Lady Gaga i motocykle- ciąg dalszy?

Jak się okazuję wokalistka nie poprzestała tylko na jednym elemencie motocyklowym, tzn. okładce albumu „Born this way" z chopperem projektu Nick Gale Custom Cycles. W najnowszym klipie Lady Gaga o intrygującym tytule „Judas" motocykle nie schodzą z kadru.

Jak opisuje sama artystka, nowy teledysk to film „fantasy Pop Art Felliniego”. Nie wiem czy jesteśmy się wstanie zgodzić z taką recenzją, interpretację pozostawiamy Wam. Jedno jest pewne motocykle, główny bohater w koronie cierniowej i Lady Gaga momentami przypominająca Matkę Boską… taka mieszanka sprawi, że cały świat będzie rozmawiał o najnowszym dziele, niekoniecznie skupiając się na walory artystyczne.

Najnowsze

Helle Nice – wyklęta legenda F1

Życie Helle Nice obfitowało w adrenalinę oraz dramatyczne zwroty akcji. Kobieta, która w latach 30-tych z powodzeniem startowała w wyścigach i rozsławiła markę Bugatti – zmarła w skrajnej nędzy. Czym zasłużyła sobie na to zapomnienie?

Droga do sławy

Helle Nice – Mariette Delangle.
fot.hellenicefoundation.blogspot.com

Mariette Delangle urodziła się w małej wiosce pod Paryżem w 1900 roku. Jej ojciec był listonoszem i utrzymywał rodzinę ze skromnej pensji – zapewne z tego powodu, już w wieku 16 lat Mariette wyjechała do Paryża w poszukiwaniu pracy. Znalazła ją w klubie muzycznym, gdzie intensywnie rozwijała swoje umiejętności taneczne i akrobatyczne.

W szybkim tempie stała się sławna, nie tylko z racji występów na scenie, ale i licznych (lekko rozbieranych) sesji zdjęciowych. Dla potrzeb show-biznesu przyjęła pseudonim artystyczny – Helle Nice – prawdopodobnie od fuzji słów francusko-angielskich „Elle est nice” (Ona jest ładna). Jej talent i urodę mogliby zapewne potwierdzić jej ówcześni adoratorzy, często bardzo bogaci i wpływowi.

Sukces na europejskich scenach przyniósł jej bogactwo i sławę, Helle miała własny apartament i jacht, a jej pierwszym samochodem był Citroen. Był to czas intensywnego rozwoju francuskiej motoryzacji, więc Nice chętnie uczestniczyła w amatorskich wyścigach i prezentacjach samochodów.

Jej życie zmieniło się gwałtownie wraz z wypadkiem na nartach, które uwielbiała. Kontuzja kolan w 1929 roku zmusiła ją do zrezygnowania z kariery scenicznej. Pragnienie sławy i uwielbienie prędkości – popchnęły ją w stronę wyścigów samochodowych.

Droga do wyścigów

W tym samy roku na torze Montlhery, Helle Nice wygrała kobiece GP i rozwiała wątpliwości sceptyków, co do swojego talentu wyścigowego. W całej karierze rekord tego toru należał do niej aż 14 razy! Nakręcona tym sukcesem rozpoczęła wyścigowe i rally-crossowe tournee po Stanach Zjednoczonych.

W międzyczasie jej ówczesny partner – Philippe de Rothschild, poznał ją z Ettore Bugattim. Właściciel ekskluzywnej marki samochodów, postanowił obsadzić Nice w wyścigowym teamie za kierownicą błękitnego Bugatti T35. Sława Helle i kontrowersje wokół tej zawodniczki – stały się znakomitą reklamą marki Bugatti.

Francuzka znów opływała w luksusie i zachwycała tłumy na każdym wyścigu. Pod koniec 1930 roku udało się jej ustanowić kobiecy rekord prędkości, który w kolejnych latach poprawiała jeszcze 7 razy!

Choć Helle nie wygrała żadnego wyścigu GP w swojej karierze, to wielokrotnie wyprzedzała bardziej od siebie utytułowanych zawodników. Nie ograniczała się jedynie do startów na torze, występowała także w wyścigach górskich i rajdach w całej Europie, także w Rajdzie Monte-Carlo. Helle nazywana była „Królową Prędkości” i słynęła z szybkiej, ale bezpiecznej jazdy, do czasu…

Helle Nice w Bugatti.
fot.espnf1.com

Sport motorowy w tamtych czasach nie był sportem bezpiecznym, pochłaniał wiele ofiar, a niestety i wypadek z Helle Nice w roli głównej – powiększył te statystyki. W 1936 roku zawodniczka wystartowała w Sao Paulo GP za kierownicą Alfy Romeo 8C 2300Monza. Pod koniec wyścigu Helle wykorzystała to, że brazylijski mistrz – Manuel de Teffe zbyt szeroko wszedł w zakręt i podjęła próbę wyprzedzenia go – po wewnętrznej zakrętu. Do dziś nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną wypadku chwilę później – wtargnięcie kibica na tor, czy zatoczenie się beli słomy, które tor otaczały. Helle Nice przy prędkości 160 km/h straciła panowanie nad samochodem, jej Alfa Romeo wielokrotnie koziołkowała w powietrzu, by na koniec wpaść z impetem w pierwsze rzędy trybun. Na miejscu zginęły 4 osoby, a ponad 30 zostało rannych.

Francuska zawodniczka została wyrzucona z fotela kierowcy i upadła kilka metrów dalej, na stojącego na trybunie żołnierza. To on przyjął na siebie całą siłę upadku – zginął na miejscu i jednocześnie – jej uratował życie. Po dwóch dniach Helle Nice odzyskała przytomność, a po dwóch miesiącach odzyskała sprawność. Głęboki uraz psychiczny pozostał jej do końca życia.

Ta tragedia wyniosła ją do roli francuskiego bohatera narodowego – do tego stopnia, że nowonarodzonym dziewczynkom masowo nadawano imiona Helenice lub Elenice.

W 1937 roku Helle wyrażała chęć powrotu do ścigania, jednak nie miała na to wystarczającej ilości sponsorów. Liczyła na ponowne zainteresowanie ze strony zespołu Bugatti. W międzyczasie wzięła udział w długodystansowych wyścigach dla kobiet Yacco, gdzie przez 10 dni i nocy ścigała się na przemian z innymi 4-ma zawodniczkami. Ustanowiła wtedy wiele rekordów toru, a jej team wygrał całe zawody.

Później wyścigi w Europie przerywa wybuch II wojny światowej, ten czas Helle spędziła (w zakupionym za odszkodowanie z wypadku) domu na Francuskiej Riwierze. Toczyła tam beztroskie życie, nadal obracając się w wysokich kręgach towarzyskich.

Helle Nice w Alfa Romeo.
fot.espnf1.com

Droga do zapomnienia

W 1949 roku miał się odbyć Rajd Monte-Carlo, będący jednocześnie wielkim świętem z okazji powrotu do ścigania po wojennej przerwie. Miała to być też okazja do powrotu Helle Nice!

Niestety tak się nie stało, gdyż podczas uroczystego bankietu w przeddzień rajdu, znany zawodnik – Louis Chiron oskarżył publicznie Nice o współpracę z Gestapo podczas wojny. To był nieoczekiwany cios dla Helle, po którym nie była w stanie wypowiedzieć słowa – i właśnie to milczenie zostało nieoficjalnie uznane za przyznanie się do winy.

Od tamtej pory życie Helle Nice legło w gruzach, nie miała już przyjaciół ani sponsorów w sporcie. Niesamowite było to, że Chiron nie miał na poparcie tej tezy żadnych dowodów i wykorzystał tą sensacyjną wiadomość dopiero 4 lata po zakończeniu wojny. Czyżby konkurencja kobiety w motosporcie, nie była mu na rękę? Tego się niestety już nie dowiemy… Późniejsze badania historyczne nie potwierdziły hipotezy o współpracy z Gestapo, a nawet władze niemieckie zaprzeczyły, jakoby kontakty z Helle Nice miały kiedykolwiek miejsce.

Po tym wydarzeniu nazwisko i dokonania Helle Nice zostały jakby wymazane z kart historii motosportu. Po wydaniu ostatnich oszczędności opuścił ją także narzeczony. Nice musiała się utrzymywać z zasiłku fundacji, na rzecz byłych artystów występujących w teatrze i dorabiać jako „konik”, sprzedając bilety na przedstawienia teatralne. Mieszkała w Nicei w skrajnym ubóstwie, w obskurnym mieszkaniu zaatakowanym szczurami. Zmarła w wieku 83 lat, wcześniej przyjmując swój pseudonim – jako nazwisko. Jej siostra odmówiła pochówka Helle w rodzinnym grobie, pogrzeb zorganizowała więc organizacja charytatywna.

Droga do pośmiertnego oczyszczenia

Królowa Bugatti
fot.BugattiQueen

O oczyszczenie z zarzutów Helle Nice i oddanie jej hołdu, zacięcie walczyła Miranda Seymour, która napisała książkę o tej zawodniczce Pt. „Królowa Bugatti”. Udało się jej zdobyć dowody na niewinność Nice, odnaleźć jej grób i wraz z Fundacją im. Helle Nice zorganizować 4 września 2010 roku uroczystość na cześć francuskiej zawodniczki.

Na płytę ku pamięci Helle Nice składali się anonimowi darczyńcy, kluby Bugatti, Alfy Romeo i muzea motoryzacyjne. Także lokalne władze, historycy i artyści zjednoczyli siły w tym projekcie. Uroczystość ubarwiły przemówienia min. Burmistrza Saint-Mesme, Dr Historii Patricii Yongue, zawodniczki Annie Soisbault.

Bratanek Helle – Robert Delangle przedstawił osobiste wspomnienia z życia ciotki, a Warner Dailey opowiedział, jak znalazł notatnik i zdjęcia Helle na wyprzedaży antyków – i tym samym pomógł stworzyć książkę o niej.

Niespodzianką była projekcja filmu – jednego z pierwszych dźwiękowych, na którym Helle Nice uśmiechała się i mówiła do kamery, podczas zawodów bicia rekordu prędkości w 1929 roku. Być może tak podziękowała, zebranym ku jej czci osobom…

 

 

Płyta od fundacji Helle Nice.
fot.hellenicefoundation.blogspot.com

Źródła:

wikipedia.org

hellenicefoundation.blogspot.com

cuoresportivo.pl

f1.v10.pl

Najnowsze

Debiut Lejdis Team

Katarzyna Kiewrel podczas rajdów zwykle dyktuje trasę swojemu mężowi, a tym razem postanowiła sama wypróbować swoich sił za kierownicą. Na prawy fotel zaprosiła Katarzynę Serafin i tak powstał Lejdis Team! Premierowy występ dziewczyn miał miejsce podczas I Rajdu Transportowca.

Katarzyna Kiewrel potraktowała ten występ treningowo, ponieważ nie jeździła tym autem i z tą pilotką zbyt wiele:
– Nie miałyśmy okazji wspólnie potrenować przed rajdem, a co gorsze nie miałam czasu w tym sezonie nawet przejechać kilometra naszym „Garfieldem” (rajdówką). Co prawda na tym rajdzie jechałyśmy zachowawczo, ale w kolejnych (miejmy nadzieję, że rozgrywanych na suchej nawierzchni) rajdach, pokażemy nasze kobiece pazurki – obiecuje zawodniczka.

Trasa debiutu i warunki na niej nie były też łatwe:
– Dojechałyśmy do mety mimo ciężkich warunków atmosferycznych i wcale nie łatwych oesów. W takich warunkach bardziej przydało mi się doświadczenie z łyżwiarstwa figurowego (było bardzo ślisko), niż z Rajdowego Pucharu Polski. To był nasz pierwszy wspólny start i na pewno nie ostatni. Mimo, że czasami miałyśmy wrażenie małej improwizacji organizatorów i tak uważam ten rajd za bardzo udany, i rozegrany w miłej, sportowej atmosferze. Podziękowania dla organizatora szczególnie, że potrafił przyznać się do niedociągnięć. Dziękujemy także mechanikom z Ingram Garaż za przygotowanie auta i teamowi Piotrka Witkowskiego za pomoc na rajdzie i przygarnięcie nas pod namiot serwisowy – mówi Kasia podsumowując rajd.

Debiut Lejdis Team.
fot. Z. Bury

Katarzyna Serafin podkreśla trudne warunki na rajdzie, którym dziewczyny musiały sprostać: 
– Długie proste na odcinkach zwiastowały szybkie przejazdy i wymagały od zawodników skupienia i doświadczenia. Niestety pogoda nie dopisała. Odcinki były bardzo śliskie i tym samym trzeba było je pokonywać technicznie i uważać na dohamowaniach. Przy najmniejszym błędzie samochód tracił przyczepność i ślizgał się jak na lodzie. Os Ligota był bardzo dziurawy i były pewne obawy przed złapaniem kapcia czy uszkodzeniem zawieszenia ale na szczęście samochód nie odmówił posłuszeństwa i meta została osiągnięta. Dodatkową atrakcją było Kryterium Korfantego, na którym zgromadziło się najwięcej widzów. Mimo majowego śniegu przyszli Oni kibicować wszystkim zawodnikom. Dziękujemy za doping i wesołą atmosferę na rajdzie – mówi pilotująca Kasia.

Najnowsze

Z dużej chmury mały deszcz…- GP Hiszpanii

Tym razem nie Webber pokonał Vettela, ale awaria Kersu. Analiza okrążeń obu kierowców, dokonana przez Martina Brundle z BBC wykazała, że Niemiec do połowy ostatniego sektora był szybszy i tylko awaria pozwoliła zdobyć Markowi pierwsze pole startowe.

Piekielny start Alonso.
fot: Pirelli

Najwięcej emocji dostarczył start Fernando Alonso, który zużywając cały ładunek Kersu oraz wykorzystując walkę dwóch bolidów RBR w pierwszym zakręcie wysunął się na prowadzenie. Manewrowi towarzyszyła gorąca owacja tłumu. Michael Schumacher startujący na nowym komplecie miękkich opon również nie ma się czego wstydzić, ponieważ udało mu się wyprzedzić Maldonado, Massę, Rosberga i fatalnie startującego Buttona.

Wiele działo się również na końcu stawki. Startujący z ostatniego pola Nick Heidfeld (po pożarze w porannym piątkowym treningu) wyprzedzał nowe zespoły niczym dziesięciolatek grający na playstation.

Tak naprawdę niewiele się działo przed i po pierwszej rundzie postojów. Button wyprzedzał

Pomimo fantastycznego startu, Hiszpan nie zdołał wygrać w domowym wyścigu.
fot: Pirelli

wyraźnie wolniejszych kierowców STR odzyskując w części stracone na starcie pozycje.

Druga runda postojów rozpoczęła się na 18 okrążeniu. Pierwszy zatrzymał się Vettel, którego wyjazdowe okrążenie ostatecznie ustawiło wynik całego wyścigu. Mistrz świata wyjechał na tor za Buttonem i Massą, których zdołał  wyprzedzić w ciągu zaledwie 3 zakrętów. Dzięki takiemu manewrowi, Fernando Alonso nie miał już możliwości dopaść Niemca i z boksu wyjechał za nim. Najdłużej z czołówki na torze pozostał Hamilton, który dzięki dłuższemu stintowi uplasował się na drugiej lokacie. Na 22 okrążeniu zatrzymał się Nick Heidfeld pokazując tym samym ostatecznie, że zespół Lotus Renault skopiował taktykę Marka Webbera (nazywaną „Webber Gambit” – „szaleństwo Webbera”). Jak się później okazało – taktyka wypaliła.

W czasie trzeciej tury postojów doszło do walki w boksach pomiędzy Webberem i Alonso. Austriacki zespół po raz kolejny popisał się mistrzowskim postojem i do wyprzedzenia Alonso zabrakło kilka dziesiątych sekundy na stanowisku postojowym. W przeciwieństwie do incydentu z zeszłego roku w wykonaniu Hamiltona i Vettela, Australijczyk i Hiszpan trzymali nerwy na wodzy. Dzięki temu FIA nie musiała podejmować żadnych działań względem żadnego z nich.

Po trzecim postoju Fernando Alonso prezentował tragiczne tempo. Nie dość, że nie potrafił uciec Webberowi, to jeszcze zbliżał się do nich Button,

Pech nie opuszcza Massy – tym razem pechowa okazała się skrzynia biegów.
fot: Pirelli

który dość szybko poradził sobie z obojgiem kierowców (dzięki przewadze świeżych opon) i zaczął uciekać. Alonso niezadowolony z opon zjechał do boksu, by ponownie założyć twardą mieszankę. Tych kilka okrążeń ostatecznie ustaliło pierwszą piątkę..

Słabo spisujący się w wyścigu Massa, kilka okrążeń po swoim spinie w zakręcie La Caixa, ostatecznie wycofał się z wyścigu. Powodem była awaria skrzyni biegów.

Do końca wyścigu szalał Nick Heidfeld. Ostatecznie Niemiec zajął 8 pozycję zostawiając daleko w tyle startującego z przodu stawki Pietrowa. Gdyby wyścig liczył jedno czy dwa okrążenia więcej, prawdopodobnie także para MercedesGP zostałaby wyprzedzona.

_

Czyżby Vettel miał powtórzyć sukces swojego idola – Michaela Schumachera?
fot: Pirelli

Mimo usilnych starań na ostatnich okrążeniach, Lewis Hamilton nie zdołał wyprzedzić Vettela, u którego znów szwankował Kers i wyścig padł łupem młodego Niemca.

Najnowsze

Była żona gitarzysty The Rolling Stones na Silverstone Classic.

Silverstone Classic  to jeden z największych na świecie wyścigów samochodów klasycznych połączony ze zbiórką funduszy dla fundacji walczącej z rakiem piersi. W tym roku do grona ponad 1000 kierowców dołączy Jo Wood, która dzięki pomocy Davida Coultharda zdobyła licencję wyścigową.

Silverstone Classic – trzydniowa impreza, która odbędzie się w dniach 22-24 lipca 2011 to znacznie więcej niż wspaniała okazja do celebrowania dziedzictwa wyścigów samochodowych. Według zapowiedzi organizatorów w tym roku na najsłynniejszym torze wyścigowym będziemy mieli okazję spotkać ponad 1000 kierowców rajdowych oraz podziwiać 800 najlepszych na świecie samochodów. Poza torem również będzie się wiele działo, między innymi parady klasycznych samochodów oraz koncerty. 23 lipca podczas wyścigu gwiazd, jak co roku zbierane będą fundusze dla fundacji do walki z rakiem imienia Bobby Moore. W zeszłym roku udało się zebrać 25,000 funtów.

Jo Woods – była żona gitarzysty The Rolling Stones Ronniego Wood’a.
fot. silverstoneclassic

W tym roku po raz pierwszy w Silverstone Classic Celebrity Challenge weźmie udział Jo Wood – była żona gitarzysty The Rolling Stones Ronniego Wood’a, która z niewielką pomocą z 13.- krotnego zdobywcy GP Davida Coultharda zdobyła swoją licencję wyścigową.

– To jest coś co zawsze chciałem robić. Dorastałam na torze, ponieważ mój tata ścigał się jak byłam dzieckiem. Teraz moja kolej, aby spróbować, dlatego z niecierpliwością czekam na to wyzwanie – powiedziała Wood.

Coulthard utrzymuje, że dał Jo jedynie kilka wskazówek i że ma ona w sobie niezwykły potencjał jeśli chodzi o prowadzenie samochodu wyścigowego.

David Coulthard i Jo Wood.
fot. silverstoneclassic

– Najważniejszą rzeczą dla Jo to czerpać radość z udziału w tym fantastycznym wydarzeniu i nie myśleć o wygranej na pierwszym zakręcie. Cierpliwość jest czasem najważniejsza jadąc w samochodzie wyścigowym  – odpowiedział Coulthard zapytany o wskazówki dla Jo.

– Kocham prędkość i myślę, że jestem bardzo dobrym kierowcą, ale wiem, że to będzie bardzo duże wyzwanie. Niezależnie od wyniku, cieszę się, że jednocześnie realizując moje marzenia mogę pomóc innym, ponieważ nie należy zapominać o tym jaki jest nasz główny cel, czyli zbiórka pieniędzy dla fundacji – dodała Wood.

Wood zadebiutuje w Morgan V6 Roadster już 23 lipca.

Morgan V6 Roadster – takim autem zadebiutuje Jo na torze Silverstone.
fot. potn

 

Najnowsze