Motopomorzanki wyruszyły w trasę!

Motowomen Amber Expedition 2011  to kobieca wyprawa szlakiem bursztynowym, która wyruszyła 27 sierpnia z dziedzińca Muzeum Bursztynowego - (Katowni) w Gdańsku. Punktem końcowym jest Zamek w Malborku, gdzie Panie planują dotrzeć 10 września.

Trasa wyprawy Motowoman Amber Expedition 2011.
fot. Motopomorzanki

Idea wyprawy MAE (Motowoman Amber Expedition 2011) narodziła się na jednym z zimowych spotkań Motopomorzanek – grupy około siedemdziesięciu kobiet z terenu całego Pomorza, która powstała z potrzeby zjednoczenia kobiet wokół motocyklizmu.Ostatecznie w wyprawie biorą udział cztery z nich: Alicja, Ańdzia, Basco i Fiorino.

Szlak bursztynowy prowadzi przez 6 krajow Europy: Polskę, Czechy, Austrię, Włochy, Węgry i Słowację. Trasa liczy łącznie ponad 4000 kilometrów. Oczywiście jak sama nazwa wyprawy wskazuje podczas przemierzania dystansu uczestniczki odwiedzać będą miejsca związanie z wydobywaniem i obrabianiem bursztynu. Do podstawowych punktów należą: Rzymska Faktoria Kultury w Pruszczu Gdańskim,  Wieluń -gdzie mieści się siedziba Stowarzyszenia Polskiego Szlaku Bursztynowego.

Celem wyprawy jest chęć pokazania piękna tej trasy oraz  bursztynu w połączeniu z idea, że warto i można spełniać… swoje marzenia związane z motocyklem.

Warto wspomnieć, że uczestniczki wyprawy przygotowały też nie lada atrakcje dla wszystkich motocyklistów. Akcja 50-motocykli na 50 – lecie Muzeum Bursztynu w Malborku będzie ukoronowaniem ch wyprawy. Zgodnie z zapewnieniami Panie dotrą10 września okolo 18stej na Przedzamcze Muzeum Zamkowego w Malborku (plac przed brama główną Zamku), gdzie będą chciały spotkać się z pozostałymi motocyklistkami i motocyklistami. Wszyscy chętni do spotkania z podróżniczkami już od godziny 15.00 będę mogli zwiedzic za darmo Zamek w Malborku: http://www.zamek.malbork.pl/ oraz kolekcje burstynowa.

Gratulujemy świetnego pomysłu i zapraszamy wszystkich do śledzenia codziennych relacji na:

http://www.facebook.com/Motopomorzanki

 

 

Najnowsze

Kobieca motocyklowa wyprawa – Riding Across Europe

„Dwie kobiety, dwa motocykle, 12 000 km i jeden cel - zrealizować swoje marzenie, gdyż życie to przygoda". Takim hasłem dwie pasjonatki jednośladów promują swoją podróż po Europie. Oczywiście wyprawie patronuje Motocaina.pl.

Kobieca motocyklowa wyprawa – Riding Across Europe
fot. Riding Across Europe

– Nie da się? Ja nie pojadę? Przecież mam motocykl i chęci. To wystarczy! – tak Weronika Kwapisz motywuje swój pierwszy wypad, na nietypowym dla dalekich, turystycznych wojaży jednośladzie. Małolitrażowym Junakiem dotarła na włoski tor Santa Monica.

Wtedy też  narodził się w jej głowie pomysł obencej wyprawy. Gdzieś pod Wenecją zawładnęło nią marzenie, aby poznać Europę z perspektywy siodełka motocykla. Co prawda wiele czasu upłynęło i Weronika musiała pokonać sporo przeciwności, ale ostatecznie marzenia wzięły górę.

Weronika i Karolina Dudzik – druga uczestniczka wyprawy, postanowiły nie wytyczać sobie konkretnej trasy. Orietnacyjnie przebędą one szlak prowadzący od Warszawy przez – Budapeszt – trasę

Tak tworzą się marzenia.
fot. Riding Across Europe

Transfagarasan – Ochryd – Bar – Bari – Florencję – Monako – Nicee – Cannes – Barcelonę – Walencję – Gibraltar – Lizbonę – Porto – Bilbao – La Rochelle – Luksemburg – Brukselę – Amsterdam – Berlin, z powrotem do naszej stolicy. Panie postanowiły jednak omijać szerokim łukiem autostrady i drogi główne. Podróżując chcą polegać na wskazówkach lokalnej społeczności oraz internautów. Zależy im przede wszystkim na poznaniu tych miejsc, o których nie jest napisane w tradycyjnych przewodnikach turystycznych.  Dlatego poruszać się będą w większości lokalnymi drogami. Motocaina.pl oczywiście patronuje wyprawie. Co ciekawe dziewczyny poznały się właśnie dzięki naszemu portalowi.

 

– Miałyśmy okazje przeczytać na tej stronie swoje relacje z podróży… i się okazało, że mamy podobne

Karolina Dudzik i  Suzuki Van Van
fot. Riding Across Europe

podejście do podróżowania motocyklem. Wszystko zaczęło się od krótkich wiadomości, a skończyło sami widzicie… na nie lada wyzwaniu – podkreślają zgodnie.

Chociaż obie nie pokonały, jeszcze aż tak dalekiego dystansu, zarówno Weronika, jak i Karolina nie są nowicjuszkami. Mają już za sobą wyjazdy bliższe i dalsze.

25 letnia Karolina Dudzik z wykształcenia inż. Informatyk, z zamiłowania także perkusistka ma już na swoim koncie Slalom przez Polskę – 3000km w 11 dni oraz Weekend w Górach – 1200km w 3 dni. Podróże jednośladami to dla niej niekończąca się przygoda oraz nowe doświadczenia. Prywatnie lubi jeździć szosowymi motocyklami, ale także nie stroni od „brudasowej” miłości, z pewnością będzie chciała zboczyć podczas Riding Across Europe z asfaltowej ścieżki.

Weronika Kwapisz
fot. Riding Across Europe

26- letnia Pani magister psychologii i nasza redakcyjna koleżanka Weronika Kwapisz niejednokrotnie chwaliła się na naszych łamach swoimi wrażeniami z wypraw. Do tej pory zaliczyła ekspedycję do Włoch (3300 km w 6 dni), w Alpy i Dolomity (3400 km w 6 dni) oraz do Norwegii (4400 km w 14 dni). Wyprawy motocyklowe są dla niej możliwością odkrywania świata i  zawarcia nowych znajomości. Warto wspomnieć, że poza motocyklami jest też aktorką, a film to jej druga wielka pasja.

Wracając jednak do wyprawy. Obie Panie zdecydowały się wyruszyć na Suzuki Van Van – niekonwencjonalnych jak na tego typu podróż motocyklach. Suzuki VanVan to nietypowe enduro przywołujące na myśl nostalgiczne motocykle retro. Przez swoją wyprawę chcą pokazać, że nie liczy się zasobność portfela tylko pasja. Jak same uczestniczki wyprawy podkreślają pojemność 125 ccm ich nie przeraża.

– Świat przy 80 km/h jest zdecydowanie piękniejszy, niż przy prędkościach przelotowych na autostradach. Dzięki VanVanom odkryjemy nowy wymiar motocyklizmu, gdzie najważniejsza jest sama jazda, a nie atomowe przyspieszenia, bicie rekordów czy ściganie się z własnym cieniem. – podsumowują.

Ze swojej strony życzymy dziewczynom powodzenia i zapraszamy wszystkich do śledzenia relacji z wyprawy na http://ridingacrosseurope.blog.motocaina.pl

Czytaj też:

fot Junakiem 250 na tor Santa Monica – relacja Weroniki

 

Najnowsze

Emocjonujące GP Belgii

Mimo słonecznej pogody podczas GP Belgii nie zabrakło emocji. Pierwszy na metę zameldował się Vettel, który wyprzedził Webbera oraz Buttona.

Przed startem wielu kibiców z niepokojem patrzyło w niebo na deszczowe chmury, który nie wróżyły niczego dobrego, a jedynym kierowcą, który spodziewał się deszczu był Witalij Pietrow, jak się okazało błędnie. Tylko dwóch kierowców zdecydowało się na start na twardej mieszance – Button oraz Schumacher.

Start wyścigu.
fot. Pirelli

Najlepiej z czołowej dziesiątki, mimo problemów z hamulcami wystartował Rosberg, który jak cień podążał za pierwszym Vettelem. Na trzecie miejsce awansował Felipe Massa. Sporo działo się w zakręcie La Source. Bruno Senna zbyt optymistycznie chciał zaatakować Alguersuariego przez co uderzył w bok bolidu Hiszpana, a ten uderzył w bok bolidu Alonso uszkadzając sobie przednie zawieszenie co zmusiło go do wycofania z wyścigu. Sporo szczęścia miał Alonso, który bez żadnego draśnięcia jechał dalej. Sporo też działo się w końcu stawki, gdzie ucierpiały m. in bolidy Glocka i Kovalainena, ale i tak największe emocje dostarczył nam Schumacher, który umiejętnie ominął cały ten bałagan i jeszcze przed Les Combes był już trzynasty.

Najwięcej jednak działo się na czele stawki. Nico Rosberg po zaciętej walce wyprzedził Vettela i wysunął się na prowadzenie. Szybko podróżował też Alonso, który po przyzwoitym starcie był piąty, a wyprzedzając Massę i Hamiltona awansował na trzecie miejsce. Poważne problemy dręczyły dwójkę RBR, którzy nie mogli sobie poradzić ze zbyt dużą degradacją przedniej lewej opony, przez co zmuszeni byli na wcześniejsze zjazdy po nowe opony.

W tym czasie walkę o prowadzenie toczyło trzech kierowców : Rosberg, który się bronił, Alonso oraz Hamilton. Niestety, mimo świetnej obrony Niemiec spadł na trzecie miejsce, a z wyścigu po uszkodzeniach tylnego skrzydła wycofał się Sebastian Buemi. Zbyt agresywna jazda Glocka i Senny została przez sędziów nagrodzona karą przejazdu przez boksy.

Zacięta walka na pierwszych zakrętach.
fot. Pirelli

Po swoim postoju problemy miał Alonso, który po pięknym manewrze w zakręcie Eau Rouge został wyprzedzony przez Webbera, jednak chwilę później Hiszpan odgryzł się Australijczykowi i wyprzedzając Sutila ( Webber także uporał się z Niemcem ) będąc na szóstym miejscu dzielnie gonił resztę stawki. W czasie gdy Alonso uporał się z dwójką Pietrow, Kobayashi i zbliżał się do pierwszej trójki, podobnego manewru na wspomnianej dwójce próbował Hamilton. Lewis bezproblemowo poradził sobie z Rosjaninem, jednak schody zaczęły się przy Japończyku. Anglik wyprzedził Kobayashiego przed zakrętem Eau Rouge, jednak Kamui nie zamierzał się poddać. Niestety pomiędzy kierowcami doszło do kontaktu, po którym Hamilton z duża prędkością uderzył w bandę, a z racji dużego przeciążenia Anglik był bardzo oszołomiony tym co się stało.. Po tym incydencie nie było mowy o dalszej jeździe Anglika.

Po zjeździe SC wywołanego kolizją Hamiltona z Kobayashim prowadzenie objął Vettel, który miał przewagę w postaci świeżych opon, po które zjechał w czasie neutralizacji. Rewelacyjnie radzili sobie Schumacher i Button, który przebijali się na czoło stawki, a Button mając twardą mieszankę nie musiał się martwić o rozwarstwienie opony, tak jak to miało miejsce przy miękkiej mieszance.

Mimo iż na torze nie było już Buemiego sędziowie ukarali Pereza, który był winnym kolizji z Buemim, a sam Meksykanin wycofał się z wyścigu po awarii zawieszenia. Natomiast w przypadku dwójki Hamilton – Kobayashi sędziowie uznali to za incydent wyścigowy. Sporo też działo się za plecami Vettela. Między innymi Felipe Massa zaliczył kapcia i był zmuszony zjechać po nowy komplet opon, Schumacher w niesamowitym stylu przebijał się na czoło stawki tak jak Button, a Barrichello uszkodził swój bolid atakując Kobayashiego przez co zmuszony był zjechać na wymianę nosa.

Wyścig wygrał pewnie ( już po raz kolejny ) Sebastian Vettel, a jego kolega z zespołu pomógł w zdobyciu dubletu i zameldował się jako drugi. Podium uzupełnił Button, który awansował w stosunku do kwalifikacji o dziesięć pozycji. Alonso musiał zadowolić się czwartą pozycją. Jako piąty na metę wpadł Schumacher, który awansował aż o dziewiętnaście pozycji i udowodnił, że nadal jest niesamowitym kierowcą i cwanym lisem. Rosberg po fantastycznym starcie szósty, dalej Sutil, ósmy był Felipe Massa, który w samej końcówce odrobił aż jedenastosekundową stratę do Pietrowa – jednak warto wspomnieć, że Rosjanin zatrzymał się po minięciu mety, a jak się później okazało, słabsze tempo było podyktowane awarią hamulców. Punktową dziesiątkę uzupełnili Sutil i Maldonado, który zdobył swoje pierwsze punkty.

Vettel znów wygrywa
fot. Pirelli

Za nami kolejny emocjonujący wyścig. Jak się dziś okazało, nie tylko podczas deszczowej pogody coś się dzieje na torze. Ten wyścig pokazał, że Hamilton nadal nie ma nerwów ze stali, Button jest jego odzwierciedleniem a Schumacher? Schumacher to Schumacher i zawsze będzie zadziwiał, tak jak zrobił to dziś, awansując z ostatniego miejsca na piąte. Przed nami dwa tygodnie przerwy i kolejny tor z charakterem i historią. Przygotujcie się na Monzę – Świątynię Ferrari.

 

 

MW.FA[SPA]RACE from Marcin on Vimeo.

Najnowsze

Schumi okryty złotem

Podczas GP Belgii rozgrywanym na legendarnym torze Spa-Francorchamps - Michael Schumacher obchodzi 20. rocznicę swojego debiutu w F1. Zasiadając w niedzielę o 14:00 w swoim W02 na starcie do wyścigu, będzie to dokładnie 20 lat i 3 dni od momentu jego dość nieoczekiwanego debiutu.

Odrobina historii.

fot. Piguet

W 1991 roku młody Michael wykonał test bolidu F1 dla zespołu Jordan. Jeden z członków zespołu relacjonując jazdę Niemca powiedział do swojego szefa Eddiego Jordana – Za kierownicą siedzi wariat albo geniusz – Stajnia Jordana miała jednak spore kłopoty finansowe, więc zażądała od sponsorów Schumachera ogromnego honorarium za start w ich bolidzie. Menadżer Niemca odmówił i okazja na debiut pojawiła się dopiero, gdy aresztowano Bertranda Gachot’a ( drugi kierowca Jordana ) za bójkę z londyńskim taksówkarzem.

Eddie Jordan zapytał wówczas menadżera Michaela, czy ten zna belgijski tor Spa-Francorchamps. Mimo, że Schumacher urodził się niecałe 40 km od Belgijskiego obiektu, nigdy na nim nie był. Mimo to, Willi Weber (menadżer MSC) zapewnił Jordana, że jego podopieczny pojedzie na tym torze nawet z zamkniętymi oczami.

Tak oto od kłamstwa rozpoczął się jeden z najwspanialszych epizodów Formuły jeden.

fot. Fila

Schumacher nauczył się toru w piątek przed kwalifikacjami, jeżdżąc po torze… rowerem.

Pierwsze kwalifikacje w wykonaniu Niemca wprawiły w osłupienie wszystkich ludzi ze świata F1. Oto Schumacher, niezwykle kiepskim bolidem uplasował się na 7 lokacie, deklasując swojego partnera z zespołu posiadającego 11 lat doświadczeń o ponad pół sekundy. W wyścigu nie zdołał jednak dojechać nawet do pierwszego zakrętu, ponieważ awarii uległo sprzęgło. Rok później cieszył się już ze swojego pierwszego zwycięstwa, a po 20 latach jest bezapelacyjnym królem belgijskiego obiektu z 6 zwycięstwami na koncie.

Z racji swojej rocznicy, MSC cały weekend przejeździ w specjalnie na tę okazję pomalowanym kasku. Kask jest pokryty płatkami złota. Są na nim odwołania do obu istotnych dat – 1991 – rok debiutu oraz 2011 – czyli data obecna, oraz siedmiu innych, które uczyniły go legendą sportów motorowych. Firma Schuberth, niemiecki producent kasku Michaela, na swoim kanale YT udostępnił 15 minutowy film z postępów prac nad kaskiem najbardziej utytułowanego kierowcy F1.

 

Najnowsze

Deszczowe Spa – treningi i kwalifikacje

Formuła 1 po blisko miesięcznej przerwie znów powróciła. Tym razem najlepsi kierowcy świata będą się ścigać na legendarnym torze Spa w Belgii.

Po raz kolejny kierowcy F1 zawitali na belgijskim torze. Tym razem jednak nie we wszystkich temach atmosfera była udana. Zorientowani w teamacie kibice z pewnością wiedzą, że od tego piątku miejsce Nicka Heidfelda w teamie Renault zajmujął siostrzeniec tragicznie zmarłego Ayrtona Senny – Bruno. Jak się okazało Nick ze względu na ważny kontrakt z francuskim zespołem, pozwał swojego byłego już pracodawcę do sądu. Rozprawa ma odbyć się tuż przed GP Singapuru i jeżeli nie dojdzie do ugody, a sprawę wygra Nick, Renault będzie zmuszone wycofać się ze swojej kontrowersyjnej decyzji. Jak panująca w zespole sytuacja wpłynie na wyniki to się okaże.

Nie tylko personalne roszardy psują nastrój na torze. Przede wszystkim w głównej mierze odpowiedzialna jest za to pogoda, które najbardziej dała się odczuć kierowcom podczas pierwszego treningu. Zwycięzcą tej sesji był nie kto inny, tylko sam Schumacher, który jako jedyny z Rosbergiem zdążył wykonać swoje okrążenia na suchym torze. Zaledwie 12 minut po rozpoczęciu sesji nad torem przetoczyła się ulewa, która całkowicie pokrzyżowała szyki zespołom. Pierwszymi, którzy wyjechali na tor po przejściu opadów byli: Vettel – który, po okrążeniu instalacyjnym schował się do garażu – oraz Hamilton. Anglik jednak zbyt optymistycznie wybrał opony przejściowe, a błąd w zakręcie Blanchimot o mało nie skończył się rozbiciem bolidu.

Można powiedzieć, że ta sesja miała dwóch zwycięzców – Schumachera, który wygrał sesją na suchym torze i Buttona, który okazał się najlepszym podczas deszczu. Niestety, sporego pecha miał Senna, który obracając się w dziewiątym zakręcie uszkodził swój bolid na barierze z opon. W tym samym miejscu, co Brazylijczyk, parę minut później swój bolid uszkodził Paul di Resta. W tym momencie nad torem zawisła czerwona flaga, ponieważ żuraw, który miał przenieść bolid Szkota w bezpieczne miejsce, był zajęty usuwaniem z toru bolidu Renault.




Podczas drugiej sesji treningowej pogoda była już łaskawsza dla kierowców, ponieważ chociaż przez jakiś czas było sucho na torze. Kierowcy dość sennie zaczęli drugi trening, a wyniki powyżej dwóch minut nie napawały optymizmem.

Na około 30 minut przed końcem sesji na torze pojawił się Paul di Resta, którego mechanicy uporali się z usunięciem uszkodzeń, których Szkot dokonał podczas pierwszego treningu. Tuż przed zaplanowanym opadem deszczu na torze pojawili się niemal wszyscy, a najlepszy czas ustanowił Fernando Alonso łamiąc granice 1 minuty 51 sekund. Jednak Hiszpan nie cieszył się zbyt długo prowadzeniem, a jego czas został pobity przez Marka Webbera, który już do końca sesji został na prowadzeniu. Po zjeździe m.in. Vettela do boksu tor znów został skąpany w deszczu.

Pierwszym, który zdecydował się na wyjazd w tych ekstremalnych warunkach był Timo Glock, jednak wybór opon przejściowych okazał się zbyt optymistyczny i po piruecie w zakręcie Pouhan, Niemiec zjechał do boksu. Na torze do końca sesji pojawiło się paru kierowców, jednak po wykonaniu okrążeń wyjazdowych znów chowali się do boksów. Ostatecznie na torze w samej końcówce pojawiła się dwójka Mercedesa, Webber oraz Senna, który zmagał się jak większość z aquaplaningiem.

Kolejna ulewa rozpoczęła się dosłownie na sekundy przed rozpoczęciem trzeciej sesji treningowej. Po zapaleniu zielonego światła, większość kierowców wybrała się na kółka zapoznawcze, a trzeba przyznać, że warunki podczas tych okrążeń były bardzo trudne. Można było zauważyć, że nawet pełne deszczowe opony, nie były w stanie odbierać wody, a kierowcy mieli spore problemy z utrzymaniem się na torze. Jenson Button zapytany przez radio o warunki odpowiedział – Jest gorzej niż w Kanadzie. Po tym komunikacie zespoły zdecydowały, że lepiej oszczędzić mieszanki deszczowe, niż bezsensownie je testować w niekorzystnych warunkach.

Ostatecznie trzecia sesja padła łupem Marka Webbera, który sprawił sobie kolejny urodzinowy prezent. Ostateczne wyniki pokazały dość spore różnice pomiędzy taktykami. W czasie, gdy kierowcy RBR i McLarena wykonywali pomiarowe okrążenia, kierowcy Ferrari ograniczyli się do kilku wyjazdów pomiarowych, które zaowocowały zaoszczędzeniem kompletu opon na kwalifikacje.

Mimo, że meteorolodzy przewidywali spore opady deszczu na tę część kwalifikacji, nie wszyscy zdecydowali się na wyjazd. Na torze pojawili się kierowcy HRT oraz Virgin, jednak największą uwagę kibiców przykuł Schumacher. Niemiec w pewnym momencie skręcił ostro w prawo i z impetem uderzył o ścianę w zakręcie Rivage. Jak pokazały powtórki Niemcowi odpadło prawe koło, a żaden z dwóch mechaników zajmujących się tym kołem nie chce się przyznać do błędu. W ten sposób Michael zakończył swoje kwalifikacje i tylko deszczowe warunki są szansą na dobry wynik w wyścigu.

Czasy z sekundy na sekundę poprawiały się, tor przesychał, a inżynierowie gorączkowo analizowali pogodę. Padać zaczęło na około 2 minuty przed końcem sesji. Najszybszy w tej części był Jenson Button, a rzutem na taśmę do Q2 zakwalifikował się Heikki Kovalainen. Do drugiej części nie zakwalifikowali się : di Resta, Trulli i Glock, a minimum kwalifikacyjnego nie osiągnęli : D’Ambrosio, Liuzzi, Ricciardo i Schumacher, jednak FIA pozwoliła wszystkim na start w wyścigu.

Zanim zaczęła się kolejna część kwalifikacji, w przerwie znów zaczęło padać i kierowcy byli zmuszeni o walkę na mokrym torze. Nie wyjechał tylko Kovalainen, który wolał poczekać na lepsze warunki. Po paru okrążeniach nad torem zawisła czerwona flaga, która była wynikiem brawurowego przejazdu zakrętu Eau Rouge przez Adriana Sutila. Jak pokazały powtórki zawodnik pokonał zakręt mając na liczniku 302 km/h, gdy inni kierowcy pokonywali go w tych warunkach z prędkością 250km/h i nie zapanował nad bolidem uderzając w bandę.

Ostatecznie tę część wygrał Alonso z czasem 2:02,768. Do finałowej części nie zakwalifikowali się : Buemi, Kobayashi, Button – co jest bardzo dużą niespodzianką, Barrichello, Maldonado oraz Kovalainen.

Po kwalifikacjach sędziowie podjęli decyzję o przesunięciu Maldonado o pięć pozycji do tyłu, ponieważ pod koniec sesji wdał się w „bójkę” z Hamiltonem uszkadzając jego przednie skrzydło. Hamilton otrzymał reprymendę za straszenie zawodnika.

W trzeciej części kwalifikacji większość zawodników wyjechała na tor na miękkiej mieszance opon przeznaczonych na suchą nawierzchnię, mimo iż nad torem wisiały ciemne, deszczowe chmury. Na torze pojawił się także Hamilton, u którego nie wykryto większych zniszczeń, a uszkodzony nos został szybko wymieniony.

Walka o pierwsze miejsce była dość zacięta. Największą niespodziankę sprawili : Senna, który pokonał kolegę z zespołu i uplasował się na siódmym miejscu oraz Alonso, który zajął dopiero ósme miejsce. Jak zawsze kwalifikacje wygrał Vettel, przed Hamiltonem i Webberem.

Za nami kolejne emocjonujące kwalifikacje. Wymieszana stawka, Schumacher na końcu całego peletonu oraz pogoda, która płata figle mogą dostarczyć podczas wyścigu wielu emocji i wrażeń. Niektórzy nawet boją się, że deszcz spowoduje przerwanie wyścigu oraz wyjazd SC. Miejmy jednak nadzieję, że tak nie będzie.

 

Najnowsze