Agnieszka Szulim testuje wyścigówkę Volkswagena Golfa GTI – galeria i film

Agnieszka Szulim po raz pierwszy przejechała po torze wyścigowym w profesjonalnie przygotowanym aucie wyścigowym w ramach 2. rundy Volkswagen Castrol Cup w Lausitz.

Agnieszka Szulim przed jazdą Volkswagenem Golfem GTI
fot. Volkswagen

– Bardzo mi się podobały moje pierwsze okrążenia za kierownicą Golfa, choć na torze panowały bardzo trudne warunki. Padał deszcz, więc asfalt był śliski, a w samochodzie było bardzo gorąco – tak wysiadając z samochodu, w strugach padającego deszczu, dziennikarka na gorąco skomentowała swój przejazd.

Już niebawem na Motocaina.pl wywiad z Agnieszką Szulim o jej pasji do motoryzacji.

W sobotę, 24 maja na torze wyścigowym EuroSpeedway Lausitz, Agnieszka Szulim zaprezentowała się w profesjonalnym kombinezonie i przejechała testowe okrążenia pucharowym, 310-konnym Golfem GTI. Prezenterka w ten sposób przygotowuje się do wyścigu, w którym weźmie udział w połowie czerwca w Poznaniu, podczas 3. rundy Volkswagen Castrol Cup.

Pierwszy kontakt Agnieszki Szulim z pucharowym Golfem GTI okazał się być bardzo ekscytujący. Dziennikarka swoją wizytę na niemieckim torze wyścigowym w Lausitz rozpoczęła od zajęć teoretycznych oraz przymiarek do samochodu. Kierowca wyścigowy, koordynator sportowy Volkswagen Castrol Cup, Adam Gładysz – opiekun merytoryczny Agnieszki podczas pucharu, zaznajomił ją z profesjonalnymi systemami Golfa oraz z systemem gaśniczym, który Agnieszka musi umieć obsłużyć w razie wypadku. Po niezbędnej teorii przyszła pora na okrążenie na profesjonalnym torze.

Galeria zdjęć z jazd Agnieszki Szulim w Lausitz tutaj.

Choć to był mój pierwszy raz w samochodzie wyścigowym, czułam się w nim dużo lepiej niż na motocyklu, który znam. Cieszę się, że mogłam sprawdzić ten świetny samochód, jakim ścigają się kierowcy w Volkswagen Castrol Cuppowiedziała Agnieszka po przejechaniu pierwszych okrążeń. – Wcześniej już jeździłam po torze, ale tylko motocyklem. Miałam także okazję pobawić się za kierownicą samochodu rajdowego na szutrze – dodaje.

Agnieszka Szulim w Volkswagen Castrol Cup 2014 – na zdjęciu we wnętrzu wyścigowego Volkswagena Golfa GTI
fot. Volkswagen

Szulim, Chajzer i Prokop – VIP Drivers
Do jazdy w tegorocznym cyklu Volkswagen Castrol Cup Agnieszka Szulim przygotowuje się razem z Filipem Chajzerem oraz Marcinem Prokopem. Cała trójka pierwsze próbne jazdy przed startami ćwiczyła na torze w Poznaniu na usportowionych wersjach Golfa.

Poziom jazdy Filipa, Marcina i mojej był bardzo wyrównany. Chociaż na końcu nasz instruktor przyznał że jeden z najtrudniejszych zakrętów na tym torze wychodzi mi dużo lepiej niż chłopakom – chwali się Agnieszka i dodaje ze śmiechem – okazało się także, że mam silną tendencję do jeżdżenia bokiem. Faktycznie, to sprawia mi ogromną przyjemność, ale w wyścigach jest to bardzo niewskazane, więc będę musiała powstrzymać moje zapędy.

Agnieszka Szulim w Volkswagen Castrol Cup 2014 będzie jeździć wyścigowym Volkswagenem Golfem GTI
fot. Volkswagen

Emocje przed startem w Volkswagen Castrol Cup
Podczas kolejnej, 3. rundy Volkswagen Castrol Cup, Agnieszka Szulim razem z Filipem Chajzerem stanie na starcie Toru Poznań. Gwiazdy TVN w pucharowych Golfach GTI, osiągających prędkość ponad 250 km/h, będą mogły wykazać się swoimi wyścigowymi aspiracjami.

– Myślę, że Filip  jest nastawiony bojowo, bo chyba nie chce żeby objechała go dziewczyna. Dlatego przypuszczam, że jego podejście będzie bardzo ambitne. Tak jak i moje, bo nastawiam się na to, że jednak będę szybsza – zapowiada wyzywająco Agnieszka.

Najnowsze

Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne w Pekinie – relacja

13. Beijing International Automobile Exhibition są jednymi z najważniejszych targów samochodowych na świecie, gdzie wystawia się nie tylko najważniejsze premiery rynku azjatyckiego, ale również ogólnoświatową branżę motoryzacyjną. Była tam Agata Augustynik.

Święto motoryzacji w Pekinie trwało od 21 kwietnia do 29 kwietnia 2014 roku. W jednym z dni wystawowych postanowiłam się wybrać do tego samochodowego raju. Serwisy internetowe rozpisywały się o tym wielkim wydarzeniu jako o najważniejszych w regionie. A jak jest naprawdę?

Wejście na Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne w Pekinie
fot. Agata Augustynik

Kiedy wielkość ma znaczenie
Impreza mieszcząca się w CIEC – China International Exhibition Center – zaskakuje przede wszystkim swoją… wielkością. Całkowita powierzchnia wewnętrzna hal wystawowych wynosi 60 tysięcy metrów kwadratowych. Cztery ogromne hale podzielone były sektory, w których wystawiali się najważniejsi producenci i importerzy samochodów na świecie. Niestety nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, np. całegogo sektora E5 z takimi markami jak Bentley, Audi czy Porsche. Najbardziej żałuję jednak, że zastałam zamkniętą wystawę Toyoty, a przepiękne samochody zobaczyłam wyłącznie przez pokrowce. Nie zmieni to jednak faktu, że widziałam tam mnóstwo niesamowitych samochodów.

Pieniądze nie są najważniejsze, ale cena się liczy
Wejście na targi kosztowało 50 juanów, czyli 25 złotych. Jest to cena biletu do kina (w Polsce), jednak należy brać pod uwagę fakt, że ten seans nie trwał dwie godziny, a cały dzień. Film zdecydowanie trzymał w napięciu, akcja rozgrywała się na Dalekim Wschodzie, emocje były trzymane na wodzy, a adrenalina stopniowo uwalniana. Punkt kulminacyjny przypadł według mnie na moment spotkania się z moim faworytem targów – Citroenem DL 5LS. Idealnie dobrany matowy, czerwony kolor karoserii w połączeniu z opływowym kształtem samochodu – rewelacja. Choć nie wiem, czy należy to wszystko zawdzięczać oświetleniu, eskpozycji, matowi lakieru (inne pojazdy tradycyjnie błyszczały) i czy widząc ten model na ulicy byłabym równie mocno zachwycona tym samochodem…

Citroenem DL 5LS niestety niedostępny w Polsce
fot. Agata Augustynik

W ramach wystawy poszczególne marki przewidywały oczywiście bliższe zapoznanie się z samochodem. Do części modeli można było spokojnie wsiąść i ocenić wnętrze, a obok na stoisku zobaczyć namiastkę warsztatu tapicerskiego oraz np. model całkowicie dotykowej deski rozdzielczej (wystawiony przez Hyundai’a). Hyundai prezentował również  fotel dźwiękowy. Sonata Touchable Music Seat, to fotel o przeciętnym wyglądzie, lecz z wbudowanymi głośnikami, które emitują drgania, a uczucie podobne jest do znajdowania się na fotelu masującym. Inną ciekawostką był przekrój samochodu zaprezentowany przez markę Qoros (pisałyśmy o niej tu), która w zeszłym roku wyprodukowała model samochodu Qoros 3 wchodząc jednocześnie na rynek europejski. Wystawienie w połowie „rozebranego” samochodu powiązane było z uzyskaniem 5 gwiazdek w testach Euro NCAP (European New Car Assesment Programme). Chińskie samochody nie osiągały jeszcze tak wysokich wyników w testach zderzeniowych, dlatego nie należy się dziwić, że Qoros właśnie w ten sposób zaprezentował swoje możliwości.

Galeria zdjęć z Międzynarodowych Targów Motoryzacyjnych w Pekinietutaj.

Gdy czasu jest za mało, a samochodów za dużo
Dojazd na targi w Pekinie zajął mi zdecydowanie dłużej niż przewidywałam, ponad 2 godziny. Centrum wystawowe mieści się niedaleko lotniska i nie można go nazwać nawet względnym centrum.

Podczas, gdy ma się w głowie wyścig Formuły 1 (moją relację z wyścigu przeczytacie tu), to niestety poziom realizacji „międzynarodowości” Auto China 2014 był o kilka punktów poniżej organizacji Grand Prix China 2014. Podstawową kwestią jest obsługa komunikująca się w języku angielskim oraz dostępność map również w języku angielskim. Gdy potrzebowałam, to udało  mi się takie osoby znaleźć i mapę w ostateczności również, choć wymagało to cierpliwości. Jest jeszcze druga strona medalu. Odnalezienie kogokolwiek mówiącego po angielsku było tu dużo prostsze niż podczas codziennego mieszkania w Chinach.

Więcej na flyagafly.com, a tam m.in. dodatkowo Hyundai i20 WRC, BMW i 360°, a także o studenckiej Formule Chin.

Najnowsze

Audi S1 od 130 670 złotych – już w salonach

Do salonów w czerwcu powraca model, którego nazwa przywodzi na myśl rajdowe zwycięstwa czterech pierścieni. Najnowsze S1 nie jest jednak samochodem wyczynowym, a sportowym wcieleniem najmniejszego kompaktu Audi – modelu A1.

Audi S1 Sportback
fot. Audi

Audi S1 oferowane jest w wersji trzydrzwiowej lub pięciodrzwiowej – Sportback. Zamontowano w nim zupełnie nowe ksenonowe reflektory Xenon plus. Diodowe światła tylne otrzymały nową, poziomą stylizację. Wiele detali, przede wszystkim przedniego i tylnego zderzaka, progów i układu wydechowego, nabrało wyrazistości. Cztery nowe kolory lakieru uzupełniły dotychczasową ofertę. Dzięki opcjonalnemu, zewnętrznemu pakietowi stylistycznemu quattro, obejmującemu np. spojler dachowy, samochód zyskał jeszcze „ostrzejszy” wygląd.

Galeria zdjęć Audi S1 Sportback tu.

Jednostka napędowa tego małego kompaktowego auta to czterocylindrowy, benzynowy silnik 2.0 TFSI. Wyposażony w turbosprężarkę, generuje 231 KM i moment obrotowy 370 Nm. Ta dwulitrowa jednostka rozpędza Audi S1 i S1 Sportback od 0 do 100 km/h w odpowiednio 5,8 lub 5,9 sekundy. Jego maksymalna prędkość wynosi 250 km/h. Motor TFSI o sportowym, głębokim brzmieniu spala, również odpowiednio 7 lub 7,1 l paliwa na 100 km. Jak każdy model Audi typu S, także S1 i S1 Sportback mają stały napęd na cztery koła quattro.

Wnętrza obu wersji utrzymane są w ciemnych odcieniach. Dominuje w nich czerń. Czarne są także wewnętrzne wyloty wentylacji. Zegary mają typową dla modeli S ciemnoszarą kolorystykę. Nakładki na pedałach wykonano ze szczotkowanej stali szlachetnej. Alternatywnie do montowanych seryjnie sportowych foteli, zamówić można siedzenia sportowe S ze zintegrowanymi zagłówkami. Na życzenie, pojazd wyposażony w pakiet stylistyczny „wnętrze quattro”, zyskuje wyraźne kolorowe akcenty.

Pięciodrzwiowa odmiana Audi S1 kosztuje 132 670 złotych, a wersja trzydrzwiowa 130 670 złotych. Pierwsze egzemplarze nowego modelu trafią do polskich salonów sprzedaży jeszcze w czerwcu.

Najnowsze

Battle Royale – wyścigi na ćwierć mili w Białej Podlaskiej już w sierpniu

23 i 24 sierpnia 2014 roku na lotnisku w Białej Podlaskiej odbędzie się Battle Royale - wyścigi na odcinku jednej mili. Będzie to widowiskowe show sportowo - motoryzacyjne, podczas którego w najszybszych samochodach na świecie rywalizować będą w różnych klasach zawodnicy zarówno z Polski, jak z Austrii, Niemiec, Szwecji, Ukrainy czy Rosji.

Plakat wydarzenia Battle Royale
fot. Marcin Bukowski

W Polsce organizowanych jest wiele różnych imprez motoryzacyjnych mających wiernych kibiców. Pod koniec sierpnia znów będzie okazja, aby w jednym miejscu zobaczyć rywalizację unikatowych, najszybszych na świecie samochodów ścigających się ze sobą na odcinku 1 mili (1609 metrów) – Battle Royale.

Klasy
Organizatorzy przewidzieli podział wyścigu na kilka różnych klas startowych, do których przypisane będą pojazdy o różnych parametrach technicznych warunkowanych modelem oraz dopuszczonymi modyfikacjami.

Przykłady klasyfikacji:

Super Lightweight – klasa dopuszczająca modyfikacje bez limitu
Pojazdy: KTM X-Bow, Ariel Atom, Caterham, Caterham/Lola, Radical

Stock Premium – klasa seryjnych samochodów Premium
Pojazdy: Maserati Quattroporte, Maserati Ghibli, Porsche Panamera, Porsche Panamera GTS, Porsche Panamera Turbo, BMW M3 E92,BMW M4, BMW M5 E60, BMW M5 F10, BMW M6, BMW M550, Mercedes-Benz SL 65 AMG, Audi RS 5, Audi RS 6, Corvette C7, Chevrolet Camaro, Lexus IS-F, Cadillac CTS-V, Ferrari FF

Sport Cars – modyfikacje dopuszczające moc maksymalnie 700 KM
Pojazdy: Nissan GT-R, Porsche 911 Turbo, Porsche 911 GT2, Lamborghini Aventador, Ferrari F12 Berlinetta, Corvette ZR1, McLaren MP4-12C, Noble M600

Ultimate Cars – klasa dopuszczająca modyfikacje bez limitu
Pojazdy: Bugatti Veyron 16.4, Bugatti Veyron 16.4 Super Sport, Pagani Zonda, Pagani Huayra, Zenvo ST1, Aston Martin One-77, Porsche 918, Koenigsegg CCX, Koenigsegg CCXR, Koenigsegg Agera, Koenigsegg Agera R, McLaren P1

Założenia zawodów
Podczas jednego startu udział weźmie dwóch zawodników na torach równoległych i, co
z pewnością doda widowiskowości całemu wydarzeniu, będą to mogły być pojazdy z różnych klas startowych. Czas każdego z nich zostanie przypisany do tej kategorii, w której był pierwotnie podporządkowany, a laureatami zostaną kierowcy, którzy osiągnęli najlepsze wyniki podczas eliminacji lub zawodów.

Atrakcje dodatkowe
Battle Royale będzie dwudniowym wydarzeniem motoryzacyjnym z towarzyszącymi atrakcjami. W specjalnej, wyodrębnionej strefie odbędą się m. in. pokazy czołówki polskiego stuntu motocyklowego (popisowej jazdy z akrobacjami), czy też popisy kaskaderów pracujących na co dzień na planach filmowych. Nie zabraknie także dobrego, zróżnicowanego jedzenia oraz muzyki, także tej na żywo granej przez zespoły.

Najnowsze

„Why we ride” / „Co nas kręci” – recenzja filmu

O powodach, dla których warto iść do kina na "Co nas kręci" z całą rodziną, znajomymi z forum motocyklowego, czy z kimkolwiek innym, dla kogo jesteśmy ważni.

Zanim zacznę recenzję filmu, którego prapremierę oglądałam we wtorkowy wieczór, to wspomnę, że do kina wchodziłam przez szpaler zaparkowanych wszędzie motocykli. Cały warszawski Plac Wilsona i otoczenie kina Wisła zastawione były przeróżnymi jednośladami. Nie dało się ukryć, kto jest głównym odbiorcą tego filmu. Jak zgasły światła i zanim jeszcze pokazał się na ekranie pierwszy kadr, otworzyły się drzwi salin kinowej i zaryczały silniki. Trzech motocyklistów okrążyło rzędy siedzeń, czym wprawili publiczność w ogólną radość.

Why we ride
fot. kadry z trailera

Why we ride” (zapowiedź i trailer filmu tu) jest opowieścią o tym, jakimi ludźmi są pasjonaci dwóch kółek. Dokument zaczyna się argumentacją, czym jest dla nich jazda na motocyklu. Amerykanie różnej płci, młodzi, starzy, mistrzowie i amatorzy, opisują swoją miłość do jednośladów określeniami: „bombardowanie zmysłów”, „część tego, czym jestem”,  „ukojenie”, czy „pozytywny odlot”. Osoby występujące w produkcji to indywidualności, z pragnieniem dogonienia marzeń, odkrywania i celebrowania radości, którą daje im jazda. Często przygoda z dwoma kółkami zaczęła się u nich już w okresie dziecięcym i trwa aż do sędziwej starości. Wielość miejsc, modeli motocykli i przeplatanie się ciekawych wątków jest niezwykle bogata, a całość okraszona jest ciekawymi charakterami filmowych bohaterów. Każdy ma swoją historię, przez co film jest bardzo dynamiczny i czas się na nim nie dłuży.

W obrazie pojawia się ciekawy wątek historyczny, opowiadający o początach motocyklizmu w USA. Wspomina się jazdę po drewnianych torach na rowerze z silnikiem, w czasach, w których dla motocyklistów liczyła się wyłącznie pasja, a nie wygoda podróżowania.

Inne z miejsc akcji – pustynia solna w Bonneville, równa niczym stół bilardowy, od lat przyciąga uwagę fanów szybkości. Ten raj dla maniaków prędkości jest bardzo gościnny – każdy pojazd dostaje pożegnalny prezent w postaci soli. Bohaterowie „Co nas kręci”, w tym kilka kobiet, nie zważają na nic, tylko mkną po wyschniętym jeziorze, niczym piloci myśliwców.

Why we ride
fot. kadry z trailera

Tory MotoGP, California Superbike School, zlot Daytona Bike Week na Florydzie, magiczne rajdy w Górach Czarnych, czy szkółki mini moto dla dzieci, to tylko niektóre z wydarzeń i przytoczonych miejsc w Stanach Zjednoczonych, w których jednoczą się motocykliści. Więź między miłośnikami jednośladów jest niezwykle silna, właśnie dzięki wspólnej pasji. Wspólnym mianownikiem są zawsze dwa koła.

Każdy widz znajdzie w „Why we ride” coś dla siebie. Niejeden się wzruszy, bo historie bohaterów pokazują szczere, głębokie uczucia, nie tylko do maszyn, ale do naszych bliskich. Obejrzymy historię o przezwyciężaniu bólu, znoszeniu barier, realizacji najskrytszych i najbardziej szalonych marzeń.

Premiera filmu w polskich kinach odbędzie się 30 maja.

Najnowsze