MV Agusta prezentuje Brutale 800

Zadziorny wygląd, lekkość maszyny, jednostka napędowa o wystarczającej do jazdy ulicznej mocy i do tego przyzwoita cena mogą sprawić, że po premierze nowego Brutale 800 po motocykl ustawią się kolejki.

Dużo mówi się o premierach marki MV Agusta podczas targów EICMA. Tymczasem, włoscy inżynierowie jeszcze na długo przed rozpoczęciem wystawy w Mediolanie, ujawnili wygląd modelu Brutale.

Nowy motocykl o trzech cylindrach i jednostce silnikowej o pojemności 798 cm3 doskonale uzupełnia przestrzeń pomiędzy Brutale 675 i Brutale 1090. Serce jednośladu generuje moc 125 KM przy 11600 obr./min, a szczęśliwy posiadacz będzie miał możliwość rozpędzenia maszyny do 246 km/h. Masa motocykla „na sucho” wynosi 167 kilogramów.
Poza silnikiem, model 800 ma wiele cech wspólnych z odmianą 675. Motocykl wyposażono w kontrolę trakcji z ośmioma trybami pracy, MVICS (Motor & Vehicle Integrated Control System), czyli zintegrowany system kontroli pojazdu oraz system ride-by-wire. 
fot. MV Agusta
Ponadto, MV Agusta zafundowała nowemu dziecku w pełni regulowane 43-milimetrowe widelce Marzocchi, amortyzator Sachs oraz hamulce z radialnymi zaciskami i przednimi tarczami (320 milimetrów) Brembo. 
Znane są już ceny modelu Brutale na rynek europejski – 9 900 euro za podstawową wersję motocykla. Bardziej obszerna specyfikacja jednośladu pojawi się z pewnością po oficjalnej premierze podczas mediolańskich targów EICMA, które rozpoczynają się 15 listopada.

Najnowsze

Motocyklistka odrzucona przez śmierć – historia Cat Hammes

Cat Hammes przyszła na świat w niezbyt zamożnej rodzinie na południu Stanów. W domu się nie przelewało, dlatego w wieku lat czternastu podrobiła swoje świadectwo urodzenia, żeby móc pójść do pracy. Dwa lata później odkryła motocykle. To była miłość od pierwszego wejrzenia, której nikt w jej otoczeniu nie potrafił pojąć.

W rodzinie Cat kobiety pełniły tradycyjne role i pogląd na to, co dla kobiety nieodpowiednie, również był dosyć tradycyjny. Motocykle są brudne, mało eleganckie i na dodatek niebezpieczne – tak powtarzali Cat najpierw jej ojciec, a potem chłopak, z którym związała się głównie z uwagi na to, że miał motocykl.

Jednak twardej południowej babie nikt nie będzie dyktował, co ma robić. Tuż po osiemnastych rodzinach za własne zaoszczędzone w pocie czoła pieniądze Cat kupiła sobie własną Yamahę. Jednak w głębi duszy marzyła o Harleyu. Konkretnie o Fatboyu – od momentu, gdy przyjaciel użyczył jej tego modelu na przejażdżkę, wiedziała, że to jest to.

fot. diamondposse.com

I wreszcie się udało – jesienią 2005 roku weszła w posiadanie wymarzonego modelu.

W maju 2006 natomiast jej życie się skończyło. A przynajmniej tak wtedy sądziła.

Po makabrycznym wypadku trafiła do szpitala z uszkodzoną czaszką, wstrząsem mózgu, połamanymi kośćmi, zapadniętym płucem. Jej lewej nogi nie udało się uratować. Seria nieszczęść postępowała: Cat straciła pracę, mąż od niej odszedł, pół roku po wypadku musiała sprzedać dom. Były chwile, kiedy myślała o samobójstwie. W innych momentach pogrążała się w gniewie wobec Boga i świata. Sama z zawodu była pielęgniarką – jej umysł odrzucał fakt, że nie może samodzielnie chodzić, korzystać z łazienki, wejść po schodach. Płakała z bezsilności i czuła się koszmarnie samotna.

fot. diamondposse.com

Po długim okresie zmagań z samą sobą zrozumiała, że jest tylko jeden sposób, żeby ostatecznie wyzdrowieć. Musiała wrócić na siodełko motocykla – i to nie byle jakiego motocykla, tylko swojego ukochanego Fatboya, który w wypadku został równie mocno poturbowany. Z nową energią rzuciła się w wir rehabilitacji, podczas której poznała innych niepełnosprawnych. W czasie miesięcy, które spędziła w szpitalu, jej przyjaciele włożyli masę wysiłku, by przywrócić Fatboya do stanu używalności. On również przechodził własną terapię.

fot. diamondposse.com

W końcu spotkali się ponownie.

Dzisiaj Cat pod pseudonimem „Jednonoga Blondynka” jeździ po kraju i wygłasza mowy motywacyjne. Pokazuje na własnym przykładzie, że można pokonać kalectwo. Bierze udział w wyścigach charytatywnych, wspiera potrzebujących. Najwięcej satysfakcji sprawiają jej komentarze „jeśli tej małej się udało, ja również stanę na nogi”.

O sobie mówi: „śmierć mnie odrzuciła”.

 

Najnowsze

Lella Lombardi, legenda włoskiego sportu motorowego

Już dwadzieścia lat minęło od przedwczesnej śmierci Marii Grazii „Lelli” Lombardi. Nadal jednak pozostaje ona jedyną kobietą, która zdobyła punkty w Mistrzostwach Świata Formuły 1.

Lella urodziła się w 1941 roku we Frugarolo. Pierwsze kroki stawiała w lokalnych zawodach. Pierwszym ważnym przełomem okazała się kwalifikacja do Mistrzostw Formuły 5000 w 1974. Zajęła wówczas czwarte miejsce.

DO GP Wielkiej Brytanii Lelli zakwalifikować się nie udało. Zapewne jej kariera potoczyłaby się inaczej, gdyby nie znajomość z włoskim arystokratą i właścicielem firmy Lavazza. Vittorio Zanone sfinansował jej pełny sezon startów w F1 w 1975 roku. Podczas GP Hiszpanii zajęła szóste miejsce, zdobywając tym samym (historyczne, jak się okazało) pół punktu do klasyfikacji generalnej. W GP Niemiec uplasowała się ostatecznie na siódmym miejscu, to był jej drugi najlepszy wynik. Sezon zakończyła na 21. pozycji w klasyfikacji generalnej.

fot. materiały prasowe

W sezonie 1976 po pierwszym wyścigu Lellę zastąpił Ronnie Peterson – tragiczna postać w historii sportu motorowego. Lombardi startowała potem w prywatnym zespole RAM Racing, z którym zakwalifikowała się do GP Austrii. Zajęła tam 12. miejsce. Był to również ostatni z jej dwunastu występów w wyścigach F1. Żadna kobieta nie zbliżyła się dotąd do tego wyniku.

W 1977 roku wzięła udział w wyścigu NASCAR na torze Daytona. W 1984 roku została pierwszą kobietą startującą w cyklu DTM. Zajęła również drugie miejsce w rundzie Mistrzostw Świata Samochodów Sportowych 1000 km Monza w 1981 roku.

Jej karierę sportową przerwała bezlitosna diagnoza pod koniec lat 80. Po długiej walce z rakiem Maria Grazia Lombardi odeszła w 1992 roku, w wieku zaledwie 50 lat.

Najnowsze

Susie Wolff: Maria to inspiracja

Susie Wolff to w ostatnich czasach druga po Marii de Villota kobieta w Formule 1 – w kwietniu dołączyła do Williams F1 Team jako kierowca testowy. Niestety, marzenia Marii zniszczył wypadek, w którym straciła oko. Dzisiaj Susie kontynuuje drogę w imieniu ich obu.

W minionych latach zaledwie garstka kobiet zasiadła za sterami samochodu F1, nie mówiąc już o udziale w wyścigach: ostatnią niewiastą, która tego dokonała, była Włoszka Lella Lombardi w 1976 roku. Teraz Susie podąża ścieżką, którą przetarła dla niej Maria de Villota.

Maria de Villota straciła oko w wypadku na torze, ale nie zamierza się poddawać
fot. materiały prasowe

„To wyjątkowa osoba, prawdziwa inspiracja” – mówi Susie – „powiedziała mi, że teraz mam jeździć w imieniu nas obu. Z dumą noszę jej gwiazdę na kasku”.

29-letnia Szkotka długo czekała na swoje pierwsze okrążenie. Debiut na torze Silverstone dostarczył jej masy frajdy. Doświadczenia w symulatorze po części ją na to przygotowały, ale nic nie jest w stanie równać się z prędkością na torze.

Susie Wolff podąża szlakiem wytyczonym przez Marię
fot. materiały prasowe

„Wszystko było pod kontrolą, bawiłam się świetnie” – zapewnia Susie.

Jej przejazd obserwowali Pastor Maldonado i Bruno Senna.

„Jest dobra. Świetnie sobie radzi” – skomentował Wenezuelczyk Maldonado.

 

O Susie Wolff można poczytać tutaj.

Ostatnie wieści o Marii de Villota, wraz z linkami do poprzednich newsów – tutaj.

 

Najnowsze

Kathy Jarvis, kobieta wybuchowa

Z całą pewnością widzieliście ją nie raz. W kinie, w telewizji, w spotach reklamowych. Po prostu nie wiedzieliście, gdzie dokładnie patrzeć. Sądziliście, że oglądacie właśnie Demi Moore, Charlize Theron, Meryl Streep, Meg Ryan czy Hillary Swank. Tymczasem to była ona – Kathy Jarvis, która rzuca wyzwanie granicom możliwości od 1993 roku.

fot. kathyjarvis.com

Kathy zadebiutowała jako kaskaderka w na swój sposób kultowym serialu „Strażnik Teksasu” i wciąż pozostaje czynna zawodowo. Wystąpiła w ponad stu produkcjach i z czasem zdobyła sobie renomę specjalistki od scen samochodowych, co oczywiście nie przeszkadzało jej w międzyczasie skakać z dachów i przemierzać ogarnięte ogniem budynki. W filmie „Chill Factor” możemy zobaczyć jej popisy za kierownicą płonącego Chevroleta, w reklamie Taco Bell udowodniła, że Toyoty potrafią latać, w filmie „Włoska robota” ściga się ciasnymi uliczkami… markowała wypadki, bezpiecznie potrącała autem ofiary scenariusza, przebijała się samochodem i motocyklem przez ściany i szkło. Nie mówiąc już o skakaniu z klifów do szokująco płytkiej wody i wszelkiego typu eksplozjach.

fot. kathyjarvis.com

Jakby aktywności filmowych i adrenaliny przed kamerą było jej mało, Kathy bierze również udział w rajdach. W 2006 roku zajęła drugie miejsce w swojej klasie w rajdzie National Rally America Series, udowodniła też, że off-road jej niestraszny, startując za kierownicą ciężarówki w Baja 1000. I najwyraźniej nie zamierza na tym poprzestać – jej plany obejmują coraz bardziej wymagające trasy… nawet do samego piekła.

 

 

Najnowsze