Karolina Chojnacka

Suzuki Misano – samochód inspirowany motocyklem, który mógłby być spełnieniem marzeń

Ostatnio samochody koncepcyjne stały się wizytówką ekranów dotykowych i akumulatorów, ale czy pamiętacie czasy, gdy ich wygląd ekscytował i poruszał wyobraźnię? Suzuki Misano przenosi nas z powrotem do emocjonujących wizji samochodów koncepcyjnych z minionej epoki.

Studenci z turyńskiego Istituto Europeo di Design stworzyli koncept pojazdu Suzuki, który łączy w sobie cechy motocykla i samochodu. Misano stara się „połączyć przypływ adrenaliny na dwóch kołach z wrażeniami z jazdy na czterech”. Wygląda wspaniale i łezka może się w oku zakręcić na myśl, że raczej nigdy nie trafi do seryjnej produkcji.

Suzuki Misano
Suzuki Misano, fot. materiały prasowe / Suzuki

Na pierwszy rzut oka Suzuki Misano przypomnia luksusowe supersamochody, takie jak McLaren Elva czy Ferrari Monza. Wszystko przez brak przedniej szyby i dachu. Różni się od nich jednak układem siedzeń, bo  pasażer siedzi tu nie obok kierowcy, lecz za nim – jak na motocyklu.

Koncepcyjne Suzuki Misano idzie, czy raczej jedzie, z duchem czasu i jest wyposażony w napęd elektryczny (przestrzeń na akumulatory przewidziano po prawej stronie pojazdu).  Dodajmy do tego piękny design, nowoczesne linie, dopracowane detale i mamy pojazd, który sprawia, że marzymy o alternatywnym wszechświecie, w którym trafiłby do produkcji.

Jeśli chcielibyście zobaczyć Suzuki Misano na żywo, to uwaga, istnieje taka szansa! Samochód będzie wystawiony w  Museo Nazionale dell’Automobile di Torino, włoskim muzeum motoryzacji zlokalizowanym w Turynie, od soboty 15 maja do niedzieli 6 czerwca 2021 roku.

Najnowsze

Sześcioro pijanych, młodych ludzi w jednym BMW. Wjechali w drzewo

Grupka znajomych prawdopodobnie wracała wczesnym rankiem po imprezie. Alkoholu nie odmówił nawet kierowca.

Do zdarzenia doszło około godziny 6 rano w miejscowości Dyle (powiat biłgorajski). Wstępne ustalenia policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wskazują na to, że 20-letni kierowca BMW na prostym odcinku drogi stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w przydrożne drzewo.

Młodzież szalała Golfem po wsi. Z auta został wrak, a silnik wylądował na polu

Przeprowadzone przez policjantów badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu wykazało, że miał w organizmie ponad promil alkoholu. Ponadto mężczyzna przewoził o jedną osobę za dużo, wraz z nim w chwili zdarzenia znajdowało się sześć osób – trzy kobiety i dwóch mężczyzn w wieku od 18 do 20 lat.

Patologiczny przejazd, czyli młodzież bawi się za kierownicą

Wszyscy są mieszkańcami powiatu biłgorajskiego. Do szpitali przewieziono pięć osób w tym poważnie ranną 18-letnią kobietę, która w chwili wypadku wypadła z samochodu. W szpitalu przebywa także kierowca. Jeden z pasażerów, 20-latek, nie odniósł obrażeń.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Pierwszy elektryczny Bentley zadebiutuje w 2025 roku!

Wszystko wskazuje na to, że pierwszy elektryczny Bentley będzie SUVem i pojawi się na drogach już za cztery lata.

Czyżby sukces Bentaygi sprawił, że Bentley postanowił podążać elektromobilną ścieżką crossover/SUV? Wszystko na to wskazuje.

Najnowsze doniesienia mówią, że pierwszy elektryczny Bentley będzie SUVem i pojawi się na drogach już w 2025 roku. Co będzie podstawą pierwszego, dużego, elektrycznego przedsięwzięcia firmy Bentley? Odpowiedzią jest Projekt Artemis, prowadzony przez Audi. Producent spod znaku czterech pierścieni obiecuje, że projekt/platforma Artemis będzie gotowa do 2024 roku.

Adrian Hallmark, dyrektor generalny Bentleya, w rozmowie z magazynem „Car” powiedział:

W przypadku naszych obecnych samochodów musieliśmy zająć się inżynierią w dużej mierze po tym, jak [platformy] zostały ukończone. W przypadku tego projektu różnica polega na tym, że jesteśmy na samym początku drogi i pomagamy ją zdefiniować. Nie przewodzimy projektowi Artemis, ale będziemy jego beneficjentami.

Czekając na elektryfikację, będziemy mieć bliższą synergię z Audi. Postrzegamy to jako szansę, a nie ryzyko.

Artemis to projekt, który ma pomóc stworzyć znacznie większe pojazdy elektryczne niż te, które obecnie oferuje Grupa Volkswagen. To wydaje się pasować do wizji flagowego, elektrycznego SUVa Bentleya.

Najnowsze

Wjechał na hulajnodze prosto pod koła samochodu

Nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że wielu użytkowników elektrycznych hulajnóg nie słyszała nigdy o takim pojęciu jak ruch drogowy oraz o tym, że panują w nim jakieś zasady. Nie pomaga też brak odpowiedniej legislacji.

Kierowca auta z kamerą skręcał w prawo na zielonej strzałce. Nie zatrzymał się co prawda, czego wymagają od niego przepisy, ale na jego obronę można powiedzieć, że zwolnił niemal do zera i miał czas na sprawdzenie czy na przejście, nie wchodzi jakiś pieszy.

Hulajnogista został potrącony na przejściu. Tylko z czyjej winy?

Było pusto, więc ruszył. W tym momencie zza ekranów akustycznych wyjechał mężczyzna na elektrycznej hulajnodze. Widział zielone światło na przejściu, więc nawet nie zwolnił. Nie pofatygował się, żeby skręcić i zjechać łagodnie na pasy, tylko zeskoczył z wysokiego krawężnika, prosto pod koła samochodu.

Hulajnogami na czerwonym świetle? Czemu nie! Ale jednego z nich spotkała kara

Na szczęście nic mu się nie stało i obeszło się też bez strat materialnych. Hulajnogista w teorii mógł poruszać się chodnikiem i korzystać z przejścia (przepisy dotyczące hulajnóg wchodzą w życie dopiero 20 maja), ale raczej nikt nie ma wątpliwości, że nie należy tego robić wyjeżdżając z dużą prędkością zza przeszkody.

Najnowsze

Mercedes-Benz serii W111: klasyk pożądany na całym świecie

Jesienią 1961 r. Mercedes-Benz po raz kolejny wyprzedził swoją epokę. Złożona przez producenta obietnica nie pozostawiała żadnych wątpliwości: rozpoczęło się odliczanie do najbliższej wiosny. Jej motoryzacyjnym zwiastunem był kabriolet z luksusowej serii W 111.

Przestronność kabiny kabrioletu wynikała z faktu, że – podobnie jak Coupé, zaprezentowane w marcu 1961 r. na salonie samochodowym w Genewie – bazował on na pełnej długości płycie limuzyny „skrzydlaka”. Dzięki temu przejął również bezpieczne nadwozie ze strefami kontrolowanego zgniotu z przodu i z tyłu, a także sztywną kabinę pasażerską. Coupé i Kabriolet były planowane jako odmiany serii W 111 od samego początku jej projektowania.

Klasyk pożądany na całym świecie

Subtelna elegancja Coupé i Kabrioletu doskonale trafiła w gusta odbiorców. Do dziś oba warianty należą do najbardziej urodziwych samochodów Mercedes-Benz i uchodzą za jedne z najbardziej poszukiwanych klasyków na świecie. Ich design okazał się na tyle ponadczasowy, że zarówno Coupé, jak i Kabriolet pozostały w produkcji przez 11 lat. Wywarły też istotny wpływ na konstrukcję luksusowych limuzyn serii W 108/109, wytwarzanych od 1965 r. – a nawet były równolegle z nimi produkowane (do 1971 r.).

Design dwudrzwiowych wariantów stanowił przedmiot wielu dyskusji zarządu i projektantów. Jedna z wizji zakładała wykorzystanie przedniego pasa z modelu SL – dla podkreślenia sportowego charakteru samochodów, ale została odrzucona na rzecz klasycznego projektu z gwiazdą Mercedesa na osłonie chłodnicy. Osłona oraz przednie oświetlenie to zresztą jedyne elementy, które pochodziły z limuzyny. Znane z 4-drzwiowej wersji tylne „płetwy”, zaprojektowane jako swego rodzaju pomoc w parkowaniu, zostały tu zauważalnie zaokrąglone. Za projekt Coupe i Kabrioletu odpowiadał Paul Bracq. Dwudrzwiowe warianty nie były tak wysokie jak limuzyna(-65 mm w przypadku Coupé i -50 mm w przypadku Kabrioletu), jednak miały prawie identyczną długość.W rezultacie oferowały niemal taką samą przestrzeń na bagaż, co czyniło je idealnymi pojazdami turystycznymi.

Aby nie utrudniać produkcji na dużą skalę, coupé i kabriolety były wytwarzane w Sindelfingen w jednostce odpowiadającej za budowę pojazdów specjalnych (Blok 32). Na wielu etapach produkcja odbywała się ręcznie. Fakt ten, w połączeniu z ekskluzywnym charakterem i bogatym wyposażeniem, znalazł odzwierciedlenie w cenie: w momencie premiery w 1961 r. wariant 220 SE Coupé kosztował 23 500 DM (marek niemieckich),a odpowiadający mu Kabriolet – 25 500 DM. Dla porównania, cena Mercedesa 220 SE Limuzyna wynosiła 14 950 DM.

Na życzenie, jako alternatywa dla manualnej czterobiegowej przekładni, od 1963 r. dostępna była automatyczna skrzynia biegów ze sprzęgłem hydraulicznym i czterostopniową przekładnią epicykliczną. Pod maską znajdował się znany z limuzyny 2,2-litrowy, sześciocylindrowy silnik M 127 o mocy 88 kW (120 KM). Dwudrzwiowe warianty jako pierwsze samochody Mercedes-Benz zostały seryjne wyposażone w przednie hamulce tarczowe. 220 SE Coupé i Kabriolet były produkowane do października 1965 r., gdy zastąpiły je wersje 250 SE Coupé/Kabriolet (z jednostką M 129 o mocy 110 kW/150 KM).

W listopadzie 1969 r. Coupé i Kabriolet przeszły kolejną modernizację. Najmocniejszą jednostką w ofercie był wówczas nowy 3,5-litrowy silnik V8 M 116 o mocy 162 kW (200 KM). Wysoką moc zdradzała niżej poprowadzona maska z szerszą osłoną chłodnicy, zarezerwowaną wyłącznie dla tej wersji. Osiągi szybko zostały docenione – np. magazyn „auto motor und sport” w wydaniu 5/1970 pisał: „Z tym silnikiem dystyngowane i nieco staroświeckie Coupé okazało się prawdziwą niespodzianką: przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 8,9 s,a prędkość maksymalna wynosi 215 km/h”.

Produkcja Coupé i Kabrioletu serii W 111 i W 112 zakończyła się w lipcu 1971 r. W sumie powstało 28 918 Coupé i 7013 egzemplarzy Kabrioletu.

Najnowsze