Karolina Chojnacka

Test BMW M440i xDrive – wszystko może, nic nie musi

„The Four” ma w sobie to „coś”, co sprawia, że wyróżnia się z tłumu. Wielu powie, że to przede wszystkim gigantyczne „nerki”, ale... osłona chłodnicy jest tak naprawdę wisienką na torcie. Jak się piękne "cztery" prowadzi?

Od tego problemu jednak nie uciekniemy. Wielka atrapa chłodnicy, która jest znakiem rozpoznawczym nowych sportowych modeli BMW, budzi olbrzymie kontrowersje. Mnie gigantyczne „nerki” się podobają. Dzięki nim BMW wygląda ciekawie i wyróżnia się z tłumu. Jedyne, co mi się nie podoba to to, że są częściowo zakryte przez tablicę rejestracyjną.

Za kierownicą nie widać „kontrowersyjnych nerek”. Widać pieszych i kierowców, którzy obracają się lub zastygają w bezruchu z minami wyrażającymi jednocześnie zachwyt i zazdrość, gdy przejeżdżasz obok.

BMW M440i xDrive Coupé

Nie można im się dziwić, bo BMW M440i Coupe na żywo wygląda bardzo dobrze. Dużo lepiej niż na zdjęciach, które nie są w stanie w 100% oddać jego urody. Zwarta sylwetka, 18-calowe obręcze i pakiet aerodynamiczny M wysyłają jasny komunikat… To auto jest szybkie. A gdy tylko odpalimy silnik R6, dostajemy dźwiękowe potwierdzenie tych informacji.

BMW M440i xDrive Coupé

BMW M440i Coupe – wnętrze w służbie kierowcy

Wnętrze BMW M440i Coupe również wysyła kierowcy prosty komunikat: rozsiądź się wygodnie, jedź przed siebie, ja o ciebie zadbam. Każdy element kokpitu został przez projektantów przemyślany i wygłaskany, by zapewnić kierowcy jak najlepszy komfort jazdy. Udało się.

Kierowca jest tu najważniejszy. Fotel z możliwością regulacji w kilku płaszczyznach, wliczając w to elektrycznie regulowane zagłówki, pompowany odcinek lędźwiowy oraz możliwość wysunięcia części podtrzymującej uda, pozwala na optymalne ustawienie.

BMW M440i xDrive Coupé

Pokrętła, przyciski i ekrany dosłownie zapraszają do dotykania, kręcenia i dobrej zabawy. Chociaż wcale nie trzeba tego robić, bo dzięki specjalnym czujnikom wystarczy odpowiedni ruch dłonią (funkcja sterowania gestami), by zwiększyć głośność muzyki czy zmienić stację radiową. Jest to świetne rozwiązanie, ponieważ kierowca nie musi nawet na sekundę spuszczać wzroku z drogi. Gorzej, jeśli zaczniemy wymachiwać rękoma (z irytacji lub mocno gestykulując) – wtedy niechcący możemy nagle zrobić głośniej muzykę, a to może nas trochę wstraszyć.

Obsługę multimediów ułatwia szeroki podłokietnik ze schowkiem, na którym swobodnie oprzeć mogą się kierowca i pasażer. Dodatkowo ukryte jest w nim gniazdo USB-C. Użytkownikom smarfonów życie ułatwi również ładowarka indukcyjna znajdująca się w schowku przed dźwignią zmiany biegów. Tam kryją się też uchwyty na napoje.

Tak naprawdę jedyna niewygoda w kabinie BMW M440i to tylna kanapa, na którą dość trudno się dostać. Pasażerom powyżej 180 centymetrów wzrostu, gdy zaczepiają głową o sufit, nie jest tam też zbyt komfortowo. Niewygody te stara się rekompensować spora przestrzeń na nogi, możliwość sterowania trzecią strefą klimatyzacji, dwa porty USB-C, osobne oświetlenie i podłokietnik z otwieranym schowkiem i uchwytami na napoje.

A jeśli bardzo chcemy, to M440i może z powodzeniem być też samochodem rodzinnym. Z tyłu są zamontowane uchwyty na foteliki, a pojemność bagażnika zaskoczy niejednego sceptyka nadwozi coupe. Bez problemu zmieścimy w nim kilka walizek czy solidne zakupy.

BMW M440i xDrive Coupé

BMW M440i – wrażenia z jazdy: no to w drogę!

Gdy otwieramy drzwi BMW M440i szyby delikatnie zsuwają się w dół, po czym po zamknięciu drzwi z powrotem się zamykają. Kiedy już wsiądziemy do samochodu, specjalny podajnik z pasem delikatnie wysuwa się do przodu, a po jego zapięciu wraca na miejsce. Full serwis.

Gdy ukryta pod maską rzędowa „szóstka” o mocy 374 KM, połączona z automatyczną ośmiobiegową przekładnią Steptronic obudzi się do życia, niejedna osoba w pobliżu podskoczy z przestrachem. Ponieważ jestem z tych, które cenią dźwięk silnika, dla moich uszu była to wspaniała muzyka – towarzyszyła mi przez cały czas. A żeby dostarczyć sobie więcej dźwiękowych wrażeń wystarczyło włączyć tryb „Sport” lub „Sport Plus”. Wtedy silnik reaguje na nawet najmniejsze wciśnięcie pedału gazu, a harmonia jednostki napędowej i skrzyni biegów jest godna podziwu.

W takim ustawieniu wyprzedzanie innych samochodów to czysta przyjemność.  Ale nie można się temu dziwić. Po BMW ze znaczkiem M nie można oczekiwać przeciętniactwa.

BMW M440i xDrive Coupé

Jednak w codziennej jeździe po mieście, to auto wcale nie musi być sportową bestią. Po wybraniu trybu jazdy „Comfort” lub „Eco” w przyjemny sposób będziemy przemierzać  zatłoczone, miejskie uliczki. Ale trzeba uważać, bo ten ostatni tryb jest szczególnie zdradziecki. O ile sprawia, że BMW rozpędza się powolnie, to porusza się niemal bezgłośnie, co w połączeniu z bardzo niskim poczuciem prędkości może zaskoczyć i nagle okaże się, że zamiast 50 km/h jedziemy dużo szybciej. Łatwo tu o madat…

Samochód, który jeździ sam… prawie

„The Four” potrafi sam zaparkować i sam wyjechać z miejsca parkingowego. Kierowca musi tylko aktywować asystenta parkowania, przejechać wzdłuż miejsca, w którym chce zaparkować z włączonym kierunkowskazem, a samochód już sobie poradzi z resztą sam (skanuje przestrzeń). Musimy tylko wybrać, czy parkujemy prostopadle czy równolegle. Później wystarczy tylko wcisnąć guzik, puścić kierownicę i trzymać w pogotowiu nogę na hamulcu. Obowiązuje tutaj zasada ograniczonego zaufania. Oczywiście samochód nie zawsze zaparkuje idealnie, ale drobna korekta nie powinna być dla kierowcy problemem. A po wjechaniu, również wyjedzie sam.

BMW M440i xDrive Coupé

Z kolei podczas jazdy, obok standardowych funkcji, takich jak asystent pasa ruchu, aktywny tempomat, czy czujniki martwego pola, kierowca ma do dyspozycji coś na wzór trybu półautonomicznego. Funkcja ta działa przy prędkościach od 70 km/h do 210 km/h i żeby działać potrzebuje drogi z widocznymi pasami ruchu.

Jak to działa dokładnie? Kierowca ma do dyspozycji dwie opcje. W pierwszej, samochód sam przyspiesza i hamuje, reagując na aktualną sytuację na drodze. Na ekranie pomiędzy zegarami widzimy schemat otoczenia, z wyszczególnieniem pasów ruchów i wielkością jadących obok nas pojazdów. W drugiej samochód dodatkowo sam skręca, a do kierowcy należy jedynie ewentualna zmiana pasa ruchu i manewr wyprzedzania.

BMW M440i xDrive Coupé

Tylko… Czy warto takiemu samochodowi pozwolić „jeździć samodzielnie”?  Mam pewne wątpliwości.

M440i xDrive ma w genach sprawianie przyjemności kierowcy. „The Four” prowadzi się wspaniale. I to bez względu na to, z jaką prędkością aktualnie jedziemy. To czy droga jest prosta czy kręta też nie ma znaczenia. Pojęcie utraty przyczepności po prostu nie istnieje. Główna w tym zasługa adaptacyjnego układu kierowniczego, napędu na wszystkie koła i znakomicie pracującego zawieszenia. Wrażenia z jazdy potęgują świetne wnętrze i mnogość systemów ułatwiających życie.

Jadąc tym samochodem, ma się poczucie, że jest się królem (albo królową) dróg i można dosłownie wszystko.  Wystarczy sama świadomość znakomitych osiągów (auto od 0 do 100 km/h rozpędza się w 4,5 sekundy), nie ma potrzeby udowadniania wszystkim wokół, co ten samochód potrafi. Ale jeśli pozwolimy mu na pokazanie swojego prawdziwego oblicza, to po prostu wgniecie nas w fotel.

Za podstawową wersję BMW M440i xDrive trzeba zapłacić prawie 310 tysięcy złotych. Testowany przeze mnie egzemplarz, wyposażony w liczne atrakcyjne opcje i pakiety, kosztuje ponad 370 tysięcy złotych.

NA TAK:

– przyjemność z jazdy

– dźwięk silnika

– systemy wspomagania kierowcy

– wyróżniający design

– komfortowe wnętrze

NA NIE:

– niełatwo się dostać na tylną kanapę

– dorośli pasażerowie na tylnej kanapie zaczepiają głową o sufit

Dane techniczne BMW M440i xDrive Coupé:

Silnik Sześciocylindrowy rzędowy silnik benzynowy, technologia mild hybrid 48 V
Skrzynia biegów  8-stopniowa skrzynia Steptronic
Moc maksymalna 374 KM
Maksymalny moment obrotowy 500 Nm
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,5 sekundy

Najnowsze

Karolina Chojnacka

SHERO Rally Team, pierwszy saudyjski kobiecy zespół rajdowy. W inspirowaniu innych kobiet pomagają im Polacy

Projekt SHERO Rally Team to innowacyjna i pionierska inicjatywa oparta na idei równouprawnienia i wzmocnienia pozycji kobiet w Arabii Saudyjskiej oraz na całym świecie. Dwie Saudyjki - Danii Akeel i Mashael Alobaidan chcą zachęcać kobiety do realizowania swoich pasji. Pomagają im w tym Polacy.

Czy cztery lata po tym, jak kobiety w Arabii Saudyjskiej zyskały możliwość legalnego prowadzenia samochodu, zobaczymy pierwszy saudyjski kobiecy zespół rajdowy na starcie Rajdu Dakar? Tak! I odpowiedzialni będą za to między innymi Polacy!

SHERO Rally Team, pierwszy saudyjski kobiecy zespół rajdowy, w którego skład wchodzą Danii Akeel i Mashael Alobaidan ma zachęcać inne Saudyjki i kobiety do realizowania swoich pasji i zaangażowania w motorsport. Celem zawodniczek jest między innymi start w Rajdzie Dakar. Droga do tego celu nie jest jednak łatwa.

SHERO Rally Team, pierwszy saudyjski kobiecy zespół rajdowy

Danii Akeel jest pierwszą Saudyjką, która zdobyła licencję na udział w wyścigach motocyklowych. Akkeel już jako dziecko lubiła jeździć samochodem typu buggy. Z czasem jednak jej uwagę przykuły motocykle crossowe, aż w końcu przerzuciła się maszyny szosowe. Zawodniczka ma na swoim koncie między innymi występy na motocyklu Ducati 899, którym rozpędza się do 270 km/h.

Choć w Europie dziewczynki i chłopcy pojawiają na torach po raz pierwszy w wieku 3-5 lat, to Danii Akeel swoją przygodę ze sportami motorowymi rozpoczęła znacznie później. Na profesjonalnym torze pojawiła się po raz pierwszy w wieku dopiero 26 lat. Rok później uzyskała brytyjską licencję motocyklową. Regularnie zaczęła się ścigać jako 30-latka.

Mashael Alobaidan od najmłodszych lat kochała przygody, adrenalinę i sporty motorowe. Wszystko zaczęło się od jazdy buggy, a po jakimś czasie Mashael pokochała motocykle terenowe. Swoją pasję do motocykli i rajdów rozwijała w USA, gdzie jeździła między innymi po pustyni w Utah i wydmach Kalifornii.

Przeczytaj też: Kobiety, które zmieniły motoryzację. Zawodniczki, pionierki, geniusze inżynierii

Teraz Danii Akeel i Mashael Alobaidan będą ścigać się pojazdem SSV. Jeszcze w marcu SHERO Rally Team ma wziąć udział w swojej pierwszej rajdowej imprezie. Akeel powiedziała:

Dla mnie to bardzo naturalny postęp po wyścigach torowych. To idealne połączenie jazdy i przeżywania piękna scenerii, krajobrazów, pracy zespołowej. SSV to pojazdy pomiędzy motocyklami i samochodami. Posiadają cztery koła, ale dzięki otwartej konstrukcji można poczuć wszystko jak na motocyklu.

W przygotowaniach SHERO Rally Team do startu w najtrudniejszym rajdzie świata pomagają Polacy. Danii Akeel i Mashael Alobaidan towarzyszły polskiej ekipie Duust Rally Team podczas tegorocznego Rajdu Dakar. U boku Polaków Saudyjki z SHERO Rally Team zbierały niezbędne doświadczenie, które ma zaprocentować za 12 miesięcy. Dodatkowo zawodniczki biorą udział w intensywnym planie treningowym pod okiem Marka Dąbrowskiego i Jacka Czachora, którzy startowali w Dakarze 15 razy!

SHERO Rally Team, pierwszy saudyjski kobiecy zespół rajdowy

Przeczytaj też: Michèle Mouton o kobiecej serii wyścigowej: „To rodzaj dyskryminacji, kiedy kobietom wolno konkurować tylko ze sobą”

Start Akeel i Alobaidan w Rajdzie Dakar 2022 nie jest ich jednym celem. To dopiero pierwsza inicjatywa w ramach projektu SHERO. Plany Saudyjek oraz Polaków są znacznie ambitniejsze. Filip Dąbrowski, menedżer SHERO Rally Team, powiedział:

Naszym celem jest inspirowanie kobiet, nie tylko w Arabii Saudyjskiej, ale również w Polsce i na całym świecie, do dążenia do realizacji z pozoru niemożliwych i nierealnych marzeń.

Kolejnym krokiem ma być przygotowanie pierwszej Polki i Saudyjki do startów w kategorii motocykli.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Rimac C_Two to elektryk, który sprawdzi się w każdych warunkach pogodowych. Zobaczcie film z ekstremalnego testu!

Rimac C_Two to nie jest zwykły hipersamochód. To elektryczny hipersamochód GT. Musi zapewniać niezwykle przyjemne wrażenia podczas jazdy i być szybszy niż większość specjalnie skonstruowanych samochodów wyścigowych na tor. I musi być też gotowy na najbardziej ekstremalne warunki pogodowe!

Rimac C_Two to hipersportowy elektryczny samochód, który ma mieć 1914 KM, przyspieszać od 0 do 100 km/h w 1,97 sekundy i osiągać prędkość maksymalną 412 km/h. Na jednym ładowaniu ma przejechać 550 kilometrów. Jego ceny maja zaczynać się od około 2 milionów dolarów, a produkcja zostanie ograniczona do 150 sztuk na całym świecie.

Rimac C_Two

Przeczytaj też: Zobacz, jak Rimac dostraja 1914-konne C_Two w tunelu aerodynamicznym

Ponieważ samochód ma być sprzedawany na całym świecie, producent musiał się upewnić, że Rimac C_Two sprawdzi się w każdej sytuacji pogodowej, od przenikliwego chłodu kanadyjskiej zimy po upały bliskowschodniego lata. Aby upewnić się, że elektryk jest gotowy na każdą ekstremalną sytuację, inżynierowie poddali system HVAC C_Two ostatecznemu testowi pogodowemu.

Używając specjalnej komory Climatic, zdolnej do wytworzenia temperatur od -28°C do +48°C, przetestowano Rimac C_Two w ekstremalnych warunkach.  Zobaczcie sami, jak wygląda taki test!

Przeczytaj tez: Rimac C_Two jest już gotowy do jazdy

Teraz prototyp przedseryjny przejdzie przez ostatnie rundy testów homologacyjnych, testów trwałości i innych eksperymentów, zanim seryjne samochody zjadą z linii produkcyjnej, co stanie się jeszcze w tym roku.

Najnowsze

Paula Lazarek

Nowe przepisy dla pieszych i kierowców już od 1 czerwca. Co warto wiedzieć?

Zmiany dla uczestników ruchu drogowego zaczną obowiązywać już od 1 czerwca - przypominamy, co warto wiedzieć zanim w życie wejdą nowe regulacje!

Kilka dni temu prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym – wiele zmian będzie wymagało jeszcze większej odpowiedzialności ze strony kierowców jak i przechodniów. Najbardziej kluczową zmianą jest nabywanie przez pieszego pierwszeństwa, już w momencie wchodzenia na przejście.

Zobacz: Pieszy wszedł na czerwonym prosto pod samochód! Nie przeżył

„Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście” – taki zapis znajduje się nowelizacji ustawy.

Dodajmy, że w praktyce pieszy nadal powinien zaczekać przed przejściem, aż samochody przejadą lub zatrzymają się. Wchodzenie bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd nadal będzie zabronione i w razie potrącenia wina będzie leżała po stronie pieszego. To co ważne dla kierowców – piesi podczas przechodzenia przez przejście będą mieli bezwzględny zakaz korzystania z telefonów komórkowych, w sposób ograniczający obserwację tego, co się wokół nich dzieje.

Przeczytaj również: Pieszy-samobójca cudem unika potrącenia

Warto również przypomnieć o ujednoliconej prędkości w obszarze zabudowanym – teraz w godzinach 23-5 będziemy mogli się poruszać z dopuszczalną prędkością 50 km/h. Uważajcie także na „jazdę na zderzaku” na drogach szybkiego ruchu. Według ustawy odległość między pojazdami ma być nie mniejsza, niż połowa prędkości z którą aktualnie jedziemy. Tym samym przy 120 km/h jest to 60 metrów, a przy 140 km/h 70 metrów. Tylko w trakcie wyprzedzania możemy zmniejszyć dystans. 

Najnowsze

GreenWay Polska podnosi moc stacji i zmienia cennik! Właściciele elektryków mają się z czego cieszyć?

Zmiany mają być wprowadzone od 1 kwietnia. Tak, to nie żart na Prima Aprilis!

Od 1 kwietnia operatorzy ogólnodostępnych stacji ładowania samochodów elektrycznych będą mogli korzystać z e-taryfy, czyli z nowych zasad rozliczania kosztów usług dystrybucji energii elektrycznej. 

Pozwala ona na istotne obniżenie stałych stawek za dystrybucję energii na korzyść opłat powiązanych z rzeczywistym wykorzystaniem ładowarek. Oznacza to, że operatorzy stacji nie będą już ponosić tak wysokich kosztów stałych, jak do tej pory.

W związku z tym od 1 kwietnia, wraz z wejściem e-taryfy, GreenWay Polska zwiększy moc około czterdziestu stacji ładowania z obecnych 40 kW do maksymalnej ich mocy technicznej na poziomie 50 kW.

Równolegle z wdrożeniem e-taryfy GreenWay Polska zmienia swój cennik. W nowym cenniku plany abonamentowe są jeszcze bardziej opłacalne dla klientów. O 10 zł obniżone zostały miesięczne opłaty abonamentowe. Zmienią się również ceny usług ładowania. Stali klienci GreenWay, którzy korzystają tych planów zapłacą także o kilka lub kilkanaście (zależy od programu abonamentowego) groszy mniej za kWh energii podczas ładowania auta ładowarką AC.

Również okazjonalne korzystanie z usług ładowania w sieci GreenWay będzie bardziej opłacalne. Dla klientów bez abonamentu, koszt usługi ładowania w stacjach AC co prawda nieznacznie wzrośnie, ale jednocześnie o 10 groszy obniżone zostaną ceny ładowania na najbardziej popularnym złączu DC o mocy 50 kW.

Najnowsze