Honda Accord może być Veyronem
Fantazja ludzi nie zna granic. Szczególnie w kwestii przerabiania samochodów. Pewien przywódca duchowy z Indii postanowił przerobić swoją Hondę Accord na coś, co powinno przypominać Bugatti Veyron.
Ten bardzo nietuzinkowy samochód należy do człowieka o nazwisku Sant Gurmeet Ram Rahim Singh Insan, który jest przywódcą duchowym pewnej indyjskiej organizacji, a także mówcą i aktorem. Jednak jego największą pasją jest modyfikowanie samochodów.
Efekt jego ostatnich prac można było podziwiać z pełnym zaskoczeniem podczas jednej z imprez typu Cars & Coffee, która odbyła się w Indiach. Pod dwukolorową karoserią w kolorze żółto-zielonym skrywa się Honda Accord sprzed kilku dobrych lat.
Wnętrze samochodu zostało pozbawione tylnej kanapy. Zupełnie jak w oryginale. I na tym chyba kończą się podobieństwa. Kolorystyka tapicerki i plastików nawiązuje do wyglądu zewnętrznego. Na szczęście przez przyciemnione szyby niewiele widać tego, co we wnętrzu. Samochód został wyposażony w takie luksusy jak kamera cofania, sterowanie systemem audio w kierownicy czy skórzana tapicerka.
Pod maską pracuje silnik V6 o pojemności 3,5 litra. Jednostkę połączono z automatyczną skrzynią biegów. Twórca samochodu nie ujawnił osiągów. Patrząc na ten samochód trzeba przyznać, że większe wrażenie robi gdy stoi w miejscu. No i ten niezwykle gustowny grill w kształcie serca…
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Zostaw komentarz: