O silnikach TSI rozmawiają Kasia Frendl i Damian Śmigielski – film

Czy silniki TSI są rzeczywiście tak złe, jak czytamy w niektórych komentarzach internetowych? Czy zasłużenie zbierają cięgi? Postanowiła to sprawdzić Kasia Frendl z Motocaina.pl w rozmowie z Damianem Śmigielskim ze skodovy.pl

KF: Pisząc swojego bloga i zajmując się technikaliami nowych modeli Skody często musisz odpowiadać na miliony zarzutów pod adresem TSI – jak sądzisz, skąd tyle zjadliwych uwag na ten temat w sieci?

DŚ: Nazywam to fenomenem internetu i ceną popularności. Silniki TSI montowane są we wszystkich markach koncernu VW. Wyprodukowano ich kilka milionów. Zawsze coś może pójść nie tak. W dzisiejszych czasach każda informacja żyje swoim życiem w internecie. Nie ma znaczenia, czy jest prawdziwa, czy nie.

KF: Może wyjaśnijmy najpierw: co to jest TSI i w jakich modelach Skody obecnie tego typu rozwiązanie występuje.

DŚ: Skrót TSI oznacza Turbo Stratified Injection. Został zastrzeżony dawno temu, ale obecnie możemy powiedzieć, że literkę S można pominąć. Pierwotnie zakładano, że silnik będzie pracował na mieszance uwarstwionej (Stratified). Z czasem okazało się, że tak nie jest. Zostało nam turbo i bezpośredni wtrysk. Silniki TSI występują obecnie we wszystkich modelach poza Citigo, ale i tu niedługo coś się zmieni. Prawdę mówiąc nie mogę się doczekać takiej konfiguracji. Silnik 1.0 TSI w aucie ważącym poniżej tony… To brzmi ciekawie. W Octavii ten silnik ma 115 KM.

KF: Jak bardzo rozwinęła się technologia TSI, że rzeczywiście możemy mówić o kolosalnej różnicy w stosunku do pierwszych wersji tych jednostek?

DŚ: Możemy powiedzieć, że silniki ewoluują każdego dnia. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Dlatego tak ważne jest przy kupowaniu części posiadanie numeru VIN. Ogólna konstrukcja silnika danego typoszeregu nie zmienia się znacznie, ale jeśli producent zauważa, że coś można udoskonalić, robi to. Dla laika silniki mogą być takie same, ale jeśli przyjrzymy się im bliżej okazuje się, że to kompletnie nowe konstrukcje. Nie można tu nawet mówić o ewolucji. Prawdopodobnie ani jedna część ze starego silnika nie będzie pasowała do nowego i odwrotnie.

KF: Zwykło się czytać o tych silnikach, że nie są żywotne, nie mają odpowiedniej kultury pracy, ale zastanawia mnie, dlaczego często w przeróżnych okolicznościach spotykam osoby tak zadowolone ze swoich modeli z tymi jednostkami? Ty jesteś jedną z nich.

DŚ: Jestem zadowolony z silnika w swoim aucie. To prawda. Co ciekawe mam do czynienia z silnikiem, który jest jednym z najczęściej krytykowanych. Jest to jednostka o oznaczeniu CDAA. Silnik ma bardzo przyzwoite osiągi. Superb rozpędza się do 100 km/h w 8,6 sekundy. W trasie udaje mi się osiągnąć zużycie paliwa na poziomie 5,7 l/100 km. Zużycie paliwa na dystansie kilku tysięcy kilometrów w cyklu mieszanym waha się od 7 do 8 litrów na 100 km. Auto przejechało ponad 180 tysięcy kilometrów i poza normalną obsługą serwisową silnik nie wymagał żadnych napraw. Tak, zużywa on olej, ale nie więcej niż 200 ml na 1000 km. Moim zdaniem to żadna nowość. Nie od dziś wiadomo, że… turbo żyje, turbo pije. Praw fizyki nie da się oszukać. Mój silnik nie rozczarowuje mnie również jeśli chodzi o kulturę pracy. W aucie jest cicho a o brak wibracji dbają dwa wałki wyrównoważające.

KF: Rosnące słupki sprzedaży aut z silnikami TSI raczej przeczą tezie, że ludzie nie wiedzą, co kupują. Czy są jakieś zalety tych jednostek, które mogą przyćmić wszelkie wątpliwości sceptyków razem wzięte? Takie, z którymi trudno dyskutować?

DŚ: Silniki TSI są lekkie, nowoczesne, ekonomiczne, wysokie wartości momentu obrotowego są dostępne w szerokim zakresie i już od samego „dołu”. Ja hołduję zasadzie: jak dbasz, tak masz. W moim garażu parkowałem auta różnych marek. Oczywiście od prawie 20 lat zawsze była też Skoda, ale było Volvo, Nissan, Renault, Honda, dwie Alfy Romeo. Żadne z tych aut nie miało nigdy awarii. Może mam dużo szczęścia?

KF: Jak należy się „obchodzić” z autem wyposażonym w technologię TSI – czy należy o czymś szczególnie pamiętać?

DŚ: Obecnie nie trzeba stosować żadnych trików. Po prostu normalnie jeździć. Dać mu się rozgrzać zanim zaczniemy w pełni wykorzystywać osiągi, czasem dać mu odsapnąć po szybkiej jeździe autostradowej. Ale nie dajmy się zwariować. Nie musimy się już tak trząść o turbosprężarkę. Nie dość, że jest ona chłodzona cieczą, to jeszcze po wyłączeniu silnika elektryczna pompa cieczy chłodzącej pracuje przed jakiś czas, żeby nie doszło do degradacji oleju w łożyskach ślizgowych.

KF: Komu polecałbyś zakup właśnie takiego samochodu – czy przy dużych przebiegach ma to sens, czy lepiej zainteresować się wówczas jednostką wysokoprężną?

DŚ: Silnik TSI sprawdzi się w każdych warunkach. Dieslem możemy się interesować jeśli rocznie robimy ponad 50 tysięcy kilometrów. Pamiętajmy jednak, że do niektórych silników TSI są dostępne dedykowane instalacje gazowe Landi Renzo. To znacząco obniża koszty eksploatacji i podważa sens zakupu Diesla. Zaletą silników TSI jest to, że bardzo szybko osiągają optymalną temperaturę pracy. Dzięki temu mniej palą i szybciej pozwalają poczuć błogie ciepło płynące z nawiewów układu ogrzewania.
 

Stało się. Długo rozmawiali. Długo przekonywali się wzajemnie o słuszności swoich tez. Aż wreszcie nadeszło pewne piękne popołudnie i wybrali się na przejażdżkę. Wszystko po to, aby zarejestrować swoje dywagacje. Może wreszcie dojdą do jakiś konkretnych wniosków? Postanowili tę rozmowę nagrać, żeby Świat dowiedział się o wątpliwościach Kasi, a Damiana przekonaniu o słuszności jego teorii. Czy Kasia została przekonana, że silniki TSI „dają radę”?

Najnowsze

Test Honda Forza 125: mocna propozycja dla kierowców z kat. B

Zeszłoroczne zmiany w przepisach sprawiły, że na polskim rynku zagościło kilka ciekawych propozycji dla osób, które chcą oszczędzić trochę czasu, pieniędzy i nie chcą mieć w mieście problemów z parkowaniem. Szczególnym zainteresowaniem u nich powinna cieszyć się japońska Honda Forza 125. Dlaczego?

Przez niespełna tydzień mieliśmy okazję śmigać między samochodami po zatłoczonej Warszawie i już wiemy, że nawet jednoślady zaszufladkowane jako „praktyczne”, ale jednocześnie mało ekscytujące, potrafią wywołać szeroki uśmiech.

Forza 125 to całkowicie nowy projekt. Nowoczesny i – można zaryzykować stwierdzenie – agresywny wygląd podkreślają sportowy – jak na miejski skuter – charakter tego nadwozia. Projektantom jednak należą się brawa nie tylko za fajny look, ale i za solidność i spasowanie wszystkich elementów. Dodatkowo kanapa jest bardzo wygodna, zarówno dla kierowcy, jak i pasażera. Po zajęciu miejsca za kierownicą można odnieść wrażenie, że pomyliliśmy sprzęty – miejsca jest tu równie dużo, co na skuterze o pojemności 400 cm3. Absolutnym hitem (oczywiście nie jest to jedyny skuter, który to ma) jestr schowek pod siedzeniami, który pomieści spokojnie dwa kaski lub torbę z laptopem czy nieduże zakupy. Do dyspozycji mamy również schowek pod kierownicą. Niejeden duży motocykl mógłby pozazdrościć tak czytelnej i ładnie zaprojektowanej deski rozdzielczej, jaką znajdziemy w Hondzie Forza 125. Dwie eleganckie tarcze obrotomierza i prędkościomierza zdobi wyświetlacz informujący, między innymi, o chwilowym i średnim zużyciu paliwa. Poza tym przednia szyba uchroni przed wiatrem każdego, bez względu na wzrost, bo w bardzo łatwy sposób można ją regulować.

Przez cały test miałyśmy wrażenie, że ta cała konstrukcja została stworzona tak, aby prowadzenie tego jednośladu było dziecinnie proste i wybitnie przyjemne właściwie dla wszystkich, którzy zasiądą za sterami tego jednoślada. Masa własna to 162 kilogramów, ale o tym zapominamy natychmiast po starcie. Forza została wyposażona w 15-calową felgę z przodu i 14-calową z tyłu. Przy tej drugiej znajdziemy dwie rsprężyny, które – w zależności od obciążenia i własnych preferencji – możemy w prosty sposób regulować. Nad naszym bezpieczeństwem czuwa montowany w standardzie układ ABS, oraz układ hamulcowy, składający się z dwóch pokaźnych tarcz. Dodatkowym atutem tego sprzętu jest oświetlenie, które oparto na technologii LED i tutaj trzeba przyznać, że jest wyśmienite.

Forza 125 napędzana jest przez czterosuwową, jednocylindrową jednostkę o pojemności 125 cm3. Silnik chłodzony jest cieczą, więc nawet w najcieplejsze dni lata nie ma ryzyka przegrzania silnika. Moc maksymalna wynosi 14,3 KM przy 8750 obr./min. Jakie to ma przełożenie na prowadzenie? Błyskawiczny start, po którym 90 km/h osiągamy naprawdę żwawo – takie są fakty. Od 90 km/h w górę czuć, że mamy do czynienia z małą jednostką napędową i tak pozostaje do maksymalnych 120 km/h – ta maksymalna prędkości jest oczywiście potrzebna jedynie na obwodnicach miast lub wypadach poza aglomerację. Jednak podczas miejskiej jazdy kluczowy jest sam moment ruszania. Zdecydowany ruch nadgarstkiem po zapaleniu zielonego światła na skrzyżowaniu i po chwili oglądamy resztę pojazdów w lusterku wstecznym. Oczywiście nie interesują nas biegi czy sprzęgło.


W wyposażeniu Hondy Forza 125 znajdziemy ciekawe rozwiązanie dla osób, które cenią sobie oszczędności. Mowa o systemie Idle Stop, który jest niczym innym, jak kopią Start&Stop zaczerpniętą z samochodów osobowych. Po zatrzymaniu skutera silnik zostaje automatycznie wyłączony. Ponowne dodanie gazu w mgnieniu oka uruchamia jednostkę, nie tracimy więcej jak pół sekundy. System można w każdej chwili wyłączyć.

Honda deklaruje, że Forza 125 potrzebuje jedynie 2,3 l/100 km. W naszym teście, mimo ostrego traktowania manetki i jazdy tylko w mieście, zużycie nie przekroczyło 2,6 l/100 km. Ten wynik naszym zdaniem jest fenomenalny! Jazda poza zatłoczonymi ulicami pozwala zejść poniżej 2 l/100 km, co przy zbiorniku o pojemności 11,5 litra zapewnia zasięg ponad 500 kilometrów!

Japońscy inżynierowie spisali się na medal. Stworzyli świetny skuter, który nadaje się zarówno do miasta, jak i do wygodnego podróżowania. Możemy spokojnie włożyć garnitur i bez wstydu pojechać na spotkanie biznesowe (oczywiście w wyjątkowych sytuacjach, bo rekomendujemy również na skuterze ubiór w pełni motocyklowy). Jednak ta jakość odpowiednio kosztuje. Honda Forza 125 jest dostępna w salonach za 19 900 złotych. W zamian mamy pewność, że w “skuterowej” społeczności będziemy się bardzo wyróżniać, a podczas codziennej eksploatacji sprzętu zaoszczędzimy sporo budżetu na paliwo.

Najnowsze

Wystawa „Koła magnetyczne” w salonie marki DS

22 listopada w salonie marki DS w Warszawie przy Alei Krakowskiej 206 odbył się wernisaż wystawy pt.:„Koła magnetyczne”. To czwarta już edycja cyklu wystaw w salonie najmłodszej marki Grupy PSA. Tym razem ideą projektu jest zaprezentowanie surrealizmu - ruchu awangardy, który nawiązywał do świata mechaniki.

Wystawę tworzą prace Karoliny Breguły, Grzegorza Kozery, Jana Mioduszewskiego, Marty Paciejewskiej, Izy Roguckiej oraz ZO (Zofii Cielątkowskiej). Partnerem strategicznym wydarzenia jest Fundacja Polskiej Sztuki Nowoczesnej. „Koła magnetyczne” będzie można oglądać do 31 marca 2017 r., w salonie marki DS przy al. Krakowskiej 206 w Warszawie.

– Blisko dwa lata temu powstał pomysł, aby salon marki DS stał się miejscem łączącym motoryzację ze sztuką. Od tego momentu, przy współpracy z Fundacją Polskiej Sztuki Nowoczesnej, mieliśmy okazję zorganizować trzy wystawy prezentujące prace wybitnych artystów. Wierzymy, że obecna wzbudzi wiele emocji wśród odwiedzających. Jesteśmy pewni, że wypełni przestrzeń salonu fascynującymi pracami, młodych artystów. – mówi Sebastian Domeracki, dyrektor DS. Automobiles w Polsce.

{{ tn(13239) left }}Każda kolejna edycja cyklu w salonie marki DS to efekt współpracy z ekspertami, pasjonatami sztuki.
– Cieszę się ogromnie, że Marka DS na polskim rynku nie tylko prezentuje samochody najwyższej jakości, ale również nawiązuje do tradycji polskiej i francuskiej awangardy, a także wspiera działalność artystów młodego pokolenia. – mówi Piotr Nowicki, prezes Fundacji Polskiej Sztuki Nowoczesnej.

Koncepcja i wartości sztuki surrealistycznej wywarły wpływ na artystów w całej Europie. Dlatego projekt „Koła magnetyczne” będzie miał swoją kontynuacje. Jego kolejna odsłona powstanie podczas pleneru w czeskiej Pradze.
– By lepiej zrozumieć kanały oddziaływań, a także osobiście doświadczyć ducha awangardy poprzez poznanie zdobyczy czeskich surrealistów najlepiej jest wyjechać w gronie zaproszonych artystów do Pragi. Celem podróży będzie spreparowanie nadrealnej sytuacji, która zachęci do dalszej refleksji nad surrealizmem. Efektem pleneru, którego wyłącznym mecenasem jest DS będzie wystawa, która odbędzie się w 2017 roku w Miejscu Projektów Zachęty. – mówi Grzegorz Kozera, autor projektu.

Najnowsze

Goodc

Jessica Leyne – jedyna motocyklistka na trasie Ducati Globetrotter 90

Ducati Globetrotter 90 to światowa trasa po kultowych dla tej włoskiej marki miejscach, którą prowadzi siedmiu motocyklistów na jednym Ducati Multistrada Enduro 1200.

{{ tn(13234) left }}Do Ducati zgłosiło się ponad 3000 zainteresowanych motocyklistów, którzy musieli wykazać się ponadprzeciętną pasją motocyklową, płynnym językiem angielskim i talentem do relacjonowania z podróży. Do finału dotarło 14 osób, które poddano testom psychologicznym i sprawdzającym technikę jazdy.  Spośród nich wybrano tylko 7 osób, a w tym tylko 1 kobietę!

{{ tn(13233) left }}Trasa została między nich rozdzielona, a symbolem łączącym te osoby jest zaprojektowana przez Ducati Design Center tytanowa, symboliczna pochodnia z wbudowanym aparatem i kamerą. Dzięki temu powstanie niesamowity zapis – dziennik z całej podróży na część 90-lecia marki Ducati.

 

Motocykliści mają do pokonania 29.450 km w 145 dni, a projekt wystartował 4 lipca w Bolonii. Wyprawa prowadzi przez Europę Wschodnią, trasę transsyberyjską, Mongolię, Chiny i Japonię, a następnie do Stanów Zjednoczonych i po Europie Zachodniej.

Jessica Leyne z Belgii to 27-letnia nauczycielka matematyki i projektantka stron internetowych, a także pasjonatka podróży motocyklowych po Norwegii, Rumunii, Słowacji i Włoszech.

{{ tn(13236) left }}Ona, jako druga w kolejności poprowadziła motocykl z Tokio, po drodze odwiedzając „Ducati Design Centre”. Następnie w Islandii trafiła do Hiroaki Iwashita Muzeum, gdzie znajduje się jedyny na świecie prototyp Ducati Apollo z 1068r. Później zobaczyła dwa, ważne dla sukcesów Ducati tory wyścigowe: Twin Ring Moteli oraz Sportland i swoją przygodę zakończyła przekazaniem motocykla 5 października w San Francisco.

Dziennik z tej niezwykłej podróży znajdziecie na stronie: http://www.globetrotter90.ducati.com

Najnowsze

Audi A4 Allroad – pierwsza jazda: nic dodać, nic ująć

Po 7 latach na drogi wyjeżdża druga generacja modelu A4 allroad quattro - marzenie wielu kierowców. Co oferuje ten model, że tak go wszyscy uwielbiają?

Co sprawia, że samochody lekko uterenowione tak nam się podobają? Bo są bardziej drapieżne z wyglądu? Bo mamy wrażenie, że wjadą wszędzie? Bo chcemy, żeby inni kierowcy patrzyli na nas z respektem? Te wszystkie walory z pewnością ma Audi A4 Allroad. Pionowo żebrowana, chromowana osłona chłodnicy „singleframe”, dedykowane do tego modelu zderzaki i wydęte groźnie nadkola oraz charakterystyczne wloty powietrza czy wyższe relingi nadają temu nadwoziu mocno offroadowej stylizacji. Allroad guattro standardowo wyposażono w 17-calowe felgi (do wyboru również 19-tki), a samochód można zamówić w jednym z 14 kolorów karoserii.

Co może sprawiać, że poczujemy się pewniej wjeżdzając w wymagający szuter? Ano podwyższone o 23 mm zawieszenie (w porównaniu do Audi A4 avant), które w połączeniu z większą średnicą kół dają zaskakujący w tej klasie prześwit 34 mm. Poza tym w środku możemy spodziewać się rozszerzonego systemu Audi drive select, w którym – oprócz standardowych trybów comfort, auto, dynamic, efficiency oraz individual – możemy korzystać z trybu offroad. Z pewnością podczas pojazdów docenimy utrzymywanie ciśnienia w hamulcach przez chwilę, aby auto sie nie stoczyło, a przy zjazdach skorzystamy z asystenta kontrolującego prędkość i dbającego o najlepszą możliwą przyczepność kół. Wszystko po to, aby kierowca mógł się skupić na kierowaniu i czerpaniu przyjemności z jazdy.

Wnętrze wydaje się bardzo przestrzenne, a użyte materiały są najlepszej jakości. W centrum uwagi dostępny jest opcjonalny Audi virtual cockpit o przekątnej ekranu 12,3 cala, na którym – oprócz podstawowych parametrów samochodu – możemy wyświetlić nawigację w trybie street view.  Przydatnymi gadżetami jest możliwość indukcyjnego ładowania smartfona, czy pobierania online przeróżnych przydatnych aplikacji (pogoda, ceny paliw, zabytki w okolicy itp). Wzbogacony o kilka funkcji system MMI pomoże zlokalizowować auto, zamknąć bądź otworzyć drzwi, sprawdzić ilość paliwa i zasięg samochodu czy też wezwać pomoc. To oczywiście tylko niektóre z dostępnych modułów.

Nagłośnienie producenta Bang & Olufsen synchronizuje ze sobą aż 19 głośników, dzięki czemu Audi jest pierwszym w tym segmencie producentem oferującym nagłośninie typu 3D. Brzmi to…  bosko!

W nowej odsłonie Audi A4 allroad quattro dostępne są wszystkie występujące w modelach rodziny A4 systemy wsparcia kierowcy i systemy bezpieczeństwa, ale my wymieniamy te najciekawsze. Z pewnością jest to asystent efektywności, który sugeruje zachowania pozwalające zmniejszyć zużycie paliwa – analizuje dane z GPS, ukształtowanie terenu i przewiduje przyszły tor jazdy samochodu. Drugi układ to tempomat z automatyczną regulacją odległości między pojazdami z asystentem poruszania się w korkach. Niebawem naprawę czytanie gazety w korku nie będzie niczym niecodziennym.

Dla tych, którzy korzystają z zestawu Audi plus przyczepa, przewidziano dostępnego w opcji inteligentnego asystenta jazdy z przyczepą, pozwalającego na kontrolowanie zestawu poprzez pokrętło MMI.

Audi A4 Allroad dostępne jest z dwoma jednostkami napędowymi. Silnik TFSI osiąga moc 252 KM i 370 Nm. Druga jednostka to turbodoładowany silnik Diesla o mocy 190 KM i 400 Nm. Obie jednostki przekazują moc poprzez siedmiostopniową automatyczną skrzynię biegów S-tronic. Napęd to dobrze wszystkim znane quattro, aczkolwiek w połączeniu z silnikiem TFSI, quattro występuje w nowej technologią ultra (jak działa napęd quattro tutaj).

Podczas prezentacji jazdy odbywały się mocniejszą odmianą. Zarówno po drogach szutrowych, jak i asfaltowych samochód spełnił wszelkie oczekiwania, a z zewnątrz nie dobiegały nieprzyjemne odłosy – auto zostało świetnie wygłuszone. Tryb offroad spisywał się wprost idealnie – doskonała dynamika i moc jednostki pozwalała kierowcy na doprowadzenie do zerwania przyczepności pojazdu na nierównej nawierzchni, ale w trudnych sytuacjach systemy w pełni kontrolowały tor jazdy i bez trudu, w ułamku sekundy, auto prowadziło się nadal bezpiecznie.

Ceny nowego Audi A4 allroad quattro zaczynają się od 197 200 złotych dla jednostki TFSI oraz 198 600 złotych z jednostką TDI. Pierwsze egzemplarze pojawią się na polskich drogach we wrześniu 2016 roku.

Najnowsze