Edyta Klim

Rękodzieło na ubraniach w wykonaniu @Ewa­_custom_art

Ewa, mimo zauważalnego talentu, nie potrafiła w siebie uwierzyć, rozwinąć skrzydła. Praca nad sobą oraz zajęcie się customizacją odzieży sprawiły, że teraz ma prawdziwą satysfakcję z tego, co robi.

Kiedy odkryłaś w sobie i zaczęłaś rozwijać artystyczny talent?

Odkąd pamiętam, zawsze lubiłam rysować. W dzieciństwie rysowałam długopisem w starych, pożółkłych zeszytach. Potem mój talent dostrzegano w szkole, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Malowałam zawsze w wolnej chwili – to była moja ucieczka w inny świat. W sumie tylko w tym się odnajdywałam, więc studia rozpoczęłam na Akademii Artystycznej w Częstochowie (na wydziale malarstwa) i tam kształtowałam swój talent. Warsztat rozwijałam w Norwegii, malując przez 2 lata tradycje i legendy na meblach. Potem wróciłam do Polski i przeprowadziłam się do Krakowa, gdzie podjęłam pracę przy malowaniu bombek, poszerzając swój warsztat i zdobywając nowe doświadczenie. Po 9 latach porzuciłam to zajęcie i podjęłam pracę jako nauczyciel w przedszkolu.

To były takie etapy w rozwoju, kiedy szukałaś własnej drogi do realizacji twórczych?

Malowanie zawsze było gdzieś we mnie głęboko zakorzenione. Jednak malując bombki wiedziałam, że nie chcę tego robić całe życie i chciałam zawsze mieć coś swojego, na moich własnych warunkach. Szukałam pomysłu na siebie w wielu dziedzinach – skończyłam szkołę wizażu, zrobiłam kurs stylizacji paznokci, a w wolnym czasie malowałam obrazy. Robiłam kartki okolicznościowe, pudełka ozdobne i szyłam miniaturowe laleczki. Jednak nie potrafiłam nic sprzedać, bo straciłam kompletnie poczucie własnej wartości i wiary we własne możliwości, szybko się poddawałam i rezygnowałam…

A teraz rozwijasz swój pomysł związany z malowaniem na odzieży – jak Ci idzie?

Pomysł zrodził się, gdy koleżanka pokazała mi zdjęcie pomalowanej ręcznie kurtki i zaproponowała, żebym spróbowała. Na początku trochę sceptycznie na to patrzyłam, myśląc, że i tak mi się nie uda… Problem był wewnątrz, więc zaczęłam medytować, pracować nad sobą i poczuciem własnej wartości. Medytacje nauczyły mnie innego myślenia (a myślami kreujemy własne życie), zmieniłam nastawienie do siebie, do życia i tego co robię. Wiedziałam, że mam talent do malowania i taką drogą powinnam podążać.

Zaczęłam czytać na temat customizacji odzieży, a po zapoznaniu się z tematem – postanowiłam spróbować! Zakupiłam pierwsze farby i zaczęłam od projektu własnej kurtki skórzanej (która stała się moją reklamą). Drugą kurtkę malowałam dla mojej siostry, potem trafił się pierwszy klient i kolejny. Wiem, że teraz się nie poddam i zawalczę! Malowanie kurtek sprawia mi ogromną przyjemność, stało się to moją pasją i chcę iść w tym kierunku. Zaczęłam reklamować się na portalach społecznościowych, głównie w grupach motocyklowych. Sama nie jestem motocyklistką, ale kręci mnie to i w przyszłości chciałabym mieć motocykl. Mój cel to mocno wejść w rynek, poszerzając swoje możliwości, jednak to dopiero początek mojej drogi.

Czyli obecnie to Twoja pasja i praca po godzinach?

Chciałabym połączyć pasję malowania kurtek z pracą na pełen etat, ale na ten moment robię to po godzinach pracy. Wracam wieczorami, więc w tygodniu tego czasu jest mało, dlatego wiele godzin na personalizowane kurtki poświęcam w weekendy. Pracuje wtedy do oporu.

Jakie są etapy powstawania takiego malunku, np. na kurtce? Ile to trwa?

Do każdego projektu podchodzę indywidualnie. Czas wykonania zależy od projektu i materiału kurtki, ale zazwyczaj jest to kilka dni. Przede wszystkim najpierw trzeba dobrze zapoznać się z tematem. Pierwszym etapem jest odtłuszczenie takiej kurtki odpowiednimi preparatami. Następnie przygotowuję projekt na kartce i przenoszę jego zarys na kurtkę. Farby mieszam w odpowiednich proporcjach z produktami, które chronią malowany motyw przed blaknięciem, pękaniem i nadają elastyczności, przez co namalowany motyw wygląda naturalnie i nie tworzy się skorupka. Następnie tworzę obraz przy pomocy pędzelków (nie posiadam aerografu). Ponieważ jestem detalistką i zależy mi na jak najlepszej jakości – każdą warstwę farby dokładnie suszę, żeby nie powstawały pęknięcia, a to wymaga czasu. Gdy projekt jest ukończony, pokrywam go i zabezpieczam lakierem, chroniącym min. przed deszczem.

Jesteś zadowolona z dotychczasowych prac i swoich postępów?

Im więcej zleceń dostaję, tym więcej uczę się podczas ich tworzenia. Staram się nie kopiować artystów, zmieniając i dodając coś od siebie, żeby w projekcie była jakaś cząstka mnie. Największym wyzwaniem dotychczas był projekt plakatu filmowego DIUNE na kurtce jeansowej. Bałam się tego projektu, ponieważ powiększając zdjęcie do rozmiarów kurtki, plakat był mglisty, niewyraźny, nie widać było szczegółów. Szukałam kadrów z filmu, zdjęć aktorów, by jak najwierniej ich odtworzyć. To było dla mnie duże wyzwanie i spore osiągnięcie. Tym bardziej, że najważniejszą ocenę wystawia zawsze klient, a od niego usłyszałam słowa pełne uznania i zaskoczenia, bo nie spodziewał się, aż takiej jakości. To z pewnością podbudowuje i sprawia, że chcę to robić jeszcze lepiej i dalej iść w tym kierunku.

A praca nad sobą przyniosła poprawę w ocenie samej siebie i swojej pracy?

Kiedyś bardzo krytycznie patrzyłam na swoje prace – zawsze znalazłam coś, z czego nie byłam zadowolona. Często przemalowywałam swoje prace, nie pokazując tego nikomu. Teraz już tak nie robię. Zdarzają się słabsze dni, ale nic na siłę. Odchodzę, medytuję, składam intencję i wracam do projektu następnego dnia. Często wtedy dzwonię do siostry, która zawsze mnie wspiera i daje mi siłę. A do brata po krytykę (śmiech), pytam co by zmienił w moich projektach, kiedy nie są jeszcze ukończone. Mój brat ma dobry zmysł w kwestii poprawek. Czasem mnie wkurza tą krytyką, ale wiem, że ma rację i wtedy nanoszę te poprawki.

Siebie przestałam krytykować, odkąd maluję kurtki. Myślę, że to „mój konik” i mówiąc nieskromnie – jestem dumna z moich projektów w tej dziedzinie. Mam nadzieję, że zadowolonych klientów będzie wciąż przybywać.

Jaka tematyka jest Ci najbardziej bliska? Co lubisz malować tak sama dla siebie, dla przyjemności?

Mój tata był leśniczym, mieszkaliśmy zawsze na odludnych terenach w lesie, blisko natury i tak spędziłam połowę życia. Dlatego kocham tematykę dzikich zwierząt, chociaż nie ograniczam się do jednego tematu. Lubię malować kwiaty, ludzi. I czekam na klienta, któremu zrealizuję projekt Bitwy pod Grunwaldem (śmiech).

Facebook: https://www.facebook.com/Ewa_custom_art-101622202484424

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze