5 033 200 złotych mandatu!

Tyle w ubiegłym roku zapłacili polscy kierowcy za rozmowy telefoniczne podczas prowadzenia samochodu i co roku rośnie liczba osób, które zostają ukarane grzywną pieniężną za telefonowanie w aucie. Mimo świadomości, że to niebezpieczne i grozi mandatem, nadal to robimy!

W samochodzie dozwolone jest korzystanie z telefonu komórkowego przy użyciu zestawu głośnomówiącego. 
fot. GM

Instytut badania rynku i opinii publicznej – MillwardBrown SMG/KRC przeprowadził badania, z których jasno wynika, że kierowcy z pełną świadomości łamią zakaz korzystania z telefonu podczas jazdy. Aż 97 proc. polskich kierowców ma świadomość, że rozmowa przez telefon grozi wysokim mandatem. 95 proc. z nich – że to niebezpieczne. Mimo zakazu łamie prawo i korzysta z telefonu podczas prowadzenia samochodu, prawie każdy kierowca.

Co gorsza, wyniki tych badań zostały potwierdzone przez wydział Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Tylko w 2009 roku zatrzymano 23 736 kierowców łamiących zakaz bezpośrednich rozmów przez telefon w samochodzie.

Pocieszające w tym wszystkim jest to, że nie tylko polscy kierowcy mają problem z pokonaniem tego nawyku. Jak wynika z ostatnich badań przeprowadzonych w USA – przepisy zakazujące trzymania telefonu komórkowego podczas jazdy, nie zmniejszyły liczby wypadków na drogach. W samym Waszyngtonie, gdzie 5 lat temu wprowadzono zakaz prowadzenia pojazdu ze słuchawką przy uchu, liczba wypadków spadła zaledwie o 5 proc. Dokładnie taki sam wynik mają stany, w których takiego zakazu nie ma. Statystyki podają, że 28 proc. wypadków w Stanach Zjednoczonych jest spowodowanych rozmową telefoniczną lub pisaniem sms-ów podczas jazdy.

Najnowsze

Rajd BMW X1 w zimowej aurze

Śnieżna zawieja, zaspy i miękki puch nie przestraszyły uczestników Miejskiego Rajdu Dziennikarzy BMW X1, ani kobiecego zespołu, który walczył o najwyższe laury. Auto sprostało oblodzonym jezdniom nie tylko w mieście, ale i ciekawym próbom w warunkach offroadowych.

Wewnątrz X1 jest cichutko i porządnie.
fot. Frendl

Kobiecy zespół w składzie: Joanna Zientarska – felietonistka „Zwierciadła” oraz współprowadząca Antymotolistę w Antyradiu, Monika Stukonis – zastępca redaktor naczelnej w „Elle”, oraz przedstawicielka Motocaina.pl miały okazję zmagać się w niezbyt komfortowych warunkach pogodowych najnowszym modelem BMW z rodziny X. Żadna z nas nie kryła ochoty i radości z jaką wskoczyłyśmy do cieplutkiego wnętrza X1, podczas gdy za oknami sypał rzęsiście zmrożony deszcz ze śniegiem…

A w środku zastałyśmy relaksujący spokój… Zmysł węchu koił specyficzny, lecz łagodny zapach nowego samochodu, a zmysł dotyku – przyjemne w swej fakturze materiały: ciepła skóra na kierownicy, delikatna porowatość tworzywa i subtelne, aluminiowe dodatki rozjaśniające szaro-czarną kolorystykę kokpitu. Zaraz po uruchomieniu silnika odpalone zostało ogrzewanie siedzeń, by już po kilku sekundach czuć rozkoszne ciepło na naszych zmarzniętych… spodniach. Samochód przyjął nas tradycyjną prośbą o zapięcie pasów i ruszyłyśmy na podbój miasta.

W takich warunkach BMW radowało się z jazdy – a to nam się udzieliło 😉
fot. Frendl

Bawarka z mlekiem
BMW X1 to auto typu Sports Activity Vehicle w segmencie premium klasy kompakt. Trochę zawiłe? Ważne, że mimo wydawałoby się na pierwszy rzut oka ciasnego wnętrza, jest tu przestrzeni wystarczająco dużo, by komfortowo podróżowały cztery dorosłe osoby. Co więcej, bez problemu wszyscy pasażerowie zabiorą ze sobą bagaż (pojemność bagażnika łatwo zwiększyć z 420 l do 1350 l). My co prawda miałyśmy jedynie damskie torebki, jednak dość gigantyczne, a że trasa miała wieść przez lasy i knieje postanowiłyśmy dla bezpieczeństwa umieścić je w stabilnym miejscu. I okazało sie, że to była dobra decyzja…

 

Lekki offroad i X1 nawet z klasycznym napędem świetnie sobie radzi
fot. Frendl

W rajdzie każdy zawodnik musiał wykonać kilka zadań, próbując swoich sił w niemiłosiernie zakorkowanej tego dnia stolicy. W trakcie zmagań nie zabrakło widowiskowych konkurencji, wśród których był test pojemności bagażnika (zdany na szóstkę), slalom na czas (auto zgrabnie i bez zbędnych przechyłów objeżdżało kolejne pachołki), przejazd leśnymi muldami z użyciem tempomatu (przy średniej prędkości 40 km/h), czy możliwość popisania się wiedzą w trakcie testu dotyczącego BMW X1. W tej mleczno – śnieżnej atmosferze bawarskie auto spisało się nadzwyczaj stabilnie i bezpiecznie.

Uniwersalny sznyt
Na koniec rajdu, trudno było się rozstać z tym sprytnym autkiem. Uznałyśmy gremialnie, że X1 jest jak mała czarna – pasuje na każdą okazję. Z tym, że w tym modelu BMW wybredna dama ma do wyboru aż siedem kolorów karoserii i mnóstwo wersji dających swobodę w indywidualizacji wnętrza. Tradycyjnie dla producenta z Mochanium, kokpit skierowany jest na prowadzącą, a w środku można znaleźć praktyczne schowki na błyszczyki, telefony, butelki z wodą, czy karty parkingowe. Całość skrojona na miarę zarówno business woman, jak i dynamicznej kobiety wolnego zawodu.

Acetycznie? Może trochę. Nam to wyjątkowo odpowiada, jak kostium szyty na miarę.
fot. Frendl

Tradycyjnie dla samochodów segmentu premium, auto można wyposażyć w nawigację i iDrive nowej generacji (polecamy!). W wyposażeniu dodatkowym oferowane są reflektory ksenonowe, reflektory adaptacyjne, asystent świateł drogowych i obsługiwany elektrycznie szklany dach panoramiczny – ten ostatni przytulnie rozjaśnia ciemne wnętrze pojazdu. Warto również zainwestować w opcjonalny system audio; jest naprawdę wysokiej klasy.

W X1 można wybrać silnik benzynowy o pojemności 3,0 (xDrive28i) l i mocy 258 KM lub jeden z trzech wysokoprężnych jednostek dwulitrowych o mocach 143 (xDrive18d), 177 (xDrive20d) i 204 KM (xDrive23d). Auto można zamówić z napędem klasycznym (na tył) lub na cztery koła xDrive. Wszystkie modele korzystają z elementów strategii BMW EfficientDynamics, mającej na celu obniżenie zużycia paliwa przy jednoczesnym polepszeniu osiągów samochodu, dlatego w X1 możliwy jest odzysk energii hamowania, montowany jest system Auto Start Stop, a na kokpicie znajdziemy wskaźnik zmiany biegu podpowiadający czas redukcji lub wrzucenia wyższego przełożenia.

Najmniejszy model z rodziny X1.
fot. BMW

Za najtańszą wersję modelu z silnikiem benzynowym 1.8 l i napędem na tylną oś trzeba zapłacić 115 tysięcy złotych.

Więcej o BMW X1 dowiesz się z naszego szczegółowego testu już niebawem. 

Najnowsze

Honda nagrywa podróże – opisz swoją!

Honda rozpoczęła ciekawy projekt „Live Every Litre". To film dokumentujący podróże zwykłych ludzi - uczestników pomysłu, na pokładzie sportowej Hondy CR-Z z napędem hybrydowym. Podczas tych wypraw ekipa znanego reżysera będzie im towarzyszyć rejestrując kamerą ich reakcje, emocje i doświadczenia.

Takim samochodem ruszą w podróż bohaterowie konkursowego filmu Hondy.
fot. Honda

Honda CR-Z to długo wyczekiwane coupe japońskiego producenta, które na rynku pojawi się w drugiej połowie bieżącego roku. Wyposażone w hybrydowy silnik auto z sześciostopniową skrzynią biegów zapowiadane jest jako gratka dla eko-kierowców i koneserów hedonistycznych przejażdżek. Jako pierwsi radości z jazdy CR-Z doświadczą zwycięzcy nowego konkursu producenta „Live Every litre”. To internetowy konkurs, którego zwieńczeniem będzie film pokazujący niezwykłe podróże jego zwycięzców – zwykłych, „szarych” kierowców.

By mieć szansę na taką przejażdżkę należy do 15 marca zarejestrować się na stronie producenta i dokładnie opisać podróż, o jakiej marzymy – jej cel i trasę (pomysły mogą być najróżniejsze i najbardziej dziwne). Następnie, przy odrobinie szczęścia, internauci wybiorą właśnie nasz projekt, a Honda zostanie sponsorem naszej podróży życia i ofiaruje nam środek transportu w postaci najnowszego modelu CR-Z.

Tworząc nasze wymarzone scenariusze pamiętajmy, że w wycieczce towarzyszyć nam będzie krok za krokiem ekipa telewizyjna pod wodzą znanego reżysera Claudio von Planta. Każdy nasz uśmiech, łza i zmęczenie odnotowane zostaną na taśmie kamery.

Więcej na stronie www.liveeverylitre.com

Najnowsze

Hummer jako… dorożka ślubna

Jaki jest idealny pojazd do ślubu? Na pewno w większości przypadków zwraca na siebie uwagę, jest oryginalny i niepowtarzalny, a na dodatek pełni rolę pewnego rodzaju manifestu: kochamy się. Tym razem świat obiegła informacja o samochodzie, który te kryteria spełnia, ale jest przejawem nie miłości, a czystego pragmatyzmu.

fot. autoblog

Ślubne dorożki wracają do łask – zwykle białe, ozdobione kwiatami i niezwykle eleganckie mają dostojny wygląd i styl. Nie oszukujmy się – nasz wybór nie jest podyktowany ekologią i troską o brak emisji spalin. A szkoda…

Dostrzegając potencjał dorożek jako ekologicznego środka transportu, a zarazem wątpiąc w powodzenie badań nad alternatywnymi źródłami paliwa, pewien mieszkaniec Nowego Yorku zabrał się do tworzenia nietypowego, „końskiego” pojazdu. Jego dorożkowy Hummer to bogato zdobiona bryczka ciągnięta przez dwa konie.

Myli się jednak ten, kto zdobienia bryczki utożsamia z herbami i inkrustowanym złotem. Dorożka z Hummera ma gustowne aluminiowe felgi, czarny lśniący lakier i wyposażenie tchnące duchem naszych czasów: GPS oraz ekran TV. Ciekawe, czy kolejne „wynalazki” pozwolą na stworzenie nawigacji rozumianej nie tylko przez woźnicę, ale i konie? Pomysłowość ludzka nie zna granic.

Najnowsze

Kobieta mechanik, nie gorsza od mężczyzny

Mówi się, że stanem technicznym samochodu zajmują się mężczyźni. Nie prawda. Z ostatnich badań jakie przeprowadził OBOP wynika, że 19 % kobiet potrafi zadbać o swoje auto we własnym zakresie - bez pomocy męskiej ręki.

W latach 20. kobiety były zdecydowanie bardziej wyemancypowane niż teraz i z przyjemnością oddawały się serwisowi własnych aut.
fot. old pictures

Każdy kierowca, prowadząc samochód musi liczyć się z ewentualną jego awarią podczas podróży. Nie wiadomo dlaczego przyjęło się, że kobiety po zdanym egzaminie na prawo jazdy, prócz prowadzenia samochodu (i tu w większości wypadków jesteśmy także krytykowane), nic więcej nie potrafią przy nim zrobić. 

Kobieta jednak jak chce, to potrafi. Badania przeprowadzone przez OBOP i TNS Infratest – dotyczące napraw samochodu we własnym zakresie potwierdzają – 19 proc. kobiety wszystkie prace przy swoim samochodzie wykonują same. 39 proc. pań standardowe czynności przy obsłudze swojego pojazdu robi sama. Tylko niektóre z nich przyznają, że poważniejsze prace wolą powierzyć mechanikowi – specjaliście. Natomiast 41 proc. kobiet twierdzi, że prawie wszystkie naprawy są wykonywane przez mechanika. 

Co ciekawe, panowie nie mają się czym pochwalić. Choć w większości sądzą, że w tym fachu są dużo lepsi od kobiet. Niestety 18 proc. panów, woli oddać swój samochód w ręce specjalisty. 44 proc. z nich przyznaje się, że są w stanie zrobić tylko podstawowe czynności. A tylko 36 proc. męskiej płci, wykonuje samodzielne prace przy swoim aucie. 

By nie pozostawić tekstu bez żadnego komentarza, warto przytoczyć wypowiedź kobiety z forum dyskusyjnego „Kobieta pracująca”:

– Jestem kobietą mechanikiem. Ukończyłam wyższe studia na kierunku mechanika i budowa maszyn. Mówicie że to męski zawód? Otóż często spotkam kobiety, które są o wiele lepszymi inżynierami niż niejeden mężczyzna. Pewnie wynika to z faktu, że skoro już jakaś kobieta decyduje się na taką przyszłość, to faktycznie musi to czuć i znać się na rzeczy. Pozdrawiam i nie dawajcie się stereotypom – napisała furumowiczka i spotkała się z nielada krytyką…

karta z kalendarza Women Mechanics 2007

– Kobiety to estetki. Nawet jeśli skończą taką szkołę to raczej nie będą brudzić sobie rąk grzebaniem w silniku – podsumowano. 

A może jednak? To kobiety częściej brudzą sobie ręce, nie koniecznie z powodu swojego zawodu, lecz z pasji i zamiłowania do aut?

Najnowsze