Spełniajcie marzenia, bądźcie szczęśliwi – rozmowa z Anitą Seidel

07 listopada 2012
Anita Seidel ma 17 lat. Jeździ na żużlu. Opowiada nam, jak jej przygoda zaczęła się jeszcze w brzuchu mamy, co czai się za zakrętem i co czuje, kiedy siada na motor.  

Jesteś dziewczyną jeżdżącą na żużlu. O mężczyźnie powiemy „żużlowiec”, a o kobiecie...?

Sama od roku się zastanawiam, jak można nazwać dziewczynę jeżdżącą na żużlu. Przez jednych jestem nazywana po prostu „żużlowcem”, bez odmiany, a przez innych – żużlowczynią!

Skąd wzięła się Twoja pasja?

Pokochałam ten sport dzięki mamie i dziadkowi. W domu co niedzielę w telewizji leciały zawody – nie miałam wyboru, musiałam oglądać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to będzie tak wspaniałe.

Kiedy i gdzie byłaś na zawodach po raz pierwszy?

Pierwszy raz to jeszcze w brzuchu mamy (śmiech). A tak zupełnie poważnie, to trzeciego czerwca 2010 roku na Motoarenie, gdzie odbywały się zawody parowe. Od tej pory nie odpuściłam żadnych zawodów.

W jaki sposób godzisz naukę z treningami?

Uczę się w toruńskim liceum. Trener zawsze mi powtarza, że najpierw szkoła, obowiązki domowe, a dopiero potem treningi. Stosuję się do tego, ale niekiedy trzeba się zwolnić z jednej lub dwóch godzin, przeważnie mało obowiązkowych zajęć, by poświęcić czas na trening.

Anita Seidel
fot. materiały zawodniczki

Żużel to bardzo drogi sport. Jak sobie z tym radzisz?

Bardzo drogi. Każda mała nakładka już kosztuje, nie mówiąc już o smarach itp. Na początku miałam klubowy motocykl, miniaturkę – potem z bratem dostaliśmy w prezencie od rodziców już normalny pojazd. Ale już jeśli chodzi o ciuchy... czasami chodzę, pytam niektórych zawodników, czy nie mają jakichś zbędnych. Zawsze coś znajdą.

Nie boisz się kontuzji? To w końcu sport, który potrafi ranić, a nawet zabijać.

Na takie pytania zawsze odpowiadam – przecież za każdym zakrętem może nam się coś stać. Każdy sport jest niebezpieczny, w każdym można stracić życie. Jeśli tak stanie się ze mną... przynajmniej będę robiła to, co kocham.

Kto jest Twoim idolem?

Maciej Janowski – to jego poznałam pierwszego i to z nim się zaprzyjaźniłam. Ma wielki talent. Również Nicki Pedersen, którego bardzo lubię i podziwiam, a także Greg Hancock – z tej trójki biorę przykład (śmiech).

A której drużynie szczególnie kibicujesz?

Unibax Toruń, Unia Tarnów i Betard Sparta Wrocław to moje ukochane drużyny. Zawsze przeżywam każde zawody i kiedy razem jadą, to smucę się z przegranymi, a cieszę z wygranymi.

Co czujesz, siadając na motor i zakładając kask?

Siadając na motocykl już przygotowana czuję się wspaniale, ale jestem też trochę zdenerwowana, bo każdy taki wyjazd może być moim ostatnim. Jednak ruszając zapominam o tym, co może się stać i żyję chwilą.

Jesteś za tym, żeby dziewczyny na równi z chłopakami ścigały się na żużlu?

W stu procentach. W końcu powinniśmy być równi, a takie zmagania między płciami na torze mogłyby być niezłym widowiskiem.

Dyskoteki, kiecki, szpilki – to nie dla Ciebie? Jesteś piękną kobietą. Opowiedz, jaka jesteś na co dzień. Masz jakieś zainteresowania poza żużlem?

Dziękuję. Sukienki noszę jedynie od święta, kiedy jestem zmuszona. Na co dzień chodzę w zwykłych spodniach, koszulce i trampkach. Poza żużlem zajmuję się fotografią – bez aparatu nie ruszam się nigdzie, zawsze się przydaje. Gdybym mogła, z motocyklem też chodziłabym wszędzie!

Chciałabyś na koniec dodać coś od siebie, bardzo odważna dziewczyno?

(śmiech) Chciałabym podziękować mojemu menedżerowi za to, że ze mną cały czas wytrzymuje. Mamie i dziadkowi za pokazanie mi pięknego świata, rodzinie i przyjaciołom za wsparcie. Dziękuję również tobie za tę rozmowę. Spełniajcie marzenia, a na pewno będziecie szczęśliwi!

 

 

Komentarze

Ju
12 listopada 2012 07:27
W nie ktorych miejscach sa bledy. Radze sie przyjrzec bo Nicki nie nazywa sie Petersen tylko Pedersen:)
Karolina Chymkowska
12 listopada 2012 12:38
Poprawione, dziękujemy za czujność.
Podobne artykuły

Motocaina na Youtube

Najnowsze artykuły

Motocaina na Instagramie

Gorące dyskusje