Paula Lazarek

Szukasz pomysłu na wycieczkę? Internetowy przewodnik Slow Road z nowymi trasami już dostępny

Za nami najdziwniejsze kilkanaście miesięcy życia, podczas których koronawirus zdominował codzienność, zmuszając do podjęcia nowych wyzwań i zmiany przyzwyczajeń.

Podróże, podobnie jak i cały sektor turystyczny, doświadczyły olbrzymiej rewolucji i wymagają całkowitego przewartościowania myślenia o tym, dokąd i jak chcemy wyjeżdżać na odpoczynek. Jeszcze nigdy w historii możliwość podróżowania własnym samochodem na własnych zasadach nie miała tak wielkiego znaczenia.

Mazda już od kilku lat zachęca do podróżowania i odkrywania piękna Polski w duchu slow life, czyli z dala od masowych, turystycznych atrakcji, w poszukiwaniu bliskości natury i autentyczności zwiedzanych miejsc. Internetowy przewodnik Slow Road www.slowroad.pl inspiruje do odkrywania przyjemności podróżowania samochodem po mniej uczęszczanych drogach i miejscach, do wyjazdu w podróż, którą wyznacza licznik pozytywnych wrażeń, a nie kilometrów.

W przewodniku Slow Road Mazda zachęca do odkrywania najbliższej okolicy, planowania jednodniowych lub weekendowych wyjazdów do miejsc, które idyllicznie kojarzą się z naturalną ciszą, często z daleka od cywilizacji, gdzie czas się zatrzymał.

Szutrowe drogi, tam gdzie kończy się asfalt, zapraszają do odkrywania miejsc magicznych w swoim naturalnym pięknie. Ale podróże w stylu Slow Road to także przełamywanie turystycznych stereotypów, jak choćby zamieszczona na stronie najnowsza trasa do i wokół Łodzi. „Trzeba znaleźć na nią sposób i dać jej szansę przechylenia szali w pozytywną stronę. Jest tam wiele niezmiennych od lat mankamentów – dziurawe drogi, walące się budynki w środku miasta i wieczny problem z parkowaniem. Na drugim biegunie jest jednak genialnie wykorzystana przestrzeń miasta, w której street art czuje się jak ryba w wodzie. Nie znam drugiego miasta w Polsce z taką liczbą murali i instalacji artystycznych na ulicach. Tym razem wybierając się do Łodzi postanowiłem dotknąć trzech aspektów, bez których to miasto nie mogłoby istnieć – przemysłowej przeszłości, kinematografii i sztuki współczesnej.” – pisze Mikołaj Gospodarek, autor opisów i zdjęć publikowanych na stronie www.slowroad.pl.

Podróż do Łodzi, wizyta nad Zalewem Sulejowskim albo w Tomaszowie Mazowieckim, przystanek przy „Niebieskich Źródłach”, czy spływ kajakowy Pilicą to niedoceniane atrakcje województwa łódzkiego, które z racji swojego centralnego położenia oferuje dogodny dojazd turystom z wielu regionów Polski.

 „Projektujemy samochody z myślą o kierowcy i pasażerach, przyjemności podróżowania, bezpieczeństwie i komforcie. W naszej gamie znajduje się pełna paleta wersji nadwozi, od miejskiej Mazdy 2 po dwuosobowego roadstera, Mazdę MX-5. Dla większych rodzin lub osób, które lubią zabierać ze sobą sprzęt do aktywnego spędzania czasu mamy całą gamę SUV-ów, od miejskiej Mazdy CX-3, poprzez kompaktową CX-30 aż po nasz flagowy model – CX-5. Zwiedzanie miast można realizować elektryczną Mazdą MX-30, która pozwala na korzystanie z bezpłatnych miejsc parkingowych w centrum i legalnej jazdy po buspasach, a fani tradycyjnych nadwozi mogą wybrać kompaktową Mazdę 3 w wersji hatchback lub sedan, bądź elegancką Madę 6 w reprezentacyjnej, czterodrzwiowej wersji, albo praktycznej odmianie kombi. Motoryzacja wg. Mazdy to pasja i przyjemność prowadzenia, a gdy za szybą mijamy urokliwe plenery i zmierzamy do celu, gdzie święty spokój mamy w standardzie, trudno wymarzyć sobie lepszy sposób na odpoczynek.” – podsumowuje Szymon Sołtysik, PR Manager Mazda Motor Poland.

Tuż przed falą tegorocznych weekendowych i wakacyjnych wyjazdów zmianie uległa strona internetowa www.slowroad.pl, na której dziesiątki tras i setki miejsc wartych odwiedzenia zostały ułożone wg. kategorii tematycznych. Inspiracje na wyjazdy z dziećmi, na sportowo, z historią w tle lub blisko natury kierują w rozmaite zakątki Polski, a polecane trasy i miejsca warte odwiedzenia wyszukiwać można wg. geograficznych stron świata na mapie Polski. Intuicyjnie można przeglądać bogate zasoby strony z inspiracjami na jednodniowe wyjazdy, a nowa cotygodniowa dawka nieoczywistych pomysłów na podróże w stylu slow publikowana jest na profilu https://www.facebook.com/ProjektSlowRoad.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Rolls-Royce Boat Tail – drogowy jacht, który powstawał w tajemnicy przez cztery lata

Coachbuild, czyli usługi budowy nadwozia, kiedyś, dawno temu, były czymś co wyróżniało luksusowych producentów samochodów. Producenci tacy jak Ferrari, Bugatti czy Rolls-Royce bardzo często budowali tylko podwozia, na które nakładano nadwozia i wnętrza stworzone na życzenie klienta. Teraz brytyjska marka powraca do tych tradycji.

Rolls-Royce Boat Tail to stworzony na specjalne życzenie klienta kabriolet, który stanowi powrót do korzeni coachbuldingu, będący otwartą wersją flagowej limuzyny Phantom z zupełnie nowym projektem nadwozia . Luksusowy samochód został praktycznie zbudowany „od A do Z” pod dyktando klienta. A właściwie samochody, bo powstały aż trzy sztuki Rolls-Royce Boat Tail.

Rolls-Royce Boat Tail
Rolls-Royce Boat Tail, fot. materiały prasowe / Rolls-Royce

Inspiracją dla tego zamówienia był Rolls-Royce Boat Tail z 1932 roku i podobnie jak w przypadku oryginału, inspiracją do jego powstania były łodzie. Elementy wykończenia zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz zostały zaprojektowane tak, aby przypominały pokład z drewna tekowego, który można zobaczyć na drewnianym, luksusowym jachcie.

Prace nad samochodem trwały prawie cztery lata. By Rolls-Royce Boat Tail mógł powstać, zaprojektowano i wyprodukowano aż 1813 nowych części, co w sumie wymagało 20 lat połączonych roboczogodzin.

Rolls-Royce Boat Tail
Rolls-Royce Boat Tail, fot. materiały prasowe / Rolls-Royce

Wśród wyjątkowych części znajdują się między innymi zegarek szwajcarskiej firmy Bovet 1822, który ma dwa cyferblaty: jeden do noszenia na ręku, drugi do zamontowania na desce rozdzielczej auta. Inną indywidualną opcją jest specjalnie zamontowana w aucie lodówka, stworzona pod lodówkę pod wymiar butelki ulubionego szampana właściciela Rolls-Royce’a, Armand de Brignac. Z kolei za kabiną pasażerską zamontowano „pakiet rozrywkowy dla przyjaciół i rodziny właściciela”, czyli barek z obrotowymi stolikami i wyjmowanymi stołkami.

Rolls-Royce Boat Tail
Rolls-Royce Boat Tail, fot. materiały prasowe / Rolls-Royce

Nie ujawniono, ile kosztuje Boat Tail, ale zgadujemy, że niemało, skoro Rolls-Royce twierdzi, że to projekt bardziej złożony od Sweptaila. Przypomnijmy, Sweptail został zaprezentowany w 2017 roku i kosztował 13 milionów dolarów. Wtedy było to najdroższe nowe auto w historii.

Wraz z debiutem Boat Tail, debiutuje nowy oddział marki Rolls-Royce Coachbuild, w którym budowane będą w tajemnicy przed zewnętrznym światem kolejne luksusowe auta. Nie możemy się doczekać, by je zobaczyć!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ten elektryczny SUV sprzedaje się w Europie najlepiej! Wiecie, o jaki model chodzi?

Elektromobilność to przyszłość motoryzacji. I coraz więcej kierowców przychylnym okiem patrzy na auta na prąd. Nie można im się dziwić. Elektryki przyciągają wzrok ciekawym, futurystycznym designem oraz zaskakują coraz większym zasięgiem i szybkością ładowania. Co jednak istotniejsze, coraz częściej elektryczny napęd skrywa się pod maską SUVów, które kierowcy kochają! Zgadniecie, który elektryczny SUV sprzedaje się w Europie najlepiej?

W ubiegłym miesiącu europejski rynek nowych samochodów odnotował wzrost o 261% w porównaniu z kwietniem zeszłego roku. Jak podaje JATO Dynamics, uznana organizacja, która zajmuj się analizami rynku motoryzacyjnego, w zeszłym miesiącu zarejestrowano 1 029 008 sztuk nowych aut.

Rekordowe wyniki w kwietniu tego roku odnotowały pojazdy niskoemisyjne! Ich rejestracje stanowią 15% rynku, w porównaniu do zaledwie 11% odnotowanych rok temu. Popyt na modele w 100% elektryczne wzrósł o 338% do 71 500 sztuk, a rejestracje hybryd typu plug-in zanotowały wzrost ilościowy o 507% do 81 000 sztuk.

Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie
Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie, fot. materiały prasowe / JATO Dynamics

Który elektryczny samochód sprzedaje się w Europie najlepiej?

Niedawno wprowadzony na rynek Volkswagen ID.4 znalazł się na szczycie rankingu pojazdów elektrycznych, wyprzedzając Volkswagena ID.3, który uplasował się na drugim miejscu. Podium najlepiej sprzedających się elektryków uzupełniło Renault ZOE. Po raz pierwszy od wprowadzenia na rynek w pełni elektrycznych pojazdów na czele rankingu znalazł się SUV.

Felipe Munoz, globalny analityk w JATO Dynamics, komentuje:

Zgodnie z przewidywaniami kolejna faza rozwoju pojazdów elektrycznych będzie należeć do SUV-ów. Volkswagen ID.4 na czele to dopiero początek trendu elektrycznych SUV-ów i spodziewamy się, że nowe modele pojawią się na rynku wraz ze wzrostem popytu konsumentów.

ID.4, oprócz uplasowania się na czele rankingu najlepiej sprzedających się samochodów elektrycznych, pomógł też Volkswagen Group zdobyć 34% europejskiego rynku pojazdów typu BEV. W rezultacie niemiecki koncern w kwietniu radził sobie lepiej na rynku pojazdów typu BEV niż na rynku ogólnym – w którym jego udział wyniósł 27%.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Auto drogowe w tunelu aerodynamicznym Formuły 1. Dowiedz się, jak powstają supersamochody!

Praca nad aerodynamiką ma fundamentalne znaczenie w projektowaniu wyczynowego samochodu sportowego. Jest też szczególnie ważna w Formule 1 – w tej dyscyplinie testy w tunelu aerodynamicznym reprezentują najwyższy poziom techniczny. Po raz kolejny doświadczenia z F1 pomagają w produkcji „zwykłego” samochodu.

Pierre Sancinena, inżynier ds. aerodynamiki Alpine Cars, wpadł na pomysł nawiązania współpracy z kolegami z Alpine F1 Team, by skorzystać z ich metod i narzędzi pracy. Teraz wprowadza w kulisy tych niezwykłych badań.

Auto drogowe w tunelu aerodynamicznym Formuły 1
Auto drogowe w tunelu aerodynamicznym Formuły 1, fot. materiały prasowe / Renault

Wyeliminowanie siły nośnej, maksymalne ograniczenie oporu powietrza i wygenerowanie siły docisku w ściśle określonej proporcji – praca specjalistów od aerodynamiki ma kluczowe znaczenie, by samochód Formuły 1 pozostawał przyklejony do nawierzchni toru, jak najszybciej poruszał się na prostej i utrzymywał optymalnie wysoką prędkość na zakrętach. W Enstone w Anglii, gdzie ma swoją siedzibę między innymi dział konstrukcyjny podwozi stajni Alpine F1 Team, pracuje od 100 do 120 inżynierów, bezustannie badających przepływ strumieni powietrza z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych CFD (obliczeniowa mechanika płynów) i testów w tunelu aerodynamicznym. Spojlery, owiewki, płaskie podwozie, pontony, dyfuzory – wszystkie te i wiele innych elementów są bardzo precyzyjnie modelowane, aby zoptymalizować osiągi bolidu.

W Ulis we Francji, gdzie mieści się siedziba Alpine Cars, Pierre Sancinena prowadzi podobne analizy co jego koledzy z Enstone. Inżynier aerodynamiki, ale też półzawodowy kierowca wyścigowy od trzech lat prowadzi badania aerodynamiczne dotyczące aktualnych modeli z gamy Alpine i Renault Sport (A110 i Megane R.S. Trophy-R), jak również modeli samochodów, które pojawią się w przyszłości. Bez wahania przyznaje, że „prace w tunelu aerodynamicznym są bardzo istotne w opracowaniu aerodynamiki samochodu sportowego, takiego jak A110”. Inżynier ds. aerodynamiki Alpine Cars wyznaje także:

To w Formule 1 można znaleźć kompendium wiedzy o aerodynamice. To z ich pracy czerpiemy właściwe metody i narzędzia badawcze.

Aby zoptymalizować prace nad drogowymi wersjami samochodów Alpine, powstał pomysł wykorzystania umiejętności zespołu odpowiadającego za projekty aerodynamiczne w Enstone: Nawiązaliśmy współpracę w marcu 2020 roku i co tydzień omawiamy postęp prac, by optymalizować naszą metodologię i narzędzia CFD oraz wdrażać metody z Formuły 1 w naszych badaniach.

Współpraca z Alpine F1 Team dotyczy specjalistycznego know-how, wykorzystywanego w projektowanych obecnie nowych modelach drogowych marki. Dzięki temu zespoły pracowników z Alpine Cars poprawiły korelację między obliczeniami komputerowymi a wynikami testów w tunelu aerodynamicznym. Zapewnia to oszczędność czasu i pieniędzy oraz pozwala uniknąć licznych etapów prac projektowych i ograniczyć wielokrotne porównywanie wyników między CFD i tunelem aerodynamicznym. Jednakże, aby zwiększyć skuteczność i jednocześnie zoptymalizować projektowanie niektórych części lub podzespołów samochodu, trzeba było pójść dalej.

A110 pokonał kanał La Manche, by specjaliści z Enstone wyposażyli go w liczne czujniki używane w badaniach aerodynamiki w F1. Niespotykane i niezwykle cenne oprzyrządowanie służy gromadzeniu jeszcze większej ilości danych, lepszemu obrazowaniu obciążeń różnych partii nadwozia i opływających je strumieni powietrza. Na początku marca w tunelu aerodynamicznym S2A w Montigny-le-Bretonneux specjaliści F1 skierowali strumień powietrza na testowy i całkowicie przekształcony model A110.

Samochód wyposażono między innymi w szeroką, metalową kratę nazwaną „grabiami”, zainstalowaną pod przednią częścią podwozia, której projekt wywodzi się bezpośrednio z konstrukcji zastosowanej w samochodach A521, którymi jeżdżą Esteban Ocon i Fernando Alonso podczas sesji jazd próbnych w weekendy Grand Prix. W kracie znajdują się czujniki ciśnienia podobne do rurek Pitota w samolotach, które umożliwiają obrazowanie całego strumienia powietrza przepływającego pod podwoziem.

W trakcie badania w tunelu aerodynamicznym inżynierowie Alpine Cars użyli również tzw. Flow-Vis, specjalnego lakieru opracowanego przez kolegów z F1. Nałożony wałkiem na pokrywę silnika i błotniki samochodu, rozprowadza się tylko po osiągnięciu określonej prędkości, w sposób pozwalający na zbadanie przepływu strumieni powietrza na powierzchni nadwozia. Te narzędzie wizualizacji jest pomocne w potwierdzaniu wyników obliczeń wykonywanych komputerowo w oparciu o CFD.

Auto drogowe w tunelu aerodynamicznym Formuły 1
Auto drogowe w tunelu aerodynamicznym Formuły 1, fot. materiały prasowe / Renault

Wkład inżynierów aerodynamiki Alpine F1 Team w sesję badań w tunelu nie był wyłącznie materialny. W centrum operacyjnym – słynnym Race Control room w Enstone – mogli śledzić obraz z kamer i analizować dane pojawiające się na ekranie komputera. Któż inny jak nie osoby korzystające na co dzień z narzędzi, w jakie wyposażono testowy A110, mógłby lepiej rozszyfrować wyniki takiego badania?

Uzyskane dane posłużą do potwierdzenia słuszności wyboru niektórych rozwiązań, pomysłów czy elementów aktualnie opracowywanych w Alpine Cars. I to zarówno z myślą o przyszłych wersjach A110, jak i nowych modelach samochodów przyszłości. Będą miały w sobie coś z F1 i przeniosą to „coś” na drogi.

Najnowsze

Paula Lazarek

Niebezpieczne wypadki w porze nocnej – jak ich uniknąć?

Już od 1 czerwca dozwolona prędkość w obszarze zabudowanym w godzinach 23.00-5.00 zmniejszy się z 60 do 50 km/h. Jazda po zmroku wymaga od kierowcy dodatkowej ostrożności. W porze nocnej, na drogach nieoświetlonych aż w co czwartym wypadku ginie człowiek.

Na początku czerwca wchodzi w życie nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym, gdzie jedną z wprowadzonych zmian jest uchylenie przepisu dopuszczającego jazdę z prędkością 60 km/h na obszarze zabudowanym w godzinach między 23.00 a 5.00.

Przez całą dobę będzie obowiązywała ta sama norma jazdy z maksymalną dozwoloną prędkością 50 km/h, przy czym w strefie zamieszkania dopuszczalną prędkością pozostaje 20 km/h.

Największa liczba wypadków ma miejsce w ciągu dnia z uwagi na największy o tej porze ruch, ale w porze nocnej na drogach nieoświetlonych występuje największy wskaźnik śmiertelności ofiar wypadków. W ubiegłym roku prawie w co czwartym takim wypadku zginął człowiek, podczas gdy w porze dziennej – w co dwunastym*.

UWAŻAJ SZCZEGÓLNIE W MIEJSCACH NIEOŚWIETLONYCH

Czynnikiem wpływającym na bezpieczeństwo jazdy jest m.in. oświetlenie. Jazda nocą w miejscach nieoświetlonych latarniami ulicznymi, przy ograniczonym zasięgu widzenia drogi, przeszkód czy innych uczestników ruchu drogowego, jest o wiele trudniejsza i bardziej niebezpieczna niż w ciągu dnia. Dlatego takie warunki dyktują przede wszystkim konieczność zadbania o sprawne oświetlenie zewnętrzne pojazdu, czystość reflektorów i szyb. Od tego zależy widoczność drogi, i tak ograniczona w porze nocnej. Dodatkowo nieprawidłowo ustawione oświetlenie zewnętrzne auta jest przyczyną oślepienia kierowców nadjeżdżających z naprzeciwka, co powoduje niebezpieczną chwilową utratę zdolności widzenia. Gdy tego doświadczymy, należy zwolnić.

Podczas jazdy w nocy dodatkowo niebezpieczną okoliczność może stanowić naturalne o tej porze zmęczenie kierowcy. Jeszcze trudniej zauważyć wtedy pieszego czy rowerzystę, którzy mogą nie posiadać świateł odblaskowych, dlatego po zmroku za kierownicą musimy zachować szczególną czujność – mówi Adam Bernard, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Trafne oszacowanie odległości czy prędkości na podstawie świateł jest bardzo trudne, chociażby z powodu nietypowego usytuowania świateł w innych samochodach. Przykładowo wąsko ustawione reflektory przeciwmgielne stwarzają złudzenie, iż samochód znajduje się dalej niż jest w rzeczywistości.

Podczas jazdy nocą reflektory innych pojazdów mogą natomiast pomóc określić, czy na drodze znajdują się jakieś przeszkody. Obserwując światła pozycyjne i widoczne światła stopu samochodu jadącego kilkaset metrów z przodu, można zorientować się, czy na drodze znajdują się jakieś “niespodzianki”, na które właśnie natknął się poprzedzający samochód. Jeśli światła lub poświata pojazdu nadjeżdżającego z naprzeciwka nagle znikną, oznacza to, że najprawdopodobniej znalazł się on za pagórkiem. W takiej sytuacji nie wolno rozpoczynać manewru wyprzedzania, gdyż za chwilę samochód ten pojawi się przed nami.

* www.policja.pl

Najnowsze