50 mln Euro w 2010? cięcia, cięcia, cięcia …

Ciemne chmury zebrały się nad Formułą 1. Na ile globalny kryzys wpłynie na współzawodnictwo i zainteresowanie fanów? Co zrobić, aby wyćigi nie straciły na swej widowiskowości? Zarówno Max Mosley jak i Bernie Ecclestone wpadają na różne pomysły, ale czy znajdą one zrozumienie wśrod ekip, kierowców i The World Motor Sport Council.

Max Mosley, Prezydent FIA
Foto: Red Bull

Max Mosley, prezydent FIA chce ograniczyć wydatki na rozwój technologii i starty zespołów F1. Jego zdaniem, takie posunięcie ma zapobiec odchodzeniu następnych zespołów z tej dyscypliny sportu. W swojej rozmowie z Germany Auto Moto und Sport, Mosley absolutnie opowiedział się za ograniczeniem rocznych budżetów zespołów, jako najlepszym sposobem na rozwiązanie pojawiających się problemów w Formule 1. Według niego obecny system nie jest fair, ponieważ największe zespoły posiadają budżety kilkakrotnie większe niż niektórzy rywale. To tak samo jakby pozwolić niektórym stosować większe silniki, powiedział Max Mosley w czasie lunchu dla dziennikarzy, który odbył się 4 lutego w Londynie. Budżety zespołów miałyby być ograniczone do kwoty 50 milionów Euro w roku 2010. Jeśli wziąć pod uwagę budżet Toyoty z ostatniego sezonu będzie to obniżka o około 80%! Czy to możliwe?  Do tej pory Ferrari było najbardziej przeciwne takiemu rozwiązaniu, ale ostatnio wydaje się, że także mistrzowie zaczynają rozumieć wpływ globalnej sytuacji ekonomicznej na sport motorowy. FIA dyskutuje na ten temat także z FOTA, ale Mosley sugeruje, że jeśli zespoły nie wyrażą zgody na daleko idące ograniczenia budżetowe, będzie on i tak forsował swoje poglądy na ten temat. Jak byśmy nie spojrzeli, sytuacja ulega pogorszeniu. Bernie Ecclestone sugerował niedawno, aby producenci samochodów podpisywali wieloletnie kontrakty (z klauzulą nakładającą kary w przypadku wycofania się), w zamian za pozwolenie na wydawanie dowolnej kwoty na F1. Pomysł ten wydaje się jednak być dość nierealny w dzisiejszej sytuacji ekonomicznej. Jakąkolwiek drogę FIA obierze, prawdopodobnie będzie musiała zmierzyć się z ewentualnością utraty niektórych zespołów fabrycznych. Jeśli nie zostaną wprowadzone ograniczenia budżetowe, zespoły takie jak Renault czy Toyota mogą zrezygnować z uczestnictwa w wyścigach F1. Z drugiej strony, jeśli cięcia zostaną wprowadzone i tym samym opóźnią lub wstrzymają prace technologiczne nad takimi systemami jak KERS, zespoły, które zainwestowały poważne pieniądze np. BMW Sauber, mogą znaleźć się w odosobnieniu. Stefano Domenicali, szef Ferrari, nie dalej jak w połowie stycznia powiedział: „ KERS ma niewiele wspólnego z Formułą 1. Mnóstwo pieniędzy zostało wyrzucone przez okno”. Uważa on, że BMW Sauber jest główną przeszkodą w opóźnieniu wprowadzenia KERS do Formuły 1. Ale dzisiaj okazuje się, że rząd francuski udzieli pożyczki 3,8 biliona dolarów Renault, pod warunkiem rozwoju technologii ograniczającej emisję CO2. To powinno uczynić z zespołu Renault F1 fana systemu KERS.

Wycofywanie się producentów nasuwa też pytanie kto miałby ich zastąpić? Czy znajdą się sponsorzy, jeśli wiadomo, że w tym sezonie niektórzy nie przedłużyli już współpracy z zespołami F1.

W sytuacji gdy FIA wprowadzi ograniczenie budżetu do 50 milionów Euro, a nowe zespoły będą mogły używać silników i skrzyń biegów pozostałych producentów lub oferowanych przez FIA silników Cosworth, może na torach F1 pojawią się zespoły, które jeżdżą w formule GP2 i zechcą spróbować swoich sił.

Czterokrotny mistrz świata Alain Prost, sugeruje, aby nie panikować…..

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze