Płyn hamulcowy: o czym warto wiedzieć

Trudno o bardziej przerażający moment, niż wtedy, gdy po naciśnięciu pedału hamulca po prostu wpada on w podłogę, a samochód dalej pędzi.

Stan płynu hamulcowego nie jest badany w czasie obowiązkowych przeglądów przez Stacje Kontroli Pojazdów, ale doświadczenia mechaników jasno pokazują, że po polskich drogach porusza się wiele aut, w których płyn ten powinien zostać natychmiast wymieniony.

Wprawdzie płyn w układzie hamulcowym nie podlega zużyciu, jednak, w miarę eksploatacji samochodu, zwiększa się w nim zawartość wody i zanieczyszczeń. Z tego powodu spada jego odporność na obciążenia cieplne powstające w czasie hamowania – a im silniejsze i dłuższe hamowanie, tym większe obciążenia. W skrajnej sytuacji płyn może zostać doprowadzony do wrzenia, a wtedy traci swoją zdolność do przekazywania ciśnienia z pompy na tłoczki hamulcowe. To oznacza zupełny zanik siły hamowania.

Higroskopijność płynu
Płyn hamulcowy jest higroskopijny, czyli wchłania cząsteczki wody. Woda dostaje się do układu hamulcowego przez uszczelnienia, drogą dyfuzji przez gumowe przewody, czy też z wilgotnego powietrza znajdującego się nad lustrem płynu w zbiorniczku wyrównawczym. Nawet kilka procent zawartości wody w płynie obniża jego temperaturę wrzenia o kilkadziesiąt stopni C.
 
Skoro higroskopijność jest problemem, to dlaczego producenci płynów nie stosują substancji, które odpychają wodę? „Woda i tak przedostanie się do układu, ale wtedy występowałaby w postaci kropli. Te krople wody wrzałyby już w temperaturze 100 stopni C i układ hamulcowy jeszcze szybciej traciłby sprawność pod wpływem obciążenia cieplnego” – tłumaczy Mirosław Przymuszała, przedstawiciel marki Textar w Polsce. Dla porównania, temperatura wrzenia najpopularniejszego na rynku płynu DOT 4 wynosi minimum 230 stopni C.
 
Zanieczyszczenia
Woda to nie jedyny problem, w czasie eksploatacji samochodu do płynu dostają się także zanieczyszczenia. Są to m in. produkty korozji czy drobinki metalu i gumy odrywające się podczas tarcia o siebie elementów układu. Efekty tych procesów najłatwiej zauważyć przy okazji wymiany bardzo starego płynu hamulcowego. Ma on wówczas ciemnobrunatną barwę, podczas gdy nowy jest koloru jasnożółtego. To także jest zagrożenie dla bezpieczeństwa kierowcy, ponieważ duża ilość zanieczyszczeń może zakłócić pracę sterownika systemu ABS lub ESP.
 
Regularne badanie
Stan płynu hamulcowego można określić stosunkowo prostym badaniem próbki płynu, którą pobiera się ze zbiorniczka wyrównawczego. Określając temperaturę wrzenia próbki trzeba pamiętać, że najbardziej narażony na zawilgocenie jest płyn znajdujący się w pobliżu tłoczków i tam temperatura wrzenia może być jeszcze niższa. Zaleca się wymianę płynu hamulcowego co dwa lata.
 
Prawidłowy dobór płynu
Najpowszechniej stosowane są płyny DOT 4. Zazwyczaj na korku zbiorniczka płynu hamulcowego znajdziemy napis o zastosowanym płynie. W przypadku wątpliwości odnośnie rodzaju płynu hamulcowego najlepiej skorzystać z dokumentacji producenta pojazdu.

Źródło: Textar

Najnowsze

Honda Civic Type R Prototype – już jest!

Podczas tegorocznej edycji paryskiego salonu samochodowego zadebiutowała koncepcyjna Honda Civic Type R, będąca zapowiedzią przyszłej stylistyki kolejnej generacji modelu Civic Type R, którego premierę zaplanowano na rok 2017.

Chociaż koncepcyjny Type R bazuje na nisko zawieszonej i szerokiej sylwetce nowej Hondy Civic hatchback, od pierwowzoru odróżnia go masywna stylizacja nadwozia oraz szereg modyfikacji mających na celu poprawę właściwości aerodynamicznych auta. Dodatkowo, karoserię egzemplarza pokazowego pokryto połyskującą strukturą imitującą szczotkowane aluminium.

Masywny przedni zderzak podkreślono wyraziście wyprofilowanym splitterem z włókna węglowego oraz sportową, czerwoną listwą dekoracyjną. Dodatkowe kanały z kratowanymi osłonami optycznie poszerzają zderzak, a wydatne otwory skrywają się za sportowymi osłonami siatkowymi.

Legendarne, czerwone logo „H” – stały element stylizacji modeli Type R – umieszczono nad nowym wlotem powietrza, w centralnej części pasa przedniego. Kolejny wlot powietrza pojawił się na masce, w centralnej części trapezoidalnego wgłębienia. Wyjątkowego charakteru prototypowej Hondzie Type R dodają przyciemnione klosze diodowych reflektorów i wszystkich kierunkowskazów.

Między przednimi a tylnymi, 20-calowymi felgami aluminiowymi w kolorze Piano Black z kontrastującymi czerwonymi elementami, rozciągają się boczne fartuchy wykonane z włókna węglowego. Nowe obręcze ze sportowymi oponami o szerokości 245 mm ukryto pod wydatnymi nadkolami.

Masywny dyfuzor umieszczono pod szerokim, tylnym zderzakiem, gdzie znalazło się również miejsce dla potrójnej końcówki układu wydechowego. Środkowa rura wydechowa wyróżnia się mniejszą średnicą oraz jasną, metaliczną, czerwoną barwą. Ukoronowaniem tylnej części nadwozia jest masywny, sportowy spojler zawieszony nad pokrywą bagażnika.

Wersja produkcyjna nowej Hondy Civic Type R, która została opracowana z wykorzystaniem tych samych zasad konstrukcyjnych co pozostali przedstawiciele rodziny modelu Civic, zostanie zaprezentowana w przyszłym roku. Samochód produkowany będzie w brytyjskiej fabryce Hondy w Swindon, w której montowany jest pięciodrzwiowy hatchback przeznaczony na rynki globalne. Rozpoczęcie sprzedaży w Europie zaplanowano na drugą połowę 2017 roku.

Model Type R będzie również eksportowany na skalę globalną, co oznacza, że po raz pierwszy samochód ten oficjalnie dostępny będzie na rynku północnoamerykańskim.

Najnowsze

Jesienna kolekcja odzieży i akcesoriów MINI na 2017

Podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Paryżu MINI przedpremierowo zaprezentowało nową kolekcję MINI Lifestyle 2016 - 2018.

Debiut nowej kolekcji jest zaplanowany na listopad. Składająca się z ponad 50 produktów oferta zawiera nie tylko ubrania, ale także akcesoria i przedmioty codziennego użytku.

W kolekcji pojawiły się m.in okulary przeciwsłoneczne, torby podróżne, zakupowe i walizki, bluzy i kurtki, a także t-shirty. Dla dzieci Mini przewidziało rowerek trzykołowy i – dla starszych – jednoślad oraz kredki. Są także portfele, głośniki bluetooth, osłony na telefony, a nawet filiżanki do herbaty w ciekawym, typowym dla Mini designie.

Całość utrzymana jest w stonowanych szarościach, złamany lemonkowym, turkusowym, lub zielonym kolorem.

 

Najnowsze

To już pewne: paliwo zdrożeje!

Kraje OPEC ogłosiły w Algierii, że na listopadowym posiedzeniu kartelu ograniczą wydobycie ropy naftowej. Spowodowało to ponad 5-procentowe wzrosty ceny tego surowca. To jednak nie koniec złych informacji dla kierowców. Jeżeli faktycznie dojdzie do zmniejszenia produkcji, cena ropy może wzrosnąć o kolejne kilkanaście procent.

Wrześniowe doniesienia z rynku ropy naftowej nie były pozytywne dla jej producentów. Według ostatniego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wzrost popytu na ten surowiec w trzecim kwartale br. był najwolniejszy od dwóch lat. Dodatkowo IEA wyraźnie podniosła skalę globalnej nadpodaży ropy. Miała ona wynosić ok. 500 tys. baryłek dziennie do końca drugiego kwartału 2017 r.

Powyższe informacje zwiększały prawdopodobieństwo, że do połowy przyszłego roku ceny podstawowego surowca używanego do produkcji paliw utrzymają się w granicach 40-50 dolarów amerykańskich (USD) za baryłkę. Pozwalało to oczekiwać, że przez najbliższe miesiące kierowcy w Polsce będą tankować benzynę i diesla w cenie 4.00 – 4.50 zł za litr. Ten scenariusz jest już praktycznie nieaktualny po środowych doniesieniach z Algierii.

Niższe wydobycie to wyższe ceny
Oczekiwania przed rozmowami wewnątrz OPEC podczas konferencji Międzynarodowego Forum Energetycznego (IEF) w Algierze nie były wygórowane. Inwestorzy spodziewali się, że kartel utrzyma strategię zwiększania produkcji i udziału w rynku, co powinno sprzyjać niskim cenom przynajmniej do połowy 2017 r. Jednak w środę wieczorem, podczas ostatniego dnia szczytu, sytuacja mocno się zmieniła.

Najpierw przedstawiciele Algierii ogłosili propozycję ograniczenia wydobycia o ok. 800 tys. baryłek dziennie. Później OPEC stwierdził już oficjalnie, że podczas posiedzenia Kartelu zaplanowanego na 30 listopada zdecyduje o obniżeniu produkcji w skali ok. 250-750 tys. baryłek dziennie. Teoretycznie nie są to jakieś olbrzymie ilości przy globalnej produkcji na poziomie 96 mln baryłek dziennie. Jednak rynek ropy jest bardzo wrażliwy, nawet na względnie niewielkie zmiany popytu i podaży, stąd już tym tygodniu można było zaobserwować wzrosty ceny tego surowca o ponad 5 proc.

A może nie będzie ograniczenia produkcji?
Cześć obserwatorów rynkowych nie wierzy, że zapowiedzi ogłoszone podczas konferencji IEF przełożą się na faktyczne zmniejszenie produkcji. Uważają oni, że jest niewielka szansa, by OPEC rzeczywiście wypracował kompromis pod koniec listopada, a obecne działania mają jedynie na celu chwilowe podniesienie cen. Tej teorii oczywiście nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę kilkudziesięcioletnią historię działań kartelu. Jednak są przynajmniej dwa argumenty, które powodują, że scenariusz pesymistyczny dla kierowców może się jednak zrealizować. Po pierwsze OPEC zgodził się by Iran, Nigeria czy Libia mogły zwiększać produkcję, mimo że inni będą ją redukować.

Podczas kwietniowego spotkania w Dosze to przede wszystkim Teheran nie chciał się zgodzić na zmniejszenie wydobycia, gdyż nadal nie odzyskał w pełni udziału w rynku sprzed okresu sankcji. Teraz ten problem został rozwiązany. Kolejnym argumentem, by przynajmniej na jakiś czas zmniejszyć podaż ropy jest fakt, że rynek i tak prawdopodobnie się zbilansuje w drugiej połowie 2017 r. Porozumienie przyśpieszy po prostu równowagę popytu i podaży o sześć miesięcy i wyraźnie zredukuje ryzyko spadku cen ropy naftowej do poziomu poniżej 40 USD za baryłkę, gdyby zimowe warunki były niekorzystne dla jej producentów. Kartel jednocześnie jest świadomy, że większa redukcja podaży byłaby dla niego niekorzystna, gdyż spowodowałaby zwiększenie wydobycia w Stanach Zjednoczonych i w rezultacie utratę przychodów dla państw OPEC. Stąd scenariusz względnie łagodnego powrotu do zbilansowanego rynku wydaje się dość prawdopodobny.

Jaką cenę zapłacą kierowcy?
Z danych Komisji Europejskiej wynika, że pod koniec września br. średnia detaliczna cena benzyny bezołowiowej 95, wynosiła 4.40 zł za litr, a oleju napędowego 4.22 zł za litr. Prawdopodobnie jednak już w najbliższych dniach kierowcy będą musieli płacić o ok. 10 gr więcej za te paliwa. Wynika to z faktu, że notowania benzyny ARA 95 (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wzrosły w ciągu dwóch dni z 486 do 522 USD za tonę (z 1.40zł za litr do 1.51 zł za litr). Diesel również jest zauważalnie droższy i w porównaniu z początkiem tygodnia jego cena w portach ARA podniosła się z 1.39 zł do 1.47 zł zł litr.

To jednak nie koniec złych informacji. Jeżeli dojdzie do faktycznego ograniczenia wydobycia ropy naftowej pod koniec listopada, to można oczekiwać, że ceny tego surowca przesuną się z przedziału 40-50 USD za baryłkę, do okolic 50-60 USD za baryłkę. Będzie to również oznaczać przynajmniej kilkunastoprocentowy wzrost cen paliw na rynku ARA. W rezultacie, biorąc pod uwagę zależności cen pomiędzy rynkiem hurtowym i detalicznym, można oczekiwać dalszego wzrostu kosztów tankowania o 20-30 gr za litr w miesiącach zimowych. Oznacza to, że bardzo trudno będzie znaleźć stacje oferujące diesla poniżej granicy 4.50 zł za litr. Natomiast benzyna bezołowiowa 95 prawdopodobnie będzie kształtować się blisko poziomów 4.70 zł- 4,80 zł za litr.

Źródło: cinkciarz.pl

Najnowsze

Nowe muzeum Ducati ponownie otwarte

Muzeum włoskiego producenta jednośladów przeszło w ostatnim czasie długi remont. Uroczyste otwarcie obiektu miało miejsce w zeszłym tygodniu, było na nim obecnych wielu ważnych gości, w tym premier Włoch Matteo Renzi.

Przy okazji wizyty ważnego gościa, oprócz nowego muzeum zaprezentowano Ducati Style Centre oraz laboratorium badawcze Fiscia in Moto. Muzeum Ducati odwiedza rocznie nawet 40 tysięcy fanów jednośladów produkowanych w Bolonii. 

Remont muzeum zbiegł się z okrągłą rocznicą 90. urodzin marki Bugatii. Obiekt zorganizowany na nowo podzielono na kilka stref tematycznych. Pierwsza opowiada o seryjnych motocyklach oraz otoczką wokół nich. W drugiej możemy zobaczyć modele wyścigowe, a w trzeciej pojawiło się sporo momentów historycznych pod szyldem „Ducati Moments”. Fani będą mogli zobaczyć tam wiele ciekawostek na temat marki, a także uzyskać informacje i ważnych osobistościach dla Ducati. Nie zabraknie rozwiązań technologicznych opracowanych przez włoskiego producenta.

Na ekspozycji muzeum Ducati znajdziemy 44 maszyny. 26 wystawionych motocykli to modele wyścigowe, natomiast 18 to wersje drogowe. Odwiedzający w dniach 1-4 października będą mogli wejść do obiektu za darmo.

 

Najnowsze