Specjalna edycja YZF-R 125 na 50. rocznicę World Grand Prix
Wystarczy spojrzeć na ten motocykl, by móc zakochać się od pierwszego wejrzenia. Yamaha YZF-R 125 wydana z okazji 50. rocznicy World Grand Prix kusi swoim agresywnym wyglądem. Zobaczcie, jakimi nowościami Japończycy obdarzyli ten model.
Na pierwszy rzut oka motocykl wygląda, jak gdyby był przygotowany do rywalizacji w królewskiej klasie. Nic bardziej mylnego! Sercem motocykla jest chłodzony cieczą, czterosuwowy silnik o pojemności (uwaga!) 125 cm3.
![]() |
|
fot. Yamaha
|
Z silnikiem współpracuje sześciobiegowa przekładnia, która z krótkosuwowym układem silnika umożliwia gwałtowne zwiększanie obrotów, co może zapewnić frajdę niejednemu młodemu adeptowi jazdy motocyklem.
Ponadto, warto zwrócić uwagę na obecność ramy Deltabox, która została dostosowana specjalnie dla entuzjastów jazdy sportowej – dzięki temu jeźdźcy bez problemu znajdą wygodną pozycję dla siebie. Rama natomiast jest połączona z odlewanym aluminiowym wahaczem.
![]() |
|
fot. Yamaha
|
Według informacji producenta, motocyklowi zafundowano najlepsze hamulce w swojej klasie – hamulce tarczowe o średnicy 292 milimetrów. Przedni hamulec z zaciskiem dwutłoczkowym w połączeniu z tylną tarczą 230 mm ma zapewnić płynne, kontrolowane hamowanie z dowolnej prędkości.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!


Zostaw komentarz: