Michelin Travel – planuj podróż w internecie

Dla tych, którzy lubią odkrywać ciekawe zakątki na własną rękę i wcześniej dokładnie przygotować swoją podróż, Michelin uruchomił w internecie ogólnoświatowy serwis turystyczny - Michelin Travel, który daje możliwość zaplanowania i wydrukowania ich własnego przewodnika, pełnego map, zdjęć i wizualizacji.

Serwis Michelin ma ułatwić planowanie wszystkich aspektów podróży – od tych najbardziej podstawowych – jak jedzenie, czy nocleg, aż do pomocy przy wyborze zabytków, które warto zobaczyć. 

W podróży pomaga nie tylko nawigacja, ale także dobre przygotowanie trasy, zanim w nią wyruszymy.
fot. Motocaina

Do końca 2010 roku w serwisie zostanie opisanych 90 krajów, a w nich tysiące wartych odwiedzenia miejsc, 36 000 stron internetowych związanych z turystyką, 57 000 restauracji i 100 000 hoteli. Wszystkie informacje są dostępne w pięciu językach: angielskim, francuskim, niemieckim, włoskim i hiszpańskim. Internetowy przewodnik Michelin Travel będzie stopniowo rozwijany o kolejne wersje językowe. 

Cyfrowa technologia popularnego już serwisu planowania drogi – ViaMichelin jest w nowej usłudze zintegrowana z wiedzą zawartą w Zielonych Turystycznych Przewodnikach Michelin. Podróżni będą mogli m.in. tworzyć własne „osobiste” przewodniki. Dostępna będzie również nowa funkcja wizualizacji podróży, lista polecanych restauracji na całym świecie, szczegółowe mapy, zdjęcia satelitarne i kalkulator tras.

Michelin, który słynie z produkcji opon, jest też od ponad 100 lat znanym wydawcą map i przewodników. Wszystko zaczęło się od braci Edouarda i André Michelin, założycieli Grupy Michelin i ich pomysłu stworzenia niewielkiego, czerwonego przewodnika. Założenie było proste – „umożliwienie podróżnym znalezienia restauracji i zakwaterowania”. W 1919 roku firma Michelin zorganizowała Biuro Tras, które przez 20 lat przygotowało opis ponad dwóch milionów planów podróży wysyłanych nieodpłatnie turystom. Proponowane trasy zawierały sugerowane przystanki, atrakcje turystyczne, polecane hotele i restauracje, a także informacje o punktach naprawy i sprzedaży opon. Ze względu na duże zainteresowanie, stworzono przewodnik po najpopularniejszych szlakach. W ten sposób powstał pierwszy przewodnik turystyczny firmy, nazwany Zielonym Przewodnikiem Michelin.

Adres serwisu to: http://travel.viamichelin.com

Najnowsze

Dobre miejsce Idalii w Pucharze Rotax w Radomiu

V i VI runda polskiej edycji Pucharu Rotax odbyła się pod koniec lipca na torze w Radomiu. Jest to męczący obiekt dla wielu zawodników, a konkretniej dla ich karków. Ja również, pomimo ćwiczeń, miałam problemy z utrzymaniem głowy prosto po kilkunastu okrążeniach - relacjonuje Idalia Czarnocka.

Zaczęłam trenować już w czwartek rano ale właśnie ze względu na szyję nie jeździłam zbyt dużo. Wyjeżdżałam na maksimum dziesięć okrążeń aby dobrze dobrać ustawienia. Pomimo tych dwóch dni, udało nam się zadowalająco ustawić sprzęt dopiero w piątek pod wieczór.

Na torze zawodniczka daje z siebie wszystko.
fot. M. Sochacki

Na sobotniej czasówce z własnej winy zajęłam dopiero siódme miejsce, więc nie byłam najszczęśliwsza. Po starcie przedfinału jechałam siódma, ale kilka okrążeń później zawodnik, który jechał na drugiej pozycji spowodował dość spory wypadek – popchnął lidera wyścigu, a na niego wpadło kilku kolejnych zawodników. Do mety dojechałam czwarta, a wygrał zawodnik, który spowodował wypadek. Na nieoficjalnych wynikach, po które poszłam odrazu po wyścigu, widnieje jako zdyskwalifikowany jednak z niewiadomych przyczyn, pomimo całego zajścia nagranego na filmie, sędziowie zmienili swoją decyzję i nałożyli na niego jedynie karę +10s. Do finału startowałam z trzeciej pozycji, a po pierwszym zakręcie jechałam druga. Niestety – szyja ze mną wygrała i z powodu zmęczenia spadłam na czwartą pozycję. Runda sobotnia zakończyła się dla mnie trzecim miejscem. Byłam zadowolona z wyniku ale trzecie miejsce też nie było tym, które chciałam zająć.

Idalia przy swoim karcie.
fot. M. Sochacki

Na niedzielnym porannym treningu chwilę popadał deszcz, więc wyjechaliśmy na mokrych oponach, a ja ku przerażeniu mojego ojca i mechanika zaliczyłam dwa razy bandę na wyjściu na prostą startową. Po prostu za bardzo chciałam szybko pojechać. Ze sprzętem nic się nie stało, ponieważ udało mi się wcześniej trochę wychamować. Na treningu oficjalnym było sucho ale nie poszło mi najlepiej – czekał mnie start z szóstego pola. W czasie wyścigu nie wydarzyło się kompletnie nic a ja przyjechałam na pozycji, z której startowałam. Niestety w finale, który liczy 25 okrążeń, moja szyja po czterech dniach jeżdżenie odmówiła jakiejkolwiek współpracy i latała sobie z jednego ramienia na drugie, w związku z czym spadłam o dwie pozycje.

Powinnam ten weekend zaliczyć do udanych ze względu na sobotnie wyścigi lecz niedziela troszkę mi zepsuła humor. Zdałam sobie sprawę, że teraz może być już tylko lepiej i czekam na kolejne zawody, czyli Mistrzostwa Słowacji na czeskim obiekcie Sosnova.

Najnowsze

Puchar Rotax w Lublinie relacjonuje Idalia Czarnocka

Trzecia i czwarta runda Pucharu Rotax odbyła się pod koniec czerwca na torze w Lublinie. Wzięła w nich udział jedyna polska zawodniczka Idalia Czarnocka, która relacjonuje Motocainie swój start.

Mokra nawierzchnia spowodowała wiele kolizji.
fot. z archiwum Idalii Czarnockiej

Po przyjeździe na tor w piątek rano było ciepło, świeciło słońce i nic nie zapowiadało pogody, która towarzyszyła nam przez dwa następne dni. Odebrałam od tunera swój silnik z polską plombą i wyjechałam na pierwszy trening. Po kilku okrążeniach, gdy zjechałam, okazało się, że zostało wlane za dużo oleju smarującego przekładnie. Zaczął wyciekac i wylewac się na wydech. Po spuszczeniu go i nalaniu ponownie wyjechałam na kolejny trening i niestety musiałam zjechać z tego samego powodu, co poprzednio. Dopiero wtedy tuner zorientował się, że wlał przez przypadek dawkę oleju odpowiednią dla silnika DD2, a nie Senior. Z nadzieją na brak dalszych usterek wyjechałam na kolejny trening. Po kilku kółkach zaczęłam „płynąć” po zakrętach – złapałam kapcia. Wróciliśmy do namiotu, założyliśmy drugie koło i udało nam się zdążyć na przedostatni trening tego dnia. Niestety, po trzech okrążeniach znowu uszło mi powietrze. Ponownie zmieniliśmy koło i sprawdziliśmy kilka razy czy przypadkiem z niego też nie ucieknie powietrze. Troszkę zła wyjechałam na ostatni trening, ale bardzo pogorszyły się moje czasy, a w połowie treningu zjechałam do depo, powiedzieć, że kart nie rozpędza się na prostej do maksymalnej prędkości, okazało się, że zablokowały mi się hamulce. Usunięcie tej usterki zajęło nam jakies 10 minut a ja miałam ochotę wysiąść i zacząć walić głową w asfalt ze złości.

Warunki na torze jak widać, były niesprzyjające.
fot. z archiwum Idalii Czarnockiej

W sobotę czekała nas rozgrzewka, czasówka, przedfinał i finał. Już rano niebo było zachmurzone i zaczęło padać. Na porannym treningu zajęliśmy się tylko i wyłącznie dobrym ustawieniem sprzętu, który niestety jest dość problematyczny. Niestety z czasówki nie byłam zadowolona – zajęłam odległe 11 miejsce. Na starcie udało mi się przebić o cztery pozycje do przodu ale z własnej winy pod koniec wyścigu wypadłam z toru, w związku z czym spadłam na ostatnie miejsce. Próbowałam gonić stawkę ale zdążyłam wyprzedzić tylko czterech kierowców i dojechałam na metę 13. Na starcie do drugiego wyścigu liczyłam na duże „bum” i… doczekałam się. Szkoda tylko, że i o mnie ktoś zahaczył. Przez resztę wyścigu przesuwałam się do przodu ale utknęłam na słabiej jeżdżącym zawodniku z szybkim sprzętem i nie udało mi się go wyprzedzić, więc zakończyłam sobotni finał na 11 pozycji.

W niedzielę rano zaczęło świecić słońce i mieliśmy nadzieję, że nie będzie już więcej padać, a na porannym treningu tor zaczął przesychać. Jak na złość tuż przed czasówką zaczęło padać! Bardzo źle jechało mi się na tym sprzęcie – w Mistrzostwach Słowacji jeżdżę na czeskiej ramie, ale na zawodach w Lublinie musiałam zadowolić się ramą, na której startowałam w zeszłym sezonie. Na czasówce ponownie zajęłam mało zadowalające miejsce – tym razem dziewiąte. Bardzo źle poszedł mi start do przedfinału i spadłam o kilka pozycji, a przebijanie się później do przodu było bardzo trudne. Ostatecznie ukończyłam bieg na 12 pozycji. W biegu finałowym, na który już nie miałam psychicznie siły ze względu na swoją słabą jazdę, przestawiła nam się geometria, w związku z czym miałam duży problem, żeby zapanować nad przodem. Na którymś z kolei zakręcie nie udało mi się to i wylądowałam w błocie. Po tym incydencie udało mi się wyprzedzić kilku kierowców i ukończyłam wyścig na 10 miejscu.

Byłam naprawdę bardzo niezadowolona z zawodów. Szczerze mówiąc na każdych zawodach jest co raz gorzej i co raz bardziej mnie ta sytuacja denerwuje. A kolejna runda, w której wystartowałam to również Puchar Polski Rotaxa, tym razem w Radomiu. Ale o tym jak mi poszło, dowiecie się w następnej relacji.

Najnowsze

Jak poznać, że amortyzatory są niesprawne?

Amortyzatory są jednym z najważniejszych elementów wpływających na bezpieczeństwo jazdy. Mają one znaczący wpływ na utrzymanie kontroli nad pojazdem w czasie jazdy oraz hamowania. Na co należy zwracać uwagę, aby uniknąć jazdy na niesprawnych amortyzatorach?

Dobrze funkcjonujące amortyzatory zapewniają samochodom nie tylko większe bezpieczeństwo w czasie jazdy i hamowania, ale także zmniejszone drgania samochodu, co znacząco wpływa na komfort podróżowania. Jeśli zauważymy oznaki niesprawnych amortyzatorów, należy się udać do serwisu. Takimi symptomami są m.in.:
fot. Euromaster

– wydłużona droga hamowania,
– koła odrywające się od nawierzchni i podskakujące podczas ostrego hamowania,
– niepewnie prowadzenie się auta na zakrętach,
– znaczne przechyły podczas zakrętów oraz efekt „pływania” i „bujania” auta,
– „przestawianie” pojazdu w czasie pokonywania np. torów klejowych, poprzecznych uskoków,
– nierównomierne zużycie opon,
– wyciek oleju z amortyzatora.

Znając te oznaki, kierowca jest w stanie sam dostrzec potencjalny problem z amortyzatorami w swoim aucie, dzięki czemu może uniknąć szeregu niebezpieczeństw, takich jak:

– utrata przyczepności kół do nawierzchni i utrata panowania nad pojazdem,
– wydłużenie drogi hamowania,
– zmniejszenie komfortu podróżowania,
– szybsze zużycie opon.

– Amortyzatory to jeden z podstawowych elementów zawieszenia samochodu. Dlatego, podobnie jak inne elementy auta, należy je regularnie, dwa razy w roku, serwisować, bo dzięki temu zwiększamy ich żywotność oraz bezpieczeństwo i komfort jazdy mówi Piotr Nyćkowiak – właściciel serwisu Euromaster Wulkan-Serwis w Nowym Tomyślu. – Aby amortyzatory długo nam służyły i zapewniały bezpieczne warunki jazdy, warto też omijać widoczne dziury w jezdni, unikać gwałtownego wjeżdżania na krawężniki i przeciążania samochodu. Ważne jest też, aby dobór i serwis amortyzatorów pozostawić ekspertom, unikając przy tym rad „fachowców” z for internetowych. Co więcej, doradzam poprosić o wydruk w stacji kontroli pojazdów, gdyż ułatwi to życie mechanikowi obsługującemu nasz pojazd – dodaje Nyćkowiak. 

Ze względu na ich znaczenie dla bezpieczeństwa jazdy, amortyzatory są jednym z 7 podstawowych punktów bezpieczeństwa, które eksperci Euromaster bezpłatnie sprawdzają w każdym aucie, niezależnie od celu wizyty samochodu w serwisie. Pozostałe punkty bezpieczeństwa to: geometria kół, reflektory, olej, wycieraczki, hamulce oraz opony. Pisałyśmy wcześniej o nich tu.

Najnowsze

Bezpieczna jazda może się opłacać

Narzekamy na polskie drogi i bezpieczeństwo na nich, często naginając, a nawet łamiąc kodeks drogowy. Niektórzy twierdzą, że jazda zgodna z przepisami po prostu się nie opłaca. A gdyby ktoś zaproponował nam bonusy za nieskazitelną kartotekę? Niższą cenę ubezpieczenia, zniżki motoryzacyjne?

Ilość kierowców, a co za tym idzie również samochodów, jest w Polsce z roku na rok coraz większa. Przyczynia się to nie tylko do powstawania ogromnych korków w największych polskich miastach, ale również kolizji i wypadków, często z ofiarami śmiertelnymi. Problem bezpieczeństwa na polskich drogach jest cały czas aktualny i można odnieść wrażenie, że obecne sposoby na walkę z piratami drogowymi są po prostu nieskuteczne.

Jak sobie pościelisz…
– Polscy kierowcy nie powinni czekać i tłumaczyć, że bezpieczeństwo na naszych drogach zależy tylko od tego, co w tym zakresie zrobią drogowcy i ustawodawcy – twierdzi Bartosz Wolski, jeden z twórców projektu Stowarzyszenie Kierowców i Pasażerów. – Bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od samych kierowców, którzy muszą mieć świadomość, że jazda samochodem to ogromna odpowiedzialność – podkreśla.

fot. Citroen

Według ekspertów, zajmujących się tematyką bezpiecznej jazdy, wiele zależy od mentalności kierowców i ich nastawienia. Jeśli bezpieczna jazda nadal będzie w świadomości kierowców synonimem wstydliwego i wolnego poruszania się samochodem po prawym pasie, sytuacja nie zmieni się na lepsze. Bezpieczna jazda powinna być powodem do dumy, bo przecież chodzi o życie nasze, naszych bliskich i innych uczestników ruchu drogowego.

W bezpiecznych kierowcach siła
Wymyślono projekt, promoujący modę na bezpieczną jazdę poprzez nagradzanie i budowanie społeczności bezpiecznych kierowców.
– Tworząc nasz projekt, zastanawialiśmy się, dlaczego w naszym kraju mówi się tylko o karaniu kierowców, a na polskich drogach jest przecież mnóstwo kierowców, dla których bezpieczna jazda jest czymś niezwykle istotnym. Zauważyły to również towarzystwa ubezpieczeniowe, które postanowiły rozpocząć współpracę ze SKIP-em. Dzięki temu kierowca stając się członkiem Stowarzyszenia otrzymuje szereg dodatkowych zniżek na ubezpieczenia komunikacyjne. Bardzo chcemy żeby posiadanie Legitymacji Bezpiecznego Kierowcy stało się elementem wyróżniającym osoby zmotoryzowane na polskich drogach. Wierzymy, że SKIP stanie się w niedalekiej przyszłości przykładem dla innych i pozwoli skutecznie zmieniać wizerunek polskiego kierowcy – mówi Wolski.

„Jeżdżę bezpiecznie” – to brzmi dumnie.
fot. Frendl

Nowe nagrody dla bezpiecznych kierowców
Od sierpnia tego roku SKIP wprowadziło Legitymację Bezpiecznego Kierowcy, którą otrzymać może jedynie kierowca spełniający specjalne kryteria. Po uiszczeniu opłaty członkowskiej wynoszącej 20 złotych za rok, każdy otrzymuje dostęp do dodatkowych zniżek na ubezpieczenia i szkoły bezpiecznej jazdy, a ponadto może rozszerzyć swoje członkostwo i objąć ochroną Assistance auto lub motocykl. Cała oferta powstaje w ramach ogólnopolskiego programu „Bezpieczni Kierowcy Płacą Mniej”.
– Możemy kierowcom zapewnić Assistance, które nie jest na przykład objęte ograniczeniami kilometrów na udzielaną pomoc, holowaniem bez limitów, zawiera gwarancję samochodu zastępczego, zakwaterowania i transportu do placówki medycznej. Zależy nam na tym, żeby kierowcy mieli zapewnione bezpieczeństwo, również w sytuacjach losowych, które niestety się zdarzają – mówi ekspert SKIP.

Polskie drogi pełne bezpiecznych kierowców
Bezpieczeństwo zależy od bardzo wielu czynników i wymaga ogromnej pracy zarówno ze strony instytucji dbających o infrastrukturę drogową i porządek na polskich drogach, jak i od samych kierowców. Obie strony muszą zrozumieć, że brak odpowiednich działań zbiera codziennie tragiczne żniwo, a ilość śmiertelnych wypadków w naszym kraju wzrasta w zatrważającym tempie. My, jako kierowcy, nie mamy wyjścia i musimy czekać, aż pojawią się w naszym kraju bezpieczne i nowoczesne drogi, przepisy wolne od absurdów. Sami jednak możemy zrobić bardzo wiele – wystarczy, że zaczniemy być dumni z tego, że jeździmy bezpiecznie i z wyobraźnią.

Najnowsze