71 lat i z motocyklem za pan brat!

26 września 2016
1
1
Władysław Salik ma 71 lat i postanowił zostać motocyklistą, więc 1 sierpnia zapisał się na szkolenie kat. A!

Władysław wybrał szkołę jazdy Wolski&Gliga z Wrocławia. Ma już za sobą zajęcia teoretyczne oraz kilka godzin jazdy motocyklem:

- Jestem po 6-stej godzinie jazdy motocyklem, a także kursie teoretycznym, który nawet dwukrotnie sobie powtórzyłem, ponieważ w moim wieku pamięć jest już nieco mniej sprawna, niż w młodzieńczym – mówi ze śmiechem kursant.

Ten kurs jest w pewnym sensie sprawdzianem dla dwóch osób:
- To była spontaniczna decyzja, ale też kilka spraw o tym zdecydowało. Najważniejsza jest taka, że mam syna Pawła (41 lat) chorego na autyzm, którym się opiekuję. I on bardzo boi się hałasów, a przejeżdżające motocykle u niego ten lęk potęgują. Pomyślałem, że byłoby dobrze, gdybyśmy się do tych motocykli bardziej zbliżyli i te lęki oswoili, a może kiedyś i razem pojeździli - mówi Władysław, który razem z synem na lekcje jazdy przychodzi.


Mimo, że opieka nad synem wymagała od niego przeorganizowania życia, to z pewnością tego życia nie zmarnował. Pan Władysław jest inżynierem elektronikiem i w tym zawodzie pracował, ma także wykształcenie muzyczne (śpiewał solo i w chórach), uprawiał także wiele sportów, a w szczególności akrobatykę. Jest też czynnym ratownikiem wodnym i instruktorem łyżwiarstwa figurowego:

- Myślę, że ta moja sprawność fizyczna, którą staram się zachować i też zarazić nią mojego syna, przydaje się także na tych zajęciach – dodaje pan Władek, który obecnie jest na emeryturze.

- Staram się, by syn był aktywny i mógł przebywać między ludźmi, a nie żyć na marginesie społeczeństwa. Paweł jest wirtuozem gry na fortepianie z nut, myślę, że ma słuch absolutny. Ale to nie jest tak, że to my musimy się poświęcać dla osób niepełnosprawnych. My możemy od nich czerpać pełnymi garściami – jak powiedziała kiedyś Anna Dymna. Dzięki takim doświadczeniom życiowym sami możemy się rozwijać. Szkoda, że społeczeństwo nie ma tej świadomości, by traktować niepełnosprawnych jak równorzędnych partnerów – mówi Władysław, który postanowił w wolnym czasie działać społecznie na rzecz pokoju, kultury i kształcenia osób niepełnosprawnych.

- Motocykl to nie wiem czy będzie, bo mnie jako emeryta nie stać na szybkie jego kupno. Ale mam zamiar działać w środowisku motocyklowym i włączyć motocyklistów w moje działania na rzecz pokoju oraz pomocy motocyklistom, którzy ucierpieli w wypadkach – dodaje.

Władysław od zawsze był molem książkowym i gdy zebrał już nieco doświadczeń życiowych, a także działał w mniejszości niemieckiej, postanowił wydać pierwszą książkę „Krótki traktat o szczęściu”. Kolejne były wspomnienia z pracy jako ratownik wodny, a także apel o objęcie ochroną niestrzeżonych kąpielisk. Ostatnią książkę Władysław poświęcił pamięci swojej mamy. Władysław stał się także bohaterem krótkiego filmu dokumentalnego:

A śledzić losy Władysława Salika na kursie kat. A możecie na profilu facebooka, gdzie także można obejrzeć, jak radzi sobie na egzaminacyjnej „ósemce”:

https://pl-pl.facebook.com/events/1785289468426302/

Pan Władysław nie ma własnego motocykla ani odzieży na motocykl i będzie mu trudno znaleźć na to środki. Jednak ma złote serce i marzenia, które czekają na spełnienie!

 

Komentarze

Kamil
27 września 2016 19:41
Super! Tak trzymać! Pan w swoim wieku na zdjęciach wygląda lepiej niż niejeden 50-cio latek!