Edyta Wrucha

Agata Stefaniak podsumowuje występ w Enduropale 2015 - wywiad

05 lutego 2015
11
Młoda Polka na quadzie - Agata Stefaniak po raz trzeci wzięła udział w kilkugodzinnych zawodach po francuskiej plaży. Mimo sporych problemów technicznych ukończyła go na 5. miejscu w kobiecej klasyfikacji.

Jak Ci poszło na francuskich zawodach i czy osiągnięty wynik jest satysfakcjonujący?

Wyścig był dla mnie bardzo ciężki z powodu awarii quada. Dużo musiałam myśleć i kombinować, by dotrzeć do mety na jakimś przyzwoitym miejscu. Osobiście nie jestem zadowolona ze swojego wyniku i samej jazdy, jednak cały mój zespół gratulował mi świetnego wyniku. Podczas podróży zrodziła się w moim teamie ambicja na miejsce w pierwszej 150-tce generalnej klasyfikacji i 5-tce w klasie kobiet. Nikt się jednak nie spodziewał, że przy takich problemach technicznych uzyskam ten wynik.  Patrząc na poprzedni rok - poprawiłam się o ponad 80 pozycji w generalnej klasyfikacji! Na 354 quady wywalczyłam 146. miejsce, a w klasie kobiet 5. na 12 startujących dziewczyn.

Co konkretnie dolegało Twojemu quadowi?

 

Mój KTM był świetnie przygotowany przez mechanika, wszystko było sprawdzone i jak to się mówi: "dopięte na ostatni guzik". Nikt się nie spodziewał problemów... Niestety, już na pierwszym okrążeniu wiedziałam, że nie mam sprzęgła, co było bardzo uciążliwe i męczące dla mnie, i quada. Podczas pierwszego tankowania serwis oczyścił mi chłodnicę, która była zapchana piachem oraz sprawdził płyn w sprzęgle. Na szybko, nic więcej nie udało się zrobić, musiałam tak jechać dalej. W połowie wyścigu z "Landryną" zaczęły dziać się dziwne rzeczy - quad nie chciał współpracować i z chłodnicy wydostawała się para. Na kolejnym tankowaniu okazało się, że KTM się "gotuje". Mechanicy dolali mi wody do chłodnicy i kazali jechać dalej. Na szczęście zostało mi tylko jedno okrążenie. Doraźna pomoc nie ratowała na długo i problemy wróciły, a w dodadku podczas ostatnich minut dwa razy się zakopałam i nie mogłam odpalić quada, przez co straciłam parę cennych miejsc. Zdenerwowana, ostro ruszyłam by nadgonić stracony czas, a na muldach tylny amortyzator nie wybrał dziury i mało brakło, a wylądowałabym przed quadem! Dotarłam do mety zła i obolała, bo wiedziałam, że nie dałam z siebie wszystkiego. W depo okazało się jeszcze, że Landryna się "ugotowała", a nowa uszczelka pod głowicą nie wytrzymała temperatury. Miałam szczęście, że dojechałam do mety, bo silnik mógł stanąć na środku trasy.

Czułaś się dobrze do zawodów przygotowana?

Przez parę miesięcy ciężko trenowałam do sezonu i do tego właśnie wyścigu. Tydzień przed wyjazdem pojawiły się problemy zdrowotne, które wykluczyły mnie z dalszych treningów. Czułam się jednak dobrze przygotowana i podczas wyścigu nie męczyłam się, aż tak bardzo. Trzymałam równe tempo, ale odezwały się bolące plecy, które przeszkadzały mi w pokonywaniu wyboistego toru. Dlatego też uważam, że nie przygotowałam się, aż tak dobrze, jak myślałam... Zamiast 2,5 godziny jechaliśmy 3 i to dało się odczuć kondycyjnie. Ten wyścig weryfikuje wszystko, łącznie z przygotowaniem fizycznym.

Jakbyś miała rozdzielić 100 % sukcesu na zawodach - to, jak wiele zależy od sprzętu, a ile od kondycji fizycznej i psychicznej zawodnika? Jakie, inne czynniki wpływające na wynik byś dodała?

Moim zdaniem 50% sukcesu to kondycja fizyczna i psychiczna zawodnika, 40% to przygotowanie sprzętu, a pozostałe 10% to szczęście, dobry team i odpowiednia logistyka.

Jak wyglądała kobieca konkurencja na zawodach?

W klasie kobiet startowało 12 dziewczyn. Większość z nich to Francuzki, które startują w całym cyklu „Championnat de France des Sables Dragon”, czyli Mistrzostwach Francji. Dziewczyny na podium to już doświadczone zawodniczki, a niektóre z nich miały lepsze czasy od naszych, polskich mistrzów! Mi udało się wywalczyć 5. miejsce, ze stratą niecałej minuty do czwartej Justine Lesselingue.

Czyli są szanse na lepszy wynik, przy bezawaryjnym sprzecie?

Za rok wracam tam powalczyć o podium, bo wiem, że jest to osiągalne dla Polki, która na co dzień ściga się po twardych torach, a nie po plaży (śmiech).

Jak się współpracuje i rywalizuje z polskimi zawodnikami?

 

Cała polska reprezentacja to jeden, zgrany team. Mieliśmy wspólne depo i każdy sobie pomagał. Jest to naprawdę świetna sprawa! W końcu wygrywa się na torze, a nie w depo (śmiech). Wszystkim osobom w depo serdeczne dziękuję - jesteście najlepsi!

Czy coś Cię w tej edycji zaskoczyło?

Na szczęście nic mnie nie zaskoczyło. To już mój trzeci start, więc wiedziałam, co mnie tam czeka. Organizacja, jak zwykle na najwyższym poziomie, a z roku na rok jest nawet coraz lepiej! Trasa bardzo zróżnicowana, lecz podobna do tej z poprzednich lat .

Komu byś poleciła tego typu zawody?

Jest to ciężki wyścig, który weryfikuje umiejętności, przygotowanie sprzętu i własnej kondycji. Jakby nie patrzeć, jest to nadal wyścig dla każdego - takie dłuższe cross country. Należy jednak być bardzo dobrze przygotowanym, bo lekko nie jest! Polecić ten wyścig mogę każdemu, kto chce się sprawdzić przed sezonem. Ja pojawiłam się na nim już trzeci raz, ponieważ moja ambicja nie pozwoliła mi odpuścić (śmiech). Za rok również stanę na starcie, by poprawić wynik! Mam nadzieję, że Polaków też przybędzie, a każdy kto raz wystartuje - będzie chciał tam wrócić. Ja jestem zakochana w tym wyścigu (śmiech).

Jakie wyzwania teraz przed Tobą?

Kolejnym wyzwaniem jest oczywiście zdanie sesji (śmiech). A tak serio, to cały sezon będzie wyzwaniem! Pogodzić wszystkie moje plany związane ze startami - z moją ambicją i szkołą, będzie bardzo ciężko... Ale zrobię wszystko, żeby się udało! Wyzwaniem będzie start w rajdach Baja, które planuje. Niestety dwie rudny Baji pokrywają się z czterema rundami MP i PP w cross country, i na dzień dzisiejszy nie wiem co wybiorę…

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
Podobne artykuły

Motocaina na Youtube

Najnowsze artykuły

Motocaina na Instagramie

Gorące dyskusje