Airbus wydrukował motocykl w 3D
Firma Airbus kojarzy nam się raczej z lotnictwem, ale jedna ze spółek zależnych, APWorks, jest odpowiedzialna za stworzenie pierwszego na świecie motocykla wydrukowanego na drukarce 3D.
Projekt nazywa się Light Driver i jest pierwszym na świecie motocyklem stworzonym w technologii druku 3D, którego można używać do codziennej jazdy. Maszyna waży zaledwie 35 kg i jest napędzana przy pomocy silnika elektrycznego.
Konstrukcja jednośladu opiera się na egzoszkielecie, który został zaprojektowany tak by poradzić sobie z ciężarem konstrukcji oraz kierowcy, a także naprężeniami generowanymi podczas jazdy. Rama waży zaledwie 6 kg i została wykonana z materiału, który jest połączeniem aluminium, magnezu i skandu, który jest dużo bardziej wytrzymały od materiałów używanych dotychczas w druku 3D.
Za napęd odpowiada silnik elektryczny o mocy 8 KM, który pozwala na rozpędzenie go do 50 km/h. Nie wyjedziemy nim na autostradę, ale do jazdy po miejskich drogach będzie w sam raz.
Motocykl jest już produkowany. Mimo lekkiej konstrukcji, jego cena może przytłoczyć. Powstanie tylko 50 egzemplarzy, a każdy z nich będzie kosztował 50 tys. dolarów. Pierwsze dostawy rozpoczną się dopiero za rok.
Firma APWorks zapowiada, że stworzy jeszcze inne rodzaje jednośladów, takie jak enduro czy motocross, zanim Light Rider pojawi się w sprzedaży.
Najnowsze
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
Alpine otwiera właśnie zupełnie nowy rozdział swojej historii. I robi to samochodem, który jeszcze kilka lat temu prawdopodobnie wywołałby u fanów marki niemałe zdziwienie. Oto Alpine A390 GT – elektryczny fastback, który ubiera sportowe emocje w elegancki garnitur. Alpine A390 GT – magnetyczne spojrzenie Już sam wygląd A390 pokazuje, że Alpine nie próbuje kopiować swoich […] -
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
Zostaw komentarz: