Śliska droga i BMW to za dużo dla tego kierowcy. Było groźnie

Dlaczego miłośnicy budżetowych sportowych wrażeń lubią stare BMW? Bo chętnie zamiatają tyłem. Dlaczego wielu z nich nie powinno jeździć BMW? Z tego samego powodu.

Autor nagrania jechał sobie spokojnie drogą przez las. Dzień był słoneczny, ale nawierzchnia wilgotna. Najwyraźniej niedawno padało, więc trzeba było zdjąć nogę z gazu na zakrętach.

Kierowca BMW nie umie wchodzić w zakręty, ale za to nauczył się latać

Nie zrobił tego kierowca czerwonego BMW E36, którego auto stanęło bokiem w zakręcie. Droga nie była pusta, więc chyba nie zrobił tego celowo, ale wychylenie samochodu było na tyle duże, że głowy nie damy.

Kierowca BMW spokojnie i płynnie rozbił się o barierki

Cudem udało mu się uniknąć uderzenia w niebieskie auto, później w barierkę energochłonną, a następnie w samochód z kamerą. Do zderzenia brakowało jednak na oko dosłownie centymetrów.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Stellantis daje swoim markom 10 lat na udowodnienie, że zasługują na to, by istnieć dalej…

Stellantis, który powstał w wyniku połączenia PSA Peugeot-Citroën i Fiat-Chrysler Automobiles, ma pod swoim dachem 14 marek, co czyni go jedną z największych grup w branży motoryzacyjnej.

Gdy Stellantis stał się jednym z największych graczy na rynku motoryzacyjnym, skupiając pod swoim dachem aż 14 marek, od razu pojawiły się głosy, że nie każda z nich przetrwa fuzję PSA i FCA. Do odstrzału przeznaczone miały być między innymi Chrysler i Lancia, o której bliskim upadku już parę razy było głośno. Okazuje się jednak, że co najmniej do 2031 marki te są bezpieczne.

Carlos Tavares, szef Stellantis, podczas wydarzenia Future of the Car powiedział:

Dajemy każdej marce szansę, dając każdemu 10-letnie okno czasowe i fundusze na 10 lat na realizację podstawowej strategii.

Fani Chryslera, Lancii, Alfy Romeo czy Vauxhalla mogą więc odetchnąć z ulgą. Do 2031 roku marki te pozostaną w branży motoryzacyjnej. Teraz każdy zespół wykonawczy musi przedstawić argumenty na rzecz marki, którą zarządza, i strategię przetrwania marki w czasach, w których cięcie kosztów jest bardziej powszechne niż wydawanie gotówki.

Najnowsze

Paula Lazarek

Eksperci z Politechniki Poznańskiej i Krakowskiej zbadali wydajność elektrycznego napędu Toyoty Yaris. Ciekawe wyniki!

Zespoły naukowe Politechniki Poznańskiej oraz Politechniki Krakowskiej przeprowadziły w warunkach zimowych badania efektywności energetycznej Toyoty Yaris Hybrid 1.5 o mocy 116 KM.

Oba testy potwierdziły, że w mieście hybrydowy Yaris przez większość czasu i na większości dystansu korzysta z bezemisyjnego trybu elektrycznego. Co więcej, na drogach podmiejskich Yaris uzyskał zbliżone wyniki do tych na ulicach miasta. Średnio w cyklu mieszanym uwzględniającym również jazdę po autostradzie, hybrydowy Yaris porusza się bezemisyjnie przez ponad 30% drogi i ponad 50% czasu jazdy.

Wyniki obu badań są do siebie bardzo podobne. Niewielkie różnice między nimi mogą wynikać z różnych warunków atmosferycznych, ruchu panującego na drodze oraz stylu jazdy kierowców.

77,6% czasu jazdy w mieście w trybie elektrycznym – badania Politechniki Poznańskiej
Eksperci Politechniki Poznańskiej wykazali, że nowy hybrydowy Yaris może nawet przez 77,6% czasu jazdy i na 66,1% pokonanej trasy poruszać się w trybie elektrycznym. Taki wynik naukowcy uzyskali podczas jazdy po mieście w trybie ECO.

Badania Politechniki Poznańskiej zostały wykonane zgodnie z warunkami testu RDE i objęły drogi w mieście, poza miastem i na autostradzie. Każdą trasę testowany Yaris pokonał kilkakrotnie w trybie Eco, Standard i Power. Po uśrednieniu wyników, hybrydowy Yaris uzyskał w bezemisyjnym trybie elektrycznym 35,5% przejechanej drogi w cyklu mieszanym.

Bezemisyjna jazda hybrydą nie tylko w mieście – badania Politechniki Krakowskiej
Badania Politechniki Krakowskiej wykazały, że nowy Yaris Hybrid oszczędza paliwo nie tylko w mieście – z czego hybrydy są znane od wielu lat – ale w równie dużym stopniu na drogach podmiejskich i krajowych.

W mieście hybrydowy Yaris poruszał się w bezemisyjnym trybie elektrycznym (EV) przez 69,1% czasu jazdy. Na terenach podmiejskich silnik spalinowy był wyłączony przez 57,3% czasu. Średnio samochód korzystał z trybu EV przez 51,9% czasu jazdy.

Pod względem dystansu pokonanego wyłącznie na silniku elektrycznym, Yaris najlepiej wypadł w mieście (54,8%) i na drogach podmiejskich (52,9%). W całym teście przejechał w trybie elektrycznym 23,7 km z 73,04 km, co stanowi 32,5% trasy.

W obu badaniach testowano Yarisa 4. generacji wyprodukowanego w 2020 roku, z napędem Hybrid Dynamic Force o mocy 116 KM, opartym na 3-cylindrowym silniku 1,5 l. Samochód został zaprojektowany na wyjątkowo sztywnej platformie GA-B z serii TNGA, która zapewnia nisko położony środek ciężkości i bardzo dobre właściwości jezdne.

Testy zostały przeprowadzone na podstawie obowiązującej procedury WLTP, przewidywanej dla testu RDE. Metoda ta zakłada, iż podczas badań drogowych parametry pojazdu mierzone są na trasie obejmującej odcinek w ruchu miejskim, pozamiejskim oraz autostradowym (każdy z odcinków musi mieć co najmniej 16 km). Udziały procentowe każdego z tych odcinków w całkowitej długości trasy są dokładnie określone, tak aby zachować obiektywność podczas pomiarów.

Najnowsze

Bunt autonomicznej taksówki Waymo! Najpierw zablokowała drogę, a potem zaczęła uciekać przed serwisantami

Ile jeszcze lat dzieli nas od ery autonomicznych pojazdów? Odpowiedź na to pytanie może się bardzo różnić, zależnie kogo spytamy. A potem zdarzają się sytuacje takie jak ta, po których rację przyznajemy sceptykom.

Niektóre firmy oraz tak zwani wizjonerzy, uważają, że pojazdy autonomiczne czekają na nas tuż za rogiem (patrzymy na ciebie Elonie Musk). Sceptycy z kolei twierdzą, że od upowszechnienia się takiej formy komunikacji dzielą nas jeszcze długie lata. Chcecie dowód na to, że podobne czarnowidztwo jest w pełni uzasadnione? Oto i on.

Ustanowiono nowy rekord w najdłuższej jeździe autonomicznej! Ile kilometrów samochód przejechał sam?

Waymo to firma należąca do koncernu Alphabet, jak od kilku lat każe się nazywać Google jako całość. Projekt autonomicznych pojazdów jest przez nie rozwijany od 2009 roku, a od pewnego czasu na terenie wybranych stanów można korzystać z usługi „robotaxi” jak zaczyna się powszechnie nazywać taksówki jeżdżące bez jakiejkolwiek interwencji człowieka.

Pojazdy autonomiczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach. Tak uważa 60% kierowców. Czy faktycznie jest się czego obawiać?

Jak to działa w praktyce? Okazuje się, że nie do końca idealnie, a błąd systemu może wywołać nawet drobiazg, z którym zwykły kierowca nie miałby najmniejszego problemu. Na poniższym wideo możecie zobaczyć pewnego entuzjastę pojazdów autonomicznych, który lubi nagrywać swoje przejażdżki nimi. Początkowo wszystko było dobrze, może pomijając uporczywe trzymanie się lewego pasa przez pojazd. Problem pojawił się w 12:22 min nagrania, kiedy auto chciało skręcić w prawo na skrzyżowaniu na drogę dwupasmową. Prawy pas był jednak wyłączony z ruchu i oddzielono go pachołkami. To wystarczyło, żeby samochód Waymo zatrzymał się i zablokował drogę.

Tesla celowo wprowadza klientów w błąd mówiąc o funkcji „autopilota”? Sąd nie ma co do tego wątpliwości

System wykrył, że auto napotkało problem, z którym sobie nie radzi, więc wezwał na miejsce serwisantów i połączył pasażera z obsługą techniczną. Po kilku minutach pojazd ruszył sam z siebie, skręcił prawidłowo, po czym stanął w poprzek pasów ruchu. Znowu postał tak chwilę, utrudniając ruch, a serwisanci nadal byli w drodze. W międzyczasie drogowcy usunęli z drogi pachołki i po krótkim „zastanowieniu” zrobotyzowana taksówka dynamicznie ruszyła przed siebie. Kawałek dalej znajdowały się jednak kolejne słupki, ustawione między pasami i Waymo ponownie skapitulowało.

Wreszcie na miejsce przybyli serwisanci (zajęło im to 12 minut, chociaż miało tylko 6 minut). Wyjście z własnego samochodu zajęło im kolejną minutę, więc znudzony pojazd autonomiczny podjął kolejną próbę ucieczki, ale odjechał tylko o kilka metrów. Koniec końców przygoda zakończyła się pozytywnie i pasażer Waymo został „manualnie” zawieziony do miejsca docelowego. Odnotujmy tylko na koniec, że od momentu pojawienia się problemu, do zajęcia miejsca za kierownicą przez serwisanta, minęło 17 minut, w czasie których pojazd kilkukrotnie blokował ruch i wykonywał ryzykowne manewry. Obsługa techniczna miała zająć się sprawą w ciągu 6 minut.

Najnowsze

Paula Lazarek

Opel Manta powraca jako ElektroMOD. Ponadczasowy jak najsłynniejszy tajny agent Jej Królewskiej Mości

Manta wprowadzona na rynek ponad 50 lat temu z czterocylindrowym silnikiem benzynowym dzisiaj znowu jest w szczytowej formie, jako pierwszy elektryczny MOD w historii niemieckiej marki.

Opel Manta GSe ElektroMOD jest ukłonem w stronę coraz liczniejszej społeczności fanów, którzy przebudowują takie klasyki jak Manta w tzw. restomody, wyposażając je w nowoczesne rozwiązania techniczne i stylistyczne.

Dlatego też czterocylindrowy silnik spalinowy pod kultową czarną maską ustąpił miejsca silnikowi elektrycznemu o mocy 108 kW/147 KM. Litera „e” w skrócie GSe tym razem oznacza elektryfikację. Nowy GSe jest więc najmocniejszym Oplem Mantą A w fabrycznej wersji.

W latach 1974 i 1975 Manta GT/E pierwszej generacji była wyposażona w silnik o mocy 77 kW/105 KM. Elektryczna Manta z 2021 r. rozwija maksymalny moment obrotowy 255 Nm dostępny od chwili ruszenia z miejsca.

Teraz kierowca może manualnie zmieniać przełożenia w oryginalnej czterobiegowej skrzyni lub od razu włączyć czwarty bieg, który odpowiada trybowi automatycznemu. Moc jest zawsze przekazywana na tylne koła. Manta pozostaje więc tradycyjnym sportowym autem — ale ze zmodernizowanym i innowacyjnym zespołem napędowym.

Wizualnie Manta GSe otrzymała nowe oblicze Opla. Manta A była inspiracją dla stylistyki panelu przedniego Opel Vizor w modelach Mokka i Crossland, natomiast całą szerokość przodu ElektroMODa zajmuje Opel Pixel-Vizor. 

Samochód jest wyposażony w specjalnie zaprojektowane 17‑calowe obręcze kół z lekkiego stopu dostarczone przez firmę Ronal, z oponami o rozmiarze 195/40 R17 z przodu oraz 205/40 R17 z tyłu.

Tylna klapa jest tłem dla napisu „Manta” wykonanego nową i nowoczesną czcionką Opla. Zniknęły chromowane obramowania nadkoli — podobnie jak miało to miejsce w oryginalnych egzemplarzach tuningowanych i przebudowywanych na samochody wyścigowe przez Irmschera i inne firmy.

Najnowsze