Z pamiętnika przyszłej motocyklistki – blog

15 maja 2011
Na blogu Motocainy podzielę się z Wami wrażeniami z kursu na prawo jazdy kat. A. Będzie można śledzić moje postępy, pierwsze sukcesy i porażki. Świadomie wybrałam szkołę, która ma szansę nauczyć jazdy na motocyklu nawet blondynkę, oraz blog Motocainy, który wspiera kobiety w realizacji motoryzacyjnych marzeń.

Od dawna marzę, żeby jeździć własnym motocyklem, jednak na drodze realizacji tego marzenia stoi wiele przeszkód: min. brak prawa jazdy kat. A (i strach przed jego zrobieniem) oraz brak zasobów finansowych na zakup dobrego motocykla. Mimo, że przekroczyłam trzydziestkę, to mój zapał do spełnienia tego marzenia - nic a nic, nie osłabł! Wprost przeciwnie - odważyłam się na pierwszy krok - zrobienie motocyklowego prawka.

Od redakcji: zachęcamy wszystkie panie z motoryzacyjną pasją do zakładania własnych, motocainowych blogów - wystarczy zarejestrować się na blog.motocaina.pl.  W razie jakichkolwiek problemów napisz do nas - redakcja@motocaina.pl Prosimy także o wyrozumiałość, że nie wszystkie pola są obecnie aktywne, ale sukcesywnie będziemy dodawać nowe funkcjonalności.

Z pamiętnika przyszłej motocyklistki.
Jak to na mnie wpłynie i czy mi się uda? Przeczytajcie sami! Dedykuję ten blog wszystkim, których strach blokuje przed pierwszym krokiem do przygody z motocyklem. 

Wpis pierwszy: Chcę być motocyklistką i co Wy na to?

Mama: - no nie... już myślałam, że nic głupszego (hmm, niż co? - pomyślałam) nie da się wymyśleć. Po co Ci to?! (1:0)

Tato: - Chyba Cię pogięło już całkiem!

Ale wieczorem po pifku: - Wiesz, jak już będziesz miała ten motor, to dasz się ojcu chyba przejechać? Pamiętam, jak kiedyś WSK-e miałem i ... itd. (wynik 1:1)

Brat: - wooow ale fajnie, dasz siostra pojeździć, nie? (wynik 1:2 dla mnie)

Koleżanka: (pukając się w czoło!) Chcesz się zabić? (wynik 2:2 czyli mamy remis)

No właśnie, dlaczego motocykl ma być szaleństwem (ekstrawagancją - zapewne jak wsiada na niego kobieta) i śmiertelnym ryzykiem? Dlaczego nie może być po prostu fajną alternatywą dla samochodu, przygodą, wyzwaniem i zerwaniem z rutyną?

"Na motorze zabija brak stali osłaniającej od świata". A czy ta sama stal nie miażdży ludzi przy wypadkach samochodowych? "Na motorze zabija prędkość", ale czy ona wytwarza się sama? W każdej dziedzinie życia, można spotkać ludzi przeceniających swoje umiejętności. Czy na "motorach" jest ich więcej? Nie wydaje mi się...

No i niestety na motorze zabija nieuwaga innych kierowców. Jeden, niby nieszkodliwy błąd dla kierowcy samochodu, może stać się końcem życia motocyklisty. Trudno się z taką sytuacją pogodzić...

Nie wiem, czy chcę coś udowodnić sobie, czy innym - ale i tak zrobię swoje - idę na kurs prawa jazdy kat. A, postanowione!

„Wow! Ale masz fajny pomysł!" - i taki komentarz by mi wystarczył. Tak motywacyjnie. 

Wpis czwarty: Szukam szkoły jazdy

Jakoś średnio podoba mi się styl nauczania jazdy motocyklem po mieście, gdy jedzie sobie kursant, a za nim Pan samochodem udzielający wskazówek. Dlaczego to niefajne? Bo jest za motocyklistą, więc nie widzi tego co on (a jak widzi to chwilę później - oby nie za późno!) i raczej ma inną perspektywę do postrzegania odległości.

Ścigacz z instruktorem i obok „kawałek ścigacza" z kursantem.
fot. Motorsfera
Nie może być przecież też za blisko, bo kursant się uczy i może wywinąć jakiś numer. No ja jestem zdolna i pewnie na początku niejeden atak paniki bym zaliczyła. A czy mogę liczyć wtedy na Pana siedzącego z tyłu w aucie? No dobra, zawsze może mnie obtrąbić!

Wiem, że dla niektórych taka nauka to tylko formalność, bo jeździć już dawno umieją, no ale dla mnie to szkoła pod podstaw - więc muszę ją wybrać dobrze!

No i przyszło olśnienie... Kiedyś (obracając się tradycyjnie w stronę ryczenia silnika) zobaczyłam na wrocławskiej ulicy niespotykany obraz. Parę prawie jak Flip i Flap - czyli ścigacz z instruktorem i obok „kawałek ścigacza" z kursantem. Jeden pewny siebie i dowodzący, drugi raczej niepewny - ale walczący!

Wow - pomyślałam. To jest prawdziwa szkoła jazdy na motocyklu.

Z pomocą przyszedł „wujek Google" i na hasło „instruktor na motocyklu Wrocław", pokazała się Szkoła Motocyklowa Motorsfera. No to pora wziąć sprawy we własne ręce! I w te same ręce manetki!

Zobacz pozostałe wpisy na: http://motorsfera.blog.motocaina.pl/

Komentarze

pk
15 maja 2011 19:40
dasz radę