autoryzowanych dealerów Shoei. Tym razem jego grafika ozdobiła model NXR – stworzony jako idealny kask zarówno do szybkiej jazdy po torze, jak i codziennego użytku na motocyklach ze sportowym temperamentem.

Shoei NXR Shane Byrne
fot. Shoei

Marca Marqueza nie trzeba przedstawiać. To klasa sama dla siebie i absolutne objawienie w klasie MotoGP. Fani talentu sympatycznego Hiszpana mogą sięgnąć po koleją replikę jego kasku – tym razem ze wzorem malowania, jakiego używał na włoskim torze Motegi. Umieszczono ją na takim samym modelu, jakiego używa podczas każdej rundy MotoGP X-Spirit II – najprawdopodobniej aktualnie „najszybszego” kasku na świecie.

Shoei X-Spirit II Motegi Marquez
fot. Shoei

Fani nieco spokojniejszej jazdy i bardziej stonowanych pojazdów otrzymali możliwość wyboru otwartego kasku Shoei J-Cruise w urodziwych malowaniach. Trzy nowe grafiki poszerzają paletę kolorystyczną gładkich (jednobarwnych) malowań tego modelu. Styl i prostota formy to cechy rozpoznawcze malowania Corso dostępnego w trzech wariantach kolorystycznych kasku Shoei J-Cruise wyposażonego w długą szybę i blendę przeciwsłoneczną.

Shoei J-Cruise Corso
fot. Shoei
Shoei VFX-W Reputation
fot. Shoei

Nowe malowanie Reputation kasku Shoei VFX-W to wyrazista grafika utrzymana w lubianej przez miłośników off-roadu stylistyce. Fani off-roadu powinni znaleźć coś dla siebie. Dominujące żółcią, czerwienią lub błękitem malowania sprawią, że będą pasować do większości motocykli terenowych dostępnych na rynku.

Najnowsze

Widzisz wypadek? Działaj natychmiast! Czyli co robić na miejscu zdarzenia drogowego

Czy każdy wie jak postępować podczas wypadku? Niestety nie. A dzięki błyskawicznej akcji ratowniczej na miejscu zdarzenia szanse przeżycia poszkodowanych w wypadku rosną o aż 75%. Opóźnienie w udzieleniu pierwszej pomocy o zaledwie minutę powoduje spadek szans na przeżycie o 10%. Dowiedz się co robić, gdy jesteś uczestnikiem lub obserwatorem wypadku drogowego.

Chociaż brzmi to nielogicznie, w pierwszej kolejności po przybyciu na miejsce wypadku trzeba zadbać o… bezpieczeństwo własne, a dopiero w następnej kolejności zajmować się poszkodowanymi. Samochód powinno się zaparkować na poboczu i w miejscu, w którym będzie dobrze widoczny dla aut nadjeżdżających z każdego kierunku. Nie należy pozostawiać samochodu na drodze, bo za chwilę może być przyczyną kolejnego wypadku. Dopiero po włączeniu w samochodzie świateł awaryjnych, wystawieniu trójkąta ostrzegawczego i założeniu kamizelki odblaskowej powinno się sięgnąć po apteczkę. W tak zabezpieczonym miejscu wypadku można zabierać się za udzielanie pomocy poszkodowanym.

Przerażenie nic nie daje, a na pewno nie uratuje komuś życia – musisz reagować natychmiast!

Do pierwszych czynności w miejscu wypadku należy ocena potencjalnych zagrożeń –  przede wszystkim tego, czy poszkodowani są bezpieczni (nie mają kontaktu z płynami ustrojowymi, nie są narażeni na odniesienie dalszych obrażeń z powodu przebywania w pobliżu niebezpiecznych przedmiotów, np. rozsypanego szkła i czy nie ma w pobliżu niebezpiecznie zachowujących się osób – np. przebywających w szoku świadków wypadku). Bardzo istotną  czynnością podczas zabezpieczenia miejsca zdarzenia jest wyciągnięcie kluczyka ze stacyjki uszkodzonego samochodu lub samochodów, ale pozostawienie go w kabinie.

Jeśli stwierdzimy, że poszkodowanym zagraża niebezpieczeństwo, natychmiast powinniśmy wezwać odpowiednie służby. Podstawowy numer ratunkowy, pod który trzeba zadzwonić to 112. Taki numer ratunkowy obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej i – co ważne – połączenie z operatorem jest bezpłatne i możliwe nawet jeśli nie mamy w telefonie aktywnej karty SIM. Inne ważne numery telefonów w Polsce to – 999 (Pogotowie), 998 (Straż pożarna) i 997 (Policja).

„Jeżeli dysponujemy środkiem łączności i chcemy wezwać pomoc – to co należy powiedzieć? Po pierwsze „gdzie”, następnie „ile osób” i „co się stało”. Kolejność informacji zachowana jest na wypadek niespodziewanego przerwania połączenia.” – tłumaczy dr Adam Pietrzak, koordynator służb ratowniczych.

Jeśli na miejsce zdarzenia nie przybyliśmy pierwsi i ktoś już próbuje „dowodzić” akcją ratowniczą, „dyryguje” innymi i jednocześnie zabrania zbliżać się do poszkodowanych, aby im nie zaszkodzić, absolutnie nie należy takiej osobie ufać. Statystyki pokazują, że zdecydowanie więcej poszkodowanych w wypadkach umiera, bo nie udzielono im żadnej pomocy niż wskutek tego, że udzielono jej nie do końca perfekcyjnie.

W pierwszym kontakcie z poszkodowanymi należy ustalić czy są przytomni. Trzeba do nich ostrożnie podejść, delikatnie potrząsnąć za ramiona i głośno zapytać „Czy wszystko w porządku?” Następnie powinno się poszkodowanym udrożnić drogi oddechowe i ocenić czy oddychają. U osób z widocznymi obrażeniami należy zatamować krew, ale trzeba mieć też na uwadze możliwość występowania u poszkodowanych krwotoku wewnętrznego. Poszkodowani, będąc w szoku i pod wpływem adrenaliny, do kilku minut po wypadku mogą nie odczuwać nawet poważnych dolegliwości.

„Jednym z założeń chroniących poszkodowanych przed powikłaniami ratowniczymi i transportowymi jest traktowanie wszystkich rannych, tak jakby doznali urazu kręgosłupa (zwłaszcza w odcinku szyjnym). Jeżeli przed wyciągnięciem z wnętrza samochodu, ranny nie miał założonego kołnierza ratowniczego (ortopedycznego), trzeba będzie ręcznie podtrzymywać głowę.” – dodaje dr Adam Pietrzak.

Jeśli wypadek wygląda na poważny, a ktoś z poszkodowanych próbuje pomagać, zdecydowanym tonem powinno mu się nakazać odejście na bok. Tak, aby te osoby, które prowadzą akcję ratunkową mogły swobodnie działać. Bardzo ważne – nikogo nie wolno lekceważyć. Ani tych poszkodowanych, którzy wyją z bólu. Ani tych, którzy zachowują się cicho i spokojnie. Z reguły właśnie u tych poszkodowanych występują najbardziej groźne dla zdrowia lub życia obrażenia wewnętrzne.

Poszkodowani, którzy wymagają resuscytacji krążeniowo-oddechowej, powinni leżeć płasko na plecach i na twardym podłożu. W czasie resuscytacji należy wykonywać 30 uciśnięć klatki piersiowej wyprostowanymi w łokciach rękami ze splecionymi dłońmi, ułożonymi na środku klatki piersiowej. Uciskać trzeba w tempie, co najmniej, 100 ruchów na minutę i tak, aby klatka piersiowa uginała się na głębokość przynajmniej 5 cm. Po 30 uciskach należy wykonać 2 oddechy ratownicze. Aby oddech ratowniczy był prawidłowy, trzeba wdmuchnąć tyle powietrza , żeby klatka piersiowa poszkodowanego wyraźnie się uniosła. Do wykonywania pierwszej pomocy w odpowiednim tempie idealnie pasuje rytm piosenki… „Staying Alive” grupy Bee Gees.

„Poszkodowanym nie wolno podawać żadnych leków. Wyjątek stanowią osoby przytomne, które mają przy sobie własne, przepisane przez lekarza środki farmakologiczne. Poszkodowany musi być w stanie sam przyjąć lek” – zwraca uwagę Rafał Sakowski z Działu Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża.

Najnowsze