Test Citroen C1 – wesołe jest życie maluszka

Citroen C1 to przedstawiciel najmniejszej klasy aut miejskich. Jest także najmniejszym modelem francuskiego producenta. Nie oznacza to wcale, że nie potrafi dać swojemu kierowcy przyjemności z jazdy. Wręcz przeciwnie - ten mieszczuch, to niezły chuligan, który nie pozwala z siebie drwić.

Wesoła „twarz” małego Citroena wywołuje uśmiech na twarzy – samochód wzbudza sympatię i może się podobać. Ponieważ jego naturalnym terytorium jest miasto, Citroen mógł pozwolić sobie na odważną kreskę i smaczki stylistyczne. Przód samochodu to praktycznie zderzak, w który wkomponowano reflektory oraz mały grill. Zgodnie z obecną stylistyką marki każde światła umieszczono oddzielnie. Krótka maska, mocno pochylona przednia szyba i napompowana, wręcz bańkowata karoseria, obiecują obszerne wnętrze. Dodatkowo koła rozstawione są praktycznie w narożnikach, a to z kolei obietnica dobrego prowadzenia. Samochód ma długość niecałych trzech i pół metra, powinien zatem zmieścić się w każde miejsce parkingowe, nawet takie, w którym z trudem parkują skutery.

Wnętrze francuskiego malucha zaskakuje za to przestronnością, szczególnie jeśli mówimy o przednich fotelach. Miejsca jest tu bardzo dużo, kierowca nie będzie obijał się o elementy wyposażenia. Będzie się musiał przyzwyczaić za to do wyjątkowego ascetyzmu i skromności, z jaką zaprojektowano wnętrze. Boczki drzwi to w dużej części odsłonięta blacha. Oczywiście lakierowana na kolor nadwozia, ale jednak blacha. Zatem jeśli zdarzy nam się zapomnieć w jakim kolorze jest nasze C1, nie trzeba będzie wysiadać z auta. Wystarczy, że spojrzymy na drzwi. Skromna jest także deska rozdzielcza, jednak zawiera wszystkie potrzebne wskaźniki i instrumenty. Choć wyświetlacz radia trąci już mocno myszką, to możemy zamówić ją w kilku kolorach – najlepiej będzie wyglądać w fortepianowej czerni. Będziemy mieli wtedy w aucie własną maskę Darta Vadera.

Nie oczekujmy jednak cudów od samochodu, który kosztuje wyjściowo 36 200 złotych. Jeśli się jednak dobrze skupimy przy konfiguracji Citroena, będziemy w stanie dobić do ceny końcowej, bliskiej 60 000 złotych. W wyposażeniu znajdziemy wtedy radio z dużym ekranem, kamerę cofania, skórzaną tapicerkę foteli, a nawet podłokietnik – lodówkę.

Z tyłu miejsca będzie dość dla dwóch dorosłych o przeciętnym wzroście, choć miejsca na nogi nie jest tu zbyt wiele, szczególnie na wysokości kolan. Dodatkowo kształt oparć foteli ze zintegrowanym zagłówkiem powodują wrażenie siedzenia 30 centymetrów przed ścianą. Najlepiej zatem będzie, jeśli z tyłu usiądą dzieci.

Bagażnik po prostu jest. Jego pojemność 196 litrów wystarczy, aby zmieścić w nim dwa tornistry, kanapownik i torbę na cross fit.

Nasz egzemplarz wyposażony został w trzycylindrowy, benzynowy motorek o pojemności jednego litra i mocy 68 KM. Maksymalny moment obrotowy to 95 Nm, dostępny przy 4300 obrotach. Producent podaje przyspieszenie do 100 km/h na poziomie 14,5 sekundy i prędkość maksymalną równa 160 km/h. Ja wiem, te wartości nie zrobią na nikim wrażenia, ale spójrzmy na te parametry z innej strony. Auto ma praktycznie identyczne dane jak Fiat Seicento Sporting i to w wersji specjalnej Michael Schumacher Edition. Poza tym, nie będziemy się nim ścigać, tylko spokojnie przemieszczać po mieście. Tak myślałam, do momentu przekręcenia kluczyka w stacyjce. Trzy cylindry bardzo ochoczo sprężają mieszankę w silniku, a samochodzik zaskakuje swoją dynamiką.

Odłóżcie katalog i cyferki. Po prostu przejedźcie się tym samochodem. Silnik żwawo wkręca się na obroty, a przyspieszanie do 80 km/h nie trwa wcale całego tygodnia. C1 dynamiką nie ustępuje większym autom, a dodatkowo zapewnia wrażenia i frajdę, jakich próżno szukać w większych samochodach. Sztywne zawieszenie zachęca do odważnych manewrów, a szeroko rozstawione koła zapewniają stabilność. Pokonywanie szybkich zakrętów podnosi ciśnienie, ale wyzwala przy tym nie strach, a endorfiny. Citroen C1 ma zatem zbawienny wpływ na nasze zdrowie i dobre samopoczucie.

Dźwięk silnika zauważalnie przedostaje się do kabiny, ale nie jest bardzo natarczywy. Dodatkowo  generuje charakterystyczny niski sound.

Auto miejskie w swojej definicji ma wpisany nieduży apetyt na paliwo. I tu niespodzianki nie ma. C1 przy spokojnej jeździe zadowoli się czterema litrami benzyny bezołowiowej na 100 kilometrów. Najdelikatniejsi, będą w stanie utrzymać apetyt Francuza na poziomie 3,5 litra. Co ciekawe, jeśli postanowicie potraktować go bardziej brutalnie, nie będziecie w stanie przekroczyć wartości 5,5 litra. Ten maluch jest też niewiarygodnie zwrotny – po prostu zawraca w miejscu.

Możecie skonfigurować go tak, żeby miał praktycznie wszystko. Jednak moim zdaniem najfajniejszy będzie, jeśli zamówicie go w wersji LIVE, czyli takiej dla minimalistów. Citroen w tej wersji nie udaje grzecznego elegancika, przybranego w szykowne dodatki. Jest łobuzem, który doskonale czuje się w miejskiej przestrzeni, w wąskich uliczkach i ciasnych parkingach.

NA TAK
– oszczędny silnik;
– niezła dynamika;
– duża ilość miejsca z przodu.

NA NIE
– mała ilość miejsca na nogi z tyłu;
– skromny bagażnik.

Dane techniczne Citroen C1

Silnik:

Benzynowy R3

Pojemność skokowa:

998 cm3

Moc:

68 KM przy 6000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

96 Nm przy 4800 obr./min

Skrzynia biegów:

Manualna, 5 biegów

Prędkość maksymalna:

160 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

 14,5 s

Długość/szerokość/wysokość:

3465/1615/1460 mm

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze