Zimowy poranek na parkingu

Już sama myśl o wyjściu na mróz sprawia, że niespecjalnie mamy ochotę iść do pracy. Najchętniej skuliłybyśmy się pod ciepłą kołdrą. Ale skoro już trzeba, to dobrze mieć na uwadze kilka wskazówek co do użytkowania auta zimą.

Usuwając śnieg z samochodu, róbmy to dokładnie: szyby, lusterka, reflektory i nadwozie. Pamiętajmy, że śnieg zsuwający się z dachu na przednią szybę podczas hamowania może ograniczyć widoczność i spowodować zagrożenie.

Do odmrożenia szyby, na której woda skropliła się w lód, nie używamy nigdy gorącej wody. Szyba może uszkodzić się lub pęknąć. Jeśli nie mamy akurat pod ręką żadnego specjalistycznego specyfiku, wystarczy płyn do mycia okien z dodatkiem alkoholu.

Warto z wyprzedzeniem zaopatrzyć się w zestaw bateryjek do pilota centralnego zamka, ponieważ mróz może je uszkodzić, jak również pokryć uszczelki drzwi preparatem silikonowym.

fot. materiały prasowe

Jeszcze rzut oka na opony, reflektory, stan płynu w głównych układach i możemy ruszać. Silniki benzynowe mają rozruch szybszy niż diesle, ale i tak wymagają rozgrzania. Na ten czas dobrze jest wyłączyć nawiew, ogrzewanie, światła i radio, aby nie obciążać alternatora. W silniku wysokoprężnym zapłon funkcjonuje prawidłowo dzięki świecom żarowym. W tym przypadku również należy wyłączyć zbędne odbiorniki, a czas pracy na biegu jałowym przedłużyć o dwie-trzy minuty. Ta sama zasada odnosi się do silników wyposażonych w turbosprężarki, które dodatkowo przed wyłączeniem powinno się pozostawić na kilka minut na biegu jałowym, gdy są mocno nagrzane.

Jeżeli mamy auto wyposażone w gaźnik, można sobie pozwolić (z umiarem) na to, by na postoju energicznie wciskać pedał gazu i w ten sposób rozgrzać silnik. Nie należy tego jednak robić, jeśli mamy auto z silnikiem wyposażonym w układ wtryskiwaczy.

Klimatyzację lub nawiew nastawmy na temperaturę maksymalną… i w drogę!

 

Źródło: mojeauto.pl

Najnowsze

Motocyklowe nowości w 2013 roku

Nowy rok niesie ze sobą kolejne zmiany i nowości. To stwierdzenie dotyczy również branży motocyklowej. Producenci dwoją się i troją, by dopasować się do gustów szerokiej publiki, a przeróżne targi motoryzacyjne są idealną okazją do prezentacji tych projektów.

Co czeka nas w 2013 roku? Producenci motocykli nie marnują czasu i czym prędzej swoje oferty poszerzają o maszyny dostosowane do wymogów nowego prawa jazdy, a dokładnie – kategorii A2. Honda podczas mediolańskich targów EICMA zaproponowała trzy modele: CBR 500RR, CB 500F oraz CB 500X. Japońska marka błyskawicznie opracowała strategię i prawdopodobnie – tak szybkie działania zaowocują.

Prowadząc CBR 500RR będziemy mogli mieć wrażenie, że prowadzimy Fireblade’a – wszystko dzięki agresywnym liniom nadwozia. Twin posiada silnik o mocy 47,6 KM (35 kW – limit dla posiadaczy prawa jazdy A2), który może pochwalić się spalaniem na poziomie 3,7 l/100 km wg WMTC.

Honda CBR 500RR
fot. materiały prasowe

CB 500F zaś to motocykl typu naked. Producent deklaruje, że osiągi i spalanie motocykla są takie same, jak w przypadku CBR 500RR. Ostatnia z nowości, czyli CB 500X to maszyna typu twin adventure, który swą stylistyką nawiązuje do większego pod względem pojemności modelu Hondy – Crosstourer. Jedynym elementem, który różni CB 500X od wyżej wspomnianych modeli jest większy zbiornik paliwa o 1.6 litra.


 

A co u Bawarczyków? BMW stawia na większe pojemności niż Honda. Najmocniejszym z listy jest model HP4. Nowa maszyna o pojemności 1000 cm3ma moc 193 KM i masę jedynie 199 kg (wraz z wyścigowym ABSem i w 90% pełnym bakiem; na sucho zaś, masa motocykla to jedynie 169 kg). Wszystko na to wskazuje więc, że HP4 z może spełnić oczekiwania entuzjastów sportowej jazdy. By to jeszcze bardziej podkreślić całkowicie zdemontowano siedzenie dla pasażera, a możliwość ponownej jego instalacji występuje poza standardowym wyposażeniem. Do nowości należy też zawieszenie Dynamic Damping Control, które dzięki elektronicznym sensorom dostosowuje odpowiednią siłę tłumienia – w zależności od rodzaju nawierzchni drogi.

BMW HP4
fot. BMW

Model F 800 GT wyposażony jest w chłodzony cieczą, 2-cylindrowy rzędowy silnik o pojemności 798 cm3 generujący moc 90 KM. Producent oferuje opcję trzech wysokości siedzeń, co może okazać się przydatną opcją zwłaszcza w czasie długich i wymagających podróży.

BMW F 800GT
fot. BMW

BMW R 1200 GS to maszyna przeznczona dla turystycznych wypraw enduro. Motocykl jest napędzany przez dwucylindrowy silnik w układzie bokser dostarczający 125 KM (92 kW) mocy. Silnik został oparty na nowej koncepcji połączonego chłodzenia powietrzem i cieczą oraz pionowym przepływie przez cylindry.

BMW R 1200GS
fot. BMW

Wróćmy do Japończyków. Pora na Suzuki i model GSX-R1000Z. Sercem maszyny jest 4-suwowy, 4-cylindrowy, chłodzony cieczą silnik współpracujący z 6-przełożeniową skrzynią biegów o stałym zazębieniu. Niezmiennie, model przeznaczony jest dla fanów prędkości i przekraczania ogólnie przyjętych barier.

Suzuki GSX-R 1000
fot. Suzuki

Suzuki przygotowało również ofertę dla fanów mniejszych pojemności – model Inazuma 2013. 4-suwowy, 2-cylindrowy, chłodzony cieczą o pojemności 248 cm3, w założeniu producenta, ma służyć nauce jazdy młodym adeptom lub służyć jako środek transportu w dużych, zakorkowanych miastach.

Suzuki Inazuma 250
fot. Suzuki

Wśród nowości Yamaha najbardziej godnym uwagi wydaje się być model FJR 1300. W stosunku do starszych wydań tego modelu, silnik został poddany niewielkiej modernizacji, jednak maszyna wciąż pozostaje naprawdę solidnym motocyklem turystycznym. Producent podjął się przede wszystkim zmiany budowy ramy i owiewek. Dodatkowo, zastosowano kontrolę trakcji.

Yamaha FJR 1300
fot. Yamaha

Włosi również nie mogli zawieść swoich fanów i w tym roku. Firma Ducati przygotowała ulepszoną wersję modelu Panigale – ma być jeszcze szybsze, a silnik widlasty ma dostarczyć jeszcze lepszych wrażeń słuchowych, niż dotychczas. O pierwszej premierze Panigale pisałyśmy w jednym z naszych felietonów tutaj. Tym razem Bolończycy „dopisali” do Panigale literę „R”. Za tym skrótem kryje się nowe mapowanie silnika oraz przepustnicy Ride-By-Wire w stosunku do poprzedniej wersji. Dodatkowo, motocykl waży „na sucho” jedynie 165 kg, co jest między innymi zasługą tytanowych korbowodów, czy kół zamachowych wykonanych także z tytanu.

Ducati Superbike 1199 Panigale R
fot. Ducati

Kolejny wybrany przez nas model Ducati, to Hyperstrada. Motocykl wyposażony jest w chłodzony cieczą silnik o pojemności 821 cm3. Jednostka generuje moc 110 KM oraz 89 Nm momentu obrotowego.

Ducati Hyperstrada
fot. Ducati

Inżynierzy Kawasaki pomyśleli o stworzeniu nowego wcielenia modelu 250R. Dzięki temu, na rynek europejski trafi maszyna o pojemności 300 cm3. Ta dwucylindrowa rzędówka generuje moc 39 KM oraz moment obrotowy rzędu 27 Nm przy 10000 obr/min. Motocykl będzie dostępny w wersji z ABSem. Ten mały „sportowiec” wydaje się być zatem idealnym dla początkujących miłośników dynamicznej jazdy.

Kawasaki Ninja 300
fot. Kawasaki

Kawasaki Z800 zastąpi znany i lubiany model Z750. Silnik o pojemności 806 cm3generuje moc 113 KM oraz 83 Nm momentu obrotowego. Producent umożliwia ponadto redukcję mocy do 35kW – wartości wymaganej dla prawa jazdy kat. A2, zgodnie z normami europejskimi.

Kawasaki Z800
fot. Kawasaki

 

Ten materiał zawiera jedynie wybrane modele, które zobaczymy odświeżone lub debiutujące w przyszłym roku. Da się zauważyć, że inżynierzy nie próżnowali i za wszelką cenę chcą wyjść na przeciw oczekiwaniom klientów. Komu uda się to najlepiej? Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Wiemy jednak, że klienci w momencie wyboru maszyny o danej pojemności i specyfikacji, mogą stanąć przed trudnym wyborem. Jedyny czynnik, który choć trochę może przesądzić o kupnie pojazdu to… sympatia do marki.

Najnowsze

Lillian La France: kaskaderski flirt ze śmiercią

Cykliczne przejazdy po słynnej „Beczce Śmierci” to nie lada wyzwanie, zwłaszcza jeśli chce się uniknąć poważnego uszczerbku na zdrowiu. Kaskaderskie pokazy dla Lillian La France były chlebem powszednim. Ta kobieta flirtowała ze śmiercią.

„To dzięki temu dreszczykowi emocji, bez którego nie mogłam żyć, rozpoczęłam wyścigi na motodromie – to był mój flirt ze śmiercią. Od dzieciństwa inspirowała mnie tęsknota za wędrówką po świecie. Zawsze byłam samotna i marzyłam o długich podróżach” – mówiła Lillian La France, absolutnie fantastyczna kaskaderka XX. wieku.

fot. materiały prasowe

Początek tekstu stanowi zazwyczaj o osiągnięciach i sukcesach opisywanej jednostki. Dzisiejsza bohaterka nie pobiła żadnego rekordu, nie ustanowiła też najlepszego czasu przejazdu okrążenia. Mimo tego, ryzykowała wiele. Co więcej – to ryzyko sprawiało jej dużo radości.

Lillian La France (a tak naprawdę Agnes Micek) pojawiła się na świecie jako dziewiąta dziewczynka w rodzinie, w 1894 roku. W wieku 22 lat opuściła rodzinne miasto Kansas, zmieniła imię i nazwisko, a wszystko po to, by oddać się temu, co pociągało ją najbardziej na świecie. Tak naprawdę jednak, przez kilka dobrych lat poszukiwała własnego miejsca. Dopiero jako 30-latka, w 1924 roku rozpoczęła konkurowanie na torze typu motodrome lub tak zwanej Beczce Śmierci. Za tymi dwoma nazwami kryje się owalny tor pokryty nawierzchnią z drewna popularną w latach 20. ubiegłego wieku, z uwagi na prostotę konstrukcji i znacznym kącie nachylenia względem powierzchni ziemi. Właśnie tam miały miejsce najbardziej widowiskowe pokazy motocyklowego stuntu i samochodowych pojedynków z grawitacją. Tor nie bez przyczyny został nazwany „Beczką Śmierci” – tam właśnie zginęło wielu uzależnionych od dużych dawek adrenaliny we krwi.

„Beczka Śmierci”
fot. materiały prasowe

Rok 1924 zatem był dla Lillian pierwszym momentem, kiedy zetknęła się z pojazdami zarówno na dwóch, jak i na czterech kołach. Na piersi Lillian widniało logo przedstawiające czaszkę i kości – bardzo popularny wówczas motyw wzorniczy wśród zawodników uprawiających kaskaderskie wyczyny. Znak ten był symbolem buntu i manifestacją wewnętrznego pragnienia słodkiej śmierci.

„Nigdy nie chciałam mieć dzieci lub być przykładną gospodynią domową. Widziałam, jak żyła moja matka, dlatego istota małżeństwa nigdy mnie nie przekonywała” – mówiła bohaterka.

LaFrance była również pierwszą kobietą, która na motodrome wjechała pojazdem wyścigowym typu speedcar. Tym samym, Lillian stała się jedną z najpopularniejszych kaskaderek lat 20.

fot. materiały prasowe

Kobieta zmarła w 1979 roku. 22 lata później pisarz i reżyser Kim Wood stworzył dokument o Lillian pod tytułem „Advice for Adventurous Girls”. Ponadto, powieść o życiu prostej dziewczyny z Kansas, która stała się sławna dzięki swojej odwadze i żądzy adrenaliny ukaże się niebawem i będzie dostępna dla wszystkich ciekawych przygód i przemyśleń słynnej Lillian.

Najnowsze

Kobiety – kierowcy skarżą się na problemy z oblodzonymi podjazdami

Zima utrudnia życie kierowców już pod samym domem. Według raportu „Polacy a odśnieżanie” ponad połowa kierowców nie może wyjechać z garażu z powodu zalegającego śniegu, a 4 na 10 nie może wyjechać z oblodzonego podjazdu.

Oblodzone zjazdy, podjazdy są koszmarem wszystkich kierowców.
fot. Danfoss

Według raportu „Polacy a odśnieżanie” przygotowanego przez Instytut Millward Brown SMG/KRC dla firmy Danfoss aż 95% Polaków ma problemy ze śniegiem i oblodzeniem wokół swojego domu. Istotnie częściej w okresie zimowym na niedogodności skarżą się kobiety. Życie zimą najbardziej utrudniają zaśnieżone i oblodzone chodniki, podjazdy oraz garaże, ale także dodatkowe koszty związane z odśnieżaniem, mandatami za nie wypełnianie tego obowiązku, dojazdami, straconymi godzinami pracy oraz naprawami domu i samochodu. Badani jako największe problemy wymienili śnieg na chodniku, na podjeździe i przed garażem (74%) oraz oblodzone chodniki i schody domu (70%).

Trudne życie kierowcy
Samochód stał się rzeczą, bez której wielu nie potrafi wyobrazić sobie życia. Zimą warunki panujące na drogach znacząco utrudniają kierowcom życie, mają oni problemy z poruszaniem się po mieście, a często są uczestnikami wypadków. Polscy kierowcy zapominają także o wymianie opon na zimowe nie przygotowując się do jazdy w tym okresie.

Jednak zimą problemy dotykają kierowców już pod domem. Według raportu „Polacy a odśnieżanie” 53% z nich nie może wyjechać z własnego garażu z powodu zalegającego śniegu, a 39% nie może wyjechać z oblodzonego podjazdu. W związku z tym wielu Polaków traci cenny czas na próby wydostania swojego samochodu, czy korzystanie z komunikacji miejskiej narażając się na korki, wypełnione autobusy i tramwaje oraz ich awarie. Alternatywą jest zamówienie taksówki, która w przypadku dojazdów podmiejskich wiąże się z dużymi kosztami.

40% Polaków uważa odśnieżanie za największy problem związany ze śniegiem i oblodzeniem wokół domu. Jedną z przyczyn może być konieczność wcześniejszego wstawania. Narzeka na to 58% respondentów.  Jak się okazuje odśnieżanie to głównie zajęcie dla mężczyzn.

Jest na to metoda
– Jak pokazują wyniki raportu nie tylko polscy kierowcy, ale większość społeczeństwa jest nieprzygotowana do zimy – mówi Dorota Jezierska z Danfoss Polska. – Korzystając z nowoczesnych urządzeń wciąż możemy normalnie pracować i funkcjonować nawet w trudnych warunkach klimatycznych. Tak samo jest z problemami ze śniegiem i oblodzeniem pod swoim domem. Można je wyeliminować w bardzo prosty sposób – instalując systemy przeciwoblodzeniowe DEVI.

Automatycznie ogrzewany podjazd.
fot. Danfoss

Dzięki tego typu rozwiązaniom można zapomnieć o dodatkowym sprzęcie, zatrudnianiu kogoś do odśnieżania i kosztownych naprawach części domu, czy samochodu. Termostaty DEVIreg, maty, czy kable grzejne korzystają z minimum energii koniecznej do uzyskania najlepszych wyników. A to oznacza oszczędności na rachunkach. Rozwiązanie to eliminuje konieczność stosowania soli, żwiru lub użycia pługów odśnieżających. Niestety jest to jednorazowo duży wydatek, jednak w eksploatacji kilkudziesięcioletniej (20 lat) zwracają się koszty odśnieżania i dbałości o bezpieczeństwo wokół domu (dach, podjazdy).

Źródło: Danfoss

Najnowsze

Mistrzostwa Świata Super Enduro 2012 w Łodzi – galeria i relacja

Tadeusz Błażusiak i liderzy halowego enduro pojawili się w sobotę na łódzkiej Atlas Arenie. Było niesamowicie! Oto galeria zdjęć z zawodów, które świetnie oddają atmosferę imprezy, oraz nasza relacja.

Tadeusz Błażusiak
fot. Piotr Kopeć

Tadek Błażusiak, dwukrotny Mistrz Świata w SuperEnduro po raz kolejny pokazał nam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Mimo bardzo poważnej kontuzji barku (zerwane więzadła), której nabawił się osiem dni przed GP Polski, stanął na starcie I rundy Mistrzostw Swiata w SuperEnduro i wygrał dwa z trzech finałów. Tym samym nie zostawiając złudzeń co do tego, kto jest wciąż najlepszym specjalistą od enduro halowego na świecie. Za dobrym przykładem naszego mistrza poszedł Paweł Szymkowski, który wygrał klasyfikację generalną w klasie Junior, pozostawiając za sobą takich zawodników jak Giacomo Redondi czy Danny McCanney.

Do Łodzi poza Tadkiem Błażusiakiem zawitali tacy zawodnicy jak David Knight, Jonny Walker czy Joakim Ljunggren i właśnie między tą trójką riderów toczyła się najbardziej zacięta rywalizacja. Pierwszy finał, zdecydowanie wygrał bez większych problemów Błażusiak. Drugi finał, był rozegrany tradycyjnie już z odwróconą kolejnością na starcie, czyli najlepsi zawodnicy z klasyfikacji startowali z drugiej linii. I w większości opinii, to właśnie ten finał dostarczył zgromadzonym w Atlas Arenie kibicom, najwięcej emocji. Walka o zwycięstwo rozegrała się między Jonny Walker’em, David’em Knight’em a Tadkiem Błażusiakiem. Dość szybko na prowadzenie wyszedł młody anglik i nie pozwolił odebrać sobie zwycięstwa aż do mety. Pozostał walka o druga pozycję, zwycięsko z tej potyczki wyszedł Błażusiak, na jednym z ostatnich okrążeni Knight popełnił, błąd który skutecznie wykorzystał reprezentant Polski.

Ostatni finał sobotniego wieczoru to popis na prawdę bardzo dobrej jazdy Polaka, mimo ogromnego bólu, Tadeusz Błażusiak udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wola walki i ogromne wsparcie kibiców, pozwoliło odnieść mu drugie zwycięstwo i wygraną w klasyfikacji generalnej I rundy Mistrzostw Świata w SuperEnduro. Zwycięstwo tym cenniejsze, że odniesione przed własną publicznością.
– Dzisiejszy start był jednym z najbardziej niesamowitych i jednocześnie najbardziej bolesnych w całej mojej karierze. Jeszcze w piątek wieczorem nie wiedziałem czy w ogóle uda mi się wystartować w Łodzi. Tydzień wcześniej zaliczyłem poważny upadek podczas treningu. Mimo kontuzji barku wystartowałem i co najważniejsze wygrałem. Atmosfera była podobnie jak rok temu wspaniała. Dziękuję polskim kibicom za doping i liczę, że za rok ponownie SuperEnduro zawita do naszego kraju! – podsumowuje Tadek.

Poza rywalizacją w Mistrzostwach Świata, kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie, mieli okazję zobaczyć najlepszych polskich zawodników FMX, przejazdy dzieci, bieg kibiców oraz bieg gwiazd na starcie którego stanął Mistrz Świata na żużlu z 2010 roku Tomasz Gollob. Kolejna runda już na początku 2013 roku.

Wyniki: Mistrzostwa Świata SuperEnduro, klasyfikacja po I rundzie:

1. Taddy Błażusiak (KTM) 57pkt

2. Jonny Walker (KTM) 51 pkt

3. David Knight (Honda) 41 pkt

4. Alfredo Gomez (Husaberg) 31 pkt

5. Kornel Nemeth (KTM) 29 pkt

Puchar Świata Juniorów Super Enduro, klasyfikacja po I rundzie:

1. Paweł Szymkowski (KTM) 37 pkt

2. Danny McCanney (Gas Gas) 30 pkt

3. Giacomo Redondi (KTM) 28 pkt

4. Johan Edlund (Husaberg) 27 pkt

5. Magnus Thor (KTM) 18 pkt

Akrobacje FMX na Mistrzostwach Świata w enduro halowym, rozgrzały publikę.
fot. Piotr Kopeć

Najnowsze