Skoda Vision RS – pierwsze szkice nowego prototypu

Skoda Vision RS to zapowiedź przyszłych samochodów kompaktowych marki, utrzymanych w sportowym duchu. Ten model swoją światową premierę będzie mieć podczas zbliżającego się Salonu Samochodowego w Paryżu.

Już podczas przyglądania się szkicom, można dostrzec, że Vision RS to model, w którym kluczową rolę odgrywa aerodynamika. W przednim pasie samochodu świadczą o tym chociażby wąskie reflektory, tył natomiast zdominowany jest przez dyfuzor oraz spojler dachowy.
 
 
Skoda Vision RS ma 4356 milimetrów długości i 1810 milimetrów szerokości. Jej wysokość wynosi zaledwie 1431 milimetrów, a rozstaw osi 2650 milimetrów. Ten samochód zdradza, jak prezentować będzie się kolejna generacja modeli RS.
 

Najnowsze

Edyta Klim

Test kubeczków menstruacyjnych

Kubeczki menstruacyjne są coraz bardziej popularne, już po pierwszym skorzystaniu można się przekonać, że to super rozwiązanie na "te dni".

Kubeczek menstruacyjny to w pewnym sensie mała rewolucja w podejściu do higieny intymnej podczas menstruacji. Jednorazowe materiały higieniczne można zastąpić małym pojemniczkiem wielokrotnego użytku! A do tego coraz więcej się mówi o szkodliwości podpasek i tamponów, nie tylko dla zdrowia kobiety, ale głównie dla środowiska naturalnego. Produkty BIO wprawdzie rozwiązują pierwszy problem, ale tony śmieci nadal są produkowane.

Sama sięgnęłam po to rozwiązanie trochę z ciekawości, a trochę z chęci poprawienia sobie komfortu życia w „te dni”. Jestem motocyklistką i bardzo często na motocyklu spędzam cały dzień, a jeżeli jest to dzień z menstruacją – to wymaga ode mnie takiej organizacji przerw, by był dostęp do cywilizowanej toalety o danym czasie. Nie przepadam za tamponami, ale używałam ich podczas jazdy, ponieważ pozwalało mi to na uniknięcie odparzeń od podpasek, szczególnie w ciepłe dni.

Nie należę do osób eksperymentujących, więc temat kubka menstruacyjnego prześledziłam najpierw w sieci. Okazało się, że zwolenniczek oraz przeciwniczek jest prawie po równo i wszystkie zaciekle bronią swoich argumentów. Swoją przygodę z kubeczkiem zaczęłam od promocji w sieci drogeryjnej na markę Selena Cup. On nie był ideałem, dlatego później przetestowałam jeszcze kilka.

Nie uważam, żeby założenie i wyciągnięcie takiego kubeczka należało do rzeczy arcytrudnych. Oczywiście dobrze jest przeczytać instrukcję, a już najbardziej obejrzeć taką obrazkową. Najwięcej trudności miałam na początku z kontrolą, czy kubek w środku się dobrze rozwinął, ale szybko to opanowałam, bo jego przeciekanie to nic fajnego.

Poniżej zaprezentuję moją, subiektywną ocenę kubków menstruacyjnych w kolejności ich zakupywania. Są tu modele tanie, jak i droższe, a każdy z nich ma swoje zalety i wady.

Selena Cup z woreczkiem i pojemnikiem do wyparzania

Cena: 70 zł (ok. 55 zł w promocji)

To był mój pierwszy kubek, więc jakoś zniosłam jego wady w imię komfortu. To fajne uczucie, jak na cały dzień można zapomnieć o menstruacji. Wieczorem kubeczek się opróżnia, przepłukuje i można nosić dalej. Kubek ma dość twardą krawędź górną przez co ciągle dąży do uzyskania okrągłego kształtu. W moim przypadku to skutkowało dyskomfortem w dolnej części brzucha – po prostu cały czas czułam, że go mam.

Drugą sprawą jest przeciekanie, raczej średnie, jednak wymagające kontroli i wymieniania wkładek. Plusem jest oczko na dole, dzięki któremu wygodnie się kubek wyciąga.

Miękkość : średnia

Przeciekanie: 2 (skala 1-minimalnie do 5 – mocno)

Komfort noszenia: 2 (skala 1-niski do 5- wysoki)

 

Nie dawało mi spokoju to, czy to taki standard w przypadku kubków, więc postanowiłam wypróbować model z wyższej półki, zupełnie odbiegający swoim wyglądem od najczęściej spotykanych kubeczków.

Fun Factory z praktycznym woreczkiem

Cena: 149 zł

W zestawie otrzymałam 2 kubeczki mały i duży (są jeszcze zestawy: 2 małe lub 2 duże). To fajny pomysł, gdy nie mamy pewności co do rozmiaru, ale i np. można podzielić się zakupem z koleżanką. Materiał, z którego kubek jest wykonany robi pozytywne wrażenie, bo jest miękki i w anatomicznym kształcie. Od razu wiedziałam, że nie będzie wewnątrz odczuwalny i wcale się nie pomyliłam. Mega komfort!

Kłopot miałam z pierwszym jego wyjęciem. Bo jak to zrobić, gdy nie ma „dzyndzelka”? Palce się ślizgają i miałam wrażenie, że wciskam go jeszcze głębiej. Umordowałam się strasznie i to mnie nieco zniechęciło. Kolejnego dnia go już nie ubrałam i zadzwoniłam na infolinię producenta, żeby się dowiedzieć, czy to normalne? Sympatyczna konsultantka wyjaśniła mi, że budowa anatomiczna kobiet jest różna, ale w razie trudności wystarczy zastosować mały trik. Ścisnąć mięśnie miednicy tak, by czubeczek kubka się wysunął i wtedy złapać za tą twardszą końcóweczkę, lekko ściskając kubeczek.

Od tamtej pory jego wyjęcie zajmuje mi sekundę i jest to już mój ulubiony kubeczek. Przeciek może się zdarzyć, ale minimalny i już pod koniec czasu do opróżnienia kubka. Ze wszystkich modeli, które używałam, ten najlepiej trzymał szczelność.

Miękkość : wysoka

Przeciekanie: 1 (skala 1-minimalnie do 5 – mocno)

Komfort noszenia: 5 (skala 1-niski do 5- wysoki)

 

Na kolejne kubki musiałam czekać ok. 2 miesiące, ponieważ zamówiłam je w chińskim serwisie zakupowym.

Aneercare z zaworkiem i woreczkiem

Cena: 18 zł

Fajny patent – pomyślałam. Opróżniać kubeczek można bez wyciągania. Jednak w przypadku mojego kubeczka jedynie w teorii. Nie wiem czy to norma, czy też miałam jakiś wadliwy produkt, ale on opróżniał się cały czas! Przez ten dziubek z kuleczką praktycznie ciągle były duże wycieki. Beznadzieja!

Miękkość: średnia

Przeciekanie: 5 (skala 1-minimalnie do 5 – mocno)

Komfort noszenia: 2 (skala 1-niski do 5- wysoki)

Aneercare

Cena: 8 zł, a 17 zł ze składanym pojemnikiem silikonowym do wyparzania i woreczkiem.

Zachęciła mnie reklama, że to najlepszy kubek menstruacyjny. Klasyczna budowa i regulowana długość dziubka (można skrócić), jednak zdecydowanie bardziej miękki, niż konkurenci o podobnym kształcie.

Początkowo zaskoczył mnie jego rozmiar, bo był znacznie większy, niż większość kubeczków w rozmiarze B. Miałam nawet obawy przy jego wkładaniu, jednak miło się zaskoczyłam. Miękki materiał sprawia, że dobrze się go zwija, a już w środku nie ma odczucia napierania na ściany pochwy.

Przecieków brak (dopiero po całym dniu), dyskomfortu brak – jest super! Domówiłam sobie jeszcze mniejszy rozmiar i on już nie był tak szczelny, bo z łatwością wewnątrz się przesuwał. Kubki Aneercare są ponoć atestowane.

Miękkość: wysoka

Przeciekanie: 1 (skala 1-minimalnie do 5 – mocno)

Komfort noszenia: 5 (skala 1-niski do 5- wysoki)

 

W moim, prywatnym teście najlepiej wypadły kubki najdroższe i najtańsze. Wychodzi na to, że największe znaczenie ma tutaj materiał z jakiego kubek został wykonany i jego kształt. Jedno wiem – już nigdy nie wrócę do podpasek i tamponów, bo teraz mam o wiele większy komfort życia i podróżowania podczas menstruacji. O tym, że odpadły mi comiesięczne zakupy w drogerii, też wspomnę.

Najnowsze

Edyta Klim

Klub Miłośników Starej Motoryzacji Fumka

Emilka Samborska należy do Klubu Miłośników Starej Motoryzacji Fumka i opowiedziała nam o pasji jego członków.

Co to jest Fumka, od kiedy istnieje i jak doszło do utworzenia grupy?

Fumka – tak nazywano w czasach PRL polski motocykl WFM, który był jednym z lepszych, a dzisiaj jego zdobycie graniczy z cudem. Grupa powstała w 2013 roku, kiedy to kilku chłopaków zafascynowanych starą motoryzacją chciało jeździć pod jednym logiem, pokazywać swoje skarby, jakim są stare motocykle i działać w jakimś celu.

Od kiedy Ty należysz do Fumki?
Członkiem jestem od początku istnienia klubu za namową mojego chłopaka – czynnego klubowicza. Posiadam Rometa Komar Sport 2361 z 1974 roku, który jest w trakcie remontu. W obecnej chwili jeżdżę jako pasażer, ale po remoncie motocykla będę już samodzielna.

Ilu teraz jest czynnych członków i jakie mają motocykle?
Jest nas stosunkowo mało, bo 9 osób. W naszej kolekcji są motocykle takie jak: Junak M10, Jawa (kilka sztuk), WSK (kilka), Romet (komar, Ogar 205 i 200), Motorynki, Dniepr, K750, Pannonia. Motocykli jest dużo, trudno mi je nawet wymienić.

Motocykle staracie się utrzymać w oryginale, czy z racji słabej dostępności części trzeba sobie radzić inaczej?

Motocykle są tylko w oryginale. Nie chcemy dodawać do nich żadnych nowych części. Ktoś, kiedyś założył daną część, ponieważ się sprawdziła i była dobra, więc po co zmieniać coś, co pracuje bardzo dobrze? A części jest bardzo dużo, tylko trzeba wiedzieć gdzie ich szukać…

Sami finansujecie odnawianie swoich motocykli?

Każdy z klubowiczów odnawia swoje motocykle i auta na własną rękę, za własne pieniądze. Nie otrzymujemy od nikogo pomocy materialnej na remont zabytków.

Macie jakąś swoją bazę czy każdy majstruje na własną rękę?

Każdy pracuje przy projekcie we własnym garażu, ale jeśli potrzebuje się w czymś pomocy – to oczywiście zawsze możemy na siebie liczyć.

A sama masz smykałkę techniczną?

Ja w tej kwestii wolę polegać na męskiej ręce.

Kiedy się spotykacie i co razem robicie?

Motywem przewodnim naszej grupy są stare motocykle, odnowa i pokazywanie ich innym. Głównym celem jest zgromadzenie na naszym zlocie jak największej liczby motocykli, aut i osób. Jeździmy też po okolicznych zlotach. Chcemy pokazać, że polska, stara motoryzacja była bardzo dobra, tylko okres, w jakim wtedy byliśmy, sprawił, że polski rynek motoryzacyjny umarł. Organizujemy również wyścig Wrak Race, który cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem i przyciąga sporą publiczność. Najlepiej jednak wychodzi nam pomaganie innym, a w szczególności jednej małej dziewczynce – Jagódce. Wzięliśmy ją pod swoje skrzydła, wspieramy i będziemy w tym trwać.

Najnowsze

Szeryf w PKS-ie uszkodził auto i uciekł

Blokowanie pasa ruchu to niełatwe zadanie i czasami wymaga poświęceń. Tak przynajmniej wydaje się uważać ten kierowca PKS-u.

Kierujący zielonym autobusem jechał prawidłowo, ale uważnie obserwował sytuację w lusterku. Natychmiast zauważył więc auto, które próbowało dojechać lewym pasem do samego zwężenia, i natychmiast zareagował.

Kierowcy autem z kamerą udało się wyprzedzić szeryfa, ale podczas próby zjechania na prawy pas prowadzący PKS miał przyspieszyć i podrapać zderzak w samochodzie. Nie przejął się tym jednak i pojechał dalej.

Najnowsze

Każda okazja jest dobra, aby zablokować drogę

To nagranie pokazuje, że bycie szeryfem to styl życia i utrudniać przejazd innym kierowcom można w każdej sytuacji.

Ciągnący się kilka kilometrów korek w Komornikach koło Poznania był odrobinę dłuższy dzięki pewnemu kierowcy. Postanowił on zablokować swoim tirem prawy pas chociaż nie prowadził on do żadnego zwężenia.

Dlaczego więc to robił? Najwyraźniej blokować pas można bez jakiegokolwiek powodu. Powody są dla amatorów. Odnotujmy też, że szeryf ten blokował nie tylko pas do jazdy na wprost, ale także przez niego część kierowców nie mogła skorzystać z pasa do skrętu w lewo.

Najnowsze