Katarzyna Frendl

Nissan Ariya – opinia, dane techniczne, cena. Zobacz nasz film z prezentacji statycznej

Kilka dni temu podczas prezentacji statycznej miałam okazję zapoznać się z najnowszym, elektrycznym crossoverem Nissana - modelem Ariya. Czy jego futurystyczny wygląd, zaskakujące rozwiązania we wnętrzu, spory zasięg i inspiracje modelem GT-R wystarczą, aby podbić serca polskich kierowców?

Podczas kameralnej prezentacji statycznej modelu Nissan Ariya na warszawskim Powiślu można było zapoznać się z jednym z dwóch ezgemplarzy przedprodukcyjnych. Są one przewożone po Europie, by – na podobych pokazach – umożliwić dziennikarzom i przedstawicielom dealerów kontakt z tą motoryzacyjną nowinką. Auto – produkowane w Japonii – zostanie wprowadzone oficjalnie do salonów marki w Polsce dopiero w marcu przyszłego roku, jednak polski importer przewiduje już wcześniej możliwość zamawiania określonych wariantów auta przedpremierowo, w atrakcyjnej cenie. Ma to nastąpić pod koniec wakacji 2021 roku.

To nietypowe i dość zaskakujące, że producent zdecydował się pokazać samochód z tak dużym wyprzedzeniem. Model, z którym mogłam się zapoznać, wyglądał jak prototyp, choć nim nie był, i dokładnie tak będzie wyglądać w salonach. Była to wersja z napędem na obie osie, czyli e-4ORCE w kolorze Akatsuki Copper – ładnej, miedzianej barwie, zarezerwowanej wyłącznie dla tego modelu. Dostępnych będzie jeszcze sześć dwukolorowych kombinacji z czarnym dachem oraz cztery wersje w jednolitym kolorze.

Nissan Ariya – wygląd

Trzeba przyznać, że Nissan Ariya prezentuje się bardzo futurystycznie, zawłaszcza z przodu. To tu zwracają uwagę mocne rysy lamp przednich, które układają się w wyraźną literę V oraz ciekawy wzór – inspirowany tradycyjnymi lampami japońskimi Kumiko – skryty za przezroczystą taflą plastikowego tworzywa (osłania czujniki wykorzystywane przez funkcje systemu ProPILOT oraz system inteligentnego kluczyka). Całość prezentuje się bardzo nowocześnie i sądzę, że większości polskich kierowców lubiących japoński design w motoryzacji, będzie się podobać. Ariya, choć bryłą nawiązuje do modelu Qashqai, który w 2007 roku stworzył zupełnie nowy segment crossoverów, zwłaszcza z boku ma bardzo ciekawy, opływowy kształ w stylu coupe, z szybko opadającym do tyłu dachem.  

Wyjątkowo urodziwy jest także tył tego samochodu, w szczególności w górnej i środkowej części. To w tej ostatniej szerokość nadwozia potęguje pas świetlny, pod którym – niczym w Porsche Panamerze – widnieje napis Nissan. Nieco przyciężki dół tylnej części podkreśla masywność auta. Ariyę posadowiono na pięcioramiennych 19-calowych obręczach w standardzie, lecz w zależności od wersji wyposażenia dostępne są również koła 20-calowe – takie jak w prezentowanej wersji.

Nissan Ariya

Nissan Ariya – wnętrze

Samochód gabarytowo znajduje się pośrodku gamy Nissana, między modelem Qashqai a X-Trail. Od pierwszego z nich jest nieco dłuższy, a od drugiego ma większy rozstaw osi. Ariya zbudowana została na nowej platformie dla pojazdów zeroemisyjnych.  Zastosowanie elektrycznego napędu umożliwiło rezygnację z tunelu środkowego i uzyskano przez to całkowicie płaską podłogę w kabinie. Jest tu więc sporo miejsca na nogi i można swobodniej przemieścić się między fotelami. Podłokietnik, na którym znajduje się selektor trybu jazdy, wraz ze schowkiem (w którym znajduje się ładowarka indukcyjna), można elektronicznie przesuwać, co umożliwia wyższym osobom wygodniejsze podróżowanie. Ustawienie to można zapisać w indywidualnym profilu danego użytkownika.

Deska rozdzielcza jest pozbawiona typowych przycisków i przełączników. Najważniejsze elementy sterowania klimatyzacją znajdują się w centralnej części deski rozdzielczej i mają formę haptycznego panelu dotykowego, podobnie jak w nowoczesnych smartfonach. Panel sterowania klimatyzacji ujawnia się dopiero po włączeniu silnika i jest skryty pod tworzywem o wyglądzie drewna.{{ image(35838) }

Pod środkową częścią deski rozdzielczej ukryto schowek i rozkładany pulpit. Wysuwany stolik pozwala przekształcić kabinę w mobilne biuro.

Ekran przed oczami kierowcy oraz centralny wyświetlacz tworzą jednolitą całość; zostały umieszczone na jednej wysokości i mają przekątne 12,3 cala. Poszczególne informacje można przesuwać między wyświetlaczami, aby bezpośrednio za kierownicą były widoczne dane uznane przez kierowcę za priorytetowe.

Ariya ma również jeden z największych kolorowych wyświetlaczy przeziernych w swoim segmencie. Będzie także mogło być wyposażone w lusterko wsteczne, w którym będzie „wyświetlany” obraz z kamery umieszczonej nad tylną szybą.

Z tyłu jest bardzo dużo miejsca na nogi i na wysokości ramion. Nad głową przestrzeni jest mniej – ze względu na kształt dachu.

Nissan Ariya – bagażnik

W zależności od wersji ma pojemność 468 litrow w odmianie z napędem na przednią oś lub 415 litrów – w odmianie z napęm na 4 koła. Klapa jest otwierana elektrycznie i może być w opcji sterowana za pomocą gestu ruchu nogą pod zderzakiem. Tylne siedzenia mogą być składane w stosunku 60:40. W kufrze znalazły się dwa pojemne boczne schowki, idealnie mieszczące kable do ładowania auta. Pod podłogą bagażnika jest płaski schowek, w którym można pomieścić niedużej wysokości przedmioty.

Nissan Ariya – silnik i akumulatory

W zależności od wybranej wersji zakres mocy silników elektrycznych będzie dostępny w opcjach pomiędzy 218 KM a 394 KM. Do wyboru będzie napęd na przednią lub obie osie (łącznie będą dostępne 4 kombinacje). Ten ostatni nazywa się e-4ORCE (z tylnym zawieszeniem wielowahaczowym). Wówczas na pokładzie auta zamontowane są dwa silniki elektryczne (po jednym przy każdej osi) o łącznej mocy 394 KM. Samochód z takim układem napędowym ma przyspieszać do 100 km/h w zaledwie 5,1 sekundy i mieć prędkość maksymalną do 200 km/h.

Ariya będzie dostępna z akumulatorami o pojemności 63 kWh lub 87 kWh. Pierwszy z wariantów ma oferować zasięg około 360 kilometrów, a drugi do 500 kilometrów (dane przed homologacją).

Nissan Ariya

Niezależnie od wybranej wersji pojazd będzie mógł być ładowany w standardzie szybkiego ładowania CCS do 130 kW, co umożliwi uzupełnienie energii niezbędnej do przejechania 300 km w około 30 minut (dane producenta). Tym samym producent zrezygnował ze standardu ładowania CHaDeMo, a jest to zasługa instalacji systemu kontroli termicznej akumulatora, który stale optymalizuje temperaturę tego chłodzonego cieczą elementu.

Nissan Ariya – cena

Ariya będzie się mierzyć na rynku z trzema groźnymi rywalami: Volkswagenem ID.4, Fordem Mach-E oraz Teslą Y. Samochody te plasują się cenowo w okolicach 190 tysięcy złotych wzyż. Nissan jest samochodem, który musi być transportowany z Japonii i jest obarczony akcyzą, także będzie mu trudno stawić czoła zwłaszcza niemieckiemu konkurentowi. Polskie ceny poznamy z pewnością w okolicach sierpnia.

Trzeba przyznać, że nowy elektryk Nissana zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Jeśli zgodnie z zapowiedziami będzie tak dobrze jeździł, jak świetnie wygląda, to wróżę mu świetlaną przyszłość. Oczywiście – dużo zależy od ceny, którą trzeba będzie zapłacić za tego elektrycznego crossovera. Jednak sukces Leafa i zaufanie, jakim obdarzyło ten model 170 tysięcy europejskich kierowców (i pół miliona na świecie) pozwala sądzić, że wkrótce na polskich drogach zobaczymy sporo modeli Ariya z podświetlonym logo na froncie – zarezerwowanym u Nissana wyłącznie dla modeli na prąd.

Nissan Ariya – dane techniczne

Dane techniczne pojazdów na rynek europejski

Ariya (2WD)

Ariya (AWD – e-4ORCE)

 

63 kWh

87 kWh

87 kWh

87 kWh

Performance

Pojemność

65 kWh

90 kWh

90 kWh

90 kWh

akumulatora

(nominalna)

(nominalna)

(nominalna)

(nominalna)

(szacunkowa,
przed homologacją)

63 kWh

87 kWh

87 kWh

87 kWh

(użyteczna)

(użyteczna)

(użyteczna)

(użyteczna)

Moc

218 KM

242 KM

306 KM

394 KM

Moment obrotowy

300 Nm

300 Nm

600 Nm

600 Nm

Przyspieszenie

7,5 s

7,6 s

5,7 s

5,1 s

(0-100 km/h)

Prędkość

160 km/h

160 km/h

200 km/h

200 km/h

maksymalna

Szacunkowy zasięg

Do 360 km

Do 500 km

Do 460 km

Do 400 km

(Wartość szacunkowa – cykl mieszany wg WLTP)

Długość

4595 mm

Szerokość

1850 mm

Wysokość

1660 mm

Masa (w zależności od
wersji i wyposażenia

1,8-2,3 t

Rozstaw osi

2775 mm

Pojemność bagażnika

2WD: LHD 468 l / 4WD: LHD 415 l

Standard ładowania

CCS (dla Europy)

Rozmiar opon

235/55R19 | 255/45R20 (opcjonalnie)

(przód i tył)

 

Najnowsze

Złośliwe hamowanie i zajeżdżanie drogi, doprowadziło do kolizji. Też nie rozumiecie o co chodziło?

Drogowa agresja ma to do siebie, że zawsze coś ją wyzwala. Tylko co mogło sprowokować tego kierowcę Hondy?

Nagranie trwa niemal dwie minuty, ale oglądać można od 1:10. Jego autor chciał chyba w ten sposób pokazać, że wcześniej nic się nie wydarzyło i nie ma niczego do ukrycia. Ruszył ze świateł, zajął prawy pas i nagle usłyszał za sobą klakson. Potem drugi. Po chwili wyprzedziła go Honda Civic, której kierowca zajechał mu drogę i zahamował, doprowadzając do delikatnej stłuczki (prawdopodobnie najwyżej został zadrapany lakier).

Osobliwe zachowanie kierowcy na drodze. Był złośliwy czy pijany?

Drogowych agresorów zawsze coś prowokuje. Nie zawsze musi to być błąd innych kierowców, ale coś w ich zachowaniu, co taki agresor za błąd uzna. Może chodziło o prędkość? Autor jechał z niedużą prędkością, ale dla szybszych kierowców był lewy pas. Może chciał zjechać na prawo przed autorem i uznał, że ten zajechał mu drogę? Tylko na jakiej podstawie, skoro auto z kamerą jechało zupełnie prawidłowo. Macie jakieś pomysły?

Najnowsze

BMW M2 przygniecione betonowym słupem ogłoszeniowym. Jak on to zrobił?

Co jest gorszego od kierowcy BMW, który lubi szpanować mocą swojego auta? Kierowca BMW, który lubi szpanować mocą swojego auta, ale nie potrafi nad nią zapanować.

23-kierowca BMW M2 najwyraźniej szukał tego dnia mocnych wrażeń. Po fakcie możemy stwierdzić, że jego poszukiwania zakończyły się sukcesem. Chociaż mamy wątpliwości, czy o dokładnie takie mocne wrażenia mu chodziło.

Czy to możliwe? Kierowca BMW nie wiedział co zrobić, gdy jego auto zarzuciło tyłem!

Młody mężczyzna ruszył ostro ze świateł, stracił panowanie nad autem i uderzył w betonowy słup ogłoszeniowy. Roztrzaskał podstawę słupa, który przewrócił się na auto, uszkadzając maskę, przednią szybę oraz dach.

Kierowca BMW nie umie wchodzić w zakręty, ale za to nauczył się latać

BMW M2 ma 370 KM (w wersji Competition 410 KM), a napęd tylko na tył, więc o poślizg tylnej osi jest naprawdę łatwo. Co prawda kontrola trakcji zapobiega takim sytuacjom (przynajmniej podczas jazdy na wprost), a jak wynika ze zdjęć zamieszczonych przez monachijską straż pożarną (tam bowiem doszło do zdarzenia), nawierzchnia była sucha. 23-latek musiał się więc bardzo postarać, żeby doprowadzić do takiego finału swojej przejażdżki.

Najnowsze

Piesza wbiegła prosto pod koła samochodu. Jak dzikie zwierzę

Wszystkich, którzy czują się oburzeni porównaniem pieszej do zwierzęcia, prosimy o moment cierpliwości. Najpierw zobaczcie to nagranie.

Każdy kto widział kiedyś nagranie z dziką zwierzyną, wbiegającą pod samochód, wie mniej więcej jak to zwykle się odbywa. Zwierzęta albo biegną przez las i chcą jak najszybciej pokonać drogę, nie rozumiejąc, że prawdziwym zagrożeniem dla nich jest niezaczekanie aż pojazd przejedzie, albo ukrywają się w zaroślach i spłoszone wbiegają prosto pod auta.

Stado jeleni wbiegło w BMW! Zwierzęta próbowały przeskakiwać nad samochodem

Teraz popatrzcie na tą kobietę. Szła sobie spokojnym krokiem budowanym fragmentem drogi (prawdopodobnie nowy odcinek jakiejś ekspresówki). Nic jej nie zagrażało. Mogła bezpiecznie zaczekać, aż przejadą wszystkie samochody. Co zrobiła na widok auta z kamerą?

Takiego zachowania sarny kierowca się nie spodziewał

Zupełnie jak spłoszona sarna, nagle rzuciła się biegiem, pokonała małe wzniesienie dzielące ją od asfaltu, jakby koniecznie chciała zostać potrącona. W ostatniej sekundzie zmieniła chyba zdanie, poślizgnęła się i upadła. Kierowca wykazał się dobrym refleksem i dążył zahamować i odbić kierownicą w lewo. A piesza uciekła. Jak sarna.

Najnowsze

Mechanik przyjął auto do naprawy. A potem pojechał nim nad morze i zakopał na plaży

Zastanawiacie się czasem, co dzieje się z waszym autem, kiedy zostawicie go na dłużej u mechanika? Ta historia sprawi, że zastanawiać się będziecie za każdym razem.

Właścicielka Volkswagena Passata, mieszkająca w Nakle nad Notecią, zostawiła swoje auto do naprawy u poleconego jej mechanika. Jakie musiało być jej zdziwienie, kiedy wieczorem zobaczyła zdjęcie samochodu w internecie. Jej Passat stał zakopany na plaży!

Ukradł auto, wjechał nim do lasu i poszedł spać. Obudzili go policjanci

Kobieta zadzwoniła na policję, która udała odnalazła samochód i potwierdziła, że to rzeczywiście Passat. Okazało się, że mechanik wybrał się nim ze znajomymi na wycieczkę do Kołobrzegu. Sprawa pewnie nie wyszłaby na jaw, gdyby nie pomysł z wjechaniem na plażę.

Kradzionym autem pojechał ukraść paliwo. Tylko pomylił dystrybutory

Następnego dnia policja udała się z wizytą do mechanika. 25-latek zeznał, że faktycznie pojechał autem w trasę, bo chciał je sprawdzić po dokonanej naprawie. Jak tłumaczył, że niezbędna była wycieczka licząca ponad 200 km w jedną stronę, a później wjechanie na plażę? Policja niestety tego nie zdradziła.

Ukradł Porsche podczas jazdy próbnej. Teraz może trafić do więzienia na długie lata.

Mechanik stanie teraz przed sądem. Sprawa została potraktowana jako krótkotrwałe użycie pojazdu mechanicznego (czyli kradzież), za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Najnowsze