Motocykl w hołdzie dla Enzo Ferrari
Motocykl Ferrari - czy to możliwe? Oczywiście! Jak się okazuje, włoscy giganci pozwolili sobie kiedyś na niewielkie odstępstwo od normy i wyprodukowali jednoślad.
Motocykl został wyprodukowany w 1990 roku z inicjatywy inżyniera Davida Kaya, który skontaktował się z fabryką Ferrari z prośbą o pozwolenie na budowę maszyny w hołdzie dla zmarłego dwa lata wcześniej Enzo Ferrari. Enzo bowiem swoją karierę rozpoczynał od wyścigów motocyklowych. Dave Kay otrzymał zgodę od Piero, syna Enzo, po czym rozpoczął prace nad budową maszyny.
![]() |
| fot. Ferrari |
Motocykl został wyposażony w 4-cylindrowy silnik o pojemności 900 ccm, produkujący moc 105 KM i pozwalający na osiągnięcie prędkości 60mph (ok. 96km/h) w 3 sekundy. Choć liczby te są imponujące, to tak naprawdę maszyna miała charakter jedynie dekoracyjny i nie była używana przez długi czas.
Prace nad motocyklem zostały ukończone w 1995 roku, po czym jednoślad znalazł się w kolekcji brytyjskiego entuzjasty motocykli i pozostał u niego przez następne 17 lat.
29 kwietnia bieżącego roku motocykl Ferrari znalazł się na licytacji. Kwota, jaką ostatecznie zaoferowano, wyniosła £85,000, czyli 166 tysięcy dolarów amerykańskich.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!

Zostaw komentarz: