Pojechali na święta samochodem elektrycznym. „Najgorsza podróż w życiu”
Rozwój elektromobilności trwa w najlepsze, ale nadal nie brakuje dyskusji między jej zwolennikami i przeciwnikami. Najwięcej emocji budzi nadal kwestia realnego zasięgu oraz ładowania elektryków. Okazuje się, że nada bywa z tym naprawdę źle.
Dalszy wyjazd autem elektrycznym? Lepiej się zastanów
Samochód elektryczny, który przejedzie 500 km (przynajmniej w teorii) to dziś już nic nadzwyczajnego – na rynku nie brakuje takich modeli. Optymistycznie wyglądają także podawane czasy ładowania – 30-40 minut na doładowanie się do 80 procent to akceptowalny wynik.
Tyle teorii. Praktyka bywa jednak zupełnie inna. Realnie auta elektryczne przejeżdżają wyraźnie mniej, szczególnie przy niskich temperaturach, a czas spędzony na ładowarce może się znacząco wydłużyć. I to nie tylko ze względu na temperaturę (tak, zimowa aura wpływa też na ten aspekt).
Przekonał się o tym pewien właściciel Tesli w Wielkiej Brytanii, który wybrał się na świąteczną podróż swoim samochodem. Podobnie jak wielu innych miłośników amerykańskiego producenta. W efekcie na możliwość podłączenia się do ładowarki czekał 2,5 godziny.
Bedlam @WestmorlandServ Tebay today. 2hr 30m wait for a charge. Worst journey as @Tesla driver. Q now 40 deep! 😕 pic.twitter.com/In1LT72WJu
— Jamie Waters (@thejamiewaters) December 27, 2022
Nie podał on jak bardzo wydłużyło to jego podróż, ale nawet zakładając, że ładował się tylko przez pół godziny, wychodzi naprawdę sporo zmarnowanego czasu. Jak podają brytyjskie media, nie była to sytuacja odosobniona i wielu kierowców aut elektrycznych, którzy wybrali się w te święta w podróż, stało w długich kolejkach do ładowarek.
Dostęp do samochodowych ładowarek to problem, którego szybko się nie pozbędziemy
Gdy rozmawiacie ze zwolennikami elektromobilności i poruszycie kwestię dostępu do ładowarek, zaraz wam wyjaśnią, że to żaden problem, bo większość osób i tak ładuje swoje samochody w domu. Tak rzeczywiście wynika ze statystyk i to jedyny wygodny oraz tani sposób. Problemy pojawiają się, kiedy trzeba pojechać gdzieś dalej.
W okresach masowych wyjazdów, jak święta, wakacje czy ferie, nietrudno spotkać mniejsze lub większe kolejki na stacjach benzynowych. Mimo tego, że tankowanie samochodu trwa kilka minut. Wyobraźcie sobie, gdyby każdy z tych kierowców blokował dystrybutor na 40 minut. Albo na godzinę, ponieważ jest zima i samochód ograniczył moc prądu, z jaką się ładuje.
Według licznika elektromobilności PSPA, w Polsce mamy 27 200 samochodów elektrycznych (stan na wrzesień 2022, co jest najnowszym dostępnym raportem) oraz 2460 ogólnodostępnych stacji ładowania. Łatwo przeliczyć, że oznacza to 11 samochodów na stację.
Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę tylko szybkie stacje (DC), to jest ich jedynie 701, co daje prawie 39 samochodów na ładowarkę. Można więc przeżyć podobną historię, jak opisywany wcześniej właściciel Tesli.
Zostaw komentarz:
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Komentarze:
Sly - 10 stycznia 2023
Jak ktoś odebrał w UK Teslę do końca 2022 dostawał prądu z Superchargerów na 6000 mil za free. Przypadek?
Jan Kowalski - 3 stycznia 2023
3000 Tesli w Polsce, ale aż w UK trzeba szukać historyjek do straszenia czytelników elektrykami