Paula Lazarek

Lotus EV Evija – producent testuje „piekielnie” szybki samochód i zapowiada elektryfikację marki

Brytyjska marka Lotus, należąca do Geely Automobile – chińskiego producenta samochodów osobowych z siedzibą w Taizhou, od 2028 roku planuje sprzedawać wyłącznie samochody elektryczne.

Testowany elektryczny model Evija ma kosztować bagatel 2 mln funtów i być najpotężniejszym tego typu autem na świecie dzięki elektrycznym 2000 KM.

W pełni elektryczny „supersamochód” został niedawno przetestowany przez redaktora magazynu Top Gear, Jacka Rixa, na torze testowym w siedzibie Lotus w Hethel w Norfolk.

Może przyspieszyć od 124 mil na godzinę do 186 mil na godzinę (200 km / h do 300 km / h) w zaledwie trzy sekundy, czyli o połowę krócej niż Bugatti Chiron.

Przejście marki Lotus na napęd elektryczny było już zapowiadane w 2019 roku. Emira, która ma zostać zaprezentowana latem, będzie ostatnim sportowym samochodem Lotusa z silnikiem spalinowym.

Emira będzie napędzana różnymi silnikami spalinowymi, ale jej konstrukcja jest inspirowana w pełni elektrycznym hipersamochodem Evija. Moc ma pochodzić z „ekscytującego partnerstwa z nowym układem napędowym” z opcjami, które są „nowością w Lotusie”. Co kryje się pod tymi nowościami? Na razie pozostaje to tajemnicą.

– Elektryfikacja wymaga czasu. Musieliśmy zbudować zespół, musieliśmy zdobyć doświadczenie, aby przejść do elektryfikacji – powiedział dla BBC dyrektor generalny marki Matt Windle.

Nowy sportowy samochód brytyjskiej firmy zadebiutuje wirtualnie 6 lipca, zanim zostanie publicznie pokazany na Festiwalu Prędkości w Goodwood, który rozpocznie się 8 lipca.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Chińskie Nio planuje podbój Europy. Co oferuje elektryk z Państwa Środka?

Nio to firma motoryzacyjne z Chin, która właśnie rozpoczyna europejską ekspansję. Na początek elektryki „made in China” pojawią się w Norwegii, gdzie samochody z elektrycznym napędem są absolutnym sprzedażowym hitem. Nio może tam mocno namieszać, bo między innymi oferuje kierowcom wymianę akumulatorów zamiast ich ładowania na trasie.

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że wśród mieszkańców Starego Kontynentu to Norwegowie najbardziej kochają samochody elektryczne. Więc to, że chińska firma Nio, aspirująca do rywalizacji z Teslą, od Norwegii rozpoczyna swoją europejską ekspansję nie powinno nikogo dziwić. Nie bez znaczenia jest też z pewnością fakt, że państwowy Norges Bank zainwestował w chińską markę.

Za sprzedażowe działania Nio w Norwegii odpowiadać będzie Marius Hayler, który wcześniej odpowiadał za sprzedaż w Jaguarze i Land Roverze. Wicedyrektor marki Nio w Europie, Hui Zhang, w rozmowie z magazynem „Autocar” stwierdził, że dwie trzecie klientów z Europy nie kupi auta bez jazdy testowej. Dlatego w Oslo powstanie salon, który oprócz sprzedaży samochodów ma być miejscem spotkań.

Nio ES8
Nio ES8, fot. materiały prasowe / Nio

Co może przekonać Norwegów do kupna chińskiego elektryka? To, że jego nie trzeba ładować. W nim się po prostu wymienia akumulator. Nio chwali się, że pierwszym kwartale tego roku wykonano taką procedurę aż 2 miliony razy ( z czego 650 razy u jednego kierowcy)! Operacja wymiany akumulatora trwa tyle, co tradycyjne tankowanie. Wystarczy, że kierowca zaparkuje auto w odpowiednim miejscu, a całą resztą zajmuje się stacja.

Na początek na norweskich drogach pojawi się SUV ES8, który ma akumulator o pojemności 100 kWh i może przejechać nawet 500 km na jednym ładowaniu. Później na drogi wyjedzie sedan ET7, który wyróżnia się zaawansowanymi systemami autonomicznej jazdy.

Należy jednak zauważyć, że Nio już jakiś czas temu pojawiło się w Europie. Od 2014 roku chińska firma wystawia swój zespół w Formule E, elektrycznej serii wyścigowej, gdzie jej kierowca Nelson Piquet Jr. zdobył tytuł mistrza. Z kolei w 2017 roku na torze Nürburgring pojawił się EP9, supersamochód mający 1360 KM, który pobił rekord toru w kategorii pojazdów elektrycznych (choć po chwili stracił tytuł na rzecz Volkswagena).

Najnowsze

Tak wygląda wystrzał opony w tirze. Było bardzo groźnie

Podobne sytuacje zdarzają się rzadko, ale za to bardzo często doprowadzają do wypadków, zwłaszcza przy większych prędkościach.

Jeśli względnie dbacie o opony – nie jeździcie na kompletnie zużytych lub uszkodzonych – to nie macie co się obawiać, że przydarzy się wam podobna sytuacja. Lecz ze stanem ogumienia samochodów ciężarowych bywa bardzo różnie, czego nie raz dowiodły kontrole Inspekcji Transportu Drogowego. Przewoźnicy potrafią eksploatować nawet takie opony, z których wystają już druty.

Kierowca tira bezczelnie wyprzedza na czołówkę. Najwyżej ktoś zginie

Nie wiemy czy to było powodem tej sytuacji, ale nie można wkluczyć takiego scenariusza. Jedyne co wiemy, to to co zarejestrowała kamera. Podczas jazdy autostradą A1 w tirze wystrzeliła opona (prawdopodobnie w ciągniku), a cały zestaw zniosło na lewo i uderzył on w busa na sąsiednim pasie. Na szczęście kierowca opanował sytuację i nikomu nic się nie stało.

Najnowsze

Paula Lazarek

2. Rajd Motocyklowy Weteranów wystartował. 26 dni trasy i 1300 motocykli

„Jeżeli my zapomnimy o nich, Ty, Boże na niebie zapomnij o Nas” – tymi słowami rozpoczął się 2. Rajd Motocyklowy Weteranów, który po raz kolejny organizuje Centrum Weterana Działań Poza Granicami.

Głównym celem rajdu jest upamiętnienie poległych i zmarłych w operacjach oraz misjach poza granicami państwa. Dlatego już dzisiaj żołnierze odwiedzili grób śp. mjr. Krzysztofa Woźniaka, operatora Jednostki Wojskowej GROM (JW. GROM), który poległ w czasie działań bojowych w Afganistanie. Za swoją służbę został odznaczony Orderem Krzyża Wojskowego.

Przy grobie został wystawiony posterunek honorowy przez JW. GROM, a motocykliści złożyli wieniec i zapalili znicz pamięci. Modlitwę za poległego odmówił razem z mundurowymi kapelan Żandarmskiego Klubu Motocyklowego, weteran misji na Bałkanach ks. ppłk. Ireneusz Biruś. Weterani zapalili także znicz na grobie śp. Artura Żukowskiego, który poległ w Iraku.

Rajd rozpoczął organizator, komandor rajdu, dyrektor CWDPGP płk Szczepan Głuszczak w obecności gospodarza i również motocyklisty dowódcy 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosława Gromadzińskiego. Zbiórka w Wesołej była także okazją do uroczystego rozpoczęcia weterańskiego sezonu motocyklowego.

W 2 Rajdzie Motocyklowym Weteranów bierze udział ponad 1300 motocyklistów głównie z wojska, ale także z policji, straży pożarnej, straży granicznej, służby więziennej, itp. Do Warszawy przyjechali tylko koordynatorzy wyjazdów, którzy będą organizować wyjazdy w swoich regionach na przydzielone im miejsca pochówku poległych weteranów. Wzięli udział w instruktażu, koordynacji oraz omówieniu najważniejszych zagadnień dotyczących Rajdu.

Przez 26 dni uczestnicy odwiedzą 127. poległych i zmarłych podczas działań poza granicami państwa: 120. żołnierzy,  cywilnego ratownika medycznego, 5. policjantów i funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa. 

Od 1953 roku wzięliśmy udział w 92 operacjach, przez które przewinęło się ponad 115 tysięcy polskich żołnierzy, funkcjonariuszy innych służb i pracowników cywilnych. Część z nich wróciła szczęśliwie do domu, niektórzy stracili tam zdrowie, a jeszcze inni z nich nie wrócili, oddając swoje życie w służbie dla Ojczyzny. W towarzystwie innych służb mundurowych podczas organizowanego przez Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa „2. Rajdu Motocyklowego Weteranów” chcemy wspomnieć naszych poległych kolegów, którzy poświęcili swoje życie w służbie ojczyźnie. Będziemy upowszechniać wiedzę na temat działań poza granicami państwa, popularyzować postawy patriotyzmu, otwartości wobec potrzeb i kooperacji ze społeczeństwem, propagować aktywne formy spędzania czasu wolnego, promować będziemy bezpieczną jazdę i zachęcać do wspólnych spotkań także poza rajdem.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Grand Prix Hiszpanii: strategiczne zwycięstwo Hamiltona i niedosyt Verstappena, czyli czemu F1 to sport zespołowy

Podczas Grand Prix Hiszpanii Max Verstappen po raz setny startował do wyścigu w barwach Red Bulla. Holender miał szansę na piękne, symboliczne zwycięstwo. Nic z tego... dzięki świetnej decyzji strategów, Grand Prix Hiszpanii wygrał Lewis Hamilton. Mercedes udowodnił tym samym, że Formuła 1 to gra zespołowa.

Największymi gwiazdami Formuły 1 są kierowcy. Wiele osób zapomina jednak, że za ich zwycięstwami i sukcesami stoi tłum anonimowych osób od działających w fabrykach projektantów i inżynierów, po obecnych na torze mechaników i strategów. Podczas Grand Prix Hiszpanii zespół Mercedesa udowodnił, że Formuła 1 to sport zespołowy i nawet najlepszy, najszybszy kierowca, bez wsparcia zespołu niewiele wskóra.

Max Verstappen mógł i powinien wygrać wyścig o Grand Prix Hiszpanii. Po starcie z drugie pola w pięknym stylu wyprzedził startującego z pole position Lewisa Hamiltona i pomimo ataków utrzymał mistrza świata za sobą przez cały pierwszy stint. Wtedy jednak do walki Verstappena z Hamiltonem włączyli się stratedzy z Mercedesa. Najpierw opóźniono wizytę Hamiltona w alei serwisowej, a potem po raz drugi wezwano go na zmianę opon.

I choć początkowo wydawało się, że to strategiczne samobójstwo, bo po drugim pit stopie Brytyjczyk tracił do jadącego na czele stawki Red Bulla ponad 20 sekund, to Hamilton w błyskawicznym tempie zmniejszał dystans. Verstappen stracił prowadzenie sześć okrążeń przed metą. Dopiero wtedy Holender został ściągnięty do mechaników po raz drugi – na świeżym komplecie miękkich opon wykręcił najszybsze okrążenie w wyścigu… Jednak biorąc pod uwagę jego niemal pewne zwycięstwo, to jest to marne pocieszenie.

Po wyścigu, spytany o strategiczne ryzyko, Lewis Hamilton powiedział:

Taki był plan od początku weekendu. Upewnić się, że mamy dwa komplety pośrednich opon. Chociaż jeden postój wygląda tu teoretycznie lepiej, z doświadczenia wiem, że bardzo trudno jest tak pojechać.

Jak tylko osiągnęliśmy odpowiednie tempo, wiedziałem, że mogę go dogonić. Miałem nawet szansę wyprzedzić go przed drugim pit stopem i nawet się zastanawiałem: „zjeżdżać czy zignorować polecenie i pozostać na torze”? Zrobiłem to, co chciał zespół, ponieważ bardzo sobie ufamy. Każdy z nich wykonał dziś niezwykłą pracę. Niesamowity dzień!

Grand Prix Hiszpanii: strategiczne zwycięstwo Hamiltona
Grand Prix Hiszpanii: strategiczne zwycięstwo Hamiltona, fot. materiały prasowe / Mercedes

„Zrobiłem to, co chciał zespół” to kluczowe słowa. Nawet najlepszy kierowca nie jest w stanie sam wygrać wyścigu. Może wydawać się, że na torze kierowca jest sam, ale na jego sukces pracuje mnóstwo innych osób, którzy są cichymi bohaterami każdego weekendu Grand Prix.

Wygrywając Grand Prix Hiszpanii, Lewis Hamilton zrównał się z rekordzistą wyścigu, Michaelem Schumacherem, a odnosząc piąty sukces z rzędu na tym samym torze wyrównał rekord Formuły 1, należący do Ayrtona Senny (z GP Monako).

W klasyfikacji generalnej sezonu Hamilton powiększył przewagę nad Verstappenem do 14 punktów. Czy w dalszej części sezonu w walce o tytuł mistrza świata decydujące będzie wsparcie zespołu i rozgrywki strategiczne?

Najnowsze