Rękawice na początek sezonu

Sezon powoli się zbliża, lecz poranki i wieczory potrafią być jeszcze chłodne. Nasuwa się pytanie, jak w takiej aurze chronić dłonie? Firma Modeka ma w swoim asortymencie rękawice M-Tour, które zostały zaprojektowane na chłodniejsze dni.

 

Rękawice Modeka M-Tour
fot. W.Kwapisz

Podczas podróży Riding Across Europe miałam okazję przetestować wyżej wymieniony egzemplarz. Poniżej – ocena.

Jeżeli chodzi o trwałość, kilkanaście tysięcy km zaznaczyło lekko swój ślad na rękawicach M-Tour. Żółte wykończenie nie wyblakło, lecz w pewnych miejscach powstały zmechacenia. Szczelność rękawic została zachowana, dzięki nienaruszonym szwom.

Pod względem funkcjonalności, rękawice są przeznaczone dla motocyklistów, którzy planują daleką turystykę. Dłuższa jazda w nich nie powodowała zmęczenia dłoni, bo krój nie krępował ruchów. Choć na minus można zaliczyć grubą wyściółkę rękawic, która ogranicza percepcję dotykanych przedmiotów, co miało znaczenie przy jeździe bardziej terenowej. W tych rękawicach ciężko mi było korzystać z urządzeń elektronicznych z powodu problemów z przełączaniem przycisków. M-Tour idealnie sprawiały się w chłodne, deszczowe dni, natomiast jadąc w nich w temperaturze powyżej 15 °C  czułam, że dłonie zaczynają się pocić, gdyż gruba wyściółka ThinsulateTM oraz membrana Hipora® Z-Liner je rozgrzewały. Dodajmy jednak, że rękawice ani razu nie przemokły, pomimo faktu, że pogoda pod koniec podróży nie była dla mnie łaskawa.

Rękawice Modeka M-Tour
fot. W.Kwapisz

Podsumowując, może M-Tour nie będą hitem jeżeli chodzi o stylistykę, bo nie mają plastikowych protektorów, lecz nasuwa się pytanie, czy dobra rękawica ma przypominać strój superbohatera? Czy nie wystarczy prostota i funkcjonalność? Rękawice M-Tour mogą okazać się idealnym rozwiązaniem dla „plecaczków” oraz dzieciaków, którym marzną dłonie. Odporna na ścieranie tkanina syntetyczna Avertex Plus 500 D oraz skóra bydlęca z miękkim wyścieleniem wstawek zabezpieczających kostki będą chronić nasze dłonie. A trzy wersje kolorystyczne (czarna, czarno-czerwona i czarno-żółta) pozwolą dobrać odpowiednie rękawice do reszty kompletu.

Cena modelu: 180zł

Najnowsze

Owocna współpraca Ducati i Diesla

Bolońscy producenci motocykli Ducati nie próżnują. Kilka dni temu ogłoszono premierę edycji specjalnej Monstera - Ducati Diesel. Z tej okazji powstała również nowa linia odzieżowa.

 

Ducati Monster Diesel
fot. Ducati

Sama nazwa może wywoływać u wielu zaskoczenie, jednak wbrew jakimkolwiek skojarzeniom, słowo Diesel odnosi się do marki włoskich ubrań, która logistycznie i finansowo wspiera team Ducati podczas rozgrywek MotoGP.

Diesel, w założeniu producentów, to miejska, militarna interpretacja Monstera. Ciemnozielone malowanie i czarne, matowe wstawki to elementy nadające bojowy charakter nowemu modelowi. Pomijając zabiegi estetyczne, takie jak ręcznie obszywana kanapa, zmieniona tablica rozdzielcza, zmiana koloru zacisku tarczy hamulcowej na wściekle żółty czy nowe wydechy, Diesel nie różni się niczym od swojego poprzednika,  przede wszystkim w kwestiach technicznych.

 

To jednak nie wszystko. Owocem kolaboracji marki Diesel i Ducati jest również linia odzieżowa, dedykowana przede wszystkim miłośnikom życia na pełnych obrotach i entuzjastom obu firm.

 

fot. Ducati

Zakres produktów obejmuje m.in. takie elementy garderoby jak kurtki stylizowane na  motocyklowe, bluzy czy t-shirty, a także szereg akcesoriów – wszystko sygnowane logiem marki Diesel, przypominającym w tej edycji ślad na ulicy po „spalonej” oponie.

Kolory wiodące prym w nowej kolekcji to w głównej mierze czerń, szarości, a zwłaszcza czerwień, będąca symbolem współtwórców.

Cena motocykla to 13,795 dolarów amerykańskich, a na oficjalnej stronie Ducati prowadzone są zapisy do przedsprzedaży.

Kolekcja odzieży zaś dostępna jest w sklepach stacjonarnych i sklepie internetowym marki Diesel, a także u autoryzowanych dealerów motocykli Ducati.

 

 

Ducati Monster Diesel
fot. Ducati

Najnowsze

Błoto, zmagania i dobra zabawa

Zapowiadany przez nas przed weekendem rajd „Kobiety na traktory" spotkał się z dużym zainteresowaniem. Panie nie zawiodły i licznie stawiły się na mecie, by udowodnić, że off-road w wydaniu kobiecym to naprawdę coś!

Na trasie nie brakowało trudnych odcinków
fot. adventura4x4.pl

Na szczęście nie zawiodła również pogoda, było ciepło i słonecznie. Punktualnie o 9.00 mieszane załogi (o ile kierowcą, zgodnie z założeniem, miała być kobieta, o tyle pilotem osoba dowolnej płci) czekały już pod urzędem gminy w Chynowie, niecierpliwie wypatrując początku rywalizacji. Plombowanie kart i omówienie trasy zajęło czas do 10.30 i wtedy rozpoczęły się prawdziwe emocje.

Trasa liczyła sobie w sumie 55 km, czyli pozornie nie była specjalnie długa, ale jej pokonanie zajęło prawie 5 godzin! Po drodze nie brakowało niespodzianek i utrudnień. Panie musiały przywołać na pomoc całą swoją pomysłowość i doświadczenie, by pokonać piaszczyste zjazdy i podjazdy. Na niektórych koleinach nie obyło się bez wyciągarek.

Duża emocje wzbudziła obecność prawdziwego traktora, firmującego niejako nazwę rajdu.

Taki uśmiech to dowód, że rajd się udał
fot. adventura4x4.pl

Rywalizacja była zacięta i żadna z pań ani na chwilę nie odpuściła walki o zwycięstwo. I chociaż podium, niestety, liczy sobie tylko trzy miejsca, nikt nie narzekał na przegraną – zabawa bowiem była przednia. Uczestniczki zgodnie gratulowały sobie woli walki i obiecywały sobie powtórkę w kolejnej edycji za rok.

Najnowsze

Bernie Ecclestone broni honoru córki

Znany z zadziorności i niekonwencjonalnego języka wszechwładca Formuły 1, Bernie Ecclestone, nie posiadał się z oburzenia, usłyszawszy opinię, jaką o jego córce wyraził australijski polityk Partii Pracy i członek parlamentu, Kelvin Thomson.  

 

Bernie i jego córki: Petra (z lewej) i Tamara

Kelvin użył w stosunku do Tamary Ecclestone slangowego określenia „bogan”, sugerując, że nie jest ona niczym więcej, jak tylko „bogatym śmieciem”. Ostre słowa padły podczas debaty, w której Thomson nie pozostawił suchej nitki na luksusowym stylu życia bogatej celebrytki. Zwykli zjadacze chleba mogą podziwiać Tamarę w reality-show „Bilion $$ Girl”, wybałuszając oczy na praktyczne gadżety w rodzaju zautomatyzowanych półek, zawierających ponad 200 par butów, prywatną kręgielnię i klub nocny oraz wannę z kryształu. Thomson sugeruje, że podatki przeznaczane na Grand Prix Australii napełniają kieszenie Ecclestone’ów i mogłyby zostać lepiej wykorzystane.

Bernie Ecclestone poczuł się dotknięty do żywego. Uważa, że jego córka wystarczająco wiele pieniędzy i serca poświęca fundacjom charytatywnym, by nie rozliczać jej z wydatków, do których ma pełne prawo. Wydaje swoje, uczciwie zarobione pieniądze i nikomu nic do tego.

A za swoje słowa Kelvin powinien zostać wyrzucony na bruk, i to natychmiast. I co to w ogóle znaczy „bogan”? Skoro już ma wyzywać, niech przynajmniej czyni to w jakimś cywilizowanym języku.

Thomson nie zamierza wypierać się swoich słów, ani tym bardziej przepraszać. Daje do zrozumienia, że skoro Tamara nie ucieka przed statusem celebrytki, powinna być z niego rozliczana.

„Żadna z niej Greta Garbo, która może w każdej chwili powiedzieć, że chce zostać sama” podkreślił oburzony.

Najnowsze

Nie będzie powtórki z rozrywki

Pisałyśmy w styczniu na motocainie o przypadku Heather Peters, która zaskarżyła koncern Honda. Kobieta twierdziła, że została oszukana, ponieważ jej model Hondy z napędem hybrydowym spalał więcej, niż deklarował producent.

 

Heather Peters i jej słynna Honda
fot. blogs.automotive.com

O szczegółach sprawy tutaj. Sąd w Los Angeles uznał racje powódki i nakazał koncernowi wypłacenie odszkodowania rozczarowanej klientce. Heather Peters wzbogaciła się o 9867 dolarów i, wydawałoby się, przetarła szlak dla innych klientów zawiedzionych faktycznym zużyciem paliwa przez ich auta. Do rewolucji jednak nie doszło. Koncern uprzedził cios, proponując zainteresowanym odszkodowanie w wysokości 200 dolarów i upust 1000 dolarów przy zakupie nowego pojazdu. Co więcej, propozycja zyskała wstępną aprobatę sądu. Wygląda na to, że sprawa Peters pozostanie jednostkowa. Odszkodowanie obejmie 200 tysięcy użytkowników aut z roczników pomiędzy 2003 a 2009. Oponenci – mówimy tu o ponad 1700 osobach, które chciały iść w ślady Peters – mają czas do 23 marca na złożenie odwołania.

Jeżeli jednak pozostaną przy swoim zdaniu, koncern może równie dobrze wycofać się z proponowanego odszkodowania, a wtedy większość klientów zostanie z niczym. Biorąc poprawkę na koszty sądowe, czas i wysiłek, można założyć, że tak się nie stanie i umowa pozostanie w mocy.

Najnowsze