Skuter na czterech kołach? Film.

Kół nigdy za wiele - z takiego założenia wyszła włoska firma Quadro Tecnologie, budując prototypowy skuter na czterech kołach.

fot. Quadro Tecnologie

Quadro 4D to pomysł włoskiej firmy, która na swoim koncie ma już m.in. trójkołowy skuter Piaggio MP3. Bogatszy o dodatkowe koło Quadro 4D ma łączyć charakterystyczną dla jednośladów wolność z bezpieczeństwem na wyższym niż w konwencjonalnych skuterach.

Rzeczywiście, z tego co widać na filmie promocyjnym, raczej trudno jest przewrócić tę maszynę! Wszelkie nierówności, śliskie nawierzchnie, czy też szyny nie są w stanie naruszyć jej stabilności.

Choć to Yamaha byłą pierwszą firmą, która po raz pierwszy zaprezentowała 4-kołowy pojazd o nazwie Tesseract Concept na Tokio Motor Show w 2007 roku, to właśnie Quadro Tecnologie najprawdopodobniej wprowadzi pierwszy czterokołowy skuter do sprzedaży – 4D ma się pojawić na rynku już w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Stabilność to jedna z najważniejszych cech… no własnie jedno- czy już dwuślada?
fot. Quadro Tecnologie

Na razie nie wiadomo ile ma kosztować, ani jak będzie przyspieszać. Nieoficjalne informacje mówią o silniku o pojemności 500 cm3 i mocy około 30 kW. Gdyby tak było, prędkość maksymalna skutera 4D wynosiłaby około 145 km/h a więc całkiem niemało. Co najważniejsze, na Quadro 4D najprawdopodobniej nie będzie wymagany żaden dokument uprawniający do jeżdżenia po drogach publicznych. Czy skuter przyjmie się na rynku? Wszystko wskazuje na to, że tak. Wiele jednak zależy jak zwykle od jego ceny.

Najnowsze

Motocyklowa kartka świąteczna

Najnowsze

Podgrzewany kocyk do samochodu

Mężczyźni wolą chłód, kobiety z reguły są ciepłolubne. To dla nich właśnie wymyślono podgrzewany kocyk, który otuli je lub dzieci podróżujące w chłodnym aucie, przyjemną warstewką materiału. Na zimowe wojaże samochodowe polecamy proste rozwiązania.

fot. Maxsa Innovations

Mimo, że samochody coraz częściej są wyposażane w dwu-, a nawet czterostrefową wentylację, to rzadko udaje się ustawić taką temperaturę wnętrza auta, by pasowała zarówno zmarzniętej kobiecie, jak i gorącemu mężczyźnie, czy dzieciom. Czasem powstają z tego powodu kłótnie, bo gdy jedziemy w podróż, np. z Warszawy na narty, to te min. 300 kilometrów przyjemnie pokonać w komforcie termicznym. Nieprzyjemny chłód wnika również do samochodu, kiedy jeden z pasażerów uchyli z jakiegoś powodu okno (bo np. pali papierosa (sic!) czego w zupełności nie pochwalamy); reszta musi tkwić nieruchomo w zimnie lub przeciągu, prakycznie nie mogą nic na to poradzić.

Trzeba też zrozumieć kierowcę – niezależnie czy jest nim kobieta, czy mężczyzna – który prowadząc jest zwykle bardziej rozgrzany niż pasażerowie. Co więcej, bezpieczniej jest, gdy zwłaszcza podczas dalekich dystansów w samochodzie panuje chłodniejsza temperatura; przy włączonym mocnym ogrzewaniu kierowca szybciej robi się ospały.

Aby sprostać wymaganiom każdego pasażera wymyślono podgrzewany kocyk. Jest wykonany z przyjemnego, ciepłego, polarowego materiału, który już sam w sobie dostarcza ciepła, a po podłączeniu go do gniazda zapalniczki (12V)  ogrzewa do wkładka elektryczna. Kosztuje około 70 złotych, a kupisz go tutaj.

Najnowsze

Kupujesz samochód? Pomyśl najpierw o kosztach

Czy zawsze samochód z silnikiem wysokoprężnym będzie tańszy w utrzymaniu niż jego benzynowy odpowiednik? Jak stawka ubezpieczeniowa zmienia się w zależności od tego, jaki silnik napędza nasz pojazd?

fot. Motocaina

Zwykle sądzimy, że silnik diesla będzie dla nas tańszy w eksploatacji. Prawda jednak może być inna. Zakup samochodu z jednostką wysokoprężną praktycznie zawsze wiąże się z wyższym kosztem, niekiedy nawet o kilkanaście tysięcy złotych. Ceny większości części zamiennych wypadają na też na niekorzyść tego motoru. Zagłębiając temat okazuje się, że koszty napraw i serwisowania także wyciągną z naszych portfeli więcej złotówek. A na koniec finansowego deseru otrzymamy wyższą stawkę ubezpieczeniową. Dlaczego? Jak tłumaczy Magdalena Karczemna, specjalista ds. ubezpieczeń z ubezpieczenie.pl „… w przypadku samochodów z nowoczesnym  silnikiem wysokoprężnym jedynie paliwo daje szansę oszczędzania. Droższe są części zamienne, wyższy koszt zakupu oraz większa pojemność silnika – to wszystko ma swoje przełożenie na wysokość składek ubezpieczeniowych OC i AC. W razie uszkodzenia lub kradzieży takiego samochodu firmy ubezpieczeniowe muszą wypłacić nam wyższe odszkodowanie. Zatem nie powinien dziwić fakt stosowania wyższych składek za dieslowskie silniki.”

Przykład:

Składki ubezpieczeniowe różnią się w zależności od: 

1. Pojemności silnika – jest jednym z podstawowych czynników branych pod uwagę przy wyliczaniu składki OC, co też zwiększa stawkę za motory wysokoprężne. 

fot. Motocaina

2. Sumy ubezpieczenia – samochody z silnikiem typu diesel mają wyższą wartość rynkową, więc przy ubezpieczeniu AC (wartość pojazdu jest jednym z podstawowych wyznaczników składki podstawowej) zapłacimy więcej. Np. Citroen C1 HDI jest warty 28443 zł, natomiast benzynowy – 24957 zł. I właśnie ta różnica wpływa na wyższy rachunek za ubezpieczenie. A różnice w cenie zakupu (wartości) mogą być znacznie większe. W przypadku np. nowej Hondy Civic (1.8 i-VTEC vs 2.2 i-CTDi) wynosi ponad 20 000 zł na niekorzyść dieslowskiego silnika. To bardzo dużo. Zdaniem Magdaleny Karczemnej  „…praktycznie zawsze diesel będzie droższy przy zakupie polisy ubezpieczeniowej. Odwrotność nastąpi jedynie w przypadku, gdy to silnik benzynowy będzie droższy. Ale to już występuje jedynie w segmentach typu Premium, w których luksusowe samochody mają np. turbodoładowane silniki benzynowe o mocach sięgających kilkuset koni mechanicznych. Wówczas one są po prostu droższe i jeszcze bardziej zaawansowane technologicznie niż diesle „. 

Ceny ropy, a benzyny
Ze względu na coraz większy popyt na paliwo ON, różnica w cenie między nim a E95 coraz bardziej wydłuża okres zwrotu wyższych kosztów zakupu. I to pod warunkiem, że nasze roczne przebiegi będą na odpowiednio wysokim poziomie. Dla np. bardzo popularnych w Polsce modeli jak: Skoda Octavia czy Fiat Panda – koszt zakupu dieslowskiego motoru zwróci się dopiero po 2,5 roku, przy założeniu, że przemierzymy dystans 40 tys. km w ciągu roku. I mówimy tu o samych kosztach paliwa, nie uwzględniając kosztów serwisowania, częstych przeglądów czy ceny części itp. Realnie oceniając faktyczne koszty przejechania jednego kilometra są dla nas opłacalne tylko w przypadku dużych i ciężkich aut (limuzyny, SUV, terenowe, duże vany) natomiast w pozostałych segmentach – paradoksalnie samochód z silnikiem benzynowym okazuje się tańszy dla przeciętnego użytkownika, a droższego diesel’a kupuje się jedynie dla jego właściwości w postaci wysokiego momentu obrotowego i elastyczności pracy silnika. 

Może nie bez kozery Amerykanie i Brytyjczycy uważają, że diesel w niedużych autach osobowych jest pomyłką – a jak to mawia słynny dziennikarz Jeremy Clarkson z Top Gear – „ diesel jest paliwem szatana”. Pewnie już dawno przeliczyli, że wcale nie jest tak oszczędnie, jeśli weźmiemy pod uwagę realny koszt przejechania kilometra. 

Najnowsze

Auto-Finder, czyli już nie zgubisz swojego auta. Film

Z pewnością każdemu choć raz zdarzyło się zgubić samochód na parkingu. Ten stres, to zmartwienie i poszukiwanie samochodu w panice, te minuty podobne do godzin.. i powolna utrata wiary w to, że jeszcze gdzieś ten samochód w ogóle stoi...

Znalezienie samochodu na parkingu czasem może okazać się sporym problemem…
fot. Auto-Finder

Czy takie sytuacje mają sens? Naukowcy są jednomyślni – stres powoduje zaburzenia psychiczne, skraca życie, zwiększa podatność zachorowań na grypę, zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia choroby nowotworowej, osłabia układ odpornościowy, powoduje, że pojawiają się nam siwe włosy, a w niektórych przypadkach może być przyczyną otyłości. Oczywiście, w  życiu każdego człowieka istnieje sporo sytuacji stresowych i nie sposób ich uniknąć. Można jednak przynajmniej próbować ograniczyć ich ilość. Na przykład inwestując jedyne 64 dolary w pomysłowe urządzenie, jakim jest Auto-Finder. Jak sama nazwa mówi, nietrudno domyśleć się, że urządzenie służy do odnajdywania swego, zagubionego w tłumie innych, samochodu.

Wprawdzie parkingi pod wielkimi marketami coraz częściej są odpowiednio oznaczone tak, by nikt z nas nie doświadczył problemu ze znalezieniem swojego pojazdu. Znakomicie spisują się najnowsze rozwiązania

Proste i łatwe w obsłudze urządzenie pozwoli odnaleźć zagubiony na parkingu samochód.
fot. Auto-Finder

polegające na malowaniu ścian parkingów na różne kolory. W końcu każdy, parkując samochód, gdzieś tam w podświadomości rejestruje kolor miejsca, w którym zostawił swoje auto. Wciąż jednak istnieje wiele zwykłych parkingów, ogromnych niczym stadion Wembley, na których trudno odnaleźć się samemu, a co dopiero swój samochód. W takich właśnie sytuacjach świetnie sprawdzi się zestaw Auto-Finder.

Urządzenie składa się z dwóch części. Jedną z nich należy zostawić w samochodzie, a drugą, w postaci pilota, należy nosić ze sobą. System działa nawet w wielopoziomowych parkingach podziemnych w zakresie do 500 metrów, pokazując strzałkami, w którym kierunku powinniśmy się udać, by odnaleźć swój samochód.

Przy odrobinie inwencji twórczej, urządzenie może znaleźć także inne zastosowanie, niekoniecznie do odnalezienia zagubionego pojazdu…

Auto-Finder można kupić tutaj.

Najnowsze