System ESP ma już 25 lat! A jak działa?
W maju 1995 r. system ESP miał swoją produkcyjną premierę w coupe Mercedes-Benz z serii 140. Od tamtej pory minęło 25 lat, a system jest obowiązkowy we wszystkich samochodach.
Za tym niepozornym skrótem kryje się ciekawa technika: system ESP (Electronic Stability Program) wspomaga kierowcę
w sytuacjach drogowych krytycznych, poprzez przyłożenie siły hamowania do jednego lub większej liczby kół oraz – w razie potrzeby – dostosowanie momentu obrotowego silnika. Dzięki temu pojazd może podążać w kierunku określonym przez kąt skrętu kierownicy, zachowując wyznaczony przez kierowcę kierunek jazdy.
Słynny test łosia
W październiku 1997 r. rozpoczęła się błyskawiczna popularyzacja systemu ESP. Podczas tzw. testu łosia, przeprowadzanego przez szwedzkiego dziennikarza motoryzacyjnego, Mercedes-Benz Klasy A przekroczył swoje limity z zakresu dynamiki jazdy
i przewrócił się w trakcie próby gwałtownego manewru omijania. Wynik testu firma potraktowała jako wyzwanie – dostawy Klasy A zostały wstrzymane o 12 tygodnie, a wszystkie egzemplarze seryjnie otrzymały system ESP. Rezultat był imponujący: po zmianach Klasa A nawet w ekstremalnych testach radziła sobie lepiej niż konkurenci. W 1999 r. Mercedes-Benz jako pierwsza marka wyposażyła w system wszystkie swoje modele samochodów osobowych. Ten krok stanowił sygnał dla całej branży.
ESP bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach układu zapobiegającego blokowaniu się kół (ABS) i kontroli trakcji (ASR), ale wykorzystuje jeszcze bardziej rozbudowany układ czujników, w tym czujniki kąta skrętu kół, przyspieszenia bocznego oraz odchylenia od toru jazdy. Czujnik odchylenia, produkowany przez firmę Bosch, jest kluczowym czynnikiem sukcesu ESP. Precyzyjnie wykrywa on ruch obrotowy pojazdu wokół jego pionowej osi, dzięki czemu system może wykryć np. poślizg. Na podstawie tych danych w ciągu milisekund elektronika oblicza niezbędną, korygującą reakcję układu hamulcowego.
Prace rozwojowe w interesie bezpieczeństwa jazdy
Innowacja została wspólnie opracowana przez Daimler-Benz i Bosch. Pierwsze kroki obie firmy podjęły już w latach 80., niezależnie od siebie: ich działy Advance Development (z ang. zaawansowanego rozwoju) szukały rozwiązań mających na celu zapewnienie większej stabilności jazdy w krytycznych sytuacjach drogowych. W 1992 r. obie firmy skonsolidowały swoje osiągnięcia w ramach wspólnego zespołu. Wyniki ich pracy zostały zaprezentowane w postaci systemu Dynamic Handling Control (FDR) w 1994 r.
ESP został wprowadzony na rynek jako „elektroniczny program stabilności” (Electronic Stability Program) w maju 1995 r. – najpierw jako standardowe wyposażenie modelu S 600 Coupé z serii 140. We wrześniu 1995 r. dołączyły do niego modele S 600 Limuzyna oraz roadster SL 600, również korzystające z silnika V12. Od tamtej pory system był dostępny jako opcja także dla limuzyn i coupé klas S oraz SL z silnikami V8. W styczniu 1996 r. wprowadzono go w debiutującej wówczas Klasie E 420 z serii 210.
Jeden z najważniejszych systemów bezpieczeństwa w samochodach
ESP – oprócz pasów bezpieczeństwa, poduszek powietrznych i ABS-u – stał się najważniejszym systemem bezpieczeństwa we wszystkich nowoczesnych autach osobowych. Mercedes-Benz był pierwszym producentem na świecie, który wprowadził ESP jako standard we wszystkich swoich modelach. W konsekwencji, według statystyk, liczba osobowych Mercedesów uczestniczących w wypadkach drogowych o poważnych konsekwencjach spadła o ponad 42%, podczas gdy dla aut innych marek spadek ten wynosił tylko 13%. Ta skuteczność przekonała innych: ESP stawał się coraz popularniejszy. W listopadzie 2011 r. w życie weszło unijne rozporządzenie, które wymusiło seryjny montaż ESP we wszystkich nowo zarejestrowanych autach osobowych i użytkowych sprzedawanych w Unii Europejskiej.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: