BB-1 to bus, który nie potrzebuje kierowcy i już jeździ w Katowicach. To na razie testy, a kiedy pasażerowie będą mogli z niego korzystać?
W Katowicach trwają testy pierwszego autonomicznego busa polskiej produkcji. BB-1 obecnie jeździ w katowickiej Dolinie Trzech Stawów.
Autonomiczna motoryzacja wciąż raczkuje i jest narażona na szereg zagrożeń, ale producenci już coraz śmielej angażują się w samochody bez kierowcy. Już obecna technologia pozwala na naprawdę zaawansowaną technikę jazdy bez udziału kierowcy, a wciąż jesteśmy na początku tej drogi.
BB-1 to autonomiczny bus polskiej produkcji, który jeździ w Katowicach
Firmy takie jak Google, Tesla, Waymo czy Uber coraz częściej testują samojezdne pojazdy na drogach publicznych. Wkład w rozwój samochodów bez kierowcy mają również polskie firmy – Blees z Gliwic, która zbudowała autonomiczny bus BB-1.
Polski bus bez kierowcy ma zasięg około 200 km, a jego maksymalna moc wynosi 150 kW. Jest cichy, pomieści do 15 osób, a maksymalnie rozwija prędkość 25 km/h. BB-1 jest wyposażony w system 4-ego poziomu SAE. To oznacza, że bus samodzielnie pokona zaprogramowaną wcześniej trasę, sam wykryje przeszkody i innych użytkowników ruchu.
Autonomiczny bus z Polski jest wyposażony w sensory, systemy rozpoznawania obiektów 3D, sztuczną inteligencję, a kluczowym elementem umożliwiającym autonomiczną jazdę jest rozbudowany system lokalizacji, dokładnym co do centymetra. Pojazd jest również wyposażony w 11 kamer, 4 radary, odbiorniki i czujniki w różnych zakresach, co umożliwia mu pracę w zmiennych warunkach pogodowych i oświetleniowych.
Obecnie trwają testy polskiego busa, trasę wyznaczono w katowickiej Dolinie Trzech Stawów, a konkretnie na odcinku o długości dwóch kilometrów, z wydzielonym środkowym pasem. Na trasie rozmieszczono tablice informacyjne i znaki ostrzegawcze. Jeśli testy wypadną pomyślnie, wiosną zostanie uruchomiony dwutygodniowy program pilotażowy.
Autonomiczne pojazdy mogą być niebezpieczną bronią
Według International Data Corporation do 2040 roku liczba autonomicznych pojazdów przekroczy 30 milionów i będzie można je spotkać na całym świecie. Tak duża liczba samo jeżdżących pojazdów to także spore zagrożenie, bowiem samochody autonomiczne są narażone na ataki hakerskie.
Podłączenie pojazdów do sieci otwiera pole do działania dla cyberprzestępców. Pierwsze przypadki ataków hakerskich na systemy samochodowe miały miejsce już w 2015 roku. Dwóch hakerów w ramach eksperymentu w łatwy sposób przejęło kontrolę nad Jeepem Cherokee. W wyniku ataku, hakerzy uzyskali kontrolę nad systemami klimatyzacji, hamulcami, pedałem gazu oraz radiem. To wywołało burzę w kategorii bezpieczeństwa samochodów i spowodowało wzmożoną pracę nad cyberbezpieczeństwem.
– Branże wykorzystujące autonomiczne technologie, w tym przemysł motoryzacyjny, muszą mieć świadomość konieczności większej niż dotychczas dbałości o bezpieczeństwo cybernetyczne. W sytuacji, gdy samochody mogą być zdalnie kontrolowane, cyberprzestępcy mogą chcieć wykorzystać je do własnych celów – komentuje Aleksander Kostuch, ekspert bezpieczeństwa Stormshield.
Najnowsze
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
Ford Mustang Mach-E Rally to jedna z tych propozycji, które już na pierwszy rzut oka mówią: nie jestem zwykłym elektrycznym SUV-em. W Europie dostępny jest w ograniczonej liczbie egzemplarzy i bazuje na topowej wersji GT, do której dołożono pakiet Rally. I to właśnie ten pakiet jest kluczem do całej historii. Już na starcie Mach-E Rally […] -
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
-
Opony to za mało. Te 2 płyny w aucie decydują o bezpieczeństwie zimą. Sprawdź przed wyjazdem!
-
Niebezpieczne „mikołajki” pod maską: na 8 z 10 płynów do spryskiwaczy nie można polegać
Zostaw komentarz: