Policja nie wierzyła, że jest właścicielką BMW - trafiła do "psychiatryka"

17 września 2015
Ciekawa historia dotarła do nas ze Stanów Zjednoczonych. Kobieta pozywa miasto Nowy Jork za to, że spędziła osiem dni w szpitalu psychiatrycznym, po tym jak policja nie dała wiary, że jest właścicielką BMW.

Do sytuacji doszło rok temu, gdy Kamilah Brock została zatrzymana do kontroli przez policję na nowojorskim Harlemie. Policjanci zarzucili jej, że prowadzi samochód nie trzymając rąk na kierownicy. Tłumaczyła się przed nimi, że podczas postoju na światłach tańczyła siedząc za kółkiem.

Policjanci postanowili zabrać ją na posterunek policji i przetrzymać przez kilka godzin, po czym zwolniono ją bez jakichkolwiek zarzutów. Została poinformowana, że będzie mogła odebrać swój samochód nazajutrz. 

I wtedy zaczęło się całe zamieszanie. Po tym, jak przybyła na policyjny parking i zapytała o BMW 325CI z 2003 roku, poczuła, że funkcjonariusze nie traktują jej poważnie. Po chwili jeden z policjantów zaproponował, że zakuje ją w kajdanki celem doprowadzenia do samochodu. Zgodziła się myśląc, że dzięki temu odzyska auto.

Po chwili zamiast samochodu przyjechała karetka pogotowia, która zabrała ją na oddział psychiatryczny do szpitala na Harlemie, gdzie podano jej mocne środki uspokajające i leki. Lekarze stwierdzili u niej, dwubiegunową chorobę afektywną i starali się przekonać, że nie jest właścicielką samochodu, ale także, że nie pracuje jako bankier, a prezydent Obama nie obserwuje jej na Twitterze. Z tym, że oba fakty okazały się prawdziwe.

Jaki był finał tej historii? Zatrzymana skończyła z rachunkiem na 13 tys. dolarów za wątpliwą przyjemność pobytu w szpitalu. Brock zamierza teraz pozwać placówkę medyczną oraz policjantów, którzy doprowadzili do takiej sytuacji. Z racji toczącego się sporu, ani miasto, ani policja Nowego Jorku nie skomentowały tej sprawy.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!