Pożar samochodu elektrycznego ugaszony – ile to kosztowało strażaków?
Pożar samochodu elektrycznego to zawsze medialne wydarzenie, tym razem nie szukamy sensacji, lecz przyglądamy się liczbom. Jakie zasoby pochłania taka akcja?
Spis treści
- Pożar samochodu elektrycznego – ugaszenie to nie problem, ale…
- Pożar samochodu elektrycznego – ile czasu zajął strażakom?
- Pożar samochodu elektrycznego, a zużycie wody
- Pożar samochodu elektrycznego, a zaangażowane zasoby ludzkie
- Pożar samochodu elektrycznego, co było przyczyną?
W ubiegłą niedzielę, ok. godziny 21. dyżurny KS PSP w Kartuzach odebrał zgłoszenie o płonącym samochodzie elektrycznym w Tuchomiu. Sama akcja gaśnicza została przeprowadzona fachowo i pożar ugaszono. Już na wstępie warto podkreślić, że polscy strażacy doskonale wiedzą jak skutecznie gasić auta elektryczne, co nie zmienia faktu, że problemem są baterie. Warto przyjrzeć się szczegółom tej akcji, które ujawnił polski serwis pożarniczy powołujący się na słowa mł. bryg Marka Szwaby, oficera prasowego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach.
Pożar samochodu elektrycznego – ugaszenie to nie problem, ale…
Gaszenie ognia nie trwało długo, jednak w przypadku samochodów elektrycznych, kłopotliwe są akumulatory, bo związana w nich chemicznie energia może grozić powtórnym zapaleniem się. Jednak strażacy mają na to odpowiednie procedury. Po ugaszeniu pożaru na miejsce zdarzenia skierowano specjalistyczny kontener gaśniczy z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej nr 3 w Gdańsku, w którym umieszczono ugaszone auto w celu schłodzenia jego baterii. To niestety trwa.
Pożar samochodu elektrycznego – ile czasu zajął strażakom?
O ile samo ugaszenie ognia przebiegło sprawnie, to już chłodzenie baterii spalonego auta elektrycznego trwało długo. Cała akcja, według danych KP PSP w Kartuzach zajęła aż 21 godzin i 39 minut., z czego 18 godzin schładzano akumulatory, w tym 15 godzin auto przebywało w kontenerze gaśniczym.
Pożar samochodu elektrycznego, a zużycie wody
Zgodnie z danymi KS PSP w Kartuzach, akcja w Tuchomiu pochłonęła ok. 20 tysięcy litrów wody. Z tego 13 tysięcy litrów zużyto w samym kontenerze. Oczywiście woda użyta do schładzania akumulatorów trakcyjnych samochodu elektrycznego nie może być ot tak wylana do ścieków. Zgodnie z obowiązującymi procedurami została ona przekazana do utylizacji profesjonalnej firmie zajmującej się działaniami asenizacyjnymi.
Pożar samochodu elektrycznego, a zaangażowane zasoby ludzkie
Jak myślicie? Ilu strażaków gasiło pożar jednego samochodu elektrycznego? Pięciu? Dziesięciu? Lepiej usiądźcie. Pożar jednego samochodu elektrycznego zaangażował potężne siły w postaci… aż szesnastu zastępów straży pożarnej i 49 strażaków z jednostek PSP w Kartuzach, Gdańsku, Gdyni, OSP Chwaszczyno i OSP Żukowo. Według danych Państwowej Straży Pożarnej była to jak dotąd najdłuższa akcja gaśnicza samochodu elektrycznego. W ubiegłym roku dane PSP mówią o pożarach 10 aut elektrycznych w Polsce.
Pożar samochodu elektrycznego, co było przyczyną?
Według aktualnych danych prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji elektrycznej.
Najnowsze
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
Awaria auta z dala od domu, przebita opona czy rozładowany akumulator to sytuacje, które mogą przydarzyć się każdemu kierowcy. Dowiedz się, jak działa ubezpieczenie assistance i dlaczego warto je mieć, aby w razie problemów na trasie uniknąć stresu oraz wysokich kosztów holowania i naprawy. -
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
Zostaw komentarz: