Ewa Pertyńska

Test Lancia Thema – ku doskonałości!

Z daleka rozpoznajesz rysy Chryslera 300C. Jak zawsze przez chwilę ulegasz wrażeniu wywołanym gabarytami i elegancją limuzyny. Im bardziej zmniejsza się dystans dzielący cię od samochodu, tym więcej szczegółów dostrzegasz. Migotanie perłowego lakieru, dostojny kształt reflektorów i... logo Lancii.

Monumentalna sylwetka Lancii Thema od razu przywodzi na myśl postacie celebrytów niespiesznie przemierzających ulice na tylnym siedzeniu limuzyny, w ekskluzywnym otoczeniu. Trudno się temu dziwić – mimo że Chrysler 300C, na którym wzorowana jest Thema, zaprezentowany został 11 lat temu, w 2003 roku, auto nie odbiega od innych modeli swojej klasy.

Wszechogarniający luksus
Przestrzeń wnętrza zaskakuje – auto ma ponad 5 metrów długości! Elektrycznie sterowane i podgrzewane siedzenia, lusterka i kierownica zawierają się w standardowym wyposażeniu wielu samochodów, jednak ich obecność jest zawsze mile widziana. Same fotele są miękkie, jednocześnie nie powodują efektu zapadania się w nie. Są szerokie i wygodne. Uchwyty na napoje, umiejscowione między przednimi siedzeniami, są zasuwane. Ponadto każdy z nich może być niezależnie podgrzewany lub chłodzony. Oprócz elementów plastikowych w czarnym kolorze i metalowych listew, oko cieszą wstawki z prawdziwego drewna. Te cechy w połączeniu z beżową i czarną skórą tworzą znakomitą kompozycję. Nad ekranem komputera pokładowego znajduje się klasyczny zegarek tarczowy z logiem Lancii. Samochód jest pięcioosobowy, jednak wyższa osoba siedząca na środku tylnej kanapy może odczuwać pewien dyskomfort, ze względu na dość nisko osadzony dach. Ponadto kanapa samym kształtem daje świadectwo przeznaczenia samochodu – środkowe siedzisko jest właściwie poduszką, której zadaniem jest zmaksymalizowanie wygody osób siedzących po bokach. Limuzyna jednak jest limuzyną i skupienie się na komforcie pasażera jest głównym założeniem powstania auta, nie zaś tworzenie samochodu zdolnego pomieścić i przemieścić większą grupę osób. W tym przypadku, mimo wszystko, pozostawiono taką możliwość, gdyby zaistniała potrzeba wykorzystania Themy jako bagażówki.

Mercedes-Benz eScooter

Elektronika – dobry kumpel
System bezkluczykowy pozwala uruchomić silnik za pomocą guzika. Hamulec postojowy jest zamontowany przy pedałach od strony drzwi jako trzeci. Automatyczna regulacja ustawienia pedałów jest niesamowitym wręcz udogodnieniem, bardzo rzadko obecnie spotykanym.

Deska rozdzielcza nie atakuje kierowcy niepotrzebnymi sygnałami świetlnymi, obrotomierz i prędkościomierz podświetlone są niebieskim, łagodnym kolorem. Komputer pozwala oddać się jeździe bez zbędnego niepokoju, kontrolując ciśnienie powietrza w kołach i stany poszczególnych elementów samochodu. W momencie, gdy choćby ciśnienie w oponach wymaga naszej reakcji, przy zegarach pojawia się ikonka, a na ekranie wyświetla się komunikat wyjaśniający przyczynę. Nawigacja wydaje czytelne i jasne komendy umożliwiające szybkie dotarcie do celu. Zarządzanie funkcjami samochodu odbywa się niemal całkowicie, dzięki systemowi guzików i pokręteł na kierownicy. Dzięki nim możemy sprawdzić wszystkie dane dotyczące bieżącej trasy, zasięg paliwa, odtwarzany utwór bądź stację radiową, czy wykonać połączenie za pośrednictwem podłączonego przez łącze Bluetooth telefonu. System audio umożliwia słuchanie różnych gatunków muzycznych wydobywając dobrej jakości dźwięk.

Pat Moss: kariera w cieniu brata

Z werwą!
Silnik benzynowy o pojemności 3.6 i mocy 286 KM, w który wyposażony był egzemplarz testowy, doskonale radzi sobie napędzając niemal dwutonową limuzynę. Moment obrotowy wartości 340 Nm sprawia, że przy pierwszym mocniejszym naciśnięciu pedału gazu, ta wielka maszyna zbiera się z nieoczekiwaną werwą i w ciągu 7,7 sekundy ma na „szafie” setkę. 8-biegowa automatyczna skrzynia biegów wyposażona jest w tryb sportowy, który utrzymuje obroty na wyższym poziomie i przyspiesza czas reakcji samochodu na rozkazy kierowcy. Rzut okiem na średnie zużycie paliwa niektórym może zepsuć humor. Nie można się oczywiście spodziewać po samochodzie takich gabarytów oraz o takim układzie napędowym, by był ekonomiczny porównywalnie do typowego małego auta miejskiego. Wartość ok. 14,5 l/100 km przy jeździe w mieście nie jest tragicznym wynikiem. Oznacza to jednak, że zbiornik paliwa o pojemności 72 litrów bardzo szybko „wysycha”, co przy intensywnym użytkowaniu samochodu na co dzień może długodystansowo owocować zawarciem przyjaźni z pracownikami okolicznej stacji benzynowej. W gruncie rzeczy osoba, która kupuje Themę, zwykle nie przykłada zbyt dużej wagi do kwestii finansowych…

Systemy bezpieczeństwa takie jak ABS, ESP, czy monitorowanie martwego pola wokół samochodu podwyższają poziom bezpieczeństwa pasażerów i jednocześnie ich poczucie komfortu. Tryb ECO umożliwia oszczędność paliwa w pewnym zakresie. System kamer i czujników umożliwia bezpieczne manewrowanie ponadpięciometrowym autem bez większych problemów. Jeżeli ktoś ma na względzie zużycie paliwa i niezaspokojone wręcz pragnienie samochodu, może z czystym sercem ruszyć w trasę. Bagażnik o pojemności 460 litrów bez problemów pomieści kilka bagaży, pozwalając spokojnie i wygodnie odbyć podróż.

Na dwoje babka wróżyła
Kilka niedoskonałości jednak rzuca się w oczy. Warto zwrócić uwagę na wspomniany już hamulec postojowy. Jest dość często spotykany w amerykańskich samochodach (a tej narodowości był Chrysler 300C), jednak umiejscowiony jest na tyle nietypowo, że trudno go zlokalizować nie szukając wzrokiem pod stopami. Ma to swoje wady i zalety, bo lokalizacja pedału właściwie wyklucza możliwość bezmyślnego pomylenia go z pedałem sprzęgła, jeśli za kierownicą siedzi osoba nawykła do jazdy z manualną skrzynią biegów. Oczywistą konsekwencją problemów z trafieniem w hamulec jest stwarzanie niebezpieczeństwa, gdy na przykład na światłach tracimy sekundy na poszukiwaniach, przy okazji tamując ruch. Podejrzewam jednak, że użytkując samochód przez dłuższy okres można się przyzwyczaić i pozbyć tego problemu. Kolejną cechą, która nieco zaburza bardzo dobrą opinię ogólną auta jest pewna cecha nawigacji. Cały system jest anglojęzyczny, a nową destynację GPS można zaprogramować jedynie w trakcie postoju. Paradoksalnie wszystkie pozostałe funkcje są dostępne w każdych warunkach, więc ten konkretny przypadek sprawia wrażenie nielogicznego i bezpodstawnego. Oczywiście jakakolwiek ingerencja i rozproszenie uwagi poprzez zajmowanie się komputerem, a nie drogą, jest niepożądana, jednak jeśli producent w pewien sposób próbuje zmusić kierowcę do patrzenia na drogę, to wyłączenie tylko jednej opcji jest niekonsekwencją. Pomijam już kwestię innych możliwości, jak choćby obecność pasażera, który równie dobrze poradziłby sobie z ustawieniem celu podróży, bez konieczności angażowania do tego osoby kierującej. Ostatnim, co można zarzucić Themie, jest efekt uboczny wygody foteli – na zakrętach, przy większych przeciążeniach dają uczucie niestabilności.

Pat Moss: kariera w cieniu brata

Ocena
Reasumując Lancia Thema jest samochodem idealnie odwzorowującym wizję tego, co pojawia się nam w głowie na hasło „limuzyna”. Począwszy od sylwetki, przez pracę silnika aż do luksusowego, komfortowego wnętrza. Zgodnie z tym obrazem nie jest to samochód typowo miejski. Poza paroma mankamentami auto jest bardzo dobre, fantastycznie skomponowane i warte swej ceny.

Koszt Lancii Themy zaczyna się od 226 900 złotych za wersję z silnikiem wysokoprężnym o pojemności 3.0 i mocy 239 KM oraz 228 200 złotych za silnik benzynowy 3.6 i 286 KM.

Na tak:
– wysoka jakość wykończenia i dbałość o detale
– bardzo dobra praca silnika w stosunku do gabarytów auta
– elektryczna regulacja pedałów
– bardzo wygodne fotele
– udogodnienia takie jak podgrzewanie i chłodzenie napojów w uchwytach

Na nie:
– ograniczone zarządzanie nawigacją w trakcie jazdy
– utrudniony dostęp do hamulca postojowego
– budowa foteli niedająca stuprocentowej stabilności

Dane techniczne Lancia Thema 3.6 l.:
Silnik – benzynowy
Pojemność – 3604 cm3
Moc – 286 KM przy 6000 obr/min
Moment obrotowy – 340 Nm przy 4650 obr/min
Skrzynia biegów – automatyczna, 8-biegowa
Prędkość maksymalna – 240 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h – 7,7 sekundy
Napęd – na 4 koła
Masa – 1800 kg
Pojemność bagażnika – 460 litrów
Długość/szerokość/wysokość – 507/190/149 cm

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Top 10 pięknych aut z lat siedemdziesiątych

Jeśli trend kupowania old- i youngtimerów się utrzyma, to można się spodziewać, że samochody z lat 70. wkrótce przeżyją wielki boom i wzrośnie na nie popyt. Poniżej zestaw samochodów, które mają dużą szansę stać się obiektami westchnień.

Ferrari Dino 246 GT

Ten model już teraz zaczyna wojować na rynku. Klientów chętnych na tak długo niedoceniany model Ferrari przybywa coraz więcej. Eksperci jednak twierdzą, że prawdziwy szał na ten samochód ma się zacząć na początku 2015 roku.

 

Jensen Interceptor

Mimo, że Jensen jest najczęściej kojarzony z latami siedemdziesiątymi, pojawił się dekadę wcześniej. Jednak wersja, o której mówimy, jest trzecią z kolei, z 7-litrowym silnikiem V8 z roku 1971.

 

 

Co dalej z Sebastianem Vettelem?
Porsche 911 Carrera RS 2.7

Prawdopodobnie najbardziej pożądany model 911 pochodzi właśnie z lat ’70. W tym momencie jego cena wynosi już ponad milion euro, czyli w granicach 5 milionów złotych. Ponadto eksperci rynkowi zapowiadają wzrost wartości z roku na rok, jeśli nie z chwili na chwilę.

 

Lamborghini Countach

Marcelo Gandini wybrał idealny moment by wypuścić w 1971 roku swój „twór” z otwieranymi ku górze drzwiami. Samochód dla wielu jest miłością, dla bardzo dużej grupy miłość pozostanie platoniczną. Szansa na znalezienie tego modelu w dobrym stanie jest bardzo nikła.

 

Ducati uzupełnia gamę kolorów Multistrada 950 S na rok modelowy 2021
Lotus Esprit

Ten model jest jednym z tych, które nie zostały jeszcze w pełni odkryte na rynku. Samochód oceniany jest jako bardzo awaryjny, więc kupienie go jest dopiero początkiem trudnej przeprawy związanej z renowacją i utrzymaniem oldtimera.

 

Ducati uzupełnia gamę kolorów Multistrada 950 S na rok modelowy 2021
BMW 3.0 CSL

Klasyczne dla BMW połączenie sportowej elegancji z wysoką jakością prowadzenia samochodu. Niewątpliwie ten model jest bazą kolekcji samochodów z lat siedemdziesiątych.

 

 

Ducati uzupełnia gamę kolorów Multistrada 950 S na rok modelowy 2021
Alpine-Renault A110

Co prawda pierwszy Alpine pojawił się w 1962 roku, jednak produkowany był aż do 1977. I mimo pojawienia się modelu na rynku w latach 60., jego prawdziwa sława zaczęła się dekadę później, po tym, jak wygrał wyścig Monte Carlo w 71. i World Rally Championship w 73.

 

Alfa Romeo 2000 GTV

Przede wszystkim Amerykanie pokochali Alfę z dwulitrowym silnikiem z 71 roku. Całkiem przystępna cena powoduje, że model jest często spotykany na ich drogach oraz stanowi dobry początek dla kolekcjonerów.

 

 

Pierwsze postpandemiczne szkolenie Moto Femme Poland z technik jazdy samochodami już za nami!
Iso Grifo

Stworzony przez Giotto Bizzarrini początkami sięga również do lat 60. W latach 70. przeszedł facelifting, a silnik wywoływał zachwyt wśród entuzjastów – V8 dostępne w dwóch wariantach pojemności 5,8 l i 7 l. To oznaczało piekielnie mocny samochód, osiągający (w teorii…) 300 km/h.

 

Pierwsze postpandemiczne szkolenie Moto Femme Poland z technik jazdy samochodami już za nami!
Mercedes-Benz SLC

Zaprezentowany w Paryżu w 1971 roku pozostał niemal niezmieniony przez kolejne 10 lat. Obecnie SLC jest relatywnie tani w całym tym zestawieniu.

 

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Święta z Citroenem DS

Z okazji świąt paryski oddział Citroena wypuścił serię produktów związanych z modelem DS. To zestaw pomysłów na prezenty dla bliskich.

Citroen oferuje dwa różne doznania na pokładzie legendarnego samochodu. Pierwsza nazwana jest „Wieczny Paryż”, druga „Romantyczny Paryż”. Obydwie opcje pozwalają na zwiedzenie miasta w okresie świątecznym, mając za przewodnika i jednocześnie szofera jedną osobę.

W zaprezentowanej niedawno, świątecznej kolekcji znajdziemy wyjątkowe świece o tajemniczej nazwie „Midnight Platinium”, które wyprodukowano w jedynie stu egzemplarzach. Każda z nich jest numerowana i podpisana przez autorkę projektu, Marianne Guedin.

Utrzymana w stylu DS torba wykonana jest ze skóry oraz sygnowana logiem DS. Inspirowana Haute Couture.

Dalej znajdziemy damski zegarek, idealny na gwiazdkowy prezent. Jest biżuterią elegancką o delikatnych kształtach.

O najmłodszych Citroen również pomyślał. W serii znajdziemy mały samochód, który ucieszy każdego malucha. Małe odpowiedniki mają zachowane cechy swoich dużych portoplastów.

 

Najnowsze

Anna Wojewoda – debiutantka na podium!

"Jako mała dziewczynka marzyłam, żeby być zawodniczką. Myślałam, że jest to nierealne. A zeszłym roku, dosłownie z dnia na dzień zrobiłam licencję, zorganizowałam samochód i wystartowałam!" - O tym, że wszystko w życiu jest możliwe opowiada debiutantka w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski.

Kiedy po raz pierwszy poczułaś, ze masz smykałkę do kierownicy?

Już w podstawówce (przed zrobieniem prawa jazdy) tato uczył mnie jeździć samochodem. Czasami w zimie jeździliśmy na pustych parkingach w okolicy Krynicy. Pewnego razu, razem z kolegami, ułożyliśmy sobie próbę sprawnościową pod Wierchomlą. Grupka widzów, która się tam wtedy zebrała, zaczęła komentować nasze przejazdy, ale wszyscy myśleli, że to sami faceci. Dopiero tato zwrócił im uwagę, że w jednym z samochodów jest dziewczyna. Musiałam wyjść z samochodu, żeby uwierzyli. Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że może nie jeżdżę najgorzej? (śmiech)

Czy w Twojej rodzinie to tato najbardziej Cię wspierał i uczył sportowej jazdy?

Dzięki tacie zainteresowałam się rajdami – on od zawsze był kibicem i wziął mnie na pierwszy rajd. Potem role się odwróciły i to ja jego wyciągałam na różne imprezy motoryzacyjne. Na początku uczył mnie jeździć samochodem. Kiedyś zepsułam mu pompę wspomagania, w czasach kiedy fascynowało mnie robienie bączków na śniegu (śmiech). Pewnego wieczoru, kiedy „upalaliśmy” po okolicznych drogach, to jazdę skończyłam w zaspie, przy 20-stopniowym mrozie i bez zasięgu! Na szczęście takie sytuacje tato traktował jako przygodę, co powodowało, że się nie zrażałam, a wręcz chciałam więcej! Zresztą, jak pierwszy raz dachowałam samochodem (miesiąc po zrobieniu prawa jazdy, na KJS-ie) tato stał akurat na tym zakręcie i teraz z perspektywy czasu mam wrażenie, że opowiada o tym z pewnym rodzajem dumy (śmiech). Natomiast mama, która nie przepada za motoryzacją, zawsze wspiera moje starty, ale wyniki woli śledzić on-line.

Dlaczego właściwie wybrałaś GSMP, a nie inną dyscyplinę sportów motorowych?

GSMP ma bardzo wiele zalet dla początkującego zawodnika. Po pierwsze, cykl nie wymaga bardzo dużego nakładu czasowego, a w tym roku musiałam pogodzić starty z obroną pracy magisterskiej na wydziale farmaceutycznym – również związaną ze sportem samochodowym. Po drugie, są stosunkowo tanie w porównaniu do innych dyscyplin sportów samochodowych. A po trzecie, zdaję sobie sprawę, że moje umiejętności nie wystarczyłyby, żeby poradzić sobie w zmiennych warunkach na odcinkach specjalnych.

Zdradzisz nam na jaki temat była praca? Czy łatwo i warto ją było napisać?

W sumie zawsze się zastanawiałam, jak połączyć moją pasję z farmacją (bo niestety ale nie bardzo się to łączy). Jednak w końcu wymyśliłam temat pracy – „Doping w sportach samochodowych”. Pani promotor nie była zachwycona, bo w ogóle nie znała tego tematu, ale w trakcie pisania okazało się, że spora grupa leków i narkotyków może być stosowana w tym sporcie. Znalazłam na ten temat wiele ciekawych badań (nawet przeprowadzanych na kierowcach i pilotach w czasie amatorskiego rajdu!).  Jako ciekawostkę mogę dodać, że na koniec komisja nie zadawała mi pytań do pracy, tylko zaczęła wypytywać z jakimi prędkościami jeżdżę i o co w ogóle w tych wyścigach chodzi? (śmiech)

Po zebraniu tego materiału – jakie masz zdanie o dopingu? Czy kontrola zawodników w RSMP i RPP jest wystarczająca? Głośna była jedynie jedna kontrola, gdzie przyłapany kierowca tłumaczył się spożyciem dużej ilości środków na alergię. Czy to prawdopodobne?

Szczerze mówiąc doping w polskim sporcie samochodowym to dosyć kontrowersyjny temat. Uważam, że kontrola zawodników jest znikoma i niestety wiedza, jakie środki nie powinny być stosowane, też jest minimalna. A każdy zawodnik podpisuje Międzynarodową Kartę Zdrowia, w której jest oświadczenie o niestosowaniu środków zakazanych przez Komitet Olimpijski i tym samym powinien zapoznać się z listą tych substancji. Poza tym, jeśli lekarz odpowiednio udokumentuje wskazanie do stosowania danego leku, to można przyjmować go, już legalnie. A tak szczerze mówiąc, środki na alergię mają raczej negatywny wpływ na czas reakcji kierowcy…

Czy było łatwo zdobyć samochód i zrealizować plan startów?

Decyzję o udziale w GSMP podjęłam z dnia na dzień. W zeszłym roku, podczas wakacji zrobiłam licencję, a miesiąc później jechałam już w pierwszym wyścigu. Dwa pierwsze starty zaliczyłam Fiatem Cinquecento, pożyczonym od Pawła Jakusa. To był sprawdzian, czy dam radę i czy mi się spodoba. W tym roku miałam okazję jeździć Reanult Clio od Radka Pogana, który też zajmuje się serwisowaniem naszej „Renatki”. Realizacja startów nie byłaby możliwa, gdyby nie moi bliscy, bo niestety nie mam sponsora i każdy nasz wyjazd wiązał się z maksymalnym ograniczaniem kosztów. Na ostatni wyścig zabrakło nam nawet opon deszczowych, ale akurat mieliśmy szczęście bo nie padało (śmiech).

Jak debiutantkę przyjęli doświadczeni zawodnicy GSMP?

Na początku patrzyli na mnie z przymrużeniem oka. Ale z czasem przyjęli mnie do swojego grona i zawsze są dla mnie mili. W tym roku kilku z nich udzielało mi cennych rad dotyczących tras, jazdy wyczynowym samochodem i doboru opon. W Limanowej, kiedy mój samochód się zepsuł, w strugach deszczu pomagał mi Paweł Rzadkosz, a w Siennej po wypadku (mimo własnej awarii), części pożyczył mi Radek Ćwięczek.

Czego Cię nauczyły pierwsze starty? Czy ktoś Cię uczy sportowej jazdy?

Pierwszy start był dla mnie dużym wyzwaniem. Nogi mi się tak trzęsły, że bałam się ruszyć samochodem. Ale później jazda zaczęła mi sprawiać coraz większą frajdę. Razem z szybszym samochodem pojawiły się dla mnie nowe zagadki: jazda odpowiednim torem, dobór opon i ich dogrzewanie. W Załużu pierwszy podjazd treningowy pojechałam na slicku i wtedy przekonałam się, że długa droga przede mną… Na szczęście spotkałam bardzo doświadczonego trenera i byłego zawodnika – pana Andrzeja Lenczowskiego. Dzięki niemu zaczynam jeździć „z głową”, a to sprawia mi jeszcze więcej przyjemności, niż wariacki podjazd pod górę. Wiem, że bardzo dużo nauki przede mną, ale każdy zrobiony kilometr na wyścigu czy treningu wywołuje u mnie wielki uśmiech na twarzy!

Na jakim poziomie jesteś i czego się musisz jeszcze nauczyć? Jakie są Twoje mocne i słabe strony za kierownicą?

Tak naprawdę, wszystkiego dopiero się uczę, poczynając od układu rąk na kierownicy, przez zmianę biegów, po sposób hamowania (podobno robię to zbyt delikatnie). Na dzień dzisiejszy niepewnie czuję się podczas deszczu, ze względu na to, że wszystkie „przygody” wyścigowe miałam na mokrej nawierzchni. Natomiast w tym roku z przejazdu na przejazd potrafiłam poprawiać swoje czasy, nawet o kilkanaście sekund i zbliżyć się do zawodników, mających lata doświadczenia na tych trasach. Cały czas się uczę – co mi pomaga, a co nie. Na przykład na ostatnim wyścigu przed samym startem powtarzałam sobie całą trasę w głowie, podobnie jak to robiłam, kiedy jeździłam na nartach i to okazało się to bardzo pomocne. Staram się jeździć sama dla siebie, bo wydaje mi się, że jak zaczyna się jakaś presja – to przestaje mi to wychodzić. W Siennej po uderzeniu w betonowe bariery nie martwiłam się o samochód, tylko byłam wściekła, że przez moją głupotę mogę nie wystartować w wyścigu. Zaskoczyło to nawet moich mechaników, bo myśleli, że przyjadę z płaczem i powiem, że już w ogóle nie będę startować! A ja stałam w serwisie i na ile mogłam, próbowałam im pomóc, bo tak chciałam znów wsiąść za kierownicę!

Którą rundę z przejechanych polubiłaś najbardziej, a którą najmniej?

Na początku muszę zaznaczyć, że w tym roku nie wystartowałam we wszystkich rundach, a z tych, które jechałam – podobały mi się wszystkie! Załuż ze względu na trasę, Limanowa to moje okolice, Banovce mają niepowtarzalną atmosferę, w Siennej są mili organizatorzy, a w Korczynie czuję się najpewniej. Jednak w Limanowej jechało mi się ciężko, gdyż ze względu na zmienną pogodę i ilość wypadków, start był cały czas opóźniany, a to bardzo wybija z rytmu.

Czy jesteś zadowolona z tego sezonu, wyniku, tytułu? Pozostał jakiś niedosyt?

To był mój pierwszy i do tego – niepełny sezon startów. Gdyby ktoś na pierwszym wyścigu powiedział mi, że będę miała tytuł II wicemistrza Polski w mojej klasie – brałabym w ciemno (śmiech). Pierwsze i drugie miejsce w mojej klasie zdobyli zawodnicy, którzy ścigają się na tych trasach od lat. Także nie można tu mówić o niedosycie, a raczej o dużym, pozytywnym zaskoczeniu.

Czy formuła rozgrywania zawodów czy się podoba? Czy chciałabyś wystartować też poza granicami Polski?

Dwa podjazdy treningowe i dwa podjazdy wyścigowe jednego dnia, to optymalna formuła rozgrywania zawodów. Czasami organizatorzy rezygnują z jednego podjazdu treningowego, a szkoda… Większość zawodników jeździ na tych trasach latami, ale dla debiutantów każde przejechanie trasy jest bardzo ważne.

Moim celem nie są starty za granicami, bo byłoby to zbyt czasochłonne. Wiadomo, że w Polsce bardzo mało osób żyje z udziału w sportach motorowych, więc czas na pracę trzeba mieć. Ja chciałabym osiągnąć maksymalnie dużo w GSMP, a potem spróbować sił w innej dyscyplinie, może w rajdach?

Pierwsze postpandemiczne szkolenie Moto Femme Poland z technik jazdy samochodami już za nami!

„Wyjeździć marzenia” na Twoim samochodzie znaczy… ?

Jako mała dziewczynka marzyłam, żeby być zawodniczką. Myślałam, że jest to nierealne. A w zeszłym roku, dosłownie z dnia na dzień zrobiłam licencję, zorganizowałam samochód i wystartowałam! Udowodniłam sobie, że mogę spełnić, albo raczej – wyjeździć marzenia. Przypomina mi to, że to co wydaje się nam na dzień dzisiejszy nierealne, wcale nie musi takie być – wszystko można osiągnąć, trzeba tylko mocno chcieć! Jednak w przyszłym sezonie, wolałabym wyjeżdżać swoje marzenia z reklamami sponsorów na samochodzie (śmiech).

 

Najnowsze

Top 10 motocyklowych prezentów na święta

Święta zmierzają wielkimi krokami. Prezenty zakupione? Jeśli masz w rodzinie czy wśród znajomych osobę jeżdżącą na motocyklu, to zapewniamy, że najbardziej ucieszy się z motoprezentu. Brak pomysłu? Może coś wpadnie Ci w oko z naszej wytypowanej Top dziesiątki.

Nowy Mercedes-AMG GT Black Series - stworzony do ostrej jazdy po torze
Zimową porą motocykle z reguły odpoczywają w garażu. Ale czy na pewno jest im tam przytulnie? Można im ciepłą atmosferę zapewnić świątecznym pokrowcem. Kto wie? Może pojazd się odwdzięczy i przemówi w wigilijną noc? Do kupienia tu.
 

 

 

 

Nowy Mercedes-AMG GT Black Series - stworzony do ostrej jazdy po torze
W tym szczególnym okresie nie może obyć się bez pachnących pierniczków. Świątecznego klimatu dodać może kształt ciasteczek. Gwarantujemy używanie foremek nie tylko do świątecznych wypieków, ale przy każdej ciasteczkowej okazji. Do kupienia tu.

 

 

Nie można zapomnieć o stylizacji! Idealnym połączeniem będzie pasja i magia świąt. A zapewnić może to proponowany przez nas T-shirt. Do kupienia tu.

 

 

 

A może stylizacja domu elementami motocyklowymi? Wystrzałową dekoracją będzie na pewno motolampa. Ostrzegamy tylko, że każda osoba, która będzie obok niej przechodziła, na pewno nie zapomni chwycić za manetkę gazu. Do kupienia tu.

 

 

 

Nowy Mercedes-AMG GT Black Series - stworzony do ostrej jazdy po torze
Nie ważne czy kask wciąż wystawiany jest na zimową aurę czy odpoczywa już na półce, warto go świątecznie podkręcić. Może mikołajowo-pluszowy pokrowiec? Do kupienia tu.

 

 

Nowy Mercedes-AMG GT Black Series - stworzony do ostrej jazdy po torze
Dobra dobra. Ale gdzie postawić te pierogi i karpia? Nigdzie indziej niż na stoliku wykonanym przy pomocy części motocyklowych. Do kupienia tu.

 

 

 

 

 

Kierowcy z Niemiec „rozrabiają” na polskich drogach
A teraz coś typowo dla płci pięknej. Kolczyki ze zmotoryzowanym grubaskiem z brodą. Do kupienia tu.

 

 

 

 

Nowy Mercedes-AMG GT Black Series - stworzony do ostrej jazdy po torze
Aby przyjemniej było odliczać czas do nadchodzącego sezonu, można podarować motozegar. Może okazać się, że obdarowanego uratuje w krytycznej sytuacji, bo części będą na miejscu. Do kupienia tu.

 

 

 

A sam motocykl? Motocykl też musi wyglądać jak choinka. Co jest charakterystycznego dla choinki? Oczywiście światełka! Do kupienia tu.

 

 

Nowy Mercedes-AMG GT Black Series - stworzony do ostrej jazdy po torze
Zadbaj o to, by nie tylko motocykl był świąteczny, ale i choinka motocyklowa. Polecamy ubrać ją w świece, śruby i nakrętki. Mamy tak ubraną choinkę i wygląda czadowo!

Najnowsze