Edyta Wrucha

Airhawk – by na motocyklu unosić się w powietrzu!

Technologia wykorzystywana w produktach medycznych jest dostępna także dla motocyklistów.

Airhawk Motorcycle Seat Cushion to poduszka motocyklowa, która uprzyjemni każdą, długą wyprawę. Wykonana jest z lekkiego poliuretanu z poliestrowym, oddychającym pokryciem i wstawką antypoślizgową. Użyta w niej technologia Dry Floatation polega na tworzeniu powierzchni z wzajemnie połączonych komórek wypełnionych powietrzem. Taka budowa wyrównuje siły nacisku powierzchni ciała, łagodząc wszelkie dolegliwości, spowodowane długim czasem siedzenia w tej samej pozycji.

Technologia ta została pierwotnie wymyślona dla użytkowników wózków inwalidzkich, którzy spędzają nawet 12 godzin dziennie w pozycji siedzącej. Później patent ten wykorzystywany był do tworzenia materacy dla długotrwałej opieki nad leżącymi pacjentami i innych produktów.

Marka ROHO® wprowadziła ten pomysł do przemysłu transportowo-rekreacyjnego z innowacyjnym systemem siedzenia Airhawk® Komfort min. dla kierowców ciężarówek, a także w wersji dla motocyklistów, w kilku kształtach. Airhawk Motorcycle Seat Cushion minimalizuje także drgania i absorbuje wstrząsy, co zmniejsza zmęczenie ciała i niweluje ból kręgosłupa.

Poduszka jest wyposażona w dwa paski z przodu i z tyłu, które zapięte pod siedzeniem, utrzymują ją na swoim miejscu. Jej konstrukcja nieco zwiększa wysokość siedzenia, co może stanowić pewien problem dla niższych motocyklistek. Występuje w kolorze czarnym i kosztuje 107,95 dolarów, a producent pozwala zwrócić towar w okresie 60-dni, gdy nie spełni naszych oczekiwań:https://airhawk.net .

{{ vimeo(134447385) }}

Najnowsze

Centrum Bezpieczeństwa Transportu i Diagnostyki Pojazdów otwarte

Testem zderzeniowym według standardów Euro NCAP Przemysłowy Instytut Motoryzacji zainaugurował działalność nowej infrastruktury badawczej – Centrum Bezpieczeństwa Transportu i Diagnostyki Pojazdów. W strukturze centrum znajdują się m.in. nowoczesna hala crash-testowa i 200-metrowy tor do badania infrastruktury drogowej.

We wtorek, 3 października br. o godzinie 11.00 w siedzibie Przemysłowego Instytutu Motoryzacji w Warszawie przy ul. Jagiellońskiej 55 odbyło się uroczyste otwarcie Centrum Bezpieczeństwa Transportu i Diagnostyki Pojazdów. CBTiDP to przestrzeń spotkań polskiej nauki z przemysłem wokół takich zagadnień jak BRD, Wizja Zero, pojazdy elektryczne czy pojazdy autonomiczne.

Jednym z głównych wydarzeń uroczystego otwarcia Centrum Bezpieczeństwa i Diagnostyki Pojazdów była zaprezentowana w nowej hali BLB Przemysłowego Instytutu Motoryzacji próba zderzeniowa pojazdu kategorii L7e – „ciężkiego czterokołowca drogowego” (masa pojazdu bez wyposażenia to 450 kg). Dlaczego to tak istotna informacja?

Obecnie obowiązujące przepisy nie wymagają od producentów tego typu pojazdów przeprowadzenia badań dynamicznych – crash testów. Uprawnienia do kierowania nimi mogą uzyskać osoby 16-letnie w ramach kategorii B1. Wagę problemu dostrzegła niezależna organizacja Euro NCAP, zajmująca się oceną bezpieczeństwa samochodów osobowych i opracowuje obecnie procedury badawcze dla tego typu pojazdów.

Test, który zaprezentowano podczas otwarcia Centrum Bezpieczeństwa Transportu i Diagnostyki Pojazdów został przygotowany zgodnie ze standardami Euro NCAP. Na betonowym bloku umieszczono barierę energochłonną typu „plaster miodu”, przed zderzeniem pojazd osiągnął prędkość 40 km/h. Warunki te odpowiadają przeciętnemu zdarzeniu drogowemu z innym pojazdem w terenie zabudowanym.

Przeprowadzony test zderzeniowy jednoznacznie wykazał, że czterokołowce nie zapewniają tego samego poziomu bezpieczeństwa co samochody osobowe – powiedział Paweł Posuniak,

Kierownik Laboratorium Bezpieczeństwa Pojazdów Przemysłowego Instytutu Motoryzacji.

–  Z uwagi na brak wymagań homologacyjnych w zakresie bezpieczeństwa biernego konstrukcji pojazdu oraz niewielkie wymiary, auta te nie chronią użytkowników nawet podczas zderzenia z prędkością poniżej dopuszczalnej w terenie zabudowanym. Szanse na przeżycie pasażerów podczas zaprezentowanego zderzenia są znikome. Samochody te często użytkowane są przez nieletnich, niedoświadczonych kierowców, co niesie za sobą dodatkowe zagrożenie wypadkowe – dodał Posuniak.

Centrum Bezpieczeństwa i Diagnostyki Pojazdów (CBTiDP) to unikatowa infrastruktura badawcza ukierunkowana na badania związane z bezpieczeństwem czynnym i biernym środków transportu, badania symulacyjne, kompatybilności elektromagnetycznej oraz oddziaływania motoryzacji na środowisko. Jest ono wspólnym przedsięwzięciem członków powiązania kooperacyjnego skupionych wokół Przemysłowego Instytutu Motoryzacji.

Najnowsze

Edyta Wrucha

Ania „Raperka Trakerka” i jej życie za kierownicą

"Wielu miejsc w życiu bym nie zobaczyła, nie poznała innych kultur i ludzi, nie przeżyła wielu przygód tych fajnych i tych mniej przyjemnych, gdybym tego zawodu nie wybrała" - mówi Ania.

Ile czasu już pracujesz zawodowo jako kierowca i co Cię właściwie do tego zawodu przyciągnęło?

W transporcie pracuję od pięciu lat, a zaczęłam tą przygodę w formie wyzwania. Kiedyś, na kursie operatora koparko-ładowarek, koledzy zasugerowali mi, że praca z dużymi maszynami całkiem dobrze mi idzie, więc dlaczego nie zrobię sobie uprawnień i nie zacznę jeździć zawodowo? Przecież jazda samochodem sprawia mi przyjemność. Przemyślałam ich słowa i postanowiłam spróbować…

I faktycznie zdobycie uprawnień to był dla Ciebie „pikuś”?

Podeszłam do zdobycia uprawnień na luzie i bez stresu, bo to nie był dla mnie priorytet. Nie stresowałam się wcale tym, że nie zdałam za pierwszym razem, bo przy obsłudze technicznej nie wspomniałam, iż naczepa ma światła przeciwmgielne. Miałam pracę i dlatego nie czułam napięcia. Nawet nie myślałam, że tak szybko pojawią się dla mnie propozycje pracy w tym zawodzie i ją od razu podejmę.

Jak wspominasz swoje początki na etacie? Czy trudno jest opanować wszystko w tym zawodzie?

Zaczynałam w transporcie krajowym na plandece i sprzęcie, daleko odbiegającym stanem technicznym od nowych samochodów, ale przynajmniej nauczyłam się podstawowych napraw (śmiech). Z niewielką awarią jestem w stanie sama sobie poradzić na drodze, chociaż nieraz zaciskam zęby, żeby w takich sytuacjach nie odpuścić sobie tej pracy. Transportu międzynarodowego obawiałam się, ze względu na bariery językowe i różnice w przepisach. Gdy zmieniłam firmę, to miałam taką przygodę, że szef zaproponował mi wyjazd do Szwecji, jednak obiecał, że wyśle nas w tym kierunku na 2 samochody. Jak okazało się w Świnoujściu, to drugie auto nie dojechało, a ja zdążyłam kupić jedynie papierową mapę Szwecji w porcie (nie miałam wgranych żadnych map Europy i nie działało mi CB Radio). Na szczęście będąc już na promie, udało mi się porozmawiać z innymi kierowcami i znaleźć kogoś, kto jedzie w moim kierunku. Kolega wytłumaczył mi jak wyjechać z portu i poczekał na mnie po drodze, naprawiliśmy też radio i od tej trasy pokochałam Szwecję! To piękny kraj z wyznacznikiem kultury na drodze i dobrym zapleczem socjalnym dla kierowców.

Taki skok na głeboką wodę wiele zmienił?

Tak, bo przekonałam się, że niekoniecznie trzeba biegle władać wieloma językami, by poradzić sobie za granicą, a mój angielski wcale nie jest taki zły… Pierwsze trasy po innych krajach na początku, też były owiane stresem i niepewnością, ale z czasem każdy nowy kraj był dla mnie ciekawy i cieszyłam się że mogę go poznać i zobaczyć coś nowego.

Jakim samochodem jeździsz, jakiego typu ładunki wozisz, w jakim systemie i czy sama?

Aktualnie jeżdżę DAF-em z naczepą typu inloader do przewozu tafli szkła. Pracuje dorywczo bez systemu, ponieważ jakiś czas temu uległam kontuzji kolana i na razie nie mogę sobie pozwolić ani na przeciążenia kolana, ani na pracę w pełnym zakresie. Jeżdżę sama, gdyż obsługa takiej naczepy nie wymaga żadnej pracy fizycznej.

Czy obecna sytuacja zawodowa Ci odpowiada, czy chciałabyś zmienić w przyszłości profil pracy? A jak tak – to jaka praca byłaby wymarzona?

Przed kontuzją jeździłam między innymi cysternami spożywczymi w systemie dwa tygodnie pracy i tydzień wolnego – zarówno ta praca, jak i system najbardziej mi odpowiadały.

W powrocie do pełni sprawności pomagają Ci przyjaciele. Czy ich akcja zbiórki przybliżyła Cię do tego celu?

Tak, bardzo pomogli mi przyjaciele, szczególnie taka nasza „Truckers Family”, którą zawiązaliśmy na spotkaniu sylwestrowym. To niesamowite, ile dobrego doświadczyłam od tych ludzi, jak bardzo przejęli się moją sytuacją zdrowotną. Wspierali mnie w każdy możliwy sposób, żebym w pełni sprawna wróciła w ich szeregi – za co jestem im bardzo wdzięczna! Dziękuję bardzo! I oczywiście podziękuję też osobiście, gdy spotkamy się znowu na truckerskim Sylwestrze. Renia-Helka i Paweł-Snajper, Kasia, Honoratka i Szymon, Marzenka i Jan, Gosia i Jarek, Ania i Andrzej, Marcin, Wojtek – to właśnie ta niesamowita ekipa ludzi o ogromnym sercu i empatii! Dzięki ich pomocy nie czułam się źle psychicznie, ani też nie muszę czekać w długich kolejkach na zabiegi z NFZ (a więzadło i tak jest nie refundowane). Bardzo pomógł im w całej akcji też Piotrek, z którym, współpracowałam kiedyś przy akcji wsparcia dla innego kierowcy (kalendarz charytatywny „Szpilki w Transporcie”). Jemu również serdecznie dziękuję, bo jest wszędzie tam, gdzie może pomagać. Także przy tworzeniu strefy Ladies na Master Truck był z nami. Chciałam też podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w akcji zorganizowanej przez moich przyjaciół, a było to prawie 300 osób: znajomych, nieznajomych, kierowców, firm transportowych i innych, związanych z branżą. W moim przypadku kierowcy pokazali, jak bardzo potrafimy się zjednoczyć! Dziękuję też tym, którzy przyczynili się aktywnie do powstania pierwszej strefy Ladies, zwłaszcza „kierowniczkom” – jesteście wielkie kochane!

Ile znasz kobiet prowadzących ciężarówki? Czy to prawda, że jest ich coraz więcej?

Osobiście znam już kilkadziesiąt dziewczyn, które jeżdżą zawodowo same, bądź z partnerami w transporcie krajowym i międzynarodowym. Bardzo mnie cieszy fakt, że nas, kobiet w transporcie dynamicznie przybywa!

Zrzeszacie się jakoś? Wspieracie? Spotykacie?

Tak. Na Facebooku funkcjonują, znane mi, trzy takie grupy: 

DRIVING LADIES – grupa ta powstała stosunkowo niedawno, na potrzeby zorganizowania strefy na opolskim zlocie MASTER TRUCK 2017. Tam po raz pierwszy spotkałyśmy się w tak licznym gronie, a dodatkowo dziewczyny wystawiły samochody którymi jeżdżą.

TRUCKDRIVING POLISH GIRLS – ta grupa powstała z myślą o dziewczynach, już jeżdżących oraz o tych, które zawód kierowcy pasjonuje i zamierzają podjąć w nim pracę. Mogą tam liczyć na wsparcie i rady dziewczyn, które już przez te trudne początki przeszły. 

POLSKIE KIEROWNICZKI CIEZAROWEK – ta grupa powstała najwcześniej i zrzesza jedynie dziewczyny, które jeżdżą zawodowo i ten fakt potwierdziły w administracji grupy.

Największe nasze spotkanie miało miejsce na zlocie Master Truck  w Opolu, jednak systematycznie spotykamy się też okazjonalnie w mniejszym gronie. A czasem uda się nam zjechać w trasie i spędzić wspólnie weekend. Staramy się pomagać sobie w różnych problemach, a dziewczyny w tej branży udowodniły nie raz, że potrafią się jednoczyć we wspólnej sprawie.

Co daje największą satysfakcję w tym zawodzie?

W tym zawodzie najbardziej cieszy mnie to, że wielu miejsc w życiu bym nie zobaczyła, nie poznała innych kultur i ludzi, nie przeżyła wielu przygód tych fajnych i tych mniej przyjemnych, gdybym tego zawodu nie wybrała. Każda z napotkanych sytuacji to albo nauka, albo miłe wspomnienia. Poza tym, zawsze lubiłam jeździć i teraz w tym się spełniam.

Często się słyszy potoczne zdanie, że to nie jest zawód dla kobiet. Czy Ty jako kobieta czujesz, że to zajęcie ponad Twoje siły i umiejętności?

Myślę, że sens tego zdania dawno stracił na znaczeniu, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jaki sprzęt aktualnie większość firm ma do dyspozycji. Są to nowe samochody z pakietami serwisowymi, obejmującymi wszelkie naprawy, więc nawet bardzo młodej dziewczynie sama jazda i obsługa naczepy – nie powinny sprawić problemu. Często kobiety bardziej przykładają się do znajomości charakteru swojej pracy, zakresu obowiązków i staranności ich wykonania, a ponadto czują na sobie pewną presję, że zawsze ktoś patrzy im na ręce…

 

Jeśli chcecie poznać Anię bliżej to zapraszamy na jej fanpage: https://www.facebook.com/RaPeRkA/

Najnowsze

Krzysztof Hołowczyc prezentuje zegarek Atlantic Worldmaster Driver 777

Partnerstwo marki Atlantic z ambasadorem Krzysztofem Hołowczycem trwa nieprzerwanie od 2007 roku. W podziękowaniu za wspólne 10 lat, powstała limitowana seria zegarków 777 zaprojektowana przez Hołowczyca.

Polski kierowca rajdowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych sportowców. Znany jest nie tylko z zamiłowania do sportowej rywalizacji i adrenaliny, ale także z eleganckiego i wyszukanego stylu. Hołowczyc to uosobienie prawdziwego mężczyzny sukcesu. Dżentelmen, który bezpieczeństwo, zaufanie i wierność ideałom stawia na pierwszym miejscu. Pierwsze wspomnienie z zegarkiem Atlantic? Zegarek Taty. Dlatego też sentyment oraz wieloletnia tradycja marki sprawiły, że współpraca Hołka i Atlantic jest bardzo owocna i związana silną więzią emocjonalną.

10 lat to doskonała okazja, aby zacząć pisać nowy rozdział w historii współpracy Atlantic z Hołowczycem. Ta chwila była również inspiracją do stworzenia zupełnie nowego modelu zegarka, którego motywem przewodnim jest szczęśliwa liczba Hołka – 7. Rajdowiec często podkreśla, że jedyną biżuterią, na którą może sobie pozwolić prawdziwy mężczyzna, jest obrączka i dobry zegarek. Dlatego też doświadczenie Hołowczyca przy pracy w ekstremalnych warunkach zostało zestawione ze szwajcarską precyzją i doświadczeniem w dziedzinie projektowania zegarków. Tak też powstał Atlantic Worldmaster DRIVER 777 – Krzysztof Hołowczyc – Limited Edition – zegarek stworzony specjalnie dla ambasadora, zaprojektowany z jego udziałem. Jest to model casualowy o sportowym, mocnym charakterze. Doskonale sprawdzi się w codziennej stylizacji. Na tarczy znajduje się tylko jeden indeks – oczywiście 7.

Na rynku dostępna będzie limitowana liczba – 777 sztuk tego modelu. Każdy zegarek sygnowany jest autografem ambasadora. Znajduje się on na tarczy modelu oraz na wyjątkowym i zaprojektowanym przez Hołka deklu, który zawiera również niepowtarzalny numer limitacji. Masywna bransoleta oraz wodoszczelność 200m gwarantują niezawodność i wytrzymałość. W skład limitowanego zestawu wchodzi również dodatkowy karbonowy pasek, który poprzez prosty sposób wymiany może nadać nowego charakteru zegarkowi. Całość limitacji znajduje się w specjalnym pudełku, które również jest wyposażone w opakowanie podróżne pozwalające na bezpieczne przewożenie tego wyjątkowego zegarka.

„10-letnia współpraca z marką Atlantic to dla mnie niesamowita przygoda. Wiele razem przeszliśmy. Zegarki Atlantic towarzyszyły mi cały czas i nigdy mnie nie zawiodły. Mogłem na nie liczyć nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach, choćby w trakcie legendarnego Rajdu Dakar. Prywatnie i zawodowo cenię najlepszą jakość, precyzję i niezawodność, dlatego bez wahania zdecydowałem się na tę współpracę wiele lat temu, wiedząc, że to zaufana i pewna marka. Od dłuższego czasu przygotowywaliśmy się do stworzenia sygnowanego przeze mnie modelu, wspólnie go projektując. Cieszę się, że razem stworzyliśmy ten wyjątkowy zegarek, który jest symbolem pasji, wytrwałości i sukcesu” – mówi Krzysztof Hołowczyc.

Atlantic to siła i elegancja w jednym. Zegarki doskonale nadają się na każdą okazję – zarówno biznesowe spotkania, weekendy z rodziną i przyjaciółmi jak i ekstremalne sporty i wyzwania. Czasomierze Atlantic to nieodzowny element garderoby Hołka, który jako osoba aktywna sportowo jak i biznesowo, potrzebuje odpowiedniego zegarka dopasowanego do każdych okoliczności.

Najnowsze

Rajd Barbórka 2017 – jak dostać się na Karową?

Już teraz można za pośrednictwem internetu kupić Karnet Kibica, bilety jednorazowe, nalepki parkingowe oraz zestawy z biletami na trybuny na Karową.

Organizator rajdu przygotował dla kibiców kilka tysięcy miejsc na 3 trybunach zlokalizowanych w najciekawszych fragmentach OS Karowa. Trzy największe trybuny staną w pobliżu popularnej „beczki”. Liczba miejsc na trybunach jest ograniczona!

Osoby, które wybiorą miejsca siedzące na trybunie VIP, będą miały zapewnione dodatkowe atrakcje. Trasa dojazdowa do startu przebiegać będzie pod trybuną, a start do OS Karowa zlokalizowany będzie bezpośrednio przed tą trybuną. Wszyscy goście trybuny będą mieli możliwość wstępu do dużego, ogrzewanego namiotu z cateringiem, gdzie na ekranach będzie można oglądać relację na żywo z trasy OS Karowa.

Trybuna żółta stanie tuż obok trybuny VIP i również jest trybuną siedzącą. Stąd kibice także będą mieć doskonałą widoczność na cały odcinek Karowa. Z każdej trybuny widoczny będzie telebim, na którym transmitowany będzie przejazd całego odcinka. Miejsca na trybunach siedzących są numerowane i zestaw składa się w tym roku ze specjalnego identyfikatora, na którym naniesiony jest numer miejsca na trybunie, smyczy, nalepki pamiątkowej oraz mapy rajdu.

Trybuna Zielona zlokalizowana jest z kolei w parku naprzeciwko trybuny VIP i jest trybuną stojącą bez rezerwacji miejsc.

W sprzedaży są także bilety nalepki parkingowe (parking gold na poranne odcinki oraz specjalna nalepka na parking przy OS Karowa na finałowe Kryterium Asów).

Sklep internetowy Rajdu Barbórka jak co roku oferuje bogaty wybór gadżetów pamiątkowych z imprezy. Kibice mają do wyboru kilkanaście rodzajów zimowych nakryć głowy, wszystkie z logo Rajdu Barbórka. Nie może zabraknąć pamiątkowych nalepek z rajdu, które dostępne są w dwóch wielkościach.

Bilety na trybuny oraz karnety kibica są już dostępne w sprzedaży na stronach internetowych gadzetyrajdowe.pl oraz Topracingshop.pl, natomiast ich wysyłka oraz odbiory osobiste zakupionych biletów nastąpi od 27 listopada 2017.

Dla kibiców z zagranicy przygotowano dystrybucję na cały świat za pośrednictwem sklepów topracingshop.com i rallymerchandise.eu (język angielski), topracingshop.de (język niemiecki) oraz motorsportshop.ru (język rosyjski).

Najnowsze