Odblaskowa kurtka motocyklowa od GoGo Gear – film

Stworzenie stylowego i jednocześnie bezpiecznego ubioru na motocykl jest samo w sobie trudnym zadaniem. Tym trudniejsze, jeśli weźmiemy pod uwagę kobiecy gust, który nie zawsze zadowoli się przydużą Ramoneską. Projektanci z GoGo Gear mają na to sposób.

 

Świetna zarówno dla motocyklistki, jak i kobiety jeżdżącej na skuterze.
fot. GoGo Gear

Kurtka motocyklowa dla kobiety zaprojoektowana przez GoGo Gear ma krój w modnym stylu vintage, ale warto zwrócić uwagę na dobór materiałów do jej uczycia i jej właściwości. To kurtka „hologramowa” – wierzchnia warstwa pokryta jest splotem czarnego materiału ze specjalnymi, odblaskowymi nićmi, które nie pozwolą nam przemknąć niezauważonym. Pomiędzy wodoodpornym wierzchem a podszewką znajduje się jeszcze jedna warstwa chroniąca przed otarciami, z wbudowanymi ochraniaczami na łokcie, ramiona i plecy. 

Brzmi interesująco, ale to nie wszystko, bo GoGo Gear wszyło odblaskowy materiał w kołnierz, wewnętrzną stronę paska i mankietów, więc jeśli tylko uważamy, że sama kurtka nie zapewni nam wystarczającej widoczności w nocy, pasek wystarczy odwrócić na lewą stronę a mankiety wywinąć. Dodatkowo w mankietach znajdują się otwory na kciuki, dzięki czemu rękawy nie będą zsuwać się do łokci podczas jazdy uniemożliwiając prawidłowe operowanie manetkami motocykla, a powietrze nie będzie się przedostawać pod kurtkę. 

 

Kurtkę wyposażono w ochroniacze i wzmocnienia.
fot. GoGo Gear

Jednak z pewnością w przypadku tego produktu estetyka zajmuje jest na równie wysokim poziomie, co bezpieczeństwo. Długość kurtki – poniżej linii bioder – ma zapewnić ochronę przed zimnem, a jednocześnie zakryć wszelkie niedoskonałości, których nie chciałybyśmy ujawniać przed światem. Wysoki pasek zaakcentuje talię, a dyskretny wzór hologramu uwypukli tylko to, co zechcemy. To świetny przykład połączenia przyjemnego z pożytecznym. 

Kurtka jest do kupienia na oficjalnej stronie GoGo Gear, cena niestety jest adekwatna do jakości i wynosi niecałe 400 dolarów. Może warto poczekać aż kurs nieco spadnie? Chociaż zdrowie i młodość ma się dane tylko raz…

 

Styl vintage kurtki motocyklowej dla kobiet.
fot. GoGo Gear

Najnowsze

Twój mężczyzna może pachnieć Mercedesem

Nie będzie to jednak zapach skórzanej tapicerki pomieszany ze spalinami i tanim odświeżaczem powietrza. Daimler właśnie wypuścił ekskluzywne perfumy męskie, skomponowane przez Olivera Cresp z Firmenich. Skład mieszanki zapowiada się interesująco.

 

Perfumy od Mercedesa.
fot. Mercedes

Zaprezentowane 19 września na wystawie TFWA w Cannes perfumy opisywane są jako pierwszy zapach od Mercedesa łączący nuty drzewne i kwiatowe. Nuta głowy zawiera kalabryjską bergamotkę, cytrynę i włoską mandarynkę. Nuta serca to pikantna mieszanka burbońskiego pieprzu, gałki muszkatołowej, fiołka i olejku Galbanum. Nuta bazy stanowi aromat amerykańskiego drzewa cedrowego, olejku z Wetiwerii pachnącej i patchouli. Wszystko to zamknięte w nowoczesnej i eleganckiej buteleczce, pasującej do innych akcesoriów od Mercedesa, takich jak okulary czy zegarki. 

 

O perfumach „samochodowych” różnych producentów pisałyśmy wcześniej: Jaguar, wyścigowe od Avon, Mazda.

Perfumy będzie można nabyć w wybranych salonach Mercedesa już od początku 2012 roku. Jeśli naszemu mężczyźnie dystyngowane perfumy nie przypadną do gustu, może się pokusić o wodę toaletową, wodę po goleniu lub dezodorant. W tej gamie pojawi się nawet z pozoru banalny płyn pod prysznic. 

Mogłoby się wydawać, że cała ta oferta wręcz ocieka testosteronem. Ciekawe, kiedy więcej koncernów samochodowych zainteresuje się także perfumami dla pań? Zdaje się, że niewielu producentów pomyślało o tym, jak wielki i obiecujący rynek mają tuż przed nosem. A takie perfumy od Lamborghini czy Alfa Romeo… przecież już sama nazwa kusi…

Dla Mercedesa perfumy nie są nowością; wcześniej oferował wody perfumowane w atomizerach do Maybacha oraz Mercedes-Benz S 600 Pullman. 

 

Zaproponuj gadżet reklamowy Motocaina.pl i wygraj iPod Shuffle! Więcej informacji tutaj.

Najnowsze

Brytyjscy motocykliści vs. nowe rozporządzenia UE

Masz motocykl bez ABS-u, tuningowany, z nieorginalnymi częściami? Możesz mieć problemy. Już teraz kierowcy jednośladów buntują się przeciwko zmianom wprowadzanym przez Unię Europejską. Narazie z niezłym efektem...

Protest motocyklistów na autostradzie pod Londynem.

Akcja motocyklistów z Motorcycle Action Group zorganizowana została w niedzielę na terenie Wielkiej Brytanii. Wielbiciele jednośladów zbierali się w jednym ze stu umówionych punktów po to, aby gremialnie wjechać na autostradę, tamując ruch jazdą z prędkością 72 km/h przez pół godziny. W niektórych miastach, na przykład w Londynie, policja wstrzymała ruch, by auta nie stwarzały zagrożenia dla sześćsetosobowej grupy. Akcja przyniosła skutek, bo decydenci narazie odroczyli wdrożenie zmian.

O co chodziło? Otóż parlamentarzyści UE planują całkowite zakazanie domowego tuningu oraz napraw motocykli we własnym zakresie lub w nieautoryzowanych serwisach (np. u znajomego mechanika). Specjalne systemy diagnostyczne stosowane w najnowszych jednośladach mają samoczynnie wykrywać nieoryginalne części, uniemożliwiając jazdę maszyną aż do momentu usunięcia „usterki”. Taki „wadliwy” motocykl będzie można naprawić tylko u autoryzowanego dealera danej marki lub w profesjonalnym serwisie – tylko te warsztaty będą miały możliwość usunięcia tzw. „kodu błędu” z komputera pokładowego motocykla. 

Trzeba przyznać, że rada Unii czasami ma dziwne pomysły i w pewnych przypadkach przeczą one logice – wszystko na rzecz późniejszych przychodów (ot, niedawno ślimak winniczek stał się rybą, bo tak jest korzystniej). Motocykliści mają więc o co walczyć, bo UE chce – zasłaniając się dobrem i bezpieczeństwem nie tylko motocyklistów, ale i innych użytkowników dróg – wyciągnąć z kieszeni kierującego jednośladem więcej pieniędzy.

Proponowane zmiany to m.in: całkowity zakaz wprowadzania modyfikacji w napędzie i wlotach powietrza, brak możliwości zmiany rozmiaru opon, obowiązkowy ABS w każdym motocyklu od 2014 roku, diagnostyka pokładowa, aby policja przy każdej kontroli mogła sprawdzić wszystkie istotne informacje, obowiązek używania kamizelek odblaskowych, wprowadzenie limitów mocy, częstsze badania techniczne oraz zakaz korzystania z podzespołów bez homologacji w motocyklu drogowym, gdzie dobrym przykładem jest filtr powietrza K&N produkowany tylko dla motocykli wyścigowych.

Źródło: MCN, Mototarget

Najnowsze

Skoda Citigo – młodsza siostra Fabii

Zbudowany na wzór Volkswagena up!, nowy model Skody to mniejszy od Fabii przyszły konkurent Toyoty Yaris, czy Peugeota 107. Czy może odnieść sukces?

Skoda Citigo
fot. Skoda

Owszem, bo przecież musi być tańszy od up!, czy ewentualnej bliźniaczej konstrukcji marki Seat. Citigo zadebiutuje w Czechach jeszcze w tym roku, w pozostałych krajach Europy pojawi się na początku lata 2012. Wprowadzony na rynek zostanie najpierw model w wersji 3-drzwiowej, a w następnej kolejności jego 5-drzwiowa odmiana.

Z długością 3,56 metra, szerokością 1,65 m oraz wysokością 1,48 m, Skoda Citigo jest jednym z najmniejszych samochodów w swoim segmencie (A). Jak na tę klasę ma oferować jednak dużo miejsca wewnątrz. Objętość bagażnika to 251 litrów i może zostać powiększona do 951 litrów po złożeniu oparć tylnych siedzeń.  

Wnętrze nowej Skody wygląda schludnie i zapowiada się jako całkiem funkcjonalne.
fot. Skoda

Model ten jest dedykowany głównie młodym kierowcom, rodzinom myślącym o kupnie drugiego lub trzeciego samochodu, oraz tzw. „best agers” – osobom mającym powyżej 55 lat. Po raz pierwszy w samochodach czeskiej marki, w celu ochrony głowy kierowcy oraz pasażera zastosowano zintegrowane boczne poduszki powietrzne z funkcją ochrony głowy. Bezpieczeństwo podróżowania ma podnosić także nowy asystent hamowania „City Safe Drive”, który automatycznie aktywuje się poniżej prędkości 30 km/h i uruchamia czujniki laserowe identyfikujące niebezpieczeństwo kolizji. Wraz z Volkswagenem up!, Citigo jest obecnie jedynym samochodem w segmencie małych aut, który oferuje tę funkcję.

Skoda Citigo będzie wyposażona w dwa nowe, trzycylindrowe silniki benzynowe o pojemności 1.0 litra i mocy 60 KM oraz 75 KM. Średnie zużycie paliwa dla modelu z jednostką napędową o mocy 60 KM ma wynosi 4,3 l. na 100 kilometrów. Silnik o mocy 75 KM ma pochłaniać 4,7 l. paliwa na 100 kilometrów.

Skoda Citigo to bliźniacze nadwozie do Volkswagena up! oraz przyszłego, małego autka Seata.
fot. Skoda

 

Najnowsze

Najstarsze jeżdżące auto na sprzedaż

Kolekcjonerzy starych samochodów zacierają ręce. Już w przyszłym miesiącu na aukcję trafi najstarszy jeżdżący automobil, który jak na tamte czasy był technologicznie przełomowy. Takie cacko musi kosztować fortunę...

Do wyprodukowanego w 1884 roku, parowego La Marquise De Dion Bouton et Trepardoux Dos-a-Dos, bardziej pasuje określenie lokomotywa, czy też furmanka na węgiel. Ale nie wolno dać się zmylić. Jak na koniec XIX wieku samochód ten osiągał spore prędkości, sięgające nawet 60 km/h. Przy osiągach dzisiejszych superwozów wydaje się to niewiele, ale pamiętać trzeba, że w czasie, gdy silnik benzynowy był raczej prototypem do napędzania rowerów, wyprzedzenie autem konia w kłusie graniczyło z cudem. La Marquise ma za sobą jedno słodko-gorzkie zwycięstwo: wygrało pierwszy nieoficjalny wyścig aut parowych w 1887 roku. Nieoficjalny tylko dlatego, że było jedynym autem, które pojawiło się na starcie i ukończyło trasę. 

Jest też kobiecy akcencik w całej tej historii. Otóż auto ma nazwę po matce hrabiego de Dion.

Co do kwestii wizualnych – cóż, to piękny kawałek drewniano-metalowego nadwozia, olbrzymich kół i skórzanej kanapy. Wielki, podwójny silnik parowy z przodu wozu ogrzewany jest węglem, a woda napędzająca całą maszynerię magazynowana jest w metalowym zbiorniku, znajdującym się pod siedzeniami pasażerów. Takie tanie paliwo starczało na około 30-kilometrową przejażdżkę, podczas gdy samo przygotowanie do drogi samochodu i rozgrzanie pieca zabierało kierowcy ponad pół godziny. Prowadzenie takiego pojazdu również wymaga nie lada umiejętności i siły fizycznej: brak wspomagania kierownicy, uboga konstrukcja zawieszenia raczej nie wpływały na komfort kierowania.  

Te niedogodności nie odstraszają potencjalnych nabywców i oczekuje się, że La Marquise De Dion Bouton osiągnie cenę podczas aukcji powyżej 2 milionów dolarów. Ciekawe tylko, czy przyszły zwycięzca będzie chciał się czasami wybrać na przejażdżkę tym wyjątkowym pojazdem, czy też po prostu schowa go pod plandeką, traktując jako inwestycję. Szkoda by było…

La Marquise De Dion Bouton et Trepardoux Dos-a-Dos.
fot. RMAuctions

 

Najnowsze