8 zasad przechowywania opon

Opony nie starzeją się w ten sam sposób jak artykuły spożywcze - w odpowiednich warunkach magazynowania nie tracą swoich właściwości. Kilkuletnia nieużywana opona jest tak samo dobra, jak ogumienie wyprodukowane wczoraj czy kilka miesięcy temu. Eksploatacja jest głównym czynnikiem wpływającym na żywotność opon, tym bardziej jeśli jest nieprawidłowa - co ma istotny wpływ na parametry, osiągi oraz poziom bezpieczeństwa podróżujących pojazdem.

Ze względu na fakt, że opony są jedynym elementem łączącym auto z nawierzchnią, sprawne ogumienie jest warunkiem koniecznym dla bezpiecznej jazdy. Jak więc dbać o stan opon, tak by długo służyły kierowcom? Jednym z najważniejszych czynników wpływających na spowolnienie zużycia opony jest prawidłowe ciśnienie w kole. Według badań Moto Data, aż 58% kierowców zbyt rzadko sprawdza ciśnienie w oponach. Wielu nie zdaje sobie sprawy z zalet wynikających z regularnego kontrolowania tego parametru, który ma duży wpływ na bezpieczeństwo i ekonomię jazdy. Niedopompowanie ogumienia powoduje nadmierne przeciążenie kół, przegrzewanie się opony oraz utratę optymalnej przyczepności auta do jezdni. Ponadto, ciśnienie zmniejszone nawet o 0,5 bara w stosunku do wartości przewidzianych przez producenta, wydłuża drogę hamowania nawet o 4 metry i zwiększa męczący hałas. Wyrobienie w sobie nawyku sprawdzania ciśnienia przy każdym tankowaniu samochodu znacząco zmniejszy zużycie paliwa, a więc wygeneruje oszczędności.

Opony podczas prawidłowego składowania w zasadzie w ogóle się nie starzeją. Zmiany fizykochemiczne opon zachodzą głównie podczas użytkowania i spowodowane są rozgrzewaniem w trakcie jazdy, napięciem wynikającym z ciśnienia, deformacjami oraz innymi czynnikami, które nie występują w procesie przechowywania. Kontrola ciśnienia trwa zaledwie kilka minut, a obniża zużycie paliwa i ogumienia, jednocześnie zwiększając bezpieczeństwo jazdy. Niebezpiecznych zniszczeń warstw wewnętrznych opony spowodowanych jazdą ze zbyt małym ciśnieniem nie widać gołym okiem.

Mądre magazynowanie – 8 zasad
Nowe opony mogą być magazynowane nawet przez kilka lat – przy właściwych warunkach ogumienie zachowa swoją fabryczną jakość. Stan opon i sposób ich przechowywania rzutuje bezpośrednio na bezpieczeństwo kierowców i żywotność ogumienia. Nie należy składować opon byle gdzie i byle jak – oto podstawowe zasady:

1.    Należy zaznaczyć położenie każdej zdejmowanej opony w samochodzie. Rozkład ogumienia nie jest przypadkowy – już przy demontażu powinno się oznaczyć ich umiejscowienie na osiach. Po magazynowaniu należy umieścić je zgodnie z regułami rotacji między osiami, co pozwoli na zrównoważenie stopnia zużycia bieżnika.
2.    Opony przygotowane do przechowywania to opony czyste. Wszelkie resztki olejów, paliw czy chemikaliów mają niszczący wpływ na ogumienie – dlatego szczególnie ważne jest oczyszczenie ich po całym sezonie.
3.    Magazynować można tylko opony suche. Po umyciu ogumienia trzeba więc poczekać, aż opony całkowicie wyschną lub osuszyć je, zanim włożymy je do pokrowca czy zostawimy zamknięte w garażu. Wilgoć może wnikać przez mikrouszkodzenia w gumie aż do stalowego opasania, powodując jego korozję.
4.    Podczas składowania, ciśnienie opony na felgach powinno być takie samo, jak przy eksploatacji – informację o prawidłowej wartości można znaleźć w instrukcji samochodu lub na naklejce na dole środkowego słupka.
5.    Promieniowanie UV nie służy oponom – ogród nie jest dobrym magazynem. Opony nie mogą być składowane w bezpośrednim świetle słonecznym i w silnym sztucznym świetle o wysokim natężeniu promieniowania UV. Uszkadza ono gumę, powodując drobne, ale widoczne spękania. Przy dalszym użytkowaniu w opony może wnikać woda lub sól, powodując korozję wewnętrzną.
6.    Ozon to wróg opon – gaz szybko niszczy mieszankę gumy, z której zbudowana jest opona i prowadzi do powstawania pęknięć. Nie powinno się przechowywać opon w pomieszczeniach z pracującymi transformatorami, prostownikami czy generatorami. Najlepiej magazynować je w zadaszonym, suchym i wentylowanym pomieszczeniu bez przeciągów, z odpowiednią temperaturą pomiędzy 10 a 30°C.
7.    Składowanie opon przy źródłach ciepła może spowodować nieodwracalne zmiany w strukturze cząsteczkowej gumy – wszelkiego rodzaju instalacje grzewcze, piecyki i urządzenia elektryczne nie powinny znajdować się w bliskiej odległości od opon.
8.    Istotna jest podłoga pomieszczenia, w którym przechowywane są opony. Umyte ogumienie może ponownie się zabrudzić, jeśli będzie miało styczność ze śladami oleju, smaru czy z innymi substancjami chemicznymi – struktura gumy koła przechowywanego w takich warunkach może ulec zniszczeniu.

Kupno używanych opony to hazard
Przed nadejściem wiosny wielu kierowców zastanawia się nad kupnem kolejnych opon. Poszukiwania najlepszych i sprawdzanie testów warto zacząć zawczasu. Pamiętajmy tylko o jednym – nie warto kupować używanych opon. Głębokość bieżnika to tylko powierzchowny aspekt. Największym problemem jest to, że nie wiadomo, jaka jest historia eksploatacji takiej gumy – czy nie jeździła notorycznie ze zbyt małym ciśnieniem, czy nie była nieprawidłowo naprawiana, a potem zamaskowano reperację. Nie można ocenić trwałości opony, która pochodzi z nieznanego źródła. Nie da się też na oko stwierdzić uszkodzeń wewnętrznych, które mogą prowadzić do pęknięcia opony w czasie jazdy. Używane ogumienie niesie ze sobą duże niebezpieczeństwo nagłych awarii oraz uszkodzeń innych podzespołów samochodu. A opony stosunkowo łatwo uszkodzić – warstwy wewnętrzne mogą zostać poważnie naruszone już przy gwałtownym najechaniu na krawężnik przy wyższej prędkości czy jeździe przez kilkaset kilometrów z niedopompowanym ogumieniem.

Wybór używanych opon to zakup kota w worku – kierowca nigdy nie może być pewny, że dojedzie bezpiecznie do celu. Trwałość ogumienia z niepewnego źródła jest niemożliwa do oszacowania. Nie warto oszczędzać na bezpieczeństwie – zwłaszcza, że przy prędkościach 120-130 km/h opona o popularnym rozmiarze osiąga ponad 1000 obrotów na minutę. Wtedy nie może być pytań co do jej wytrzymałości.

Źródło: Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego

Najnowsze

Amortyzatory samochodowe – jak ocenić ich stan?

Amortyzatory to jedne z najważniejszych elementów samochodu, które na co dzień pozostają ukryte pod karoserią. Każdy mechanik powinien umieć ocenić ich stan techniczny, a dobrą do tego okazją jest nadchodzący okres wymiany opon.

Samochody stanowią dziś bardzo złożone konstrukcje, co od mechaników wymaga coraz większej wiedzy merytorycznej i umiejętności praktycznych. Po części prowadzi to do określenia specjalizacji w serwisowaniu i naprawie pojazdów, jak i odpowiedniego wyposażenia warsztatów. Niezmiennie jednak są obszary, w których każdy mechanik z łatwością sobie poradzi. Co więcej, warto dokonać ich przeglądu przy każdej nadarzającej się okazji.
Główną rolą amortyzatorów jest zagwarantowanie odpowiedniego docisku koła samochodu do nawierzchni drogi, dlatego też ich konstrukcje wykazują się bardzo wysoką wytrzymałością. Ale i one mają ograniczoną odporność na zużycie i uszkodzenia. Ponieważ sprawność amortyzatorów stopniowo obniża się w trakcie normalnej jazdy, to kierowcy przyzwyczają się do zachodzących zmian i nie są w stanie rozpoznać różnicy w ich zachowaniu. Podstawowe więc pytania mechanika powinny sprowadzać się do zachowania samochodu podczas hamowania, pokonywania zakrętów czy przejazdów przez progi zwalniające, a także odczuwalnych wibracji na kierownicy. Warto przy tym obejrzeć obudowę amortyzatora – widoczne zacieki są sygnałem ich mechanicznego uszkodzenia. Ponadto wiele o stanie technicznym zawieszenia i warunkach eksploatacji mówi bieżnik zdjętych po sezonie opon. Zużyte krawędzie świadczą o niskim ciśnieniu w kołach, zaś zużyte środkowe powierzchnie o zbyt dużym ciśnieniu. Z kolei starta tylko jedna krawędź opony sygnalizuje niewłaściwą geometrię lub niesprawny układ hamulcowy. Wszystkie te nieprawidłowości wpływają również na zachowanie amortyzatorów. Zaś oznaką ich uszkodzenia może być nieregularnie zużyty bieżnik.

Do szybszego obniżenia sprawności amortyzatorów przyczynia się również sam kierowca. Dynamiczne podjazdy pod krawężnik, nieomijanie dziur w jezdni, czy przeładowywanie samochodu to tylko kilka najczęstszych powodów. Przy ocenienie zawieszenia powinnyśmy brać pod uwagę także stan połączeń metalowo-gumowych, mocowania górnego oraz sprężyn. Te elementy powinny być wymienione podczas montażu nowych amortyzatorów, oczywiście parami na tej samej osi kół.

Źródło: IHR Warszawa, przedstawiciel marki Bilstein

Najnowsze

Czy można ukraść auto w 6 sekund, czyli kradzież „na walizkę”

To smutne, że w dobie rozwoju elektroniki, zabezpieczeń i sposobów na samochodowych złodziei, to często oni wykorzystują zdobycze technologii - tylko do niewłaściwych celów.

Wydawałoby się, że zabezpieczenia w gnieździe diagnostycznym ODB, czy inne specjalistyczne urządzenia antywłamaniowe obecnie wystarczą aby uchronić się przez kradzieżą samochodu. Zresztą, zwykle wyjeżdżamy z salonu z już zamontowanym alarmem, lub kupujemy od sprzedawcy samochód już zabezpieczony, np. immobilajzerem. Luksusowe auta mają jeszcze inne zabezpieczenia , np. przed odholowaniem samochodu, czy mają wbudowany lokalizator GPS. Jednak okazuje się, że rowiązania, które do tej pory były domeną służb specjalnych, czy wywiadowczych, wpadły w ręce złodziei luksusowych aut i wymienione urządzenia po prostu nie działają.

Kradzież z pomocą tzw. walizki, dzięki której w kilka sekund można uruchomić silnik w najdroższych samochodach dostępnych na polskim rynku, to coraz częstszy proceder. Mimo że ceny tego urządzenia osiagają niebotyczne wysokości, to jednak zakup takiego narzędzia złodziejom się opłaci – taka inwestycja zwraca się bardzo szybko.

Dziennikarze TVN24 dotarli do policjantów wykrywających kolejne metody działania bandytów, jak i do ekspertów tłumaczących zasady kradzieży na tzw. walizkę. Materiał obejrzysz tutaj.

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Test Citroen C3 Aircross 1.2 PureTech 130 KM

Po pierwszych jazdach przyszedł czas na tygodniowy test. Byłyśmy bardzo ciekawe tego samochodu i tego, jak sprawi się w zimowych warunkach, na różnych nawierzchniach, na parkingach, autostradach, czy miejskich uliczkach. Oto nasze wrażenia z jazdy.

O nowym Citroenie C3 Aircross pisałyśmy w listopadzie minionego roku tu, kiedy to miałyśmy okazję odbyć nim pierwsze jazdy. Samochód zachwycił nas wówczas swoim designem i oferowanymi możliwościami personalizacji nadwozia, funkcjonalnością rozwiązań zastosowanych we wnętrzu samochodu oraz dostępnymi systemami ułatwiającymi poruszanie się w cięższych warunkach – Grip Control i Hill Assist Descent. Czy po tygodniowych wspólnych wojażach ta opinia będzie podobna? Sprawdzamy!

Do testów dostałyśmy model wyposażony w silnik benzynowy o pojemności 1.2 PureTech 130 KM z sześciobiegową, automatyczną skrzynią biegów. I tu przyznać należy, że ta wersja silnikowa jest w zupełności wystarczająca na miasto i podmiejskie podróże lub krótkie trasy. Silnik jest 3-cylindrowy, ma małą pojemność, ale dołożona turbina pozwala na uzyskanie wystarczającej elastyczności i dynamiki tego silnika.

Zdecydowałyśmy się wybrać testowanym samochodem w podróż aż w Beskid Śląski i jednak na dalsze trasy przydałoby się ze 20 KM więcej pod maską. I nie tyle o samo bicie rekordów prędkości w tym chodzi, co o ekonomię jazdy. Przy tak niskiej pojemności silnika, w momentach wymagających przyspieszenia, niestety zużycie paliwa wzrasta drastycznie. A wiadomo – na dalszych trasach czasem konieczne jest mocniejsze przyspieszenie i samochód nie porusza się jednostajną prędkością przez cały czas podróży. Przy prędkościach autostradowych w połączeniu z cyklem miejskim, zużycie wyniosło 8,7 l/100 km. Trochę sporo jak na tę moc i pojemność. Nie można mieć wszystkiego.

Podczas pierwszej jazdy narzekałyśmy trochę na układ jezdny i odczuwalną momentami podsterowność. I choć statystycznie podczas dłuższego testu C3 Aircrossa momenty te zdarzały się rzadko, to jednak się zdarzały i dla niewprawnego kierowcy ta skłonność może stanowić nieprzyjemne zaskoczenie. Poza tym drobnym mankamentem samochód prowadzi się dobrze, a ustawienie zawieszenia jest optymalne i zapewnia podróżującym wysoki komfort jazdy, nawet na dalszych trasach czy miejskich koleinach. Aircrossem nie buja na zakrętach, dobrze wybiera wszelkie nierówności, a zawieszenie przy tym nie jest w żadnym razie zbyt twarde. Pod tym względem producent może się poszczycić naprawdę dobrymi ustawieniami zastosowanymi w tym modelu. Powiedzmy, że to udany kompromis pomiędzy bezpieczeństwem, komfortem, a wielofunkcyjnymi walorami auta.

Mimo że design C3 Aircross już był nam wcześniej znany, to ponownie ucieszył nasze oko świetnym i stylowym wykończeniem wnętrza. Testowy egzemplarz wyposażony był w jasnobrązową, skórzaną tapicerkę i prezentował się wspaniale. Delikatny klimat retro w postaci zegarów i przeszycia boczków oraz siedzeń pepitką, dodaje charakteru. Auto wyposażone w panoramiczny dach wydawało się znacznie przestronniejsze niż wskazywałyby na to jego gabaryty. Nie ma co ukrywać, z tyłu miejsca wystarcza na komfortowe podróżowanie dla niezbyt wysokich pasażerów. Ci wyżsi mogą już odczuwać dyskomfort, szczególnie jeśli chodzi o przestrzeń za przednimi fotelami. Jeśli zaś chodzi o fotele z przodu – bardzo wygodne, stylowe, jednak w zakrętach w ogóle nie odczujemy trzymania bocznego. Cóż, wiadomo, mamy do czynienia z SUV-em, a nie z hot hatch’em, jednak biorąc pod uwagę możliwość podróżowania po bezdrożach lub innych nierównościach, producent mógł rozważyć lepsze trzymanie foteli.

Środkowa konsola jest bardzo wygodna i dostępna zarówno dla kierowcy, jak i pasażera. Obsługa ekranu dotykowego nie sprawa większych kłopotów i jest intuicyjna. Z poziomu ekranu możemy obsłużyć nawiew i klimatyzację, nawigację, radio i telefon, także wszystko, co jest nam niezbędne do komfortowego podróżowania.

Pomimo wielu przemyślanych i funkcjonalnych rozwiązań zastosowanych we wnętrzu Aircrossa, sporym mankamentem okazał się jednak brak uchwytów na kubki czy małe butelki. Jedyne miejsce, gdzie można je postawić znajduje się w drzwiach. Schylanie się po nie jest nie tylko uciążliwe, ale dla kierowcy także dekoncentrujące. Fajnym rozwiązaniem jest za to bezprzewodowe ładowanie telefonu, zwłaszcza gdy wiecznie zapomina się z domu ładowarki.

Wróćmy jednak do tego jak jeździ C3 Aircross. Testowany egzemplarz nie miał łatwego życia, bo, jak już wspominałam, przyszło mu pokonać trasę z Warszawy w Beskid Śląski, malowniczo przykryty świeżymi opadami śniegu. System Hill Descent nieźle radził sobie przy zjazdach, dobrze utrzymując prędkość. Testowany model był wyposażony także w system Grip Control, więc postanowiłyśmy pobawić się ustawieniami. Okazało się, że podczas wspinaczek po szczytach okolicznych gór, C3 Aircross miewa problemy z trakcją. W trybie Snow samochód brnął pod ośnieżoną górę mozolnie centymetr po centymetrze, ostatecznie przestawiony w tryb All-Road boksując kołami zaczął się wdrapywać na szczyt. Oczywiście nie jest to terenówka i nie ma napędu na cztery koła, więc nie można wymagać zbyt wiele, jednak aż taki brak współpracy na dedykowanym do otaczających nas warunków był zaskakujący. Dopiero podczas postoju okazało się, że C3 Aircross jest w tej wersji seryjnie wyposażany w opony Hankook Kinergy 4S, które są oponami całorocznymi. Taki jest zamysł producenta, aby Aircrossy wyposażone w Grip Control wypuszczać z salonu na oponach całorocznych. Być może takie rozwiązanie, biorąc pod uwagę uniwersalny charakter tego małego auta, sprawdza się latem, ale zimą walory takich opon  zabijają fajne właściwości jezdne samochodu, nie dorównując zimówce, zwłaszcza przy takiej pogodzie i w rozmiarze 215/50 R17.

Dla kogo więc nowy Citroen C3 Aircross? Zdecydowanie dla osób młodych, aktywnych i lubiących się wyróżniać. Wygląd i kolorystyka nadwozia przyciąga wzrok i wzbudza zainteresowanie, o czym przekonaliśmy się podczas naszej podróży. Co więcej, jak już pisałyśmy w listopadzie – możliwości dobrania kolorystki i personalizacji samochodu pod swoje gusta jest ponad 90! Dodatkowo zastosowane poszerzone nadkola czy panele progowe podkreślają uniwersalnych charakter tego modelu. Spontaniczny wypad za miasto czy dłuższe  wakacje to też żaden problem – C3-ka z łatwością pomieści bagaże na dłuższy wyjazd aktywnej pary lub młodego małżeństwa z dzieckiem, a dzięki przesuwanej kanapie, możemy jeszcze powiększyć bagażnik z 410 do 510 l.

Jeśli jednak nowy Aircross miałby trafić w ręce osób często podróżujących, zastanowiłabym się nad silnikiem diesla. W terenie dysponowałby większym momentem obrotowym, co ułatwiałoby poruszanie się, a na dłuższych trasach samochód wypadałby zdecydowanie bardziej ekonomicznie w stosunku do lepszych osiągów. Generalnie jednak nadal jesteśmy na TAK i mamy nadzieję, że Aircrossy będą urozmaicały nasze ulice!

NA TAK
+ design i duże możliwości personalizacji samochodu;
+ stylowe i funkcjonalne wnętrze (poza wpadką z brakiem uchwytów na kubki);
+ system Hill Assist Descent i Grip Control (w zimie na zimówkach).

NA NIE
– brak uchwytów na kubki znajdujących się w zasięgu ręki pasażera, a tym bardziej kierowcy;
– wyposażenie samochodów z salonu w opony całoroczne, co zabija właściwości jezdne i możliwości systemu Grip Control;
– wysokie zużycie paliwa podczas wyższych prędkości w testowanego przez nas silnika benzynowego;
– podsterowność w zakrętach.

* Dane techniczne oraz ceny poszczególnych rodzajów wyposażenia Citroena C3 Aircross dostępne są tu.

Najnowsze

Gosia Rdest zaczyna sezon w GT4

Pierwsza runda serii GT4 European Series rozegra się 6 – 8 kwietnia na belgijskim torze Zolder. Gosia Rdest zasiądzie za kierownicą Audi R8 LMS GT4 w barwach fabrycznego zespołu Audi Phoenix Racing. W stawce rekordowa liczba 44 samochodów.

To pierwszy rok Gosi Rdest w samochodach klasy GT4. Na nowy etap kariery wchodzi z zespołem Phoenix Racing, który jest zespołem fabrycznym Audi. Wyścig w Mistrzostwach Europy GT4 trwa godzinę, a w połowie następuje obowiązkowa zmiana kierowcy. Zmiennikiem Gosi będzie Cedric Freiburghaus, 23-latek ze Szwajcarii, który ma już doświadczenie w serii GT4.

Wszystkie wyścigi będą transmitowane na żywo na stronie internetowej serii GT4 i na jej stronie na facebooku: https://european.gt4series.com/gb_en/gt4-tv/ 

Mistrzostwa Europy GT4 rozgrywają się od 2007 roku jednak w tym sezonie wraz z wejściem zespołów fabrycznych seria zanotowała rekordowe zainteresowanie. Na liście startowej znalazły się 44 samochody i 88 kierowców, obsługiwanych przez 24 zespoły. Na torze zobaczymy samochody marki Audi, BMW, Mercedes-AMG, Ginetta, KTM, Aston Martin, Chevrolet, McLaren i Porsche.

Dużo samochodów na torze gwarantuje dużo akcji, dużo wrażeń, ale niesie też ze sobą większe ryzyko kolizji, bo będzie zwyczajnie ciasno. 44 to maksymalna dopuszczalna liczba aut startujących na torze Zolder. – komentuje Gosia. Sam tor nie wyróżnia się niczym szczególnym. To krótki, 4-kilometrowy tor, dość wąski. Na pewno znacznie ciekawszym obiektem, również belgijskim, jest Spa i to na ten tor czekam najbardziej. Zawsze marzyłam, by się na nim ścigać.

Sezon zapowiada się niezwykle interesująco. W kalendarzu znalazło się sześć rund, które rozegrają się na torach Zolder, Brands Hatch, Misano, Spa-Francorchamps, Hunagoring i Nurburgring. W trakcie jednego weekendu wyścigowego odbędą się dwa wyścigi.

Na liście startowej wśród 88 kierowców znalazły się tylko 4 kobiety. Z drugiej strony to i tak dużo w porównaniu z poprzednimi latami. Bardzo mnie cieszy, że widzę na padoku coraz więcej kobiet-kierowców. Zainteresowanie wyścigami wśród dziewczyn się zwiększa. Kiedyś najczęściej byłam jedyną dziewczyną w stawce. Trzy współzawodniczki to już luksus. – uśmiecha się Gosia. Temat równych szans kobiet w motorsporcie jest Gosi szczególnie bliski, regularnie angażuje się w inicjatywy wspierające dziewczyny  w wyścigach.

Gosia jest gotowa na nowe wyzwania i pełna optymizmu: Uwielbiam mój samochód – Audi R8 LMS GT4 to piękna bestyjka o mocy prawie 500 koni, z napędem na tył. Prowadzi się po prostu świetnie. Włożyłam wiele pracy przed sezonem. Na przygotowania złożyły się testy, między innymi na torze Zolder, regularne wizyty w siedzibie zespołu, gdzie trenowałam na symulatorze i pracowałam z inżynierem. Zamówiłam też profesjonalny symulator firmy Ragnar Simulator do codziennych treningów w domu.

Nie będzie te pierwszy weekend wyścigowy Gosi z zespołem Phoenix Racing. W styczniu tego roku zdobyła wraz z zespołem pierwsze miejsce w wyścigu 24-godzinnym w Dubaju w klasie GT4. Ten wyjazd był dla Gosi dobrym przygotowaniem przed sezonem: Dubaj był dla nas bardzo ważny. Nie tylko dlatego, że zakończył się sukcesem, ale przede wszystkim dlatego, że mogłam „dotrzeć się” z teamem. Mogę śmiało powiedzieć, że stałam się częścią zespołu, wytworzyła się pozytywna atmosfera. Ta chemia jest bardzo ważna w motorsporcie, który jest przecież sportem zespołowym. – mówi Gosia. 

W sezonie 2018 Gosię Rdest wspierają: DeWALT, A/B/C PHU Bogdan Serafin, EPOS Watches Poland, Ravenol, HICO Medical Devices, EMKA SA, Emka – Trans.

Rozkład jazdy w Zolder

Piątek, 6 kwietnia
10.50 – 11.50 Wolny trening 1
15.55 – 16.55 Wolny trening 2

Sobota, 7 kwietnia
10.20 – 11.10 Kwalifikacje (20’/10’/20′)
16.45 – 17.45 Wyścig 1

Niedziela, 8 kwietnia
10.55 – 11.55 Wyścig 2

Kalendarz GT4 European Series 2018 przedstawia się następująco:
06 – 08.04. Zolder / Belgia
05 – 06.05. Brands Hatch / Wielka Brytania
22 – 24.06. Misano / Włochy
20 – 22.07. Spa-Francorchamps / Belgia
31.08. – 02.09. Hungaroring / Węgry
14 – 16.09. Nürburgring / Niemcy

Najnowsze