Kibicuj i wygraj BMW serii 1

Jesteś fanką piłki nożnej? Nie możesz doczekać się atmosfery mistrzowskich rozgrywek? Zawsze marzyłaś o własnym BMW? Masz szansę zgrabnie połączyć jedno z drugim.

Nadchodzi powoli okres, w którym piłka nożna stanie się głównym tematem rozmów. Na stadionach zasiądzie nie mniej niż 1,4 miliona kibiców, relacje z meczów przekazywane będą do ponad 200 krajów na całym świecie. Nie wszystkim jednak udało się zdobyć bilet na mecz ukochanej drużyny. Dla nich BMW przygotowało specjalną aplikację, dzięki której będą w stanie poczuć atmosferę stadionu. Po każdym golu poinformowani o tym przez iPhone’a kibice mogą zrobić „meksykańską falę”. Ci, którzy zrobią to najszybciej i z największym entuzjazmem, otrzymają najwięcej punktów. Uczestnicy wielkiej „Fali La Ola” mogą się także podzielić swoją radością ze znajomymi na Facebooku. Główną nagrodą w zabawie jest BMW serii 1.

Do wygrania BMW serii 1
fot. BMW

 Zasady gry:

 1) Pierwsze 4000 punktów zdobywasz już na samym starcie – przy rejestracji. Im wcześniej się zarejestrujesz, tym więcej punktów zdobędziesz. Za każdy dzień zabawy, zaczynając od 8 maja, zdobywasz 1000 punktów. Od momentu rejestracji w aplikacji BMW serii 1 – La Ola będziesz informowany za pomocą specjalnych powiadomień o wszystkich strzelonych golach – będzie to okazja do okazania radości i zrobienia wirtualnej „meksykańskiej fali” za pomocą swojego iPhone’a.

2) Po otrzymaniu wiadomości przypominającej wszystko, co musisz zrobić, to zainicjować „meksykańską falę” z telefonem w dłoni. W ten sposób będziesz zdobywać kolejne punkty. Im wcześniejsza i bardziej energiczna będzie reakcja, tym więcej punktów otrzymasz. Za każdego strzelonego gola można zdobyć od 1000 do 4000 punktów.

3) Aby podtrzymać „meksykańską falę”, możesz zaprosić do zabawy swoich znajomych na Facebooku. Za każdego dodatkowego znajomego zyskujesz 1000 punktów, a maksymalnie możesz ich otrzymać 50 000.

4) Dodatkowo możesz stać się częścią „nieskończonej meksykańskiej fali”. Trzeba nagrać iPhonem na video swoją falę i wysłać ją na zamieszczoną na Facebooku aplikację BMW serii 1 – La Ola. Możesz dodać jedno video dziennie, za które każdorazowo otrzymasz 1000 punktów.

5) Jedno z zadań dodatkowych można wykonać w świecie rzeczywistym. Idź do najbliższego dealera BMW i korzystając z aplikacji Check-in-via na Facebooku odznacz się i zdobądź 5000 bonusowych punktów.

Wszystkie zadania, poza oznaczeniem u dealera BMW, muszą zostać wykonane przynajmniej raz. Minimalna liczba punktów, która daje szansę otrzymania BMW serii 1, wynosi 116 000. Łącznie w czasie całej zabawy do zdobycia będzie około 434 000 punktów (w zależności od liczby strzelonych bramek). Zwycięzcę poznamy 1 lipca 2012 roku.

Najnowsze

Harley Davidson Demo Truck Tour – pierwsze wrażenia

27 kwietnia ruszyło w Polsce Harley Davidson Demo Truck Tour. Na dobry początek kilkanaście maszyn zawitało do Warszawy, budząc prawdziwy zachwyt miłośników (i miłośniczek, rzecz oczywista) marki.

Nie mogło tam zatem zabraknąć reprezentacji Motocainy. W ostatni weekend kwietnia wielka, piękna, błyszcząca ciężarówa (bo trudno nazwać ciężarówką coś o tak ogromnej masie) zaparkowała przed Liberatorem – warszawskim dealerem Harleya. Już na sam widok podnosił się poziom hormonów szczęścia. Na pokładzie same atletyczne maszyny – mityczne z uwagi na markę, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Najbardziej skłonni do irytacji są zazwyczaj miłośnicy ekonomicznych do bólu i poprawnych technicznie maszyn z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Ja jednak Haruśnie kocham i skoro już o nich mowa, to czas na krótką prezentację. Uwaga, zaczynam nadawać szyfrem, który może być ciężki do pojęcia dla miłośników plastiku:  Ultra Classic Electra Glide, Electra Glide Classic, Street Glide, Heritage Softail Classic, Road King Classic… I wreszcie nowość 2012 , Dyna Switchback. Świetnie nadaje się do śmigania w korkach (albo raczej lawirowania – to w wersji naked), jak również do dalszych wypadów (wtedy już z kuframi przy bokach i z szybą) po długich jak highwaye wijące się w USA trasach.

JumpStart dla każdego
fot. Agnieszka Witkowska

Dalej zapadamy nieco w mrok – Iron 883, Nightster, Fat Bob, Street Bob… to przepiękne Dark Customy, w których nie uświadczysz ani grama chromu; maszyny dla prawdziwych twardzieli!

Kolejna nowość 2012 – Sportster 72 , brokatowo-bordowe cudeńko dla stuprocentowej kobiety. Dziwne, że głównie pchali się do niego mężczyźni… Serducho o pojemności 1200 cm3. Na żadnym innym HD nie wylansujesz się tak, jak na tym pożeraczu wszystkich spojrzeń w promieniu mil. Świetnie wygląda, rewelacyjnie jeździ i… hamuje. Co więcej – ponoć genialnie składa się w winkle, ale o tym jeszcze nie miałam okazji przekonać się osobiście. Faceci projektujący dla Harleya są najwyraźniej bardzo sentymentalni i tym właśnie modelem cofnęli się daleko w przeszłość – chwała im za to.

Wracamy do twierdzy szyfrów: Wide Glide, Softail Blackline i kolejna nowość 2012 – Softail Slim – jest tego trochę. Tego ostatniego twardziela musicie same zobaczyć. Moim zdaniem w całym tym amerykańskim towarzystwie najzgrabniejszy.

Dalej: Forty Eight, Softail Delux, Fat Boy, Fat Boy Special (to taki grubas na bogato), Super Glide Custom, 1200 Custom – z mojej ukochanej rodziny Sporciaków, V-Rod 10th Anniversary (bo coś rocznicowego być musi), Night Rod Special i V-Rod Muscle . A dla miłośniczek jazdy torowej: XR1200X. Niby żadna nowość, ale na torze nawet owiewkowe 160kg-ramówki objeżdża!

Widok, od którego raduje się serce
fot. Agnieszka Witkowska

I wreszcie na deser Sportster 883 Superlow. Najwspanialszy Harley dla drobnej, lubiącej nieco ostrzejszą jazdę, ceniącej sobie komfort (look, design, niepotrzebne skreślić) kobitki. O dziwo – tu też cała masa facetów polowała na przejażdżkę!

Nie da się ukryć, producent motocykli z Milwaukee dba o swoich klientów i stawia na PR jak żaden inny. Każdego roku wysyła w świat ogromną ciężarówkę wypełnioną po brzegi maszynami – żeby  coraz to nowsze pokolenia motomaniaków mogły cieszyć się połykaniem kolejnych mil i wrażeniem wiatru we włosach.

Jeśli tylko macie okazję, wybierzcie się również. Oto rozkład jazdy:

20-21 lipca Gdynia (Zdanowicz)
27-28 lipca Łódź (Harley-Davidson Łódź)
3-4 sierpnia Karpacz (Appaloosa)
11 sierpnia Poznań (V-Force)

Najnowsze

Test Yamaha XV 1900 Midnight Star – potężny dżentelmen

Nowoczesna lokomotywa w wersji motocyklowej, a może japońska przeróbka Cadillaca Eldorado z 1959 roku? Takie skojarzenia nasunęły się na pierwszy rzut oka, gdy patrzyłyśmy na klasycznego cruisera Yamaha XV 1900 Midnight Star - oto nasze wrażenia z jazdy.

Po bliższych oględzinach okazuje się, że w każdy, najmniejszy nawet detal XV, konstruktorzy Yamahy włożyli ogrom pracy. Po chwili zaczynam doceniać tę dbałość o szczegóły i całą sylwetkę motocykla.

Przez miasto Midnight Star przebijał się całkiem sprawnie, choć wygląd na to nie wskazywał.
fot. Karolina Wręczycka

Zbiornik jednośladu podkreślają trzy chromowane listwy, a ogromna lampa zamontowana na muskularnym przodzie maszyny, wygląda trochę jak reflektor od lokomotywy. Również chromowane kierunkowskazy o pięknym wzronictwie przykuwają uwagę każdego, kto przechodzi obok stojącego motocykla – szczególnie uroczy design mają te z tyłu. Razem z tylną lampą z diodami LED komponują się naprawdę świetnie. Nieco konsternują za to ogromne błotniki ze wspornikiem, przez co cały motocykl wygląda z pewnej perspeltywy jjak monstrualna płaszczka. Chwilę uwagi trzeba poświęcić zegarom, które wbudowano w bak mootocykla wzorem niektórych Harley’ów, jednak pod dość nietypowym kątem – niebieskie wskazówki za bardzo mienią się w słońcu i czasem można mieć problem z odczytaniem prędkości. Niżej umieszczono obrotomierz i wskaźnik paliwa, choć ten pierwszy, cóż… jest praktycznie w ogóle nieczytelny podczas jazdy. Pytanie brzmi, czy którakolwiek motocyklistka poruszająca się Midnight Starem posiłkować się będzie odczytem z obrotomierza? Nie sądzimy. Dużym plusem są za to przełączniki na kierownicy – duże i umieszczone w ergonomicznych miejscach i nawet drobna, kobieca dłoń nie będzie mieć problemu z ich obsługą.

Karolina: „ten motocykl jest bliski mojemu sercu ponieważ, podobnie jak Warrior – którym jeżdzę na codzień – jest wyposażony w czterosuwowy, chłodzony powietrzem silnik OHV w układzie V2  i także bazuje na aluminiowej ramie. Oba jednoślady różnią się jednak pojemnością. W XV konstruktorów poniosło – ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W Midnight Starze zamontowali jednostkę o pojemności… 1854 cm3 która wyciska z motoru 155 Nm i to osiąganych już przy 2.500 obr./min! Brzmienie tego motocykla przypomina odgłos bestii z jednostką V8. Spalanie jest na całkiem rozsądnym poziomie: na siedemnastolitrowym baku, przy tzw. „krajobrazowym podróżowaniu”, można śmiało zrobić ok. 300 kilometrów.”

Miejska zawalidroga?
Na początek należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ten typ motocykla w ogóle służy do podnoszenia poziomu adrenaliny? Teoretycznie tak; w końcu po coś się człowiek przesiada z nudnych, czterokołowych wozidełek. Aby jednak poczuć jakiś dreszcz emocji należy najpierw przebić się przez zatłoczone, zakorkowane miasto. XV – o dziwo – między samochodami dawał sobie nieźle radę, choć oczywiście – zawsze trzeba pamiętać przy ciasnym manewrowaniu o jego olbrzymich gabarytach. Na szczęście nisko położony środek masy ma pewną zaletę dla motocyklistek – nie ma się wrażenia przy drobnym pochyleniu sprzętu podczas powolnych prędkości, że za chwilę jednoślad się przewróci. Ta jakby nie patrzeć zwalista Yamaha zachowuje się całkiem zwinnie podczas balansowania w korkach, choć faktem jest też, że bardzo szeroka kierownica uniemożliwia przebicie się w ciasnych przestrzeniach. Z drugiej strony, na takim motocyklu wciskanie się między samochody wygląda trochę komicznie – więcej jest z tym zachodu niż przy jeździe np. nakedem, a i strach o ewentualne zarysowania większy. Cóż, trzeba to mieć na względzie, że Midnight Starem wcale szybciej nie będziemy się poruszać w mieście, niż samochody.

Karolina: „namówiła mnie do wyścigu na światłach jakaś „sześćsetka”, oczywiście na początku nie miała szans, bo XV jedzie bardzo energicznie ciągnąc z dołu (z niskich prędkości obrotowych), później jednak przyszło mi hamować – jak to w mieście bywa. Dwie tarcze z czterotłoczkowymi zaciskami postanowiły przyblokować przednie koło. Spektakularny pisk przedniej opony, po czym łagodne przejście do dalszej jazdy. Midnight zachował się jak dżentelmen: oddał się w ręce damy i posłusznie uległ jej rozkazom. Bez wątpienia jest – pomimo ponad 300 kilogramowej masy – bardzo posłuszny sprzęt, któremu sprosta każda kobieta.”

Motocyklistki docenią na pewno nisko osadzone siodło; nawet panie o wzroście 160 cm są w stanie z powodzeniem dosiąść tej maszyny. Z tym, że gdy przyjdzie im cofnąć pod górkę, czy manerwować na parkingu, bez siłowni się nie obejdzie…

Midnight Star posłusznie jeździ, jak i pozuje do zdjęć 😉
fot. Karolina Wręczycka

Długodystansowiec
Czy to wygodny motocykl? Owszem – siedzenie jest komfortowe – można tu spędzić wiele godzin bez wyraźnych bóli pleców czy karku; kierownica jest szeroka, więc dla niewprawnych w tego typu prowadzeniu motocykla, mogą dać się nieco we znaki ręce (kwestia przyzwyczajenia). Długie pordnóżki, a właściwie podłogi, pozwalają na odpoczynek i relaks nóg w trakcie jazdy. Testowany przez nas egzemplarz miał piramidalnej wielkości szybę, co z jednej strony dobrze komponowało się z wyglądem sprzetu, a z drugiej mocno irytowało. Należy tu wybrać między dobrą widocznością do przodu (ogromna owiewka jednak nam nieco przeszkadzała) i brakiem widoku rozgniecionych robaków przed oczami, a komfortem termicznych, świetną ochroną przed wiatrem, czy deszczem.

Zawieszenie  radzi sobie nieźle z polskimi drogami, ale nie lubi kolein. Pokonanie każdej z nich, nawet tych płytkich, wymaga znacznej uwagi kierowcy – to ze względu na masę motocykla i jego szeroki rozstaw osi. Niemniej trzeba przyznać, że jazda po winklach, nawet tego rodzaju motocyklem, potrafi sprawić przyjemność. Co prawda trudno tu oczekiwać, szybkiego przekładania tego monstrum z lewej na prawą, więc prędkość w zakręcie jest nieduża, jednak całość i tak sprawia frajdę. Należy jednak uważać, jeśli chce się zachować piękne podłogi motocykla, że coraz głębsze składanie się na wirażu można skończyć się przytarciem dość wyraźnie wysuniętych i nisko osadzonych podnóżków.

Może i jest ciężki, ale nie czuć tego podczas jazdy. Jedynie powolne manewrowanie może dać się we znaki motocyklistkom.
fot. Karolina Wręczycka

Na dwoje babka…
Karolina: „zastanawiam się, co przemawia za tym, żebym kupiła dany sprzęt, a co mnie do tego zniechęca. Oczywiście mają na to wpływ przeróżne czynniki –  zakładam teraz, że chciałabym kupić cruisera. Wybrałabym Midnight Stara, bo wybacza drobne błędy, wspaniale prowadzi się go w trasie. Model jest już wyposażony w sakwy i może się dla nawet drobnej motocyklistki stać prawdziwym krążownikiem szos. Poza tym ma kopa, dobre „heble”, raduje na zakrętach (tarcie podłóg), pozwala zapomnieć o codzienności, nie pożera astronomicznych litrów benzyny, czuję się na nim bezpiecznie i pewnie… No i ten wygląd!

A dlaczego bym go nie wybrała? Bo jest bardzo ciężki i dłuższe manewrowanie między samochodami może doprowadzić do nerwicy i odwodnienia organizmu. Denerwował mnie też nieczytelny zegar na baku, a wersja z ABS jest zdecydowanie droższa niż reszta konkurentów na rynku!

Kasia: „cóż, to nie moja bajka. Oczywiście dostrzegam, że inżynierowie Yamahy starali się jak mogli, aby wielbiciele tego typu jednośladów mieli namiastkę np. Harleya. Fakt: jest to całkiem udana namiastka. Jednak jazda rzeczonym Harleyem, Hondą Gold Wing, Suzuki Intruderem M1800R, czy Triumphem Americą (lub Thunderbird’em nawet), potrafi dostarczyć więcej frajdy niż Midnight Star. Za tą nazwą kryje się jednak coś intrygującego… czy jednak dla nazwy kupujemy motocykle? Może dla mocnego silnika? Ale i ten mnie rozczarował – ani jego elastyczność, ani „dynamika” nie spełniła moich oczekiwań. Inwestycja ponad 70 tysięcy w tę Yamahę, która słabo skręca, jest wybitnie zwalista i generalnie najlepiej nadaje się do lansu na nadmorskich, czy ciechocińskich bulwarach podczas jazdy na wprost, zwłasza, gdy na rynku czekają bardziej poręczne sprzęty, jest moim zdaniem nieuzasadniona. Przynajmniej dla zwiewnych motocyklistkek 😉

Cena: 71 500 złotych

XV1900A Midnight Star dane techniczne
Silnik
Typ silnika Chłodzony powietrzem, 4-suwowy, 4-zaworowy, w układzie V, 2-cylindrowy, OHV
Pojemność 1 854 cm3
Średnica x skok tłoka 100.0 mm x 118.0 mm
Stopień sprężania 9.48 : 1
Moc maksymalna 66.4 kW (90.3PS) @ 4 750 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 155.1 Nm (15.8 kg-m) @ 2 500 obr./min
Układ smarowania Sucha miska olejowa
Gaźnik Dwugardzielowy, elektroniczny wtrysk paliwa
Typ sprzęgła Mokre, Wielotarczowe
Układ zapłonu TCI
Układ rozrusznika Elektryczny
Skrzynia biegów Z kołami w stałym zazębieniu, 5-biegowa
Napęd końcowy Pas
Podwozie
Rama Aluminiowa, podwójna kołyska
Układ przedniego zawieszenia Widelec teleskopowy, Ø 46 mm
Skok przedniego zawieszenia 130 mm
Kąt wyprzedzania sworznia zwrotnicy 30º
Tor 152 mm
Układ tylnego zawieszenia Wahacz
Skok tylnego zawieszenia 152 mm
Hamulec przedni Podwójne, hydrauliczne tarczowe, Ø 298 mm
Hamulec tylny Jednotarczowe, Ø 320 mm
Opona przednia 130/70R18M/C 63H
Opona tylna 190/60R17M/C 78H
Wymiary
Długość całkowita 2 580 mm
Szerokość całkowita 1 095 mm
Wysokość całkowita 1 125 mm
Wysokość siodełka 705 mm
Rozstaw kół 1 715 mm
Minimalny prześwit 155 mm
Masa z obciążeniem (wliczając wypełnione zbiorniki oleju i paliwa) 347 kg
Pojemność zbiornika paliwa 16 litrów
Pojemność zbiornika oleju 5.2 litrów

Najnowsze

Syrena Sport – jak ożywić legendę

Coraz modniejsze stają się stylistyczne powroty do lat 60. i odkrywanie na nowo historii motoryzacji PRL-u.  Jedną z takich legend jest samochód marzenie, czyli  Syrena Sport.

Nowoczesny i odważny prototyp Cezarego Nawrota stał w magazynach Ośrodka Badawczo – Rozwojowego w Falenicy.  W latach 70. ubiegłego wieku zdecydowano, by ten jedyny egzemplarz zniszczyć. Na szczęście znaleźli się tacy, którym wystarczyło determinacji i miłości do motoryzacji, by uchronić Syrenę od zapomnienia. Dzięki nim już w maju na oficjalnej premierze będziemy mogli zobaczyć pierwszą replikę. Skonstruował ją Mirosław Mazur. Kolejną przygotowuje  dwóch entuzjastów – Artur Markowski i Marcin Możejko. Prace są na etapie wirtualnego modelu. Trzecia powstaje we wrocławskim zakładzie Bojar Tuning przy ul. Kwidzyńskiej 23, a sponsorem projektu jest producent jednej z wódek – pokaz gotowego auta planowany jest na październik 2012.

Wrocławska odbudowa zakłada maksymalną dbałość o szczegóły i będzie stylistyczną repliką. Podwozie stanowi brytyjskie auto Triumph Spitfire 1500 TC. Na taką bazę nałożono wykonany model pozytywowy z pianki poliuretanowej. Do końca maja mają zakończyć się prace związane z jego dopracowaniem. Następnie wytworzona zostanie forma i wylane elementy nadwozia Syreny Sport – tak jak w oryginale będą z tworzywa sztucznego, laminatu. Wiernie zostanie też odtworzone wnętrze, w tym fotele, tapicerka i deska. Największe problemy sprawiało odtworzenie detali takich jak tylne lampy, szyby czy nawet opony – elementy te zostaną wyprodukowane w Niemczech na specjalne zamówienie.

Syrena Sport nabiera kształtu
fot. Małgorzata Czaja

Prototyp był w kolorze czerwonym, niemniej trudno ustalić dziś właściwy odcień. Autorzy projektu repliki planują pomalować Syrenę na pomarańczowo.

„Jednak ostateczna decyzja będzie należeć do internautów, którzy w głosowaniu wybiorą kolor” – mówi Arkadiusz Bojar, właściciel zakładu na ulicy Kwidzyńskiej.

„Całkowity koszt powstania repliki szacowany jest na kilkaset tysięcy, pierwotnie mieliśmy przeznaczyć na to i mniej pieniędzy, i mniej czasu” – tłumaczy Jan Łukasik, kierownik projektu.

„Naszą stylistyczną repliką nie chcemy rywalizować w wyścigu, kto zrobi wierniejszą i doskonalszą kopię prototypu. Chcemy pokazać, jak wyglądała legenda, a jeżeli się spodoba, być może trafi do masowej produkcji” – dodaje z uśmiechem.

Niedługo legenda powróci do życia
fot. Małgorzata Czaja

Prace związane z bezpośrednią odbudową poprzedziły kilkumiesięczne studia i zbieranie dokumentacji. Udało się dotrzeć do osób, które pracowały w FSO w czasie powstawania prototypu. Na podstawie odnalezionych zdjęć program komputerowy wyliczył dokładne wymiary auta, jednak kluczową rolę w odtworzeniu stylistycznym odgrywa doświadczenie modelarza. Udało się też dotrzeć do egzemplarza miesięcznika „Modelarz” z 1960 roku, który zawierał odpowiednio zeskalowany papierowy model Syreny Sport do samodzielnego złożenia, jak również do ponad 50 zdjęć – w tym kilku wcześniej niepublikowanych. 

Gotowe auto będzie dopuszczone do ruchu i zarejestrowane. Ma być żywą legendą, której można dotknąć, a nawet się nią przejechać na imprezach motoryzacyjnych organizowanych w całej Polsce.

Najnowsze

Schuberth C3 Lady Flip-Up – z myślą o kobietach

Model C3 typu „flip-up” to kask nowej generacji o wysokiej aerodynamice i wydajności, który wyróżnia się z tłumu pod każdym względem. Najbardziej zaś zwraca uwagę zaawansowana, aerodynamiczna budowa i perfekcyjne wyciszenie podczas jazdy.

fot. Schuberth

Zintegrowane funkcje sprawiają, że model C3 zdecydowanie przebija swoich poprzedników i jest ponadczasowy. Wszystkie kaski i zostały opracowane i zoptymalizowane pod kątem naukowym w tunelu wietrznym Schuberth. Brak efektu nadmiernego unoszenia i dociskania podczas jazdy to idealne rozwiązanie dla sportowców.

Ze względu na swoje wyjątkowe wyciszenie, model kasku C3 jest znakomity dla kobiet podróżujących turystycznie i poruszających się po mieście. Wyjątkowo cichy – tylko 84 dB(A) przy 100 km/h – takie parametry miał do tej pory tylko jeden kask, S1 PRO

Aerodynamiczny kształt zapewnia większą stabilność przy dużych prędkościach. Model C3 dopasowuje się do kształtu głowy i twarzy każdej potencjalnej użytkowniczki. Kobieca wersja kasku Schuberth jest wyposażona w jasny środek, który łatwo można wyjąć do prania. Wnętrze zostało wykonane z komfortowej, antyalergicznej i antybakteryjnej tkaniny Coolmax. Doskonała wentylacja – aż 7 litrów świeżego powietrza na sekundę przepływa przez kask przy 100 km/h. Kask jest również wyposażony w trzystopniową regulację wlotu powietrza w górnej części oraz dwustopniową regulację w okolicach podbródka, a także wyloty umieszczone w tylnej części kasku.

Schuberth C3 Lady Flip-Up
fot. Schuberth

C3 jest wykonany z materiału S.T.R.O.N.G, czyli termoutwardzalnego włókna szklanego o wysokiej wytrzymałości. Dodatkowo jest wyposażony w system A.R.O.S. (Anti Roll Of System) zapobiegający przesunięciu się kasku podczas wypadku.

Model C3 jest modelem z otwierana szczęką – można go otworzyć jedną ręką przyciskiem umiejscowionym na środku szczęki. Ma zintegrowaną, opuszczaną blendę przeciwsłoneczną o zwiększonej odporności na zarysowania, dopasowaną do twarzy jeszcze bardziej niż poprzedni model C2. Standardem wyposażenia jest antifog (specjalna folia chroniąca szybkę przed parą wodną). Schuberth C3 Lady jest dostępny w rozmiarach od XS do XL.

Waga: 1570 g. Cena kasku: 1999 zł.

Najnowsze